WYCHOWANIE I SZKOLENIE DOGO : DOGO ARGENTINO & CESAR MILLAN

12627_diego-and-berkeley-07_qfzh4jyeg47qazfc4e357d3al3ncurxrbvj6lwuht2ya6mzmafma_400x225

Większość problemów przy rozwiązaniu, których właściciele psów szukają pomocy na forach ma jedno źródło: pies nie do końca wie jakie jest jego miejsce w relacji z właścicielem albo też jest przekonany, że to on jest ”szefem”, któremu my jesteśmy lub powinniśmy być podporządkowani (a przynajmniej tak to może wyglądać ”z boku” ). Nie zamierzam zajmować się tym z jakich powodów wielu psiarzy lekceważy pojęcie ”hierarchii” w psio-ludzkich relacjach. Zamiast tego poniżej przedstawiam „wyciąg” z metod Cesar’a, może bardzo się przydać tym, którzy zastanawiają się jak będą wychowywać, szkolić i tresować swojego psa, lub tym, którzy już psa mają i nie do końca komfortowo się z tym faktem czują…

Zanim kupisz psa zrób „rozpoznanie” i poznaj metody wychowawcze, które pomogą ci ziścić marzenie by twój pies został twoim najlepszym przyjacielem. Pamiętaj, że dobrze wytresowany pies, to nie to samo co dobrze wychowany pies (Pies wytresowany wcale nie musi być uległy, pies wychowany jest uległy w stosunku do swojego przewodnika/właściciela). I że przestrzegając kilku prostych zasad, oszczędza się wiele czasu, nerwów i często pieniędzy. Znacznie łatwiej, rozsądniej i bardziej odpowiedzialnie jest zapobiegać problemom niż je rozwiązywać, szczególnie, kiedy ma się albo chce mieć w domu, białego.
Wszystkich potencjalnych przyszłych właścicieli dogo, ale i nie tylko ich, absolutnie wszystkich właścicieli psów, zachęcam do ZAPOZNANIA SIĘ z metodami, które stosuje Cesar Millan http://www.cesarsway.com/ i obejrzenia historii o tym, jak pomógł z pozoru bardzo ”problematycznemu dogo” odzyskać równowagę . To przypadek, w którym kluczową rolę odegrał strach ”pańci” dogo, że z jej psa może w przyszłości wyrosnąć psi ”bandyta”. Była tak niepewna i tak bardzo ”martwiła się na zapas”, że swoim zachowaniem wykreowała przypadek ”red zone” czyli psa potencjalnie bardzo niebezpiecznego. ”Rehabilitacja” tego przypadku, w sumie polegała na uświadomieniu jego właścicielce, że nie ma podstaw do tego, by bała się własnego psa

Odcinek z dogo, można obejrzeć między innymi dzięki tej stronie :  http://www.free-tv-video-online.me/internet/dog_whisperer/season_7.html (odc. 12 , sezon 7)
Poniżej, w dużym skrócie przedstawiam ”klucz” do zrozumienia podejścia Cesar’a Millan’a do psów i  metod, które stosuje on w pracy z psiakami,  takie ”O co chodzi Cesar’owi”.

I
TRZY ZASADY o których zawsze trzeba pamiętać i dzięki, którym będziemy mieć szczęśliwego psa:
Myśl o psie jak o psie, a nie jak o człowieku, pies to:
zwierzę, gatunek pies, rasa, imię -w takiej kolejności

Ponieważ pies jest psem, a nie człowiekiem to ODBIERA ŚWIAT POPRZEZ :
nos → oczy → uszy → w tej kolejności, więc daj mu być psem.
Pamiętaj: żyjąc z psem musisz zapewnić mu: ćwiczenia, dyscyplinę, okazywanie uczucia.
Najpierw ćwiczenia, potem dyscyplina, potem okazywanie uczucia, w tej kolejności.

II
Energia
Cesar przede wszystkim uczy ludzi jak emanować ten
właściwy rodzaj energii.
Uczy, że w kontakcie z psem człowiek zawsze musi być spokojny, asertywny i pewny siebie. Przypomina, że psy są bardzo wrażliwe na naszą mowę ciała, czytają w nas jak w otwartych książkach, wyczuwają zmianę temperatury ciała i wyczuwają zmianę zapachu, który wydzielasz w rozmaitych sytuacjach. Psa nigdy nie oszukasz. On wie jak się czujesz. Czy to jest ”twój dzień”, czy raczej ”wstałeś lewą nogą”. Czują twój strach i niepewność (bo wtedy inaczej pachniesz), tak samo jak to, że tego dnia jesteś zdolny przenosić góry.


Tylko pewny siebie, stabilny psychicznie człowiek, a przede wszystkim opanowany i nie poddający się emocjom, może być dla psa wiarygodnym przewodnikiem. Dlatego nigdy nie wolno na psa krzyczeć, niecierpliwić się i traktować niepowodzenia podczas ćwiczeń, jako osobistą klęskę. Pies na którego będziesz wrzeszczeć, owszem przestanie ”żebrać” albo żuć twoje buty, ale nie dlatego, że ”trafiły do niego twoje argumenty”. Odejdzie, przejdzie gdzie indziej, ale tylko dlatego, że uzna cię za świra, a świry są niestabilne psychicznie, a przebywanie w pobliżu kogoś niestabilnego jest niebezpieczne. Żadne zwierzę nie zaufa niestabilnej, rozchwianej, a więc niebezpiecznej energii. Po prostu nie będzie chciało znajdować się w jej pobliżu.
* Pies żyje w teraźniejszości, dlatego nigdy nie jest zbyt późno na zmianę

III
Pies dobrze czuje się tylko w sytuacjach jasno określonych. Lider/przewodnik musi być liderem z prawdziwego zdarzenia, który nie bierze sobie wolnego od szefowania.
Lider musi panować nad sytuacją, po to by pies nie miał ”poczucia”, że ”skoro nie ma szefa”/”mój człowiek nie sprawdza się w roli przewodnika, to ja to wezmę na siebie”. Większość problemów ludzi z psami -a nie psów z ludźmi- bierze się stąd, że człowiek nie jest ”szefem”, wydaje mu się, że nim jest albo dlatego, że bywa nim tylko czasami. Sęk w tym, że szef musi być szefem zawsze i wszędzie. I musi być w tym autentyczny. Alfa nie bierze urlopu od bycia Alfą. Pies żyje w chwili obecnej. Kiedy nie ma lidera, a ludzie w około nie zauważają tego psiego problemu, potrzeby, by ”ktoś szefował” i nie rozumieją, że z punktu widzenia psa lider jest niezbędny (ponieważ w psim przekonaniu inaczej panuje chaos, który stanowi zagrożenie dla przetrwania stada), pies automatycznie przejmuje jego rolę. Taka jest natura psów.


Często ”agresywne psy” wale nie są agresywne. One po prostu są sfrustrowane. W swoim psim sposobie postrzegania świata nie mają wyboru, muszą wziąć ten obowiązek na swoje barki. W swoim psim mniemaniu dźwigają na sobie ciężar przewodnictwa stada (którym jest dla nich rodzina, albo duet człowiek-pies), a wcale nie mają ”natury lidera” i to powoduje u nich frustrację. Dodatkowo ludzie, którzy sami oddali psu tę funkcję, często nie stosują się do zasad/praw, które to za sobą niesie i nie traktują, i nie postrzegają psa jako przewodnika stada. Z tego wynikają problemy.

Przykład 1 : ludzie -nie mający pojęcia o tym, jak z punktu widzenia psa wygląda sytuacja- ”rozbijają stado”, wychodząc z domu bez autoryzacji lidera, zamykając go w mieszkaniu (wycie i niszczycielstwo psów pozostawianych samych w domach to konsekwencja tej ludzkiej ignorancji -psy rozładowują frustrację niszcząc otoczenie), a potem jeszcze się dziwią, że pies narozrabiał i mają do niego pretensję. No i kto tu postępuje nielogicznie?

Przykład 2 : właściciele nie pozwalają przewodnikowi prowadzić stada -pies jako szef prowadzi nas tam, gdzie chce, żebyśmy się znaleźli- a ludzie ciągną go w przeciwnym kierunku itp. A dla psa jest zupełnie oczywiste, że skoro on wyszedł pierwszy i to my za nim podążaliśmy, opuszczając mieszkanie, to on jest ”szefem wycieczki”. Pies jest konsekwentny, w tej sytuacji, to ludzie wprowadzają chaos i postępują nielogicznie. 


Zdaniem CM ponad 90 % psów rodzi się z energią follow’era czyli jednostki z natury podążającej za liderem, nie mającej w sobie naturalnej ”przebojowości” lidera. W naturalnych warunkach, gdyby takie psy żyły w stadzie zdziczałych psów, nie mogłyby zostać liderami, poddałyby się woli jednostki silniejszej i zgodnie podążałyby za przewodnikiem. Przygniatające musi być wrażenie dźwigania na sobie odpowiedzialności za przetrwanie stada, kiedy nie jest się do tego stworzonym, wie się o tym i wie się także, że inne psy to czują. Taki pies żyje w ciągłym poczuciu zagrożenia życia. Dosłownie. Przecież wszystko jest na jego -psa- głowie, bo człowiek nie ma pojęcia ”co jest grane”, a inne, obce psy są przez takiego psa postrzegane jako potencjalne zagrożenie, z którym będzie się musiał mierzyć. Takie psy przejmują rolę przewodnika, bo ich stado nie ma przewodnika, a nie dlatego, że tego ”chcą”, że mają taką naturę. W psim świecie ktoś musi być szefem. Właśnie takie psy zostają sfrustrowanymi, rozchwianymi ”liderami”, bo człowiek nie zapewnia im bezpieczeństwa czyli stabilności i zasad – jasnych ZASAD. Takie psy są agresywne, takie psy wypadają na nas zza krzaków i rzucają się nam do łydek, takie psy atakują nas i naszego psa, kiedy nieświadomi ich obecności mijamy je podczas spaceru i wreszcie takie psy rzucają się nam do twarzy, kiedy wsiadamy do windy… (Kiedyś, o mały włos york nie odgryzł mi połowy policzka, kiedy weszłam do windy, pisząc sms do przyjaciółki. Jakkolwiek zabawne wydaje mi się to z perspektywy czasu, to zabawnie nie było, kiedy to ”malutkie i słodziutkie coś” wystrzeliło z ramion swojej właścicielki).
Mniej niż 10 % populacji psów rodzi się z energią lidera. To są psy, które rodzą się, by być Alfą i te psy faktycznie są trudne, ”konfrontacyjne” i jedynie doświadczony psiarz umie przekonać takiego psa do podporządkowania się.


Lider wprowadza psa (dosłownie) w każdą sytuację. To jest kluczowe, szczególnie w okresie szczenięctwa, wtedy wyrabia się zaufanie do człowieka-szefa. Lider broni follower’a. Pies musi ufać, że to ty stawisz czoło każdej sytuacji (w ten sposób potwierdzasz swoją pozycję w stadzie). Przez pierwsze dwa lata życia psa, wychowując go i budując jego zaufanie do siebie, pracujesz na waszą wspólną przyszłość.
Np. człowiek występuje przed psem/szczeniakiem, kiedy podbiega do was inny pies. Cel tego ”podbiegnięcia” jest mało istotny, na ogół psy chcą po prostu poznać nowego w okolicy szczeniaka/psa. Ale kiedy podbiega pies niestabilny psychicznie, szczeniaka należy chronić przed jego energią. Ty jako lider bierzesz tego psa ”na klatę” : stajesz na linii obcy-twój szczeniak, jesteś ”tarczą” i po prostu -jakkolwiek zabawne dla kogoś, kto nie ma pojęcia o metodach CM, może się to wydawać/brzmieć- ”emanujesz energią przywódcy”. Oznacza to, że musisz być pewny siebie i sprawiać wrażenie, że naprawdę twój ”jest ten kawałek podłogi” i ”nieupoważnionym wstęp wzbroniony”. Dajesz wtedy sygnał zarówno własnemu psu:
”Obserwuj moją mowę ciała i patrz jak ja to załatwię, utwierdź się w tym, że to ja jestem liderem i o nic nie musisz się martwić. Pokażę temu obcemu, że nie ma prawa naruszać mojej (naszej) przestrzeni, że ja, twój lider, sobie tego nie życzę. Ze mną jesteś bezpieczny, obronię cię”.
I obcemu psu:
”Nie naruszaj mojej przestrzeni, jestem liderem tego stada. Ten szczeniak jest mój. Nie podchodź do nas”. (Na marginesie „ten szczeniak jest mój” : to zaznaczenie „TO JEST MOJE” [w generalnym sensie] działa tak samo, kiedy wychodzisz z kuchni z kanapką, a pies podbiega i chce ci ją zabrać. Jeżeli umiesz zawłaszczyć np. kanapkę i wychodząc z przykładowej kuchni emanujesz energią „TO JEST MOJE”, pies nie ośmieli się próbować kraść twojej przekąski. Najgorsze co można robić, kiedy pies chce zabrać nam przykładową kanapkę, to unosić tę rzecz w górę. To zachowanie spowoduje, że pies ruszy w kierunku, w którym przedmiot się oddala, nos i oczy poprowadzą go za kanapką i pies będzie się o nas opierał, starając się dostać do jedzenia. A to już jest konfrontacja. Jeżeli umiemy zawłaszczać przestrzeń, przedmioty, inne zwierzęta, oraz ludzi [nasze dzieci, mężów, żony, przyjaciół i całą resztę włącznie z panią z warzywniaka], to unikamy wielu trudnych i stresujących sytuacji).

Jeżeli zachowasz się odpowiednio, obcy pies nie podejdzie do was bliżej niż na metr i zacznie wąchać powietrze, próbując poznać wasz zapach. Takiego psa, kiedy jednoznacznie widzisz już, że nie stanowi zagrożenia dla twojego psiaka (i ciebie), ty-lider zapraszasz/przywołujesz, by poznał ciebie i twojego psa, bo ty mu na to pozwalasz. Twój pies w mig załapuje, że nie musi bać się nieznanego psa (Nie wyrabia w sobie przekonania, że obcy pies/człowiek jest niebezpieczny i nie uczy się stresować/bać obcych i nieznanych zjawisk). Dzieje się tak, ponieważ minutę wcześniej unaoczniłeś mu, że kontrolujesz zachowanie obcego psa. Twój szczeniak nie musi się bać. W ten sposób uczysz swojego psa, że obcy pies nie stanowi dla niego zagrożenia, pomagasz psu się uspołecznić. Psy mogą się poznać, a chwilę potem mogą razem wygłupiać się na trawniku.

*Jeżeli podbiega do was pies ”torpedka” np. rozpuszczony jamnik sąsiadki, któremu nigdy wżyciu nie zdarzyło się zostać skorygowanym za złe zachowanie przez jakąkolwiek osobę, sytuacja będzie wyglądać nieco inaczej. Taki pies na ogół zupełnie olewa człowieka -ludzie nie reagują, bądź reagują niewłaściwie na jego zachowanie, więc nie ma odruchu ”oglądania się” na ludzi. Biegnąc do naszego szczeniaka ”zoomuje się” tylko na nim. Właśnie takiego psa szturcha się piętą, co niektórzy, niezbyt pilni ”oglądacze” Zaklinacza Psów biorą za ”kopanie” i ”znęcanie się” (Na marginesie: Dogo Argentino nie jest psem dla ludzi, którym wydaje się, że Cesar Millan znęcał się w swoim programie, nad psami. Nie będę tej myśli rozwijać, powtórzę tylko, jeżeli kiedykolwiek zdarzyło ci się oglądać Dog Whisperer’a w akcji i twoim zdaniem Cesar stosuje przemoc wobec psów, to pod żadnym, ale to ŻADNYM POZOREM NIE BIERZ SIĘ ZA DOGO ARGENTINO !). Kiedy obcy pies podchodzi do nas zbyt blisko, narusza naszą przestrzeń, jest namolny i ”nie ma z nim kontaktu, bo jest w jakiejś swojej bajce”, a my sobie nie życzymy, aby charakter interakcji naszego szczeniaka z tym psem, ustalił ten niepotrzebnie pobudzony, nakręcony pies, szturchamy tego psa stopą psa  albo uderzamy go palcami dłoni, tak jak robi to Cesar. Efektem jest wytrącenie ”torpedy” ze stanu ”przyświrowania” i zmuszenie go, by ”zorientował się w sytuacji” czyli zwrócił uwagę na człowieka i zrozumiał kto ustala zasady. Takie psy często są tak autentycznie zaskoczone reakcją człowieka, włączeniem się w nią człowieka, że po prostu siadają i gapią się, oczekując na naszą kolejną reakcję. To naprawdę zabawny widok. Są zmieszane -i to jest bardzo czytelny stan psiej duszy- spuszczają wzrok, często cały łeb i wyczekują ”co dalej”. ”Zawiesza im się system operacyjny”, ale wystarczy je przywołać, pokazać, że taki spokojny stan ich ducha się akceptuje, a od razu wraca im humor.


Jeżeli będziesz emanować właściwą energią. To podczas takich spotkań będziesz oddziaływać na oba psy (i psy w około, np. w parku), a one, ich reakcje na twoją energię, będą oddziaływać na nie wzajemnie. To będzie wzmacniało twoją pozycję. Musisz być spokojny i pewny siebie. Ale naprawdę. Jeżeli będziesz udawać, psy będą to czuły i nigdy nie będziesz dla nich wiarygodnym przewodnikiem.
Pies ufający, że lider go chroni i ”ogarnia sytuację”, w przyszłości odda za człowieka życie [jeżeli zajdzie taka potrzeba]. Ochrona właściciela przez psa jest najwyższą formą posłuszeństwa i świadczy o autentycznym oddaniu zwierzęcia człowiekowi.

Pamiętaj także, że postępując właściwie wpływasz na innych ludzi – właścicieli psów i nie tylko ,i uczysz ich, że postępując tak jak ty, będą bardziej zadowoleni z kontaktów ze swoimi psami. Możesz także pomóc osobom, które psów się boją i nie czują się w ich pobliżu komfortowo.

*
OVEREXCITEMENT (nadpobudliwość)

Nie wolno prowokować/powodować nadpobudliwości u psa – to utrudnia relację z nim.


Nie wolno bez sensu : piszczeć, ”gadusiać” jak do niemowlaka, nakręcać psa (”o popatrz, mam dla ciebie jedzonko/zabawkę” itp.).
Do psa należy zwracać się SPOKOJNIE, normalnym tonem, wtedy gdy zwierzę jest wyluzowane i spokojne. Kiedy pies jest w takim stanie, jego mózg jest ”otwarty” i zwierzak jest gotowy wypełniać polecenia.
Podniecony pies, w którym szaleją emocje jest zamknięty na polecenia przewodnika i żeby cokolwiek osiągnąć zawsze najpierw trzeba takiego psa uspokoić i wyciszyć.
Bezsensowne nakręcanie psa powoduje niestabilność psychiczną zwierzęcia i o tym zawsze musimy pamiętać.


Nie ma sensu 10 minutowe przemówienie do psa w rodzaju ”Azorek idziemy już do domku, jest za gorąco na spacerki”. Podczas gdy Azorek stoi zwrócony d… do swojego pana, na napiętej smyczy i ciągnie go np. w kierunku innego psa. Napięta smycz oznacza, że sytuacja jest napięta, bo pies ma inny pomysł na życie niż jego pan. Że jego pan nie jest jego ”panem” (z czego człowiek najczęściej kompletnie nie zdaje sobie sprawy) i że szefem w tym duecie jest pies, który ma własny pomysł na siebie, na to popołudnie i dąży do jego realizacji. Człowiek nie może oczekiwać, że pies zgadnie, co ten ma na myśli, że wsłucha się w jego gadanie, przetłumaczy sobie z ludzkiego na psi i stanie się idealnym psem. Owszem psy ”czytają ludzi jak książki”, ale to dotyczy energii, którą człowiek emanuje. Pies odbiera natężenie dźwięku, ton głosu, słyszy napięcie w głosie człowieka albo jego absolutną pewność i spokój z niej wynikający. Pies wie w jakim stanie emocjonalnym jest człowiek, zwłaszcza, że czyta naszą mowę ciała, ale sensu słów pies nie rozumie. (Psia znajomość ”ludzkiego” ogranicza się kojarzenia dźwięku związanego z imieniem, posiłkiem, wyjściem na dwór i komendami. Długo i profesjonalnie szkolone psy są w stanie opanować ponad 60 komend/haseł/słów).


Tylko pies w stanie „calm assertive energy” jest zdolny odebrać nasz przekaz/wykonać polecenie . Niczego się od psa nie uzyska, dopóki nie będzie on spokojny, w odpowiednim stanie ducha otwartym na komunikaty stanie umysłu. Kontakt wzrokowy bardzo pomaga.

Do psa się nie przemawia, z psem się nie dyskutuje. Pies musi być skupiony na przewodniku. Polecenie wydaje się raz. Im mniej głosu, tym lepiej. Raz nie skutkuje -korekta. Korektę powtarza się do skutku czyli do uzyskania efektu. Pod warunkiem, że korektę przeprowadza się we właściwy sposób, nie trzeba długo czekać, by odniosła skutek. W innym przypadku zamęcza się psa bezsensownym, niejasnym dla niego zachowaniem 


Zawsze kiedy widzisz duet człowiek-pies i pies jest przed człowiekiem, to pies jest szefem wycieczki (dodatkowo napięta smycz = napięta sytuacja). Tylko dla zasady zaznaczam, że chodzi mi o typowe ”spacery” i psy, które ciągną/prowadzą za sobą swoich właścicieli czyli psy, które ”wyprowadzają swoich ludzi”. Pies przewodnik, pies wykonujący konkretną pracę, polecenia przewodnika, znajdując się na przedzie nie jest dominujący względem przewodnika, ponieważ ulegle wykonuje powierzone mu zadanie.
Cesar powtarza, że pies musi podążać za przewodnikiem. Nieważne czy to będziesz ty, twoja teściowa czy dziecko sąsiadów. Pies musi znać swoje miejsce i wiedzieć, że to człowiek jest przewodnikiem (Mam bardzo smutne wrażenie, że większość posiadaczy psów denerwuje się na samą myśl, że ich pies mógłby czuć respekt przed np. sąsiadem/być uległy w stosunku do sąsiada. Jakaś taka dziwna polska mentalność powoduje, że masa ludzi lubi myśl, że inni ludzie zwyczajnie boją się ich psów. Moim zdaniem to najbardziej żałosny przejaw zakompleksienia i kompensacji. Bardzo smutne… Tak więc jeżeli ”jara cię” myśl, że ktoś się może twojego psa bać, zrób sobie przysługę i nie wybieraj Dogo Argentino, nie chcesz, żeby cię ”zjadł”)
Kiedy pies jest za tobą i idzie na luźnej smyczy, a ty chcesz (powód nie ma znaczenia) zatrzymać się i wydać mu jakąś komendę, nie masz z tym problemu, bo jesteś na pozycji przewodnika. Pies jest skupiony na podążaniu za tobą i w tym stanie z łatwością przyjmie i wykona polecenie. Psu który idzie pięć metrów przed tobą, musisz najpierw się w ogóle przypomnieć, że
jesteś gdzieś tam z tyłu, na końcu smyczy. On jest z przodu, ty tylko podążasz za nim jego, przewodnikiem. W jego mniemaniu nie masz ani prawa ani powodu wydawać mu poleceń. Nie mówiąc już o trwających długie minuty bezsensownych monologach. Nie odniosą oczekiwanego skutku, a narażą cię na śmieszność.

Stąd przywiązanie Cesar’a do ringówek. Taka smycz i obroża umieszczona wysoko (jak u charta) pozwala na korektę psa, przy minimalnej intensywności fizycznej. Przy obroży umieszczonej wysoko, delikatne szarpnięcie wystarczy, by psa przywołać do porządku.

Bardzo niemądre jest wyprowadzanie na szelkach psów, o ile nie chodzi o psy zaprzęgowe, lub specjalistyczny trening w przypadku innych psów ras (np. TTB). Szelki umieszczone są w miejscu, które jest najsilniejszą częścią psiego ciała. Dlatego psy w szelkach mogą godzinami ciągać za sobą swoich właścicieli, a ci mogą je szarpać i ciągnąć w przeciwnym kierunku…

Każdy przedmiot, który trzymasz w ręce jest przedłużeniem ciebie. Jeżeli pies podgryza smycz, to musisz widzieć, że to tak jakby podgryzał ciebie. Każde tego typu zachowanie oznacza brak respektu w stosunku do przewodnika, dominujący pies skorygowałby zachowanie świadczące o braku szacunku dla jego pozycji. Nie jesteś liderem psa, który ośmiela się podgryzać smycz, kiedy jesteście na spacerze, a ty np. nie zgadzasz się, żeby pies szedł w określonym kierunku albo kiedy po prostu idziecie, a pies żuje smycz ”z nudów”. To nie ”nudy” są powodem. Podgryzanie oznacza, że nie masz u psa autorytetu lidera. Gdyby postrzegał cię jako lidera, nie ośmieliłby się używać zębów w stosunku do ciebie. Gdyby pies ”potraktował” zębami psiego alfę spotkałaby go za to kara w psim stylu. Nawet gdyby to była tylko zabawa.

POWITANIE
Przy powitaniu, kiedy wchodzisz do domu, w którym jest pies albo kiedy ktoś przychodzi do twojego domu, w którym jest pies, obowiązuje zasada :
NO TOUCH , NO TALK , NO EYE CONTACT → 

bez dotykania psa, bez mówienia do psa i bez patrzenia na psa →

zachowując się w ten sposób (powściągliwie, acz pewnie) nie podkręcasz ewentualnej nadpobudliwości i pies nie będzie na ciebie skakał, a raz, dwa razy skorygowany, szybko się uspokoi.

Jeżeli masz szczęście trafiłeś/aś do domu, w którym ludzie panują nad swoim psem i twoja wizyta nie zmienia się w cyrk. No, ale jeżeli odwiedzasz kogoś, kto nie panuje nad swoim psem, to się tym nie przejmuj i rób co należy:

To ludzie, których odwiedzasz są ”gwoździem programu”, nie pies. Wchodząc do domu znajomych, mających psa, wchodzisz jak do siebie, pies widzi, że jesteś pewny siebie i nie szukasz u niego ”pozwolenia”. To gospodarze, ludzie autoryzują twoją obecność w tym miejscu i pies wyraźnie musi mieć tego świadomość. Nie nawiązujesz z nim żadnego kontaktu. Witasz się z ludźmi, zupełnie ignorując psa. Jeżeli emanujesz energią lidera (”mój jest ten kawałek podłogi”), pies nie ośmieli się naruszać twojej przestrzeni. (Zawsze kiedy podejmujesz działanie, do którego nakłonił cię pies, jakiekolwiek np. siedzisz w fotelu, a pies przychodzi do ciebie i szturchając cię nosem, nakłania cię, żebyś go pogłaskał, ”wchodzisz do jego bajki” i stajesz się follow’erem. Niby nic, a jednak decyduje o tym, jak postrzega cię pies. Przywołujesz do siebie psa (inicjujesz działanie – jesteś liderem), kiedy widzisz, że nie jest już podekscytowany i wariactwo związane z wizytą już mu przeszło. Przywołujesz do siebie uspokojonego, wyluzowanego psa i dopiero wtedy się z nim witasz. Nigdy nie używaj w stosunku do psa wysokich tonów, nie piszcz i nie zachowuj się jak upośledzony. Takie zachowanie pobudza psa, powoduje ekscytację (Kojarzysz dlaczego psy tak lubią piszczące zabawki? Jak tak, to skojarz dlaczego piszczące zabawki w przypadku powerfull breeds, jak Dogo Argentino, Bullterrier – wszystkie terriery typu bull i te ”zwykłe”, i wiele, wiele innych, są mega głupim pomysłem. Przypominają psu dźwięki, które wydaje z siebie uśmiercane zwierzę. Wystarczy, że psa ”pomiziasz” na wysokości przedpiersia i odeślesz na jego miejsce, nawet nie musisz na niego patrzeć.

Jedzenie
Czas posiłku to okazja do wypracowania ZASAD .
Czas posiłku jest okazją do przypominania psu, kto jest od kogo zależny, a więc kto jest szefem.
Zasada: nos-oczy → pies ma nie być pobudzony, karmi się tylko spokojnego, nie podekscytowanego psa, z którym ma się kontakt wzrokowy.

Pies wącha powietrze w pobliżu miski, którą trzyma właściciel i patrzy na właściciela NORMALNYM, niepobudzonym wzorkiem.

Nie wolno karmić psa, który jest pobudzony (Właśnie tak można wyhodować „potwora”, który zmusza nas do wychodzenia z kuchni, kiedy dajemy mu miskę i warczy, kiedy próbujemy mu tą miskę odebrać). Pies musi zasłużyć na pokarm, poddanie się woli przewodnika-właściciela jest tym co pies musi prezentować/okazywać w chwili karmienia. Pies spokojnie czeka na posiłek, nie ekscytuje się tym, że właściciel trzyma miskę w ręce, tylko spokojnie na właściciela patrzy → takiemu psu PODAJE SIĘ MISKĘ.

Należy towarzyszyć psu w trakcie posiłku i ćwiczyć odbieranie miski, po to by pies miał świadomość, że to człowiek kontroluje pożywienie. To zapobiega agresywnemu zachowaniu (przy jedzeniu) w przyszłości.
Sypanie chrupek do michy i wyjście z kuchni to BARDZO POWAŻNY błąd!

Ćwiczenie odbierania miski jest bardzo ważne. Chodzi w nim o to, że pies nie skupia się na jedzeniu. Pies jest skupiony na człowieku, na tym czego chce od niego człowiek i chce człowieka zadowolić (Ponieważ psi sens życia polega na zadowalaniu przewodnika stada).
W ten sposób pies na okrągło wbija sobie do łba, że jest uległy wobec człowieka (Nawyk, którego nie należy ”burzyć”).
To ćwiczenie powoduje też, że pies zna maniery obowiązujące podczas posiłku.
*

Potem ”pół godzinki dla słoninki”. Po posiłku pies powinien mieć ”chwilę dla siebie” -czas spokoju. Dobry jest zwyczaj odprowadzania po skończonym posiłku psa do jego pokoju albo klatki, aby spokojnie mógł przetrawić pokarm. Po trzech kwadransach czas załatwić potrzeby fizjologiczne. Psa nie wolno karmić przed samym spacerem ani tuż po nim ze względu na niebezpieczeństwo tzw skrętu kiszek, który prawie zawsze kończy się śmiercią zwierzęcia (Max 30 minut od zaobserwowania objawów do operacji może psa uratować. Czasem.)


”DISAGREEMENT with your puppy” czyli nie pozwalanie szczeniakowi/psu na jego zachcianki jest kluczem do wychowania posłusznego psa.
Nie należy mylić dyscypliny ze złością i frustracją, to błąd wielu osób, a sfrustrowany człowiek kreuje sfrustrowanego, niepewnego, trudnego psa .


Dyscyplina kreuje normalnego psa.


Kluczem jest nie branie błędów psa personalnie, ”do siebie”.
Dotyk o bardzo niewielkim nasileniu wystarczy, by wytrącić psa (jak mówi Cesar po prostu ”brain” psa) z niewłaściwego stanu/zachowania.
Można również użyć dźwięku : można syknąć, pstryknąć palcami, klasnąć dłońmi, jak nam wygodniej.
Chodzi o ”wybicie” psa ze stanu, w który sam się wkręca, np. na widok innego psa. Trzeba uderzyć go dwoma palcami, w sposób imitujący uderzenie zębów innego psa (w górną część ciała – kark, głowa, pysk ). Uderzenie musi być zdecydowane i na tyle intensywne, by pies na nie zareagował. W 90%ach przypadków nie trzeba go powtarzać. Dla psa jest to jasny sygnał, że nie zgadzamy się z jego ”wkręcaniem się” w daną sytuację. Nasze zachowanie zapobiega eskalacji niechcianego zachowania u psa. Przynosi, zwłaszcza w przypadku szczeniąt, bardzo szybki rezultat. Szczenięta jeszcze nie zepsute przez człowieka, doskonale pamiętają taką reakcję u swoich mam. Pies, który koryguje zachowanie innego psa, uderza go zębami albo pyskiem w górną część ciała.

BREED czyli rasa (”ŚWIADOMOŚĆ” SŁOWO KLUCZ

Kwestia brania pod uwagę typowych zachowań rasy i świadomość pierwotnego przeznaczenia np. teriera i cech szczególnych dla terierów, pozwala przewidzieć ewentualne problemy, które mogą w pojawić się w przyszłości. Świadomie wychowując psa, można ”przeskoczyć” cechy typowe dla rasy (takie jak nadpobudliwość, ciętość, skłonność do ubijania z lubością małych zwierzątek np. wiewiórek i domowych gryzoni np. świnek morskich). Świadomy właściciel pamięta, że pies to najpierw zwierzę, potem pies, a dopiero na trzecim miejscu przedstawiciel danej rasy czy typu. Pamiętaj, że to że coś ”jest dla danej rasy typowe” nie oznacza, że musisz się na to godzić.


Pit bull może bawić się z pudelkiem. Wychodzenie z założenia, że ”mój pit nie powinien bawić się z delikatnymi psami, bo może im zrobić krzywdę (złapać za mocno i uszkodzić)”, jest pójściem na łatwiznę i oznacza, że właściciel nie kontroluje psa. To LIDER decyduje kiedy, z kim i JAK się można bawić. Do człowieka należy kontrolowanie psa. To właściciel kieruje psem i to on pilnuje swojego podopiecznego.
Pamiętaj, nigdy niczego nie wyciągaj psu z pyska, bo to oznacza, że z nim walczysz, a skoro tak, to nie jesteś jego LIDEREM. LIDER nie musi walczyć. Lider oczekuje, że np. odda mu się zabawkę i to SIĘ DZIEJE, poprzez oddziaływanie energią, po prostu.

Szczególnie należy unikać, zwłaszcza przy „powerfull breeds” przeciągania szmaty i podobnych zabaw ”siłowych” . Na ogół właściciele odpuszczają pierwsi, dają psom wygrać (bo ”były takie słodkie i tak się starały”) i pies odbiega ze szmatą. To idiotyczna zabawa. Pies szarpie szmatę z właścicielem (Czyli walczy z nim, u psów nawet w zabawie zaznacza się swoją pozycję), daje z siebie wszystko i… wygrywa. I kto jest szefem, kto udowodnił wszystkim obecnym podczas zabawy, że jest silniejszy ? Kto jest ”debeściakiem”? Na pewno nie człowiek.
Druga sprawa to piszczące zabawki, o których już wspomniałam. W przypadku powerfull breeds piszczące zabawki są ryzykowne. Psy lubią piszczenie tych kurczaków itp., bo przypominają im pisk uśmiercanego zwierzęcia.  Pobudzanie tych „mrocznych” instynktów szczególnie u molosów i ras typu bull jest mało odpowiedzialnym pomysłem.

Nawet w zabawie istotne jest to, żeby w pobliżu psa być pewnym siebie, nie usiłować sprawiać wrażenie pewnej siebie osoby, ale BYĆ pewnym siebie (mowa ciała, zdecydowane ruchy, ton głosu). Pies musi wiedzieć, że np. to że coś jest na podłodze, nie oznacza, że może to sobie wziąć. TY decydujesz czym i kiedy pies może się bawić.

Uruchamianie nosa.

Pies powinien poznawać świat nosem (pierwszy działający zmysł) .
Psy reagujące przede wszystkim wzrokowo i na dźwięki są zaburzone.

Pies powinien używać nosa jak najczęściej.

Poznając człowieka pies powinien go obwąchać, właściciel musi zadbać o to, by inni ludzie ”nie psuli” jego psa. Piszczenie, przemawianie do psa, dotykanie go w trakcie rytuału poznania, to błąd, który zaburza ten rytuał i nie daje psu być psem. W normalnych warunkach psy się obwąchują. To ludzie do siebie machają (wzrok) i do siebie mówią (słuch) i obejmują się (dotyk), a nie psy. Psy wąchają. Tak psy poznają świat: nosem, pozwólmy im na to.

Najgorszym pomysłem jest piszczenie i ”gadusianie” do psa: ”Zobacz Misiaczku , co pańciusia dla ciebie ma ! Zobacz jakie dobre jedzonko !”. Takie zachowanie rujnuje psie ”bycie psem”. Przede wszystkim ”podkręca” psa, ekscytuje go, kiedy to wcale nie jest potrzebne. ”Podkręcony pies” to pies, do którego nie docierają polecenia właściciela. Trzeba go uspokoić i przywrócić stan ”submissive, calm energy”. W psim świecie na pokarm trzeba sobie zasłużyć. Dlatego tak ważne są ćwiczenia posłuszeństwa, pies wie, że nagrodą za wypełnianie poleceń jest pokarm. Ktoś, kto przychodzi, robi zamieszanie i za nic daje psu, coś co w normalnych warunkach jest nagrodą, zwyczajnie niszczy pracę właściciela psa. Dodatkowo ktoś, kto daje psu pokarm za nic i nagradza podekscytowanego psa (pokarm = nagroda), za jego podekscytowane i NIEPOŻĄDANE zachowanie, ustawia się w roli FALLOWER’a, więc automatycznie staje się względem psa (w psich oczach) uległy. W praktyce relacje takiej osoby z psem opierają się na obawie/lęku/strachu tego kogoś przed psem. Ten ktoś boi się psa, bo pies zachowuje się w stosunku do niego w sposób dominująco-wyzywający. Pies taką osobę albo olewa albo dominuje. Nie traktuje jej serio i nie wypełnia jej poleceń albo się z tym ociąga. Jest to naturalne, człowiek sam mu się podporządkował. 


Każdy DOBRY sposób na rozładowywanie energii jest dobry. Cesar poleca wykorzystywanie bieżni, właścicielom nie mającym wystarczająco czasu na piesze wędrówki z psem. Zawsze jednak zaznacza, że jest to tylko i wyłącznie substytut i nic nie zastąpi wspólnego ”przemieszczania się” i podążania za liderem podczas spaceru oraz interakcji z człowiekiem i innymi psami.


Psa należy wychowywać jako psa, a nie przedstawiciela konkretniej rasy.

Kiedy wychowujesz psa wszystko się liczy, nawet to jak się pies bawi. Jako lider możesz zapobiegać niepożądanym zachowaniom, np. tym związanym z przeznaczeniem rasowym psa. Pitt bull nie musi bawić się po pittbullowemu, a terrier po terrierowemu (typowa wkrętka na PITTBULLMOODE albo TERRIERMOODE). Człowiek musi kontrolować zabawę.


Kontakt wzrokowy z człowiekiem to podstawa. Zapobiega zachowaniom obsesyjnym (np. podczas jedzenia – agresja miskowa albo zoomowanię się tylko i wyłącznie na rzucanej w kółko piłce).


W bardzo dużym skrócie to wskazówki, które przekazuje Cesar Millan w swoich programach i książkach

Zuza Petrykowska

Ps.  Jeżeli chcesz mieć dogo, mocno wbij sobie powyższe do głowy.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

Reklamy

4 komentarze do “WYCHOWANIE I SZKOLENIE DOGO : DOGO ARGENTINO & CESAR MILLAN

  1. dogargentynski

    Pani Zuzanno, gratuluję fantastycznego bloga. Szczerzę dziękuję, ponieważ bardzo dużo mi Pani pomogła. Mam już drugiego w kolejności doga argentyńskiego. Pierwsza suczka znaleziona z ciężką alergią (zaleczona) żyła 13 lat. Aktualnie mamy 4 letniego samca wziętego ze schronu w Kielcach. podobne schorzenia ale zupełnie inna psychika, Ze schorzeniami już się uporaliśmy – są zaleczone. Z psychiką powoli idzie. jest lepiej. Dużo korzystam z Pani bloga. Chyba sam zacznę pisać bloga, widzę, że takie oddolne społeczne inicjatywy są bardzo pomocne. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s