DOG ARGENTYŃSKI: PIES Z LISTY ‚RAS UZNAWANYCH ZA AGRESYWNE’ -DO THINGS RIGHT!

261941-dog-attack

Zawsze uważałam, że temat, który poruszę w tym wpisie jest sprawą tak oczywistą, że nie trzeba go jakoś ”specjalnie” rozwijać i omawiać. Jednakże W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE POJAWIA SIĘ CORAZ WIĘCEJ HODOWCÓW I HODOWLI (także spoza Związku Kynologicznego w Polsce) UWAŻAM, IŻ WYBOROWI HODOWLI NALEŻY POŚWIĘCIĆ ZNACZNIE WIĘCEJ CZASU I WYJAŚNIĆ POTENCJALNYM NABYWCOM I TYM Z HODOWCÓW, KTÓRZY NIE PATRZĄ DALEJ NIŻ CZUBEK WŁASNEGO NOSA, Z JAKIEGO   J E S Z C Z E   POWODU JEST TO WYBÓR AŻ TAK WAŻNY.

Nie tylko eksterier.

Wiele razy zaznaczałam dlaczego WYBIERANIE ODPOWIEDNIEJ HODOWLI JEST ISTOTNE. Dla zorientowanych w temacie jest jasne, że chodzi o to, aby swoim wyborem nagradzać mądrych ludzi, którzy mają ściśle określony plan, wiedzą co robią, a efekty ich działań bronią się same: ich Dogo Argentino są zdrowe. Używane przez nich do rozrodu osobniki nie są dysplastycznymi kalekami (mają wykonane RTG stawów biodrowych i łokciowych, a czasem i inne certyfikaty dotyczące stanu ich aparatu ruchu), są obustronnie słyszące, a szczenięta, które sprzedają nabywcom mają wykonane BAER TEST. Dogo Argentino z hodowli posiadającej tradycję wykonywania badań, wyglądają jak Dogo Aargentino i przejawiają typowe dla DA cechy psychiczne. Reasumując uczciwy hodowca, osoba rzetelna hoduje rasowe psy, które wyglądają i zachowują się tak, jak Martinez chciał, żeby wyglądały i się zachowywały jego ukochane Dogo Argentino i są zdrowe.

 

Najważniejsza jest ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

W unikaniu/piętnowaniu ”przypadkowych hodowców” chodzi o to, by zdawać sobie sprawę. iż kupowanie od nich szczeniąt jest równoznaczne z finansowaniem ich działalności, a więc wspieraniem ich i zachęcaniem do powoływania na świat kolejnych psów, i że wiąże się nie tylko z ryzykiem obniżenia jakości przychodzących na świat zwierząt, co jak wiemy wynika z niskiej znajomości zagadnień związanych z samą hodowlą. Braki tzw hodowców objawiają się min w punktach;

używanie do rozrodu osobników nieprzebadanych,

-genetyka: przypadkowe kojarzenia dają przypadkowe, byle jakie efekty, co skutkuje wzrostem liczby eksterierowo kiepskich psów, których fizyczne i psychiczne cechy coraz mniej mają wspólnego z rasą,

-opieka nad matką i rozwijającymi się szczeniętami etc.

-RYZYKO, ŻE TE PRZYPADKOWE OSOBY, BEZ PODSTAWOWEJ WIEDZY, NIEETYCZNIE I DLA ZYSKU, DODATKOWO UŻYWAĆ BĘDĄ DO ROZRODU OSOBNIKÓW O ZABURZONYM TEMPERAMENCIE; AGRESYWNYCH LUB PRZESADNIE STRACHLIWYCH, CZEGO SKUTKI MOGĄ BYĆ (I BĘDĄ) OPŁAKANE. ORAZ, ŻE KOLEJNYM WYNIKAJĄCYM Z TEJ NIEWIEDZY, BRAKU PRZYGOTOWANIA I CIASNOTY UMYSŁOWEJ, ZAGROŻENIEM, BĘDZIE/JEST FAKT, ŻE PSY Z TYCH HODOWLI CORAZ CZĘŚCIEJ, W CORAZ WIĘKSZEJ LICZBIE BĘDĄ TRAFIAŁY DO LUDZI NIEODPOWIEDZIALNYCH, NIEUMIEJĄCYCH BYĆ PRZEWODNIKAMI DLA PSA TAK TRUDNEJ I POTENCJALNIE NIEBEZPIECZNIEJ RASY. A W NAJGORSZYM PRZYPADKU DO OSÓB CHCĄCYCH WYKORZYSTAĆ MOŻLIWOŚCI DOGO ARGENTINO W SPOSÓB ABSOLUTNIE NIEDOPUSZCZALNY, MORALNIE NAGANNY, NIEZGODNY Z PRAWEM, PO PROSTU BANDYCKI, I CO NAJSTRASZNIEJSZE, WBREW PSIEJ NATURZE.

NIE WOLNO KUPOWAĆ TYCH PSÓW OD LUDZI, KTÓRYM ZALEŻY JEDYNIE NA TYM, ABY JE SPRZEDAĆ!

NALEŻY KUPOWAĆ DOGO ARGENTINO TYLKO OD HODOWCÓW ODPOWIEDZIALNYCH I NA SERIO PODCHODZĄCYCH DO HODOWLI, KTÓRZY MAJĄ AUTENTYCZNY KONTAKT ZE SWOIMI PSAMI ORAZ NABYWCAMI SZCZENIĄT, NIE TYLKO PRZED ICH SPRZEDAŻĄ, ALE TAKŻE I PO NIEJ.

Nie ma niestety w Polsce przepisów prawa odpowiadających na potrzebę ograniczenia osobom przypadkowym, nieodpowiedzialnym, niemoralnym i PO PROSTU GŁUPIM prawa do hodowli, a mówiąc właściwie ROZMNAŻANIA psów, szczególnie potencjalnie NIEBEZPIECZNYCH RAS PSÓW.

Na rozmnażanie psów rasy takiej jak Dog Argentyński -wymienić w tym miejscu mogłabym przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście innych- powinno być specjalne zezwolenie, wydawane jedynie osobom spełniającym ściśle określone kryteria i wymogi.

Niestety, każdy może stać się dziś hodowcą. Jedyne ”legalne ale”, które w praktyce KAŻDY MOŻE OBEJŚĆ, BO NIE MA W POLSCE OBOWIĄZKU PARADOWANIA Z PSEM PO WYSTAWACH, to zaliczenie wystaw kwalifikujących psa do hodowli ZGODNEJ Z PRZEPISAMI ZWIĄZKU KYNOLOGICZNEGO W POLSCE(które wielu, z różnych przyczyn, ma w nosie)*. Psa się pokazuje, zostaje oceniony przez sędziego według zgodności z wzorcem i potem, w oparciu o przepisy ZKwP, w końcu można go rozmnażać, uprzednio rejestrując hodowlę w FCI i Związku Kynologicznym w Polsce/wchodząc w współpracę z wybranym hodowcą. Tak robią wszyscy hodowcy.

ALE rosnąca popularność tej rasy niesie za sobą niebezpieczeństwo, którego nie wolno lekceważyć. Konsekwencją popularności jest coraz większa liczba osób interesujących się DA, na rynku jest coraz więcej szczeniąt, coraz więcej kupców… Coraz trudniej będzie kontrolować to, co dzieje się z psami, po tym jak przejmą je nowi właściciele.

Nie możemy, nie mamy podstaw by zakładać, że każdy, kto będzie chciał ”mieć szczeniaczki”, będzie dążył do ”zrobienia tych szczeniaczków” drogą prowadzącą przez ścieżki, które wyznacza stowarzyszenie hodowców rasowych psów, np. Związek Kynologiczny w Polsce, umownie więc użyjmy słowa ”LEGALNIE”.

Znajdzie się wielu chętnych pójść na skróty…

Tak było i jest od zawsze, z każdą rasą, która staje się popularna.

Dobry, godny zaufania hodowca to człowiek przede wszystkim odpowiedzialny za to co robi, co powołuje do życia i gdzie to powołane przez niego życie, trafia… 

Nie ma niestety ”wystaw” kwalifikujących hodowców do hodowli…

Nie ma w Polsce żadnych testów psychicznych ani dla hodowców, ani dla nabywców psów ras takich jak np. Dogo Argentino, ”ras uznawanych za agresywne”.

Nie ma takich wymogów, mimo iż od lat mamy w Polsce ”LISTĘ RAS NIEBEZPIECZNYCH”.

 

Pozwolenia na psa rasy uznawanej za agresywną 

Żeby było jeszcze tragiczniej najbardziej nieodpowiedzialni ludzie, W TYM NIEKTÓRZY HODOWCY, ZAMIAST SKUPIAĆ SIĘ NA TYM, ŻE DOGO ARGENTINO TO PIES SZALENIE NIEBEZPIECZNY W RĘKACH NIEODPOWIEDNICH OSÓB, WYPISYWAŁY/WYPISUJĄ, PO TO ŻEBY SZCZENIAKI LEPIEJ SIĘ SPRZEDAWAŁY, NA FORACH, na które dotąd w pierwszej kolejności trafiały osoby zainteresowane Dogo Argentino, szukając o tej rasie informacji i pytając min. o zezwolenia na psy tej rasy, ŻE ZEZWOLENIA NA PSA Z LISTY RAS NIEBEZPIECZNYCH, TO WŁAŚCIWIE TAKIE ZAWRACANIE GŁOWY(!) Ci ludzie mają pełną świadomość ułomności przepisów polskiego prawa w kwestii zabezpieczania psów swojej ”ukochanej rasy” przed trafieniem w ręce ludzi zupełnie do tego niewłaściwych, oraz niczemu niewinnych ludzi i zwierząt przed psami rasy Dog Argentyński, wychowywanymi przez osoby kompletnie się do tego nienadające; kretynów czyniących z tych psów postrachy okolic. Ale ZAMIAST SKUPIĆ SIĘ NA TYM, BY POPRZEZ SWOJĄ FORUMOWĄ DZIAŁALNOŚĆ, UŚWIADAMIAĆ OSOBY FASCYNUJĄCE SIĘ DA, ŻE WYMAGANIA JAKIE TRZEBA SPEŁNIAĆ, WYCHOWUJĄC PSY TEJ RASY, MOGĄ NIEJEDNOKROTNIE PRZEROSNĄĆ DOŚWIADCZONEGO PSIARZA, PISZĄ TYLKO KRETYNIZMY W RODZAJU ”ZEZWOLENIEM NIE TRZEBA SIĘ AŻ TAK PRZEJMOWAĆ”. TACY LUDZIE TO SĄ HANDLARZE. TAK NIE POSTĘPUJĄ LUDZIE ODPOWIEDZIALNI, PODOBNO CHCĄCY ZROBIĆ ”COŚ DOBREGO DLA RASY”. Na marginesie, to ”robienie czegoś dobrego dla rasy” to specyficzny synonim, który zawiera, określa wszystko to, czym brzydzę się u tzw. ”hodowców” i jest pochodną moich doświadczeń z forumowymi gwiazdami dawnego Forum Molosy, o którym od czasu do czasu wspominam… W swoim czasie, kiedy pisałam pierwsze poważne artykuły na Forum Molosy (na temat genetyki umaszczeń, roli pigmentu etc.), zarzucano mi, że ”robienie czegoś dobrego dla rasy”, to nie jest PISANIE ARTYKUŁÓW UŚWIADAMIAJĄCYCH PRZYSZŁYCH NABYWCÓW, A,  U W A G A, będzie ”grubo”!; ”hodowla” (sic! + jak najbardziej słuszny cudzysłów). Ludzie, którzy klepali na tym forum najwięcej postów i w związku z tym uchodzili za specjalistów od wszystkiego, twierdzili, że ROZMNAŻANIE psów jest ”dobre dla rasy” (Pewnie byłoby dla nich lepsze od utrudniania im łatwej sprzedaży szczeniaków, poprzez gładko funkcjonujące forum). I że ”jakbym zaczęła hodować to, by mi przeszło pisanie”. Rozumiecie to państwo?

Są wśród ”rozmnażaczy” DA ludzie, którzy wprost, publicznie przyznają, że uświadamianie potencjalnych przyszłych nabywców psów rasy, którą hodują/rozmnażają nie jest im na rękę! A dodatkowo ZUPEŁNIE NIE WIDZĄ, A W PRAKTYCE CHYBA WIDZIEĆ NIE CHCĄ, ZAGROŻEŃ, JAKIE NIESIE ZA SOBĄ POPULARYZACJA RASY I ZWIĘKSZAJĄCA SIĘ Z ROKU NA ROK ILOŚĆ TZW HODOWCÓW ROZMNAŻAJĄCYCH DA, POWOŁUJĄCYCH DO ŻYCIA, W SPOSÓB (W ZNACZNEJ, ZNACZNEJ WIĘKSZOŚCI) ZUPEŁNIE NIEPRZEMYŚLANY, KOLEJNE PSY, KTÓRYM PRZECIEŻ NALEŻY ZNALEŹĆ ODPOWIEDZIALNYCH OPIEKUNÓW! Uważam, że to ostatnie, to zadanie przekraczające intelektualne zdolności tych ludzi. 

Bezmyślne produkowanie szczeniaków rasy przeznaczonej do wykonywania bardzo konkretnego rodzaju pracy, w kraju, w którym z założenia tej pracy wykonywać nie mogą, w formie, w której wykonują ją w rodzimej Argentynie, pracy która w Polsce postrzegana jest jako ”kontrowersyjna” przez ludzi nieznających/nierozumiejących tej rasy, i sprzedawanie kitów na internetowych forach, że to ”bardzo fajne, rodzinne pieski”, PO TO, ŻEBY PIESKI SIĘ SPRZEDAWAŁY, jest świństwem, które powinno być karalne.

Lista ”ras uznawanych za agresywne” stworzona lata temu przez, wtedy jeszcze MSWiA, to z kynologicznego, behawioralnego i zwyczajnie zdroworozsądkowego punktu widzenia, w istocie bubel prawny nad którym, w tym miejscu nie mam zamiaru dłużej się rozwodzić. Faktem natomiast jest, że każdy posiadacz DA musi poinformować odpowiedni urząd administracji publicznej, iż pies rasy Dog Argentyński (nr tatuażu/chipa – przy czym od 01.01.2014 wszystkie psy i koty muszą być chipowane) znajduje się pod jego opieką i jest przypisany do konkretnego adresu zameldowania.

W praktyce jednak, nawet przestępcza przeszłość potencjalnie nie wyklucza kogoś z grona posiadaczy psa z ”listy ras niebezpiecznych”. Nikt ”nie prześwietla” osób, które składają wniosek o zezwolenie na psa ”rasy uznawanej za agresywną”, który składa się po tym, jak pies trafi już do domu -tak właśnie, niestety wygląda ta ”procedura”… Mamy nawet znanego z ”wybuchowego temperamentu” i stosowania przemocy wobec, dziś już byłej, żony, ”pana hodowcę” Dogów Argentyńskich… ”Pan hodowca” ”nie trzyma ciśnienia”, bywa, że otwarcie grozi osobom, które mu ”podpadły”, środowisko związane z DA  (i nie tylko) doskonale wie jak ten ”pan hodowca” potrafi się zachować, bo większość z tych osób na własnej skórze miała okazję przekonać się, że osobnik ten jest bardzo niestabilny psychicznie i eufemizmem byłoby powiedzenie, że ma ”problemy psychiczne”, a mimo to owe środowisko w pełni akceptuje jego członkostwo w ZKwP, obecność na wystawach ZKwP, dziwne telefony, którymi czasem niektórych raczy itd…

”Całego świata nie zbawimy”, ale świadomość tego w jakim punkcie jesteśmy, jakie są fakty, czego należy oczekiwać, jakie powinny być standardy i jak sprawić by przynajmniej niektórzy tych  standardów przestrzegali, sprawi, że po jakimś czasie, o ile tylko niezmiennie będziemy WYMAGAĆ przestrzegania tych standardów ci, którzy wciąż będą ”odstawać”, w końcu ”wypadną z gry”.

Nie ma żadnego organu sankcjonującego rozmnażanie psów z ”Listy Ras Niebezpiecznych”. Powtarzam, na dobrą sprawę każdy, omijając Związek Kynologiczny w Polsce czy inne organizacje, może sobie po prostu wziąć sukę i psa i zacząć je rozmnażać, zwiększając tym potencjalne zagrożenie, które niesie za sobą przekazywanie psów nieodpowiednim ludziom.

W praktyce, kiedy dochodzi do tragedii nie ma już żadnego znaczenia to czy pies, który zaatakował, był zwierzęciem, które urodziło się w pseudo hodowli czy w hodowli działającej pod egidą organizacji kynologicznej. ”THE DEMAGE HAS BEEN DONE” I JUŻ NIC INNEGO SIĘ NIE LICZY.

Nie wiemy co dzieje się z psami rozmnożonymi przez pseudo hodowców przed wprowadzeniem zmian do ustawy o ochronie zwierząt (która weszła w życie 01.01.2012 r.), nie wiemy co dzieje się z wszystkimi psami rozmnożonymi w tych tzw legalnie działających hodowlach i nie wiemy też ilu jest  działających w szarej strefie ”rozmnażaczy” dzisiaj, ludzi, którzy działając poza przepisami kynologicznych organizacji i moralnością, dzisiaj ”trzepią mioty”. Na mamy pojęcia ile w istocie,  DA i ”DA” łącznie rodzi się w Polsce.

Możemy być pewni tylko jednego, rodzi się ich coraz więcej i nie jest jasne gdzie, do jakiego typu człowieka trafia każde ze szczeniąt z osobna.

 

Ktoś musi być odpowiedzialny 

Jeżeli sami nie przejmiemy na siebie odpowiedzialności za to, by ograniczyć rozmnażanie psów przez nieodpowiednie osoby, czyli nie zaczniemy bardzo starannie wybierać hodowców oraz uświadamiać potencjalnych nabywców na temat specyfiki rasy, przyczyniać się będziemy do zwiększania się liczby psów trafiających na niezawinione przez siebie, a jakiegoś człowieka-idiotę, dożywocie do schronisk, usypianych ze względu na problemy behawioralne (wywołane przez ludzi-debilów), oraz w wyniku ”ataków” na inne psy, zwierzęta I LUDZI, za które też odpowiadać będą ludzie-imbecyle, a nie psy. Będziemy przyczyniać się do rozprzestrzeniania się negatywnego, krzywdzącego wizerunku rasy.

DA są zbanowane w wielu krajach. Nie chcemy by działania nieodpowiedzialnych kretynów przyczyniły się do zakazu hodowli i trzymania Dogów Argentyńskich także w Polsce!

Bardzo ważne jest aby poza kwestiami typowości w rasie, poza wyglądem, skupić się na kwestii odpowiedzialności i bezpieczeństwa! Wszyscy dokładnie wiemy do czego pierwotnie została ta rasa stworzona, jakie jest jej przeznaczenie i jakie DA mają ”możliwości”. W związku z tym należy wybierać jedyne odpowiedzialnych hodowców, którzy utrzymują kontakty z nabywcami swoich szczeniąt i dbają o to, by mieć maximum wiedzy na temat losów psów, które wypuścili od siebie w świat.

Odpowiedzialny hodowca długo wybiera, komu powierzy swoje ”psie dziecko”. Czas zrewanżować się tym odpowiedzialnym ludziom, ”Dobrym Hodowcom”! Odpowiedzialny Nabywca długo wybiera kogo nagrodzi swoim zaufaniem, zanim ostatecznie podejmie decyzję.

 

KWALIFIKACJE HODOWCY

Hodowca musi być osobą inteligentną, o szerokich horyzontach, osobą na pewnym ”poziomie”, jak to się kiedyś mówiło. To nie może być byle cieć z spod budki z piwem ani zapuszczona tipsiara, którzy nie umieją poprawnie w rodzimym języku mówić. Nie można nazywać ”hodowcami” prostaków i prostaczek, znanych z fejsbukowych gównoburz, jakichś cwaniaczków i cwaniar, którzy korzystając z tego w jaki sposób ”opodatkowane” jest ”amatorskie” rozmnażanie tzw rasowych psów, ssą kasę z naiwniaków. Ktoś, kto rozmnaża psy rasy tak specyficznej, ma posiadać ”zrozumienie rasy”, mieć doświadczenie, rozumieć siłę, skalę zagrożenia, jakie pies tej rasy może stanowić, gdy trafi do nieodpowiedzialnego człowieka, że rasa, którą do rozmnażania wybrał, jest trudna, wymagająca i potencjalnie bardzo niebezpieczna. Tego nie zdobywa w się w ciągu roku od momentu, w którym pies trafi do domu! Najlepiej sprawdzający się w hodowli i w wyborze opiekunów dla DA, są ludzie, którzy TROCHĘ Z nimi (albo terrierem typu bull, rotkami, czy innym psem typu powerfull breed) PRZEŻYLI (KILKA LAT) ZANIM PODJĘLI DECYZJĘ, IŻ ZAJMĄ SIĘ PLANOWĄ (!) HODOWLĄ PSÓW TEJ RASY. Tylko ludzie z doświadczeniem mogą być odpowiedzialnymi hodowcami BAZUJĄCYMI NA   W Ł A S N Y C H  DOŚWIADCZENIACH, A NIE TYM CO PANI IKŚIŃSKA NAPISAŁA W KOMENTARZU POD ZDJĘCIEM NA JAKIMŚ ŚMIESZNYM FORUM ALBO ”FEJSIE”!

Musi udowodnić że rozumie czym jest planowa hodowla zwierząt, psów rasowych, rasy Dogo Argentino, od początku do końca;

– dbać o to, by szczenięta trafiły do odpowiednich ludzi, selekcjonować przyszłych opiekunów, zanim szczenięta się urodzą, czyli hodowca planuje krycia z odpowiednim wyprzedzeniem, a nie powołuje miot do życia, a potem szuka na niego kupców, jak nabywców na swetry robione na drutach.

– znać podstawy genetyki i metody hodowlane, bez których nie można mówić o planowej, rozumnej hodowli.

– zdawać sobie sprawę, że kiedy przekazuje się nowym nabywcom peta, to nie tylko uczciwie jest powiedzieć im, że to pet, ale dalej, że należy namawiać opiekunów do wykastrowania/wysterylizowania psa lub suki peta. Najlepiej jest zawierać ten punkt w umowie kupna-sprzedaży, tak aby nabywca dokładnie zdawał sobie sprawę, że tego konkretnego zwierzęcia rozmnażać nie należy. W ten sposób hodowca robi wszystko, co w jego/jej mocy, aby psy bez wartości hodowlanej nie były bezsensownie, ze szkodliwością dla rasy, rozmnażane. Nie chodzi o to, by ludzi ”zmuszać” do kastrowania/sterylizowania ich psów i suk, ale ich uświadamiać, edukować, informować, że istnieje taka możliwość i że jest ona korzystna z wielu powodów.

z behawioryzmem być ”za pan brat”, by móc służyć rzetelną pomocą nabywcy szczeniaka, kiedy ten napotka na pierwsze problemy wychowawcze.

– być w stanie podpowiedzieć rodzaje, formy treningu odpowiednie dla danego zwierzęcia, oraz móc w razie konieczności skontaktować nabywcę z godnym zaufania, doświadczonym psim trenerem.

znać przepisy organizacji kynologicznej pod egidą, której rozmnaża swoje psy.

Nie ma w Polsce prawnie usankcjonowanej listy wyżej wymienionych wymogów. Prawdopodobnie nie ma takiej listy, ani wymogu spełniania każdego z jej punktów w żadnym kraju. Ale nie znaczy to, że wymóg taki nie jest potrzebny.

Dlatego o tych wymogach należy mówić głośno i bezustannie powtarzać, że nie każdy może/powinien rozmnażać psy, a już szczególnie nie psy ras potencjalnie bardzo, bardzo niebezpiecznych.

DA nie jest psem z natury, agresywnym i niebezpiecznym. Staje się taki w rękach nieodpowiedniego człowieka, który posiadaniem psa tej rasy coś sobie kompensuje. Kiedy DA ”wychowuje” niepewny siebie, zakompleksiony, słaby psychicznie człowiek, którego ”jara” to, że sąsiedzi boją się jego psa, zwierzę przejmuje cechy swojego właściciela i staje się równie niestabilne psychicznie, jak on. I niebezpieczne dla otoczenia.

Dogo Argentino staje się również niebezpieczny, kiedy jest źle traktowany, kiedy trafia w ręce różnej maści bandziorów i bandziorków, i agresji jest celowo uczony.

 

Podoba mi się Dogo Argentino

Te psy podobają się wielu ludziom, właśnie, ”podobają się”. Nic dziwnego, kiedy ogląda się naprawdę dorodne DA trudno jest się nie zachwycić, ale ”podoba się” nie może być kryterium, które decyduje o wyborze tej rasy. Jedynie znikoma część osób, którym DA się ”podoba” faktycznie rozumie tę rasę i posiada cechy, które powodują, że ci ludzie umieliby sprostać wyzwaniu jakim jest posiadanie Dogo Argentino.

Dogo Argntino musi być odpowiednio socjalizowany, nie może być psem przejawiającym agresję w stosunku do ludzi, zwierząt, czy zjawisk!

To rasa o niezwykłej mocy fizycznej, ”zwierzę-maszyna”, absolutnie fantastyczny, doskonały twór człowieka o niezwykłej wyobraźni i uporze, który wymyślił sobie wspaniałego, białego psa, a potem, po latach pracy hodowlanej, uzyskał wreszcie wymarzony, na samym początku zaplanowany efekt: psa doskonałego, bardzo specyficznego, o wyjątkowej specjalizacji. Jego opiekun musi umieć, być w stanie mu sprostać. Musi od samego początku ”do things right”, jeżeli porywa się na posiadanie tak wymagającego psa. Dogo Argentino jest wyzwaniem i jedynie stabilny psychicznie, odpowiedzialny, mądry i doświadczony człowiek umie wychować DA na lojalnego, posłusznego przyjaciela.

 

Na koniec

Jeżeli nie podoba ci się to, do czego dogo zostały stworzone, jeżeli nie akceptujesz rodzaju pracy, do której powołano tą rasę, nie nadajesz się na przewodnika dla Dogo Argentino.

Negowanie instynktu, cech wrodzonych, utrwalanych w tych psach przez dziesiątki lat planowej hodowli i selekcji, oraz zaprzeczanie faktom nie jest rozwiązaniem. DA pozostaną sobą, determinuje je rasa. Nie możesz zaprzeczać, możesz tylko ukierunkować instynkt. Zwróć uwagę jak bawią się szczeniaki dogo (”za ucho i do ziemi”)…

Te psy należy od wczesnego szczenięctwa wprowadzać w pełną gamę doświadczeń. Mieszkasz na wsi? Jeździj do miasta. Mieszkasz w mieście? Pojedź na wieś. Pokaż szczeniakowi krowę, żeby móc z nim jechać bez obaw na weekend za miastem. Pokaż mu konia, bo nie chcesz, żeby na środku ulicy zaatakował konnych policjantów i oberwał kopytem. Przewoź szczeniaka autobusem, pociągiem, tramwajem, metrem, z ich odgłosami i tłumem. Oswój go ze środkami transportu publicznego, bo nigdy nie wiesz, czy kiedyś nie będziesz musieć skorzystać z tego rodzaju transportu ze swoim psem u boku. Zabieraj go w miejsca gdzie jest mnóstwo ludzi i gdzie spotka inne psy. Jeśli nie masz kota, weź go na wizytę do kociarzy i oswój z tym, że ”kota się nie je”. Bądź jego przewodnikiem 🙂

Zanim wybierzesz psa zastanów się jaki rodzaj sportu będziesz z nim uprawiać, bo pamiętaj: to pies pracujący, co w założeniu oznaczało, że ma pracować i przebywać z innymi psami i musi być uległy w stosunku do człowieka. Jako właściciel musisz zagwarantować otoczeniu, że twój pies może/jest w stanie bezkolizyjnie przebywać w towarzystwie obcych ludzi, zwierząt, zjawisk. Musisz zapewnić mu PRACĘ, formę fizycznej i psychicznej aktywności, która wypełni lukę spowodowaną niemożnością realizowania przez DA jego łowieckiego instynktu.

Ale ani mi się waż robić z Dogo Argentino ”pilnowacza” podwórka. Dogo Argentino nie jest psem do pilnowania posesji! Gdzieś tam, przy okazji, na końcu oczywiście, że broni i pilnuje swojej rodziny, ale nie jest to pies, którego wybiera się do pracy polegającej na pilnowaniu posesji. To nie jest rodzaj pracy dla, której ta rasa powstała!

Zastanów się, czy jesteś przygotowany do posiadania Dogo Argentino?

Wyedukuj się zanim przyczynisz się do zniszczenia reputacji DA

Życie z dogo to znacznie więcej niż ”posiadanie psa”. To rasa dla ludzi z charakterem i w tym znaczeniu dogo jest psem bardzo ekskluzywnym.

EDIT 2018. Wracając do myśli: ”Jeżeli nie podoba ci się to, do czego dogo zostały stworzone, jeżeli nie akceptujesz rodzaju pracy, do której powołano tą rasę, nie nadajesz się na przewodnika dla Dogo Argentino. Negowanie instynktu, cech wrodzonych, utrwalanych w tych psach przez dziesiątki lat planowej hodowli i selekcji, oraz zaprzeczanie faktom nie jest rozwiązaniem. DA pozostaną sobą, determinuje je rasa. Nie możesz zaprzeczać, możesz tylko ukierunkować instynkt”. Otóż, w warunkach, w których jesteśmy, w Polsce, na terenie Unii Europejskiej tęsknoty za ”polowaniem z Dogo Argentino” w tradycyjnym dla tej rasy stylu, przy świadomości tego, jakiej konstrukcji psychicznej jest większość tych, którzy ”jarają się dogo” (wystarczy poczytać komentarze w internecie i porozmawiać z tzw hodowcami, żeby wyrobić sobie opinię na temat proweniencji większości z nich), jakimi pobudkami kierują się handlarze sprzedający przypadkowym nabywcom szczeniaki psów tej rasy, śmieszy i straszy równocześnie. Jeżeli masz/chcesz mieć Dogo Argentino tu i teraz, w tej szerokości geograficznej, znasz historię rasy(?) i wiesz, że instynkt łowiecki to tylko przeprogramowany instynkt, że DA jako myśliwski molos to ”lajtowa wersja”, bo pierwotnie instynkt kazał im (Białemu/ Walczącemu Psu z Cordoby) zabijać inne psy podczas walk psów(?). (Jeżeli nie wiedziałeś/aś to już wiesz). Odpuść więc sobie ”robienie z DA psa obronnego”. Nie rozbudzaj w nim instynktu, nad którym szybko może się okazać, że nie jesteś w stanie zapanować. Nigdy nie ucz Dogo Argentino agresji wobec/ w stosunku do człowieka. I nie używaj historii rasy jako wymówki ani nie ”podbijaj” sobie ”puszczania po lesie” Doga Argentyńskiego, za sarenkami i ”dziczkami” tekstami, że to ”instynkt” i ”one tak mają”, i że ”muszą”.

Człowiek ma panować nad psem, być jego opiekunem i przewodnikiem, więc jest szalenie niepokojące, że niektórzy ”fani” i posiadacze Dogo Argetino aż tak różnią się od miłośników i posiadaczy np. terrierów typu bull. Którzy to nie puszczają swoich TTB w samopas, żeby wykańczały inne psy na spacerach albo dziką zwierzynę w lesie lub ”jedynie” się za nimi uganiały, w ramach ”rozładowywania instynktów”. Jakoś miłośnicy TTB nie mieli najmniejszego problemu z tym, żeby w swoich psach zobaczyć psy, zamiast ”rasy” czy ”typu” z przykrą, w każdym razie utrudniającą psom społeczne umiejętności i kontrowersyjną, historią w tle. Może kiedyś przyjdzie czas, że ci którzy dziś nazywają siebie ”miłośnikami Dogo Argentino” i płaczą, że DA nie mogą min. w Polsce ”się wyszumieć”, jak ”tradycja nakazuje” (a są to zarówno posiadacze pojedynczych sztuk psów tej rasy, jak i ludzie ”zawodowo” rozmnażający Dogo Argentino, czyli tzw hodowcy-amatorzy -praktyka pokazuje, że to tylko z pozoru oksymoron) też zobaczą w swoich psach przede wszystkim psy, a nie tylko rasę i może jakoś bardziej kreatywnie zaczną podchodzić do ”specyfiki przeznaczenia rasy”. Może, w końcu znajdą się tacy, których stać będzie na to, żeby zamiast kombinować jak psu uszy uciąć, żeby wyglądał ”kozacko”, pokazać Dogo Argentino jako psa domowego, nad którego instynktami, jeśli tylko się chce i ma się odrobinę ”oleju w głowie”, można zapanować.

Dogo Argentino to smutny przykład, że to nie pies, czy rasa jest problemem, a ludzie. Ludzie, którzy mają się za ”miłośników” tej właśnie rasy… Fanatycy kopiowania/ cięcia/ korygowania/ plastyki psich uszu, okaleczania ich po prostu, wciąż tnący swoje psy, mimo zakazu obowiązującego od 1997r, robią to i nielegalnie tną uszy swoim psom w ramach ”tradycji rasy”. ”Tradycji użytkowej Dogo Argentino”, choć nikt w Polsce z DA, w tradycyjnym dla rasy stylu, nie poluje. Nie wolno w Polsce biegać ani po lasach, ani po łąkach z gromadą psów nastawionych na zabicie dzikiej zwierzyny. Na ”kontakt” za tą zwierzyną, jej pochwycenie i utrzymanie. Zabronione są u nas tego rodzaju praktyki. Nie wolno z Dogo Argentino (ani np. Alano Espanol) biegać z białą bronią w ręce albo za paskiem, ganiać dzików i takim umęczonym przez psy dzikom, wbijać w serca wielgachnych noży. To na pewno jest coś, ten mit wokół rasy, co bardzo przemawia do wyobraźni różnym zakompleksionym personom, tym kolesiom typu ”metr siedemdziesiąt w kapeluszu” (choć i od tego rodzaju ”ćwiczeń” nie urosną) ze śmiesznymi tatuażami, których Dogi Argentyńskie wieszają się na rękawach pseudo szkoleniowców, albo brzydkim panienkom, (którym którym filtry nakładane na zdjęcia nie pomagają), które mUNdrzą się o ”wyglądzie głowy psa z ciętym uchem”. Ci ludzie walczą o ”zachowanie pozorów”, tnąc uszy, powołując się lub raczej odwołując się do czegoś, co w na terenie UE nigdy się nie zdarzy. Dogi Argentyńskie nie będą biegały po polskich lasach i łąkach z bandą pomyleńców z wielgachnymi nożami, rozpruwającymi flaki dzikim zwierzętom. Czas, żeby ”miłośnicy Dogo Argentino” pojęli to, co dawno, dawno temu zrozumiał Martinez, patrząc na punkt wyjścia Dogo Argentino, czyli Viejo Perro Pelea Cordobes. Dog Argentyński powstał dlatego, że Biały/ Walczący Pies z Cordoby nie przetrwałyby dłużej. W generalnym sensie tamte psy były bezużyteczne, zbyt agresywne. Z Dogo Argentino jest łatwiej niż z Viejo Perro Pelea Cordobes, bo to już ”wersja 2.0”. Polska to nie Argentyna. Dogi Argentyńskie w Polsce nie polują. Są całe linie, które od pokoleń wylegują się na kanapach i psy z tych linii trafiają do rodzin z dziećmi. Nie jest to więc rasa która (kiedykolwiek) miała szansę przetrwać u nas jako ”użytkowa”, na pewno nie użytkowana, jak rodzimej Argentynie. Dogi Argentyńskie nie przetrwają więc u nas dzięki ”myśliwskiej tradycji rasy”, z której w Polsce zawsze było tylko to obrzynanie uszu ani użytkowaniu ich w ten ”tradycyjny” dla rasy sposób. Przetrwają jako psy rodzinne, bo tym w Polsce są od początku.

Czas więc, by ”miłośnicy rasy” autentycznie zajęli się dobrem psów i zamiast wypisywać/ opowiadać totalne bzdury o ”konieczności cięcia/ kopiowania/ skracania/ plastyki/ korekty uszu zgodnie z tradycją rasy”, zaczęli dbać o to, aby każdy osobnik rasy Dog Argentyński, w Polsce, był rejestrowany we właściwym ze względu na adres zameldowania jego właściciela/ opiekuna, urzędzie administracji publicznej. By psy miały zarejestrowane w bazie danych czipy, dzięki którym łatwo będzie ustalić osobę odpowiedzialną za danego psa w sensie prawnym (To że nie piszę na blogu o aferach związanych z zarejestrowanymi w ZKwP, czyli najstarszym i najpopularniejszym, monopolizującym rynek kynologiczny w Polsce, stowarzyszeniu hodowców rasowych psów, Związek Kynologiczny w w Polsce, nie oznacza, że nie o nich nie wiem. Piszą do mnie o nich znajomi i nieznajomi posiadacze Dogo Argentino, ludzie, którzy sami dali się nabrać tym tzw hodowcom i oglądam reportaże. Rozmnażanie psów ras uznawanych za agresywna w taki sposób w jaki to robią ”celebryci”świata DA, jest w Polsce możliwe, bo brak jest odpowiednich przepisów). By normą stało się poddawanie wszystkich osobników Dogo Argentino BAER TEST i by tzw hodowcy zaczęli dbać o aparat ruchu tych psów. Sorry, ale głuchy DA, dysplastyczny DA, Dog Argentyński z wadą serca, chorymi nerkami itp. to nie jest pies, który nawet w teorii byłby psem ”użytkowym”.

 

Zuza Petrykowska

Ps. Pamiętacie Daddy’iego Cesar’a Millan’a? Daddy był żywym dowodem na to, że z odpowiednim podejściem można z psa ”rasy niebezpiecznej” zrobić … Daddy’iego 😉

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

Reklamy

5 komentarzy do “DOG ARGENTYŃSKI: PIES Z LISTY ‚RAS UZNAWANYCH ZA AGRESYWNE’ -DO THINGS RIGHT!

  1. Beksa Lala

    Wczoraj byłam w gmie zapytać jak wygląda takie „pozwolenie na psa rasy agresywnej” i ogólnie o opłaty za psa. Wydawało mi się, że opłaca się jakis podatek itd. Więc skierowali mnie do urzędniczki od „tych” spraw. I pani powiedziała mi tak: na co pani ten pies a jak już musisz weź gi bez papierów. Ja ostatnio 5 lat temu miałam zarejestrowanego takiego psa (czytaj „agresywnego” amstaffa) i nie wiem jakie są przepisy, niech pasi sie dowaiaduje za 2 tygodnie, bo nie wiem. A w sumie po co go chcesz rejestrować? Nie rejestrujesz to nie masz problemu.
    Nie wymyślam. Tak było. Mimo, że u mnie w gmnie na sto procent sa rodowodowe psy „ras agresywnych” nie rejestruje się tych psów. Dla mnie to absurd…

    Aaaa i dziękuje za tą stronę. Jest kopalnią wiedzy o dogo. Słowo „pasja” w tytule nie jest przypadkowo.
    Pozdrawiam ciepło.

    Odpowiedz

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s