DOG ARGENTYŃSKI, SZCZENIAKI, SPRZEDAM – JA I MÓJ DOGO WYGLĄDAMY ŻAŁOŚNIE ALE JESTEŚMY ZAJE…

… JA JESTEM HODOWCĄ, A TA SUKA JEST HODOWLANA/TEN PIES TO REPRODUKTOR.

poor_poor_pitiful_me-300x213

Tekst jest pierwszą częścią krótkiego podsumowania będącego odpowiedzią na wiadomości i maile, które dostaję od osób zainteresowanych dogo, piszących do mnie poprzez DOGOMANIA FORUM i na adresy mailowe.

Się okazuje -zacznę tak ”po polskiemu”, bo ta ”forma” wydaje mi się w tej chwili najbardziej ”akuratna”- że kolejne suki są ”hodowlane”…

NIE SĄ.

Serio.

Niezależnie od tego co mają ”wpisane w papiery”.

Nie są, bo: nie tylko ”psychika”, a w istocie ”zaliczenie testów” psychicznych organizowanych przez ZKwP, nie tylko prześwietlania (dysplazja ”A”, no, może, może ”B”), nie tylko BAER (+, +) – to jest super i bardzo się chwali, że ludzie te badania wykonują, że SPOŁECZNA ŚWIADOMOŚĆ ROŚNIE i że coraz częściej jest tak, że nabywcy szczeniąt wyników tych badań po prostu żądają (Fajnie też, że niektórzy robią BAER test i dysplazję ”sami z siebie”). ALE to jest absolutne minimum.

Żyjemy w XXI w i to nie jest żaden wyczyn zrobić psu BAER, prześwietlić go pod kątem dysplazji, czy pochwalić się wynikami testów psychicznych (zwłaszcza w wykonaniu ZKwP)!

A l w a y s   judge the book by the cover”. 

Na hodowców/hodowczynie, do rozmnażania dogo w generalnym sensie nie nadają się osoby, których ”okładka” czyli; ”fizyczność”, ”energia” etc., na pierwszy rzut oka mówią, że ciężko im będzie sprostać wyzwaniu.

Wiecie państwo, że przy kryciu trzeba asystować? Pomagać suce. I często psu…

Trzeba wiedzieć co robić,

umieć to zrobić,

nie brzydzić się tego robić

i mieć siłę to zrobić

Wiecie jak wygląda poród?

Zdajecie sobie sprawę z tego, że czasem zdarzają się komplikacje, że trzeba coś naciąć, rozciąć, przyciąć, obciąć itp. itd.

SAMEMU, bo wet jest w drodze, właśnie jedzie, a szczyl się dusi…

Pojawia się krew

Trzeba szybko podejmować WŁAŚCIWE decyzje. Być w stanie SUCE POMÓC. Za przeproszeniem: wsadzić rękę i wyciągnąć z suki szczeniaka, który się zaklinował i właśnie się dusi, i właśnie umiera…

Tak, tak jest, kiedy jest się hodowcą.

Generalnie, posiadając dogo (szczególnie więcej niż jednego) trzeba być przygotowanym na to, że może się zdarzyć, że będziemy musieli psa szyć.

SAMI,

WŁASNORĘCZNIE.

Bo inaczej pies umrze, bo będzie tak ciężko ranny (dogo to spec od chwytania, utrzymywania, nie odpuszczania, prawdziwy ”zakapior” z progiem bólu o bardzo wysoko zawieszonej poprzeczce…), że nie będzie czasu na ”wycieczkę” do weta, bo psy się gryzą – to nic nadzwyczajnego…

Ale jak się dogo złapią… Gdy ”hodowca” da ciała i psów nie upilnuje…

Nieupilnowany pies może też pobiec w las za zwierzyną i dostać ”porządny łomot” od wielkiego,  no, dobra: co najmniej sporego i wkurzonego dzika…

Różne rzeczy się dzieją

Nie wolno krzyczeć, panikować, mdleć na widok krwi.

Czasem trzeba pobiec w las za psem (być gotowym na to, że będąc właścicielem typu ”Czesio bez wyobraźni”, pajac, którego jara ”gameness” u dogo [więc psa nie ”upilnował”], oberwie się od tego wielkiego i wkurzonego dzika), bo przecież pies mógł zostać ciężko ranny -zwłaszcza młody, niedoświadczony, którego instynkt powiódł na ”podbój świata”, ale tzw ”rozumu” już mu nie starczyło (ma to po właścicielu) …

Pies może nie wracać, bo się wykrwawia gdzieś na leśnej ścieżce… Może nie wracać, bo może nie być w stanie puścić trzymanego dzika, bo wie -tu ”rozum” ich nie zawodzi- że kiedy go puści, to ten go rozniesie. DOSŁOWNIE.

Pies może nie być w stanie nas bronić…

Ale i tak trzeba za nim w ten las pobiec. Skoro dopuściło się do tego, by niekontrolowany się w tym lesie znalazł!  Odpowiedzialnemu posiadaczowi dogo NIE WOLNO jest dopuścić do sytuacji, w której jego pies uśmierca jakieś, np. dzikie, W DODATKU CHRONIONE, zwierzę!

Właśnie: to nie jest tak, że jak ”dogo pobiegnie w las za dzikiem”, to ”na pewno wie co robić” i sam da sobie radę

Nie.

Może mu się wydawać, że wie co robi, kiedy biegnie, ale może być tak, że kiedy dobiegnie zorientuje się, że ma problem i zacznie szczekać, wzywając pomocy.

Dobry myśliwy, to wyszkolony myśliwy. Nic się nie ”robi samo”. Pies, który ”wie co robić” musi być odpowiednio szkolony. A w Polsce polować w stylu argentyńskim nie można… W innym? Tylko zgodnie z przepisami Związku Łowieckiego… A ilu ”Kowalskich”, którym zdarzy się, że ich dogo ”pójdzie w las” jest myśliwymi? Hę? ”Kowalskim myśliwym” raczej się wtopy nie zdarzają. ”Wtopy” zdarzają się ”Kowalskim nie-myśliwym”… Pajacom, palantom po prostu. 

Anatomiczne wady wielu petów, które niektórzy mają ochotę rozmnażać albo już rozmnażają też będą wpływać na rozwój takich ”teoretycznych” wypadków… A dzików może być kilka… A pies młodziutki… ” Instynkt” może nie wystarczyć na nie-młodziutkiego, nabuzowanego dzika…

I co ?

Zostajemy i czekamy ?

Czy pomagamy psu ?

Jest ranny ?

Rana może być drobna, ale może też być bardzo poważna… To jest ta różnica labrador, owczarek co najwyżej oszczeka dzikiego zwierzaka, kiedy go wyczuje. Nieupilnowane dogo zaczyna działać…

Nigdy nie wiadomo gdzie pies zostanie skaleczony i jak głęboko…

Gdzie jesteśmy ? W mieście czy na wsi ? Zdążymy dojechać do weterynarza?

A może sami, na miejscu musimy wyciągnąć z plecaka apteczkę i szyć psa? Albo zacząć oklejać go ”lasotaśmą” czy wynalezionym dla potrzeb wojska ”SuperGlue”, który kleił organy wewnętrzne ciężko rannych żołnierzy amerykańskich w czasie wojny w Wietnamie, hę?

Będziemy w stanie unieść bezwładnego psa ? Podnieść go z ziemi ?

(Tu ukłon w stronę wszystkich ”hodowców” mających obsesję, że dogo ma być ”duży”, tych co tak lubią ”poprawiać wzrost”, których -podobno- jednocześnie psy zachowują ”łowiecki popęd”

SERIO???

No, to tak ”czysto teoretycznie”: jak jakiś starszawy ”pan Waldzik”, albo jakaś lekko (albo mocno) otłuszczona ”pani Wiesia”, którzy sobie kupili dogo, bo ”ładne”, bo ”molos”, bo ”sąsiedzi się bać będą i płot szerokim łukiem omijać będą”, a właśnie! i ”bo podwórka też może popilnować” (bo takie jest jego/jej wyobrażenie o tej rasie, a hodowcy to pasuje, bo inkasuje kaskę za szczeniaka i ma z głowy), albo ”wiejska królowa piękności”, niuńka ze szponami jak z horroru, ma podnieść BEZWŁADNEGO, ważącego –górna granica wagi, dla samca dogo to 45kg. Te galaretowate, mastifowate ”dogo” raczej nie mieszczą się w tym ograniczeniu… – To powiedzmy, że chodzi o zwierzaka… 45, a tak naprawdę nierzadko powyżej 50o, kilogramowego? Da radę, czy może mieć problem?  Tu już nawet nie chodzi o ”ekscesy” z dzikami, a np. taki pech, jak tzw skręt żołądka!

Ja wiem, że niektórzy ”hodowcy” to idioci, ale naprawdę, wystarczy odrobina logicznego myślenia, żeby pojąć, że wzorzec rasy został już zdefiniowany przez mądrzejszych ludzi, takich nie-idiotów, nie-ignorantów, którzy OPIERAJĄC SIĘ O WŁASNE DOŚWIADCZENIA I PRAKTYKĘ, DOKŁADNIE OKREŚLILI, JAK TEN PIES MA WYGLĄDAĆ, JAKIE MA MIEĆ WYMIARY I DO KOGO MA TRAFIĆ.

Tak więc na logikę, drodzy ”poprawiacze”: zdecydujcie się. Albo ”duże”, albo z ”cechami użytkowymi”, bo jak się wam zaczną hybrydy produkować, takie ”duże”, ale ”z instynktem” to ci biedni naiwniacy, których uda się wam nabić w butelkę, mogą mieć poważny problem.)

 

Teraz, mając świadomość z czym wiąże się hodowla zwierząt, konkretnie psów rasy Dog Argentyński, WYOBRAŹ SOBIE OSOBĘ, KTÓRA MÓWI DO CIEBIE, ŻE JEJ SUKA

”BĘDZIE MIEĆ NIEDŁUGO SZCZENIAKI, WIĘC JEŻELI JESTEŚ ZAINTERESOWANY TO…”

I jeżeli właściciel/właścicielka suki nie wyglądają dosyć przekonująco, jeżeli  masz wrażenie, że za ”hodowlę bierze się” jakieś dziewczę/pani/chłopiec albo pan, którzy raczej, mówiąc wprost: NIE DADZĄ RADY, w powyżej wspomnianych ”ewentualnościach”, to nie kupuj kitu o ich ”hodowlanej suce”/”wybitnym reproduktorze”.

Obawiam się, że wy, ci którzy przeczytaliście powyższą treść, jesteście już w tym momencie bardziej świadomi, od niektórych ignorantów z ”hodowlanymi sukami” I ”championami reproduktorami”, którzy mają zamiar rozmnażać swoje pety.

Wrzućcie więc na luz drodzy czytelnicy, zastanówcie się czy NA PEWNO chcecie przyjąć na siebie odpowiedzialność za psa AKURAT TEJ RASY i bez ciśnień, na spokojnie, MĄDRZE wybierajcie przydomek, któremu ZAUFACIE.

Zuza Petrykowska

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.