DOGO ARGENTINO/DOG ARGENTYŃSKI, SZCZENIAKI, SPRZEDAM -CZĘŚC 2 : STRONA INTERNETOWA & PROFIL NA FACEBOOK’U -CZYLI ”PROFESJONALNY LOOK”, KTÓRY JEST ”STYLIZACJĄ”.

Rottenecards_46671841_j39jn3vvdv

Wiesz, drogi czytelniku czym w istocie zajmuje się stylista?

Stylista STYLIZUJE. Łopatologicznie rzecz ujmując: stylista sprawia, że ktoś wygląda JAK ktoś, że ktoś wygląda NA kogoś. Nie, że ktoś JEST kimś na kogo jest wystylizowany a TYLKO, że wygląda, JAK GDYBY BYŁ kimś za kogo CHCE UCHODZIĆ. Rozumiesz już o co chodzi w ”w stylizacji” i ”stylizowaniu się”? Nie chodzi nawet o STYL a tylko o wiarygodne udawanie, że się ten styl ma.

_____

Jeżeli jesteś kimś tak niepokalanym wiedzą o kondycji rasy w Polsce i kynologii w ogóle, że hodowli DOGA ARGENTYŃSKIEGO poszukujesz wpisując w wyszukiwarkę ”dogo argentino/dog argentyński hodowla/szczeniaki/bla bla bla coś tam…” I zaczynasz szukać kogoś, komu dasz parę tyśków za psa, z którym masz spędzić… tak +/- 10 lat swojego życia, bez żadnej koncepcji przeglądając strony, które po prostu wyrzuca wyszukiwarka to… Ok, jestem w stanie ci to wybaczyć, rozumiem, że każdy musi JAKOŚ zacząć. Choć osobiście uważam, że ”jakoś” ma sens tylko wtedy, kiedy jest rzeczowe i profesjonalne.

I takie właśnie podejście proponuję tobie.

Nie wszyscy hodowcy mają swoje strony. Do niektórych znajdziesz tylko numer telefonu i maila, choć większość ma profile na FB. Proponuję, żebyś najpierw przyjrzał się informacjom widniejącym na ”wizytówkach” hodowców. Potem zadzwoń albo napisz maila do pozostałych.

Pamiętaj tzw ”hodowle” pojawiają się jak grzyby po deszczu.

Nie wszyscy, którzy rozmnażają dziś dogo, są członkami Związku Kynologicznego w Polsce i ma to różnorakie konsekwencje…

Wyszukaj w internecie filmy z psami noszącymi przydomki poszczególnych hodowli. Ale nie szalej 😉 zachowaj porządek. Zaufaj mi: jest na YouTube kanał, na którym znajdziesz wiele filmów z aktualnie wystawianymi dogo. Z polskimi dogo, urodzonymi w Polsce, w polskich hodowlach i z polskimi przydomkami. Wiem co mówię, sama te filmy na YT ”wrzucam”. Rzecz jasna, kiedy trafi ci się film innego innego niż ja użytkownika, ale z polskim psem albo psem pozostającym w rękach polskiego hodowcy (psem, który potencjalnie może zostać rodzicem twojego dogo), koniecznie także go obejrzyj!

Ale sekundka, na razie jesteśmy przy oglądaniu stron poszczególnych hodowli i/lub profilów hodowców w social media.

Wiem jak to jest na początku… Patrzysz na daną stronę i myślisz ”wygląda profesjonalnie”, ”pełno fotek”, jakiś ”miły tekst”, na zdjęciu fajny człowiek, taki ma sympatyczny wyraz twarzy”, ”na pewno to dobra hodowla” – a gówno prawda!

Pierwsza sprawa, kiedy wchodzisz na stronę internetową hodowli albo Facebook’owe profile hodowców: NIE WSZYSTKO ZŁOTO, CO SIĘ ŚWIECI!

Im mniej tam ”używania pieprzu”, ”tjutania” i podniecania się nie wiadomo czym -co najgorsze- tym lepiej. Poprawka: najlepiej jest, kiedy używania pieprzu w ogóle nie ma.

Jak już nie raz pisałam z dogo jest o tyle łatwo, że kiedy oglądasz dorodnego samca albo piękną sukę, szczęka opada ci z wrażenia.

Naprawdę.

Patrzysz na samca i wszystko w nim mówi ci, że to esencja, wcielenie marzenia Martineza – siła i elegancja. Patrzysz na sukę i od razu wiesz, że to suczka – mniejsza, nieco delikatniejsza, łagodniejsza w wyrazie, ale tak samo, jak dorodny samiec, mająca w sobie wszystkie cechy, które z dogo robią dogo – wcielenie tego co nazywamy szlachetnością wyrazu.

Prawdziwe dogo są jak prawdziwa sztuka – bronią się same. Nie trzeba ”kynologicznej wiedzy”, by docenić piękne zwierzę. Działa to samo, co powoduje łzę wzruszenia na widok arabów z Janowa Podlaskiego. To samo, co kiedyś wystarczyło ludziom nieumiejącym czytać, by zachwycali się obrazami mistrzów…

Ci, którzy w swoich kenelach mają takie właśnie bliskie ideałowi** dogo, nie mają problemu pt.:

”Przerost formy nad treścią”

Wszystkie te zakładki ”ekstra”, typu ”’tytuły”/”osiągnięcia”/”wystawy” -to się różnie nazywa, nie mają znaczenia. W istocie służą, tylko temu, żeby ”złapać klienta”, żeby go urobić -to takie ”branie pod siusiu”, że ”oto właśnie mamy do czynienia z towarem najwyższej jakości”.

Wszystkie te litanie tytułów, medali, i wygranych, miałyby znaczenie, gdyby hodowcy, którzy namiętnie to robią – zalewają nas potokiem informacji o ”sukcesach” swoich psów, jeździli na jakieś faktycznie, z punktu widzenia hodowli dogo, WAŻNE wystawy i przeglądy do AMERYKI ŁACIŃSKIEJ, WŁOCH, HISZPANII i LICZĄCYCH SIĘ, W PRZYPADKU DOGO, SĘDZIÓW – wtedy to byłby czad! Ale oni każą się nam -odbiorcom tych informacji- jarać WSZYSTKIMI TYMI KOMPLETNIE NIC NIEZNACZĄCYMI TYTUŁAMI z krajowych (nawet nie międzynarodowych, czy klubowych), rzadziej jakichś tam zagranicznych wystaw.

TYTUŁAMI ”zdobywanymi” u ludzi, którzy nigdy w życiu nie widzieli więcej niż… 10, może 15 (?) dogo naraz. I nigdy też nie wybrali się nigdzie, by zobaczyć jak te psy powinny wyglądać, żeby BYĆ DOGO. U ludzi którzy, nie kumają dogo dość, by raz na zawsze ”naumieć się”, że dogo na ringu należy mierzyć i że wszystkie egzemplarze powyżej 68cm – to psy, i 65cm suki (a tak naprawdę to psy powyżej 65cm w kłębie i suki powyżej 64cm w kłębie), nalane, mastifowate w wyrazie, kloce należy z ringu wywalać, bo są petami. A nie robić z nich ”championy”. Że zwierzaki, u których kolor zajmuje więcej niż 10% powierzchni głowy (w jednej ”łatce”!) i niebieskimi ”kropkami” na tęczówce, to pety – to wszystko jest we wzorcu rasy, którego nie ogarnia znaczna większość osób sędziujących dogo, na tych pipidówkowych i niestety nie tylko, wystawach.

Tak, więc … wyciągnij wnioski.

Najlepsi hodowcy, tacy z doświadczeniem, tradycją, WIEDZĄ i instynktem, który w hodowli także jest niezbędny (możesz przygotowywać potrawę krok po kroku zgodnie z kulinarnych przepisem ”cioci Hani”, ale jeżeli zabraknie ci smaku NIC ci nie wyjdzie, lata będą mijać a ty się niczego ”nie nauczysz”), ograniczają się do podania jakiegoś faktycznie znaczącego osiągnięcia albo w ogóle się nie chwalą, bo IM SIĘ NIE CHCE, BO ONI NIE MUSZĄ ”PRZEKONYWAĆ”, ŻE MAJĄ DOBRE PSY.

Od samego początku byli przygotowani (”odrobili pracę domową”) i byli w stanie wybrać godnego zaufania hodowcę, przedstawić mu swoje oczekiwania, porozumieć się z nim, a teraz, w trakcie realizowania planów hodowlanych, umieją na chłodno, bez emocji ocenić każdego ze swoich psów, ponieważ posiadają niezbędną do tego wiedzę; mają całe ogromne merytoryczne zaplecze – umieją posługiwać się fachowym językiem, mają zdolność obserwacji i łączenia faktów,. I są surowymi sędziami, którzy ostro oceniają każdy etap realizowania swojej pasji: pracy hodowlanej.

Psy, na których oparli swój program hodowlany sprawdziły się – dały potomstwo, które jest kolejnym pokoleniem dogo, które bronią się same. I wystarczy rzucić okiem na ich psy, żeby zrozumieć dlaczego oni są wolni od ”ciśnień na urabianie klientów”.

Na ich stornach, poza klasycznym ”psy”, ”suki”, na ogół znajdziesz tylko informację o planowanym skojarzeniu i przyjmowaniu rezerwacji na szczenięta.

Poza tym, przyszli nabywcy szczeniąt najczęściej kontakt z tymi hodowcami nawiązali albo na wystawach – właśnie zachwyceni pokazywanymi przez nich psami albo ”z polecenia”, czasem przez Facebook. Dla renomowanych hodowców strona internetowa, to ostatnio coraz częściej schludna, statyczna wizytówka.


W hodowli ”show”, to tylko ”show”, nic więcej.

I to widać szczególnie, kiedy ogłaszane są kolejne importy…

Jakaś hodowla sprowadza sobie skądś dogo…

Hodowcy z autentycznymi wynikami, kiedy korzystają z psów niebędących ich własnością, czyli kiedy współpracują z inną hodowlą albo kiedy nabywają nowego psa, sprowadzają sukę albo tylko nasienie, to po prostu to robią. O tym, że możesz mieć okazję (o ile spełnisz wymagania) nabyć szczenię po jakimś wyjątkowym, bo niedostępnym na co dzień w Polsce rodzicu albo że matką może być świeżo sprowadzona suka, dowiadujesz się dopiero, kiedy dzwonisz do hodowcy albo odwiedzasz go w jego hodowli i oglądasz, i poznajesz jego psy. Albo wyłapujesz, przeglądając publicznie dostępne na fejsie fotki, że ”O! w tej hodowli pojawiło się coś nowego.” Dokładnie tak najczęściej wygląda to w ich przypadku.

Inni hodowcy, istnieją poprzez ”medialne kreacje”. Nie byłoby ich gdyby nie jakieś małe ”show” raz na jakiś czas.

Trzeba przyznać, zdarza się, że ktoś, kogo kompletnie nie podejrzewałabym o… jakiekolwiek środki, które mogłyby spowodować, że uda mu się nabyć/sprowadzić przyzwoitej jakości dogo, robi to – niezbadane są wyroki Boskie. Ale znacznie częściej jest tak, że w końcu ogląda się taki odtrąbiony import -choćby tylko na zdjęciach- i człowiek się zastanawia o co w tym kaman?

Szał jest dziki, że aż ąŁ i ęŁ i bułkĘ, przez bibułkĘ, a zwierzak… Po prostu jest biały, poza tym nie ma w sobie NIC.

Ale są hodowcy i są …ci inni.

Rottenecards_15857111_5bmjrgkzwd

Zdjęcia

Czy fotki, które oglądasz na stornie/profilu danej hodowli, to są zdjęcia psów z tej hodowli? Głupie pytanie? Ależ skąd !

Kombinatorzy bardzo lubią ”pożyczać”, tj. udostępniać wizerunki Dogo Argentino urodzonych w innych hodowlach i należących do ludzi w żaden sposób niezwiązanych z ”pożyczającą” hodowlą.

Robią to po to, by zrobić dobre wrażenie na klientach odwiedzających stronę. Taki sposób na ”dogonienie konkurencji”.

Zawsze fajnie jest zobaczyć łeb dorodnego samca czy suczej suki w sekundę po wejściu na stronę… Tyle, że potem, kiedy zaglądamy do galerii okazuje się, że to co w niej oglądamy, psy które są/mają być rodzicami szczeniaków nijak mają się do tych zwierząt z ”pożyczonych” fotek… Wypadają bardzo bladziutko w porównaniu, które samo się nasuwa.

Osoby, które przejawiają słabość do ”pożyczania”, lubią też ilustrować wzorzec rasy zamieszczony na swojej stronie właśnie tymi ”pożyczonymi” zdjęciami (Co sprawia wyjątkowo groteskowe wrażenie, kiedy hodowla ”pracuje” na psach z wzorcem rasy DOG ARGENTYŃSKI najwięcej mającymi wspólnego, kiedy chodzi o kolor sierści).

Zastanów się chwilę, podoba ci się to, że już na wstępie ktoś usiłuje cię nabrać? Jak sądzisz? Gdyby ten ktoś, kto rozmnaża dogo miał się czym ”chwalić”, gdyby ta osoba była dumna ze swoich psów, gdyby przedstawiały one faktyczną jakość, pokazałaby na swojej stornie, w tym miejscu ”pierwszego kontaktu”, tak, by ”waliły odwiedzających po oczach”, te ”pożyczone” zdjęcia?

Zdjęcia psów na stronie, która ma być wizytówką hodowli, to mają być zdjęcia psów, którymi hodowla dysponuje (Wyjątek stanowią fotografie archiwalne, które mogą znaleźć się na stronie jako część jakiegoś tekstu opowiadającego o rasie).

Zdarza się -w różnych rasach- że ktoś lata całe ”trzepie mioty”, jeden za drugim i nic z tego nie wynika, poza tym, że zalewa rynek marnej jakości psami, które kupują naiwniacy (i dalej je potem rozmnażają…), nawet w tych przypadkach mało kto bawi się w ”pożyczanie” zdjęć. Na stornach nawet takich ”nieutalentowanych” hodowców można oglądać tylko psy z przydomkiem konkretnej hodowli, albo te, które brały udział w programie hodowlanym. I, co by nie mówić, to to jest uczciwe.

[Moja ”ulubiona” wtopa to zdjęcie psa z żółtymi oczami, na którego to tle ukazuje się nazwa hodowli… ”Żółte oczy reklamą” – to dopiero muszą być specjaliści. ]

Kombinatorzy lubią też tak konstruować treści dotyczące szczeniaków, że nie jest do końca jasne, która suka jest matką miotu. Czy zdjęcia suki przy informacji o miocie, to zdjęcia matki, czy innej suki? Serio, jak się ma fatalną sukę, której się nie upilnowało i się z dnia na dzień ”robi hodowlę”, to potem, jak szczeniaki z pierwszego miotu poszły, to jak się robi drugi miot, z tej samej pary (sam sobie drogi czytelniku odpowiedz na pytanie dlaczego robi się drugi mot na obleśnie brzydkiej, bullterrierowatej suce, raczej nie ”dla dobra rasy”). I wtedy przy informacjach, ogłoszeniach o tym miocie, tak się kombinuje, żeby oglądający nie miał jak ”wykumać”, że suka z fotek, ta (która szczególnie w odniesieniu do ”bullowatej”) jest całkiem ok, nie jest matką szczeniąt…

A, I WSZELKIE ”DYPLOMY”, ”ORDERY”, ”CERTYFIKATY” I TYM PODOBNE DZIWNOŚCI, KTÓRE MOŻNA ZNALEŹĆ NA STORNACH HODOWLI, NIEMAJĄCE ZWIĄZKU ZE STANEM ZDROWIA PSÓW LUB ICH OSIĄGNIĘCIAMI Z ZAKRESU UŻYTKOWOŚCI CZY PRZEBYTYCH SZKOLEŃ, NALEŻY TRAKTOWAĆ TAK SAMO, JAK NP. DYPLOMY ZA ”WZOROWE SPRZĄTANIE STANOWISKA PRACY PO LEPIENIU PIEROGÓW”,  JAKIE MOŻE WRĘCZAĆ PIĘCIOLATKOWI PANI PRZEDSZKOLANKA.


To, że strona ”wygląda przyzwoicie”; jest graficznie czytelna i schludna, i jest na niej kilka ”fajnych” zdjęć, nie wystarczy.

Strona, owszem musi być wygodna do przegląda, ALE MUSI BYĆ PEŁNA KONKRETNYCH INFORMACJI, a nie po prostu ”pełna”. Ma być krótko, jasno, zwięźle i na temat:

jakimi psami hodowla dysponuje (skany rodowodów),

z jakimi hodowcami współpracuje,

skąd psy będące w hodowli pochodzą – informacja o rodzicach i organizacji kynologicznej w której psy są zarejestrowane

certyfikaty dokumentujące wyniki badań (np. BAER test, dysplazja etc.)


Dogo są trudną do fotografowania rasą. Często jest tak, że nawet naprawdę ładne zwierzęta na zdjęciach wychodzą niekorzystnie. Dlatego polecam oglądanie filmów na YouTube. Kiedy nie jesteś w stanie pojechać na wystawę i na żywo zobaczyć psów z hodowli, którą sobie upatrzyłeś, albo z jakiegoś powodu nie możesz odwiedzić hodowcy i zobaczyć co u siebie ma, YT czy FB są całkiem dobrze sprawdzającymi się sposobami na wyrobienie sobie zdania o dorobku poszczególnych hodowców i jakości konkretnych psów. ALE NIC NIE ZASTĄPI OGLĄDANIA PSÓW ”LIVE” !

Przeglądając Fecebook’owe profile hodowców, zwracajcie uwagę na jedno: CZY KIEDY PATRZYCIE NA PREZENTOWANE PRZEZ NICH PSY, CZY KIEDY WIDZIELIŚCIE TE PSY NA WYSTAWIE ALBO NA YT CZY FILMACH FB, ALBO NAWET NA TYM ZDJĘCIU Z FEJSA, ROZUMIELIŚCIE SKĄD BIORĄ SIĘ TE OCHY I ACHY ? JEŻELI CHOĆ PRZEZ CHWILĘ MIELIŚCIE WRAŻENIE, ŻE OTO USIŁUJE SIĘ WAS PRZEKONAĆ, ŻE PRZECIĘTNOŚĆ JEST TYM O CO CHODZI W ”PLANOWEJ HODOWLI” DOGO ARGENTINO, TO ZDAJCIE SIĘ NA WŁASNY INSTYNKT.


Wrzućcie więc na luz drodzy czytelnicy, zastanówcie się czy NA PEWNO chcecie przyjąć na siebie odpowiedzialność za psa AKURAT TEJ RASY i bez ciśnień, na spokojnie, MĄDRZE wybierajcie przydomek, któremu ZAUFACIE.

Zuza Petrykowska

_____

Ps. Podobno jestem ”wredna”. Nie, ja po prostu jestem do bólu rzeczowa. W przeciwieństwie do rozemocjonowanych osób twierdzących, że jestem ”wredna”, bo namawiam ludzi, żeby uczyli się o rasie, która im się ”podoba”, nie mam problemu z przyznaniem racji Oscar’owi Wilde i nawet mogę go w tym miejscu zacytować: ”Tyl­ko o spra­wach, które nas zu­pełnie nie interesują, możemy wy­dać rzeczy­wiście bez­stronną opi­nię, co niewątpli­wie jest powdem, że opi­nia bez­stron­na jest zaw­sze ab­so­lut­nie bezwartościowa.”

_____

*Innych stron i rozmów z których możesz dowiedzieć się kilku słów prawdy o polskich hodowlach dogo argentino przez wrodzone miłosierdzie nie będę w tym miejscu linkować, w końcu ”szukajcie, a znajdziecie”’, prawda 🙂 ?

**Nie ma dogo idealnego.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.