WYCHOWANIE I SZKOLENIE DOGO ARGENTINO: KARA & NAGRODA

1233528_714876825207833_322422122_n

Niektórzy wychowując swoje psy opierają się na założeniu, że psa należy/ trzeba nagradzać za ”dobre zachowanie” tzw ”fantem” w postaci smakołyku, czyli pokarmu

Ja uważam, że psa należy nagradzać za stan posłusznego poddania bez użycia ”fantów” w postaci ”ciasteczek”.

”Fantowe podejście” mówi, że pozytywną, z punktu widzenia właściciela/ szkoleniowca psa, czynność, czyli (zazwyczaj) podawanie psu smakołyku, należy powtarzać za każdym razem, kiedy zachowanie psa uważa się za pożądane. (Niepożądane zachowanie nie jest nagradzane.) Odbywa się to na zasadzie ”nagroda” vs ”kara”. Przy czym ”karą” za brak w danej sytuacji pozytywnej (pozytywnej, czyli pożądanej i oczekiwanej przez właściciela/ szkoleniowca psa) reakcji na polecenie osoby psa szkolącej, jest brak podania smakołyku. (W myśl zasady, że ”Skoro nie zrobiłeś tego tak, jak tego oczekiwałem/łam [albo wcale], nie dam ci ”smaczka”/ nie nagrodzę cię smaczkiem”…) Nagradzanie ”fantem” wykorzystuje się także przy przekierowywaniu uwagi psa, kiedy pies robi coś nagannego, odwraca się jego uwagę od niepochwalanego zachowania/ niechcianej czynności tzw ”pozytywnym działaniem”… W wyniku takich metod pies ma kojarzyć podanie mu smakołyku z wykonanym w sposób zadowalający człowieka, ćwiczeniem i wyrobić w sobie określony ”mechanizm skojarzeniowy”, który da efekt, o który, w założeniu chodzi osobie psa trenującej (np. przychodzenie na zawołanie, nie atakowanie innych psów etc.) Czy to aby na pewno ma sens?

NAGRODA

U psów i wilków (od których psy pochodzą), nie istnieje pojęcie nagrody typu ”fant”. U nich nie ma ”No dobra XYZ, nabiegałeś się dzisiaj i byłeś bardzo zajęty, kiedy cię zawołałem, ale jak chciałem, żebyś do mnie przybiegł, to przybiegłeś, dzięki. Masz, to jest twoja działka z tego zajączka cośmy go razem dziś ubili”.

Zaznaczam: określenie ”przewodnik” odnosi się zarówno do człowieka/ właściciela psa, jak i osobnika Alfa w czysto psim stadzie/”zespole”. Użyte przeze mnie ”stado” odnosi się zarówno do czysto psiej paczki, jak i paczki ”mieszanej” np.: dwoje dorosłych ludzi, jedno dziecko, 3 koty, 1 pies, 1 szynszyla.

W psim świecie panuje prosty porządek. Psy znają jedynie sens zadowolenia swojego przewodnika. Nagradzany jest stan ducha, czyli stan posłusznego poddania wobec przywódcy stada. W psim rozumieniu nagrodą samą w sobie, ”profitem” jest możliwość przynależności do stada, ponieważ stado gwarantuje porządek z życiu zwierzęcia, określa ramy zachowań dopuszczalnych, daje poczucie bezpieczeństwa i zapewnia przetrwanie. (To stado ułatwia organizowanie/ dostęp do pokarmu etc.).

Jedzenie/ pokarm/ posiłek jest ”nagrodą”, bo ”Jeżeli przestrzegam zasad, to kiedy przyjdzie czas będę mógł się najeść”. W psim świecie nie istnieje coś takiego, jak gwarancja, że ”cały tydzień o 7ej będzie kolacja”. To jest coś, co psom fundują ludzie, zdziczałe psy, psy pozbawione ludzkiej opieki, nie mają tej ”gwarancji”. Na to czy pies będzie mieć okazję się najeść, czyli uzupełnić zapasy nakłada się cała masa okoliczności. Stąd tak ważny jest omawiany już przeze mnie i wielokrotnie podkreślany rytuał zależności podczas przyjmowania przez psa pożywienia podawanego mu przez przewodnika. W psim świecie pokarm przyjmuje się zawsze w trakcie rytuału zależności. Innymi słowy ”lekcje” z użyciem pokarmu spożywanego przez psa, tych ”smaczków” i ”ciasteczek”, mają sens jedynie wtedy, gdy szkoleniowiec dba, aby pies, który spożywa podany przez niego pokarm/ ”smaczek” zasłużył na ten pokarm/ ”smaczek” będąc poddanym osobie (woli tej osoby), która psu pokarm/ ”smaczek” podaje. W psim stadzie/ psiej społeczności, aby zasłużyć na pokarm trzeba być non-stop uległym w stosunku do przewodnika i reszty osobników zajmujących wyższą w hierarchii tego stada, pozycję. Żyjąc w stadzie trzeba wciąż, 24/7 przestrzegać zasad. Osobnik zajmujący w stadzie wyższą pozycję  (w relacji człowiek-pies, treser/ szkoleniowiec taką właśnie pozycję zajmować powinien), nie ”nagrodzi” osobnika niesubordynowanego/ nieprzestrzegającego zasady pełnej uległości, czyli posłuszeństwa 24/7 wobec ”zwierzchnika”, dając mu dostęp do pokarmu. Przewodnik/ Alfa ”nie popchnie nosem kąska mięsa” w stronę osobnika, który nie dość, że nie okazuje mu szacunku 24/7, to jeszcze np. podejmuje decyzję o ataku na jakieś stworzenie. Treserzy/ szkoleniowcy nagradzający psy pokarmem/ ”smaczkami”, psy niebędące względem nich uległe non-stop, w procesie szkolenia czy tresury, a jedynie wybiórczo wykonując tylko część ich poleceń, działają niezgodnie z regułami psiego świata. Wysyłając zwierzętom sprzeczne komunikaty, komplikują sprawy bardzo proste i wymagają przy tym, żeby psy ”orientowały się” o co im chodzi. Działają wbrew zasadom, które psy ”mają wgrane w system operacyjny” od chwili, w której przychodzą na świat. Wprowadzają zamęt i utrudniają zrozumienie psu jego roli w relacji pies-człowiek.

Pokarm to w psim świecie kwestia bardzo szczególna.

Nagroda-zabawa też odbywa się na określonych zasadach. Po dniu pełnym pracy (patrolowanie okolicy, przemieszczanie się za przewodnikiem, polowanie itp.), przychodzi czas na relaks, moment, w którym pielęgnuje się więź wzajemnie łączącą członków stada. Można pohasać, poganiać się i odpocząć. Jeżeli jestem jednym z ”szeregowych” członków stada i moja pozycja nie jest zbyt wysoka, jest to czas, kiedy kolejny raz mogę osobnikom stojącym w hierarchii wyżej ode mnie przypomnieć, że szanuję ich rangę i pamiętam gdzie jest moje miejsce. Relaks to świetny moment na ”podlizywanie się” i czas kiedy przywódca stada zbiera należny sobie ”hołd”, jedynie od czasu do czasu manifestując swoją dominującą pozycję. Reguły obowiązujące podczas zabawy, dyktuje przewodnik. Można bawić się w polowanie i zagryzanie, ale jedno spojrzenie przewodnika/ Alfy, jedna reakcja osobnika stojącego wyżej w hierarchii, wystarczy, by przywołać kompana do porządku. Nagrodą jest uwaga, którą w czasie relaksu poświęca pozostałym członkom stada przewodnik, przyjmując od nich wyrazy posłusznego poddania. Samo przebywanie blisko ”szefa” jest ogromnym zaszczytem/ nagrodą, podobnie jak przebywanie w pobliżu i zabawa z dziećmi/ szczeniętami przewodnika (W wychowaniu wilczych szczeniąt pomagają wszyscy członkowie stada, ale ”niańką” jest konkretny osobnik: ”Beta”). I wreszcie jest to czas na psie/ wilcze ”okazywanie sobie czułości” czyli wzajemną pielęgnację sierści itp. Nagrodą dla psa jest spokój i harmonia panująca w stadzie, bo to jest gwarancją prawidłowego funkcjonowania stada, które to z kolei gwarantuje zabezpieczenie bytu (każdego) psa.

(Przypadek ”samotnych, szarych wilków” to inna historia. Dotyczy dziko żyjących psów/ wilków. A więc zwierząt nieprzebywających pod stałą opieką człowieka, niemieszkających w psio-ludzkich rodzinach/ stadach)

Chęć przetrwania jest tym co determinuje absolutnie każdego psa. Przewodnik jest w centrum świata każdego prawidłowo zsocjalizowanego, czyli nieprzejawiającego skrajnych zachowań (bezuzasadniona lękliwość/ ”agresja miskowa”/ niepewność przy zetknięciu z dziećmi, przedmiotami, czy zjawiskami itp. itd.) poddanego/ posłusznego psa. To przewodnik decyduje o przetrwaniu stada, ponieważ to on podejmuje wszystkie decyzje. Decyduje, kiedy jest czas na zdobywanie pokarmu, kiedy można jeść, kto, i w jakiej kolejności będzie się posilał. To on daje sygnał do zabawy, decyduje kiedy jest czas na odpoczynek, kto i kiedy może się rozmnażać i czy w razie zagrożenia lepiej będzie się wycofać, czy walczyć/ bronić. Dlatego zadowolenie przewodnika jest najważniejsze.

Autorytet przewodnika podważyć może jedynie równie fizycznie i psychicznie silny osobnik -to u dziko żyjących psów i wilków. Efektem takiej prawdziwej psiej/ wilczej konfrontacji jest albo dodatkowe podbudowanie autorytetu przewodnika, albo zmiana lidera w stadzie. U psów autorytet przewodnika-człowieka może zniszczyć każdy właściciel sam, kiedy z ignorancją podchodzi do psich zasad społecznych. Generalnie właściciele psów, mający problemy ze swoimi psami nie cieszą się autorytetem u swoich podopiecznych (na własne życzenie).

Nagrodą dla psa jest świadomość dobrze spełnionego, względem przewodnika (i stada) obowiązku, posłusznego poddania, oznaczającego dzień bez korekty i wykonywania poleceń. (Praca zespołowa: ”Całe stado dało z siebie wszystko, każdy wiedział co ma robić, upolowaliśmy mięso i jadłem. Przetrwałem kolejny dzień”).

W naturalnych warunkach (wilki/ dziko żyjące psy) przewodnik nie daje ”fantów” poddanym sobie osobnikom. Pokarm, owszem jest nagrodą, ale za ogólne/ ciągłe/ nieprzerwane posłuszne poddanie szefowi. Nie wygląda to tak, że lider grupy rozdaje poszczególnym członkom stada kawałki upolowanego jelonka. Nie ma mowy o sytuacji w stylu ”No dobra XYZ, nabiegałeś się dzisiaj i byłeś bardzo zajęty, kiedy cię zawołałem, ale jak chciałem, żebyś do mnie przybiegł, to przybiegłeś, dzięki, masz to jest twoja działka”. Po czym nie oddaje XYZetowi kawałka jedzonka. Przewodnik stada nie ”dziękuje poszczególnym członkom swojej ekipy za dobrze wykonaną robotę”. Nie musi. Posłuszeństwo mu się po prostu należy. Możliwość jedzenia, a właściwie posilenia się, odbywa się na ogólnie przyjętych zasadach. Najpierw jedzą najważniejsi, zgodnie z hierarchią ważności. A jedzenie służy jako środek uzupełniający zapasy energetyczne i jest wydarzeniem. Jest celebrowane ponieważ nie jest gwarantowane. W naturalnych, niezaburzonych warunkach, psy przyjmują pokarm w trakcie ”rytuału zależności” względem przewodnika i pozostałych członków stada. I tylko tak. Jasne, samotnicy znajdują pokarm np. na śmietnikach, ale już w tandemie przy tym ”znaleźnym” będzie panowała określona kolejność, albo będą mieć miejsce ”spinki” związane z dominacją. Ten kto ma silniejszy charakter i kto jest silniejszy, ten zje lepsze kąski i zje ich więcej.

Autentyczny przewodnik, mający prawdziwy kontakt z naturą swojego podopiecznego, nie musi go przekupywać ”smaczkami”. Autentyczny przewodnik po prostu wymaga, a jego pies spełnia jego wymagania i robi to z ochotą, ponieważ to przewodnik dźwiga na sobie odpowiedzialność za stado. Dlatego pozostali członkowie stada np. nie świrują na widok innego psa, nie zżerają kanapy pod nieobecność ludzi, nie sapią i nie skomlą odkąd w domu pojawiło się płaczące niemowlę, nie mówiąc już o powarkiwaniu na którąkolwiek osobę w rodzinie itp. itd. Psy mające autentycznego przewodnika mogą po prostu cieszyć się życiem. W tych relacjach nie potrzeba przekupstwa i ”wkradania się w łaski”. Wszystko kręci się dookoła odpowiedniej energii, którą przewodnik emituje na psa.

(DYGRESJA. Niezwykłe jest to, że większość właścicieli psów ma jakieś tam pojęcie w kwestii hierarchii, czyli tego, że psy są zwierzętami hierarchicznymi i że wzajemnie się, nazwijmy to ”pozycjonują”. Że generalnie przestrzegają zasad hierarchii w swoich społecznościach. Równocześnie te same osoby, w jakiś zupełnie zdumiewający sposób, przyjmują, że sprawy ”hierarchii w stadzie”, ich jako ludzi, ”nie dotyczą”, jakby byli ”ponad” te kwestie. Na jakiej zasadzie mieliby być wyjęci z tych reguł? Zawsze fascynował mnie powód takiego myślenia. Jak to jest, że człowieka ta sprawa niby ”nie dotyczy”? Miałoby chodzić o ”naukowe definicje stada”? Że niby ”stado” to ”zbiorowość przedstawicieli jednego gatunku”? Więc dwa (człowiek + pies) albo cztery (człowiek + pies + kot + papuga żako) gatunki to już nie jest stado, ta ? Ok. Dobra. Ale jak wytłumaczyć to psu? Wszyscy, albo dwa, albo na przykład cztery gatunki dzielimy tę samą przestrzeń, koegzystujemy ze sobą, mamy wzajemne interakcje (Ja głaszczę psa, on mnie liże, kot śpi wtulony w psa, a papuga siada mi na ramieniu i zaczepia psa poskrzekując do niego, kot się irytuje i wychodzi z pokoju). Jak pies miałby wpaść na pomysł, że to nie jest ”stado” (takie jakim on je widzi) i jego zasady pozostałych domowników , sorry, członków jego stada, jedynego jakie zna ”z autopsji”, nie dotyczą?

Domyślam się, że to podobny klimat jak ten z ”udomowionymi psami” i ”dzikimi wilkami”. Psy przecież świetnie zdają sobie sprawę i w 100%ach ogarniają co to znaczy być ”udomowionym” i, że należy zapomnieć o naturalnych instynktach/ zasadach, bo te należą do ”dzikiego wilka”, koniec, kropka i udomowienie jest praktycznie równe ”ucywilizowaniu/ uczłowieczeniu”, więc powinny zacząć stosować ”ludzką psychologię”. Psy są przecież mistrzami w opracowywaniu naukowych teorii i posługiwaniu się encyklopedycznymi hasłami… Nie zrozumcie mnie źle, świadoma jestem dostępnych wyników badań dotyczących zarówno wilków, jak i psów domowych, chodzi mi o to, że ”chodzenie na skróty” prowadzi na manowce.

Zdumiewają mnie niektórzy właściciele psów pytający na internetowych forach, innych ”mądrali”, co mają zrobić, bo ”jeden ich pies nie toleruje drugiego” i, w skrócie, pragnie go eksterminować. Opisują przy tym zachowania będące bezdyskusyjnie zachowaniami dominacyjnymi. Piszą, że ich psy ”ustalają” pomiędzy sobą hierarchię i kompletnie nie zastanawiają się gdzie w tej bajce jest ich -ludzi- miejsce. Skoro psy walczą o dominację, jeden chce zdominować drugiego, to niestety osoba będąca ich właścicielem nie jest dla nich przewodnikiem. Nie kontroluje zachowania swoich psów albo kontroluje je tylko czasami z czego wniosek, że niestety nie jest przewodnikiem, a bycie ”szefem” tylko czasami zawsze wprowadza chaos. I co najgorsze, taka osoba, wydaje się być absolutnie niepokalana myślą jak bardzo, w niektórych sytuacjach taki stan rzeczy może być groźny. A ”doradzacze” prześcigają się w pomysłach i ”dobrych radach”, w rodzaju ”Separuj je od siebie”, ”Jednego zamykaj w łazience, kiedy karmisz tego drugiego”, ”Jak zaczyna warczeć, to odwracaj jego uwagę, daj mu smaczek” (o zgrozo!), ”Wyprowadzaj je osobno”. A to zawsze tylko zaognia problem. Takie psy są wiecznie napięte na siebie i niestabilne psychicznie. A kiedy wreszcie przyjdzie ten moment, że właścicielowi nie uda się ich ”upilnować”, w najlepszym przypadku kończy się szyciem albo tym, że jeden z psów przestaje być ”składnikiem problemu”, bo odchodzi do Krainy Wiecznych Łowów. W jeszcze ”lepszym”, wieczną schizą właściciela, że ”Muszę pamiętać, żeby dokładnie zamknąć drzwi i przypiąć go do kaloryfera”. To obłęd w czystej postaci.

Skoro niektórzy tak lubią stosować ”ludzką psychologię” w odniesieniu do psów, to dlaczego nawet w tym nie są konsekwentni ? Jeżeli dziecko bije albo jest bite przez innego dzieciaka, to powinnam dać ciasteczko ”agresorowi” za każdym razem, kiedy zaczyna wyzywać kolegę, co jest preludium przed szarpaniną i liczyć, że ciasteczko odwróci jego uwagę od pomysłu skopania tamtego dziecka? A może powinnam wziąć cwaniaka za chabety, wymownie spojrzeć mu w oczy i powiedzieć zdecydowanym tonem ”przestań (bo pożałujesz)”? Podjąć działanie, konkretnie zareagować, dać sygnał ”nie rób tego”, zanim sytuacja się rozkręci i patrzenie w oczy nie odniesie już żadnego skutku? Czy jednak dać agresorowi ”smaczek”, żeby ”wyrobić pozytywne skojarzenie z pojawianiem się w kadrze tego drugiego dziecka?”. Dochodzi do tego, że w sytuacji porad a’la ”zagubiona we mgle owieczka bez dzwoneczka” pomysły, by ”jednego z psów oddać” są wręcz na wagę złota…

Fanatycy tzw ”metod pozytywnych” za wszelką cenę starają się zdeprecjonować pracę/ sukcesy osób przestrzegających zasad psiej psychologii. Na rozmaitych forach rozpisują się o ”złamanych charakterach” psów, które zwyczajnie w świecie są poddane/ posłuszne swoim przewodnikom. Nie wiem z czego wnioskują na temat tego ”złamanego charakteru”? Pies, który idzie z/za właścicielem/ obok swojego człowieka, ”ze spuszczoną głową”, nie jest ”smutny”, bo np. nie może ciągnąć na smyczy (Ciągnięcie na smyczy jest przejawem ”ekspresji osobowości psa”, czy raczej nieudolności jego właściciela w byciu dla psa autorytetem?) Taki pies po prostu podąża za przewodnikiem/ przy swoim przewodniku. Psi łeb noszony równo z linią grzbietu albo jedynie niewiele ponad nią, nie oznacza, że pies jest ”podłamany”. On jest wyluzowany, nie spina się, bo jest poddany woli przewodnika, nic ponadto. Mięśnie jego ciała nie są napięte i pies po prostu sobie idzie, czasem wręcz człapie, bo nie musi się już ”napinać”, ponieważ ma świadomość, że to nie on ”dźwiga na barkach” odpowiedzialność za stado, tylko człowiek-przewodnik.  To święte oburzenie i oskarżanie innych o ”psychiczne torturowanie psów” jest zadziwiające, ponieważ idąc dalej tym tropem, bardzo szybko można dojść do konkluzji, że wszystkie dziko żyjące psy i wilki, będące poddane swoim przewodnikom, są zwierzętami z ”okaleczoną psychiką” , ”złamanymi charakterami” i że są ”zastraszone przez agresywnie dominujących pozerów”. Co najzwyczajniej w świecie jest kosmiczną bzdurą i nie trzyma się kupy, brzydko mówiąc.

Dygresja do dygresji 😉 Jakoś dotąd nie spotkałam się z twierdzeniem posiadacza Dogo Argentino, Presa Canario, Cane Corso, Akity Japońskiej, czy innego psa typu powerful breed, że ”dominacja nad psem to wymysł niepewnych siebie psycholi”. Wręcz przeciwnie. Nigdy też nie zdarzyło się, żeby zaatakował mnie Rottweiler, argentyn, czy kanar… Za to nie raz napadały na mnie wyskakujące zza krzaków ”labki”, sznaucery średnie, ”szeltki”i inne ”lofciaste pieseczki”,tych ”łagodnych ras”, których pańcie dostają palpitacji serca podczas ideologicznych dyskusji ”o przewadze ”metod pozytywnych” nad ”faszystowską dominacją”, na internetowych forach…)

KARA

Pies nie zna pojęcia ”kary”, w sposób w jaki rozumieją je ludzie. Ludzka ”kara” jest czystą abstrakcją. W psim świecie nie ma ”kary”, jest tylko ”korekta”. Wynikiem jakiegoś niewłaściwego zachowania, którego skutki wilk/pies może odczuwać jako rozłożony w czasie proces/efekt może być obniżenie pozycji w stadzie, a za tym utrudnione dojście do pokarmu lub wykluczenie ze stada z wszelkimi tego konsekwencjami. Pojęcie kary, którym posługują się ludzie związane jest ze świadomością istoty karanej odnośnie tego, że jest ona karana, czyli że jakieś rozłożone w czasie (np. dzień, dwa dni i więcej) zachowanie przewodnika-człowieka względem podopiecznego-psa, ma związek z jego (psa) zachowaniem, którego przewodnik-człowiek nie akceptuje i którego zaprzestania lub ograniczenia wymaga od swojego podopiecznego. Np. ”Azor nawarczał na Burka podczas tzw kolacji, więc przez 5 dni ‚palimy mu miskę’, się nauczy, że tak nie wolno” –WTF?

Pies żyje teraźniejszością/ w chwili obecnej/ ”tu i teraz”, co oznacza, że nie rozpamiętuje, nie analizuje, nie rozmyśla abstrakcyjnie (pies nie posiada takiej zdolności), w kółko o tym, że coś zrobił ”źle”, albo że coś ”mógł zrobić inaczej”, albo że ”czegoś nie powinien był robić”. To zachowanie jest typowe dla człowieka.

Karę (w świecie ludzi) ponosi się jako skutek złego (nieakceptowanego/ niebezpiecznego itp.) zachowania. Jej wynikiem (wynikiem odbycia kary) ma być ”nauka na przyszłość”, czyli niepowtarzanie niechcianego przez karzących zachowania lub co najmniej znaczne ograniczenie częstotliwości występowania tego zachowania. I można by zaryzykować stwierdzenie, że mniej więcej, do tego momentu ludzie i psy łapią się na wspólny mianownik, ale potem dla psów za dużo już abstrakcji, by ”kumały” o co chodzi. U ludzi zaprzestanie/ ograniczenie danego zachowania ma być efektem uświadomienia sobie (poprzez refleksję nad faktem ”bycia ukaranym”/ przemyślenie zagadnienia) karanemu niewłaściwości danego zachowania. Tylko wtedy kara ma sens, ponieważ jedynie mechanizm ”refleksji” w trakcie i po byciu ukaranym, może przynieść oczekiwane przez nakładających karę, skutki. Tak więc (w świecie ludzi) kara/ ukaranie/ nałożenie/ odbycie kary wiąże się z przeanalizowaniem jej przyczyn (zarówno u karanego, jak i karzącego), świadomością u karanego ”złego charakteru jego uczynku”, czyli ”zatrzymania się” i ”pochylenia się nad problemem”, zastanowienia się nad postępkiem i jakimś dłuższym czasem trwania/ obowiązywania/ działania ”efektu kary”.

U psów/wilków nie ma na to środków (myślenie abstrakcyjne i przekazanie wniosków z niego wynikających, innym psom/ członkom stada). Konsekwencją nietolerowanego zachowania w świecie psów jest korekta mająca charakter działania odbywającego się w ”czasie teraźniejszym ciągłym”. Nieprzerwanie, do chwili uzyskania efektu.

Jest tylko tu i teraz . Robisz źle → przestań →  efekt →  wszystko jest ok: https://www.youtube.com/watch?v=QPbY3ezRdnk -wilk zbyt się podekscytował i za bardzo się narzucał, więc Szarplaninac zwrócił mu uwagę. Żaden pies nie mówi innemu ”Słuchaj stary źle zrobiłeś, nie wolno jest tak się ekscytować tym, że będziemy jeść/ pan tak długo cię głaskał/ sąsiadka przyszła na kawę. To nie jest dobre, bo rozprasza wszystkich pozostałych członków stada, wiesz tych co są blisko ciebie (włącznie z ludźmi, którzy czują irytację i/lub lęk i/lub zniecierpliwienie etc). Tak więc teraz musimy cię ukarać. Nie będziemy się z tobą bawić /nie damy ci dziś zjeść kolacji/ ‚obrazimy się’ na ciebie/ ludzie nie spuszczą cię ze smyczy na spacerze dziś i jutro itp. A ty skojarzysz to postępowanie ze swoim ‚złym zachowaniem’ i będziesz wiedział, że ‚ponosisz karę’ ”. Psy nie prowadzą pomiędzy sobą tego typu ”psychologizujących rozmów”. Tak ”każe” się dzieci, ale nie psy. Dzieci rozumieją co do nich mówimy. Psy nie. Psy nie znają ”kary”. Psy znają i stosują względem siebie korektę, czyli natychmiastową reakcję na niewłaściwe zachowanie, obliczoną na natychmiastowe zaprzestanie tego zachowania i powrót poddawanego korekcie osobnika do stanu psychicznego ”posłusznego poddania”, gwarantującego trwanie harmonii w stadzie. Kiedy w grupie/ stadzie kilku psów (lub wilków), np. w parku, podczas zabawy, jeden z nich zachowa się w sposób niewłaściwy, np. w wyniku nadmiernej ekscytacji wprowadzi zamęt/ chaos, ”przeholuje” i za mocno skubnie kompana podczas zabawy, niepotrzebnie pobudzając innych członków stada, zagrażając porządkowi w nim panującemu, inne psy, czasem tylko jeden lub dwa, skorygują go. Tu mamy sukę zwracająca uwagę narzucającemu się jej samcowi: https://www.youtube.com/watch?v=x9A0WzGLHQQ

*Hierarchia (w zdrowym stadzie – dziko żyjące psy/wilki) jest praktycznie niepodważalna. ”Drastyczne zmiany” następują tylko na ”szczycie” i to pod bardzo specyficznymi, jasno określonymi i znanymi wszystkim członkom stada, warunkami. W bardzo wyjątkowych, losowych sytuacjach (np. osłabienie fizyczne jakiegoś osobnika) psy/wilki niebędące wysoko w hierarchii, mają szansę zmienić swoją pozycję, ”przeskakując wyżej”. I odwrotnie, ktoś, kto miał problemy z przestrzeganiem zasad, wiele razy był korygowany za to samo zachowanie, w krótkich odstępach czasu, może zostać ”zdegradowany” i spaść w hierarchii ważności o kilka oczek niżej. (U wilków czasem zdarza się, że stała atencja jednego lub kilku wyżej stojących w hierarchii członków stada, poświęcona osobnikowi uplasowanemu niżej, nawet osobnikowi Omega, wspieranie go poprzez przyjmowanie dowodów uległości, ośmielanie go poprzez zabawę, podczas posiłków, zachęcanie go by nie jadł jako ostatni, a np. 4 od końca i nie atakowanie go podczas tych prób, może ”wywindować go” i odmienić jego los. Osobnik Omega stosując się do zasad panujących w stadzie, wcale nie musi być skazany na bycie Omegą do końca życia). Nawet jeżeli psy przebywają w swoim towarzystwie tylko kilka minut (są zostawione ”same sobie” i człowiek ich nie kontroluje), ich wzajemne relacje są bardzo jasno określone i hierarchia poszczególnych osobników jest ustalona. Jeżeli żaden z psów nie ma charakteru dominanta i nie próbuje zawłaszczyć sobie ”placu zabaw” ani zdominować kompanów, zabawa będzie przebiegać bez zakłóceń. Kiedy ktoś zacznie się za bardzo szarogęsić, ktoś inny może ”zwrócić mu uwagę”. Stąd raz dany pies wydaje się być dominujący, a innym razem uległy, w zależności od ”składu” psiego towarzystwa i energii poszczególnych osobników. Pamiętać trzeba, że one żyją w ”chwili obecnej”. Dlatego psu potrzebny jest autentyczny przewodnik, który kontroluje jego zachowanie. Widząc, że w parku, wśród 5 biegających psów, dwa z nich zaczynają przejawiać zachowania dominacyjne względem siebie, może zainterweniować i uprzedzić ewentualną scysję. Interwencja przewodnika powoduje, że psy przypominają sobie, że szef już jest i że jest nim człowiek.

W wilczym stadzie hierarchia jest ustalona jasno, każdy osobnik ma swoje miejsce. Praktycznie rzecz biorąc można by członków każdego stada ustawić w kolejce, obrazując w ten sposób kto jest najważniejszy, a kto jest na końcu. Kiedy następuje jakieś większe nieporozumienie rozwiązuje się je przy pomocy zębów, szczęk i pazurów. I ok, bo wszyscy zawodnicy mają do dyspozycji taki sam sprzęt. I podobnie jest, gdy ”pokłócą się” psy… W przypadku psów, przewodnik-człowiek musi pamiętać, że fizycznie stoi na przegranej pozycji. Dlatego nie wolno mu dopuścić do sytuacji, w której psy ustalają hierarchię pomiędzy sobą (zwłaszcza, że używają do tego sprzętu, którym my nie dysponujemy). Zawsze należy blokować dominacyjne zapędy psów, z którymi ma się do czynienia. We własnym domu, zwłaszcza kiedy ma się więcej niż jednego psa, na spacerze w parku, kiedy nasz pies albo psy bawią się z psimi kumplami i kiedy zaczyna się robić jasne, że za chwilę dojdzie do ”spiny”, bo komuś zaczęło się wydawać, że jest ”mocniejszy”. Wtedy trzeba wkroczyć do akcji i przypomnieć psom, że życie z człowiekiem-przewodnikiem wyklucza dominowanie innych psów. W psio-ludzkim stadzie przewodnikiem zawsze powinien być (ale nie zawsze jest) człowiek. ”Modyfikacją” jest jedynie to, że każdy członek rodziny jest no. 1, a pies jest w hierarchii niżej od trzyletniego brzdąca.

Nawet jeżeli psów mamy kilka, nie faworyzujemy żadnego z nich.

W ludzko-psim zestawie nawet jeżeli człowiek jest jeden a psów jest pięć, to człowiek pilnuje, by wzajemne relacje psów były na tym samym poziomie. Nie ma opcji na to, by jeden pies szefował reszcie, to zawsze prowadzi do problemów. Każdego z psów należy traktować tak samo. Żadnego nie wolno faworyzować, bo to przynosi skutki odwrotne od oczekiwanych. Żaden pies nie będzie ”chodził jak w zegarku” dopóki człowiek nie zostanie dla niego autentycznym przewodnikiem.

Korekta jest wynikiem/ skutkiem zachowania nieakceptowanego/ niedopuszczalnego przez resztę członków stada (dążących za wszelką cenę do utrzymania porządku, czyli przestrzegania zasad zapewniających przetrwanie stada). Korekta polegać będzie na wytrąceniu danego osobnika ze stanu, w którym się znalazł, a skutkiem ma być i jest natychmiastowy efekt: zaprzestanie tego działania i powrót do stanu posłusznego poddania, czyli okazanie posłuszeństwa wobec przewodnika. Jeżeli korygującym jest stojący znacznie wyżej w hierarchii osobnik, a ”przewinienie” jest niewielkie, zazwyczaj wystarczającą korektą będzie warknięcie lub uderzenie kłem. Jeżeli ”przegięcie” było z gatunku tych cięższych lub koryguje osobnik stojący na podobnej co korygowany, pozycji w stadzie, korektą będzie fizycznie intensywniejsze zachowanie.

Efekt korekty będzie natychmiastowy ponieważ każdy członek stada zna zasady i wie, że niedostosowanie się do wymogów stada, równa się poniesieniu konsekwencji za ”niesubordynację”. Konsekwencją może być spadek pozycji w hierarchii, wykluczenie ze stada, a w bardzo ekstremalnych przypadkach unicestwienie (Wiele razy osobnik był korygowany za to samo ”przewinienie”, ”miał zwracaną uwagę”, komuś wreszcie ”puszczają nerwy” i kończy sprawę). Tylko z punktu widzenia człowieka takie zachowanie postrzegane jest jako okrucieństwo.

Kreowanie konsekwencji przez przewodnika-człowieka polega na ”przywołaniu do porządku”, którego skutkiem jest okazanie człowiekowi posłusznego poddania.

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/09/21/charakter-i-wychowanie-dogo-argentino-korygowanie-niewlasciwego-zachowania-czyli-kreowanie-konsekwencji/

Niestety, wielu właścicieli psów mylnie identyfikuje zachowania będące korektą jako przejaw ”agresji”. Zaczynają świrować, że ich starszy pies za chwilę zagryzie szczeniaka itp. Zapominają, że jeżeli oni nie są w stanie udzielić psu wskazówek odnośnie właściwego zachowania, kiedy ten zaczyna np. nakręcać się coraz bardziej w zabawie albo przy jedzeniu, to dorosły, zrównoważony pies ”udzieli mu lekcji” (Tym bardziej, że bardzo prawdopodobne jest, że to ten właśnie pies, a nie człowiek, jest przewodnikiem w ich ”stadzie” albo, że pies i człowiek sprawują tą funkcję na przemian… ). Wystarczyłoby poobserwować przez chwilę zwierzęta w ich wzajemnych relacjach, by przekonać się czy mamy do czynienia z faktyczną agresją wobec szczeniaka (co jest bardzo rzadkim zachowaniem i oznacza, że z drugim, dorosłym psem jest duuuży problem), czy ze zwykłą i zupełnie normalną w psim świecie (zwłaszcza, że człowiek zachowuje się jak ”owca we mgle”) korektą. Zakładanie, że każde warknięcie starszego/ dorosłego osobnika na szczeniaka oznacza potencjalne zagrożenie życia dla szczeniaka, jest tak samo błędne jak założenie, że ”każdy pies, który merda ogonem się cieszy”. Na tym filmiku mama żąda chwili dla siebie 😉 : https://www.youtube.com/watch?v=fpBxzSOwtrg

Kiedy skorygowany pies zaprzestaje nieakceptowanego przez inne psy zachowania, natychmiast absolutnie automatycznie wszyscy pozostali członkowie stada/ inne psy, przechodzą nad tym wydarzeniem do porządku. Natychmiast wszystko wraca do normy. Przewinienie zostaje wybaczone, ”urazy” zapomniane. Minutę po zdarzeniu nikt już nie pamięta, że chwilę wcześniej nastąpił jakiś zgrzyt i kogoś trzeba było ”skubnąć zębem”. Wszystko gra i żaden pies nie zastanawia się nad tym co się wydarzyło. Koniec. Kropka. Zero ”psychologizowania”. Psom żyje się znacznie łatwiej niż ludziom.

Dominacja nad psem nie ma nic wspólnego z agresją czy frustracją

Wydawałoby się, że skoro większość osób mających więcej niż jednego psa (z zupełnie niezrozumiałych przyczyn ) pozwala jednemu z nich dominować, po prostu oddając mu rolę przewodnika, to pomysł by przejęli tę rolę na siebie, nie powinien być aż tak ”kontrowersyjny”. A jednak, z jakiegoś dziwnego powodu, ludzie, o ile są w stanie pogodzić się z ”dominacją” u psów, to kiedy przychodzi do nich samych, czyli ”dominujących ludzi”, zaczynają zdradzać objawy schizofrenii. Zaczynają się gadki o ”agresywnym pozerstwie” itp. Skąd taki pomysł? Dominacja nad psem polega na przekonaniu go, że jest się jego przewodnikiem. Psa można ”przekonać” oddziałując na niego. Jak ? Na pewno nie prowadząc długie monologi. Przekupstwo też nie jest metodą na wyrobienie sobie autorytetu u psa. Wszystko polega na energii. Na pewności siebie i przekonaniu o słuszności swojego postępowania . Taką energię emitują/ projektują na członków stada, przewodnicy.

(Edit 2018: Parę słów min. o tym jak zostać przewodnikiem:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2018/08/14/ludzie-i-inne-zwierzeta-mowa-ciala-i-przestrzeni-dystanse-personalne-i-osobista-przestrzen-w-interakcjach-ludzi-z-psami-psow-z-ludzmi-baza-bez-ktorej-wszystko-sie-sypie/)

Nie oszukujmy się. Człowiek nie jest w stanie ”ogarnąć” psa inaczej niż ”mentalnie”, czyli siłą swojej woli. Fizycznie, w ewentualnym starciu z psem, leżymy i kwiczymy. Pies, który nie jest poddany człowiekowi, może być lub bywać posłuszny, owszem, może przychodzić na zawołanie i ”podawać łapę”, ale nigdy nie jest podporządkowany na 100%. Nie jest psem poddanym woli przewodnika. A my czujemy to zupełnie instynktownie i gdzieś w środku nie jesteśmy pewni czy jeżeli zachowamy się jakoś tam, to jak na to nasze zachowanie zareaguje nasz pies. ”Ten słodki Azor, który jest taki kochaniutki i tak lubi się miziać… Czy jeżeli teraz zepchnę go z kanapy, to nie zawarczy na mnie? Kiedyś już zawarczał. Czy tym razem nie zachce mnie chapsnąć?” To są dylematy ludzi posiadających często świetnie wytresowane, ale równocześnie zupełnie niewychowane psy, które nie są im poddane. Nasze psy doskonale zdają sobie sprawę z naszego stanu emocjonalnego. Więc jeżeli nie ufam mojemu psu, bo się go obawiam, bo nie umiem przewidzieć/ powstrzymać jego reakcji, to on to wie i dlatego nie traktuje mnie jak swojego przewodnika i nigdy mi się nie podda. I koło się zamyka. By dominować nad psem, trzeba przede wszystkim zmienić swój sposób postrzegania psa i swoje nastawienie. Tzw ”metody pozytywne” bywają o tyle irytujące, że osoby je ”wyznające” (niestety to słowo bardzo często okazuje się być najodpowiedniejszym) z góry zakładają, że może im się nie udać. Dopuszczają możliwość, że pies nie wykona ich polecenia albo, że wykona je tylko ”czasem” i nie starają się tak, jakby mogły się starać, gdyby miały inne nastawienie. Tym samym godzą się na częściową próżnię, emanują nieodpowiedni rodzaj energii i idą na łatwiznę, ponieważ nie chce im się wykonać odrobiny pracy nad sobą –bo to wcale nie o psa chodzi!

Najgorsze, że zamknięcie się na fakty dotyczące tego, jak psy postrzegają relacje społeczne i jak się w nich zachowują, i życzeniowe nastawienie ”wyznawców metod pozytywnych”, że psy, skoro są udomowione, to staną się bardziej ”ludzkie”, to ”Trzeba próbować, może w końcu, może tym razem się uda”, ich psi podopieczni odczuwają jako brak przekonania i pewności w działaniu. Psy takie nastawienie odczytują jako słabość. Ci ludzie nie podejmują działań z nastawieniem ”to się stanie”/ ”zrobię to”/ ”uda mi się”, ”on wykona to polecenie” i emanują słabą energię. Dla swoich psów zawsze będą tylko podajnikami na karmę, ”miziaczami”, stworzeniami na drugim końcu smyczy, partnerami do zabawy, ale nie będą, tymi których poleceń się słucha i wykonuje bez chwili wahania czy ”buntu”, bo do tego niezbędny jest szacunek/ respekt, którym ich psy nie darzą ich.

Uczucie, którym obdarzasz swojego psa na pewno zapewni ci jego zaufanie (ale nie zagwarantuje mu poczucia bezpieczeństwa i) nie zaowocuje autorytetem, który buduje się od pierwszych dni z psem, wprowadzając do jego życia dyscyplinę i ustanawiając zasady (rules), granice (bounderies) i ograniczenia (limitations). Gdyby dominujący osobnik-przewodnik, w grupie psów lub wilków, lub w ”składzie mieszanym”, był po prostu agresywny, nie byłby przewodnikiem. Agresja jest wynikiem niestabilności psychicznej. Żadne zwierzę nie zaufa niestabilnej/ niepewnej energii. Gdyby opowieści dziwnej treści całej masy ”szkoleniowców”, o ”sfrustrowanych pajacach, którym marzy się dominacja”, miały w sobie cokolwiek z prawdy, to idąc ich tropem, ”filozując”, jak niektórzy z nich, trzeba byłoby oczekiwać, że dominujący w grupie samiec, jako agresor (choć taki scenariusz jest niemożliwy, ponieważ w świecie zwierząt agresor nie ma szans być przewodnikiem), byłby eliminowany. Wilki na wolności mają przewodników, którym poddają się ”na lajcie”. Psy poddają się innym psom, a nawet ludziom (tym szczęśliwcom, którzy zechcą zastanowić się nad ich naturą) i robią to zupełnie dobrowolnie, a przy tym są szczęśliwe, że ich ludzcy przewodnicy posługują się czytelnymi dla nich zasadami i odbierają sygnały, które one, mową ciała, spojrzeniem, dźwiękiem, im przekazują. Te psy są szczęśliwe, bo są pewne swojego przewodnika, który o nie dba, zapewniając im ”organizację pracy” i bezpieczeństwo przetrwania.

Tylko ludziom, na szczęście nie wszystkim, wydaje się, że dominacja jest słowem nacechowanym negatywnie. Dominacja u psów, dominacja dzięki której stają się uległe/ posłuszne jest kwestią energii emitowanej przez przewodnika. Dominacja, czyli ten specyficzny rodzaj energii, daje autorytet przewodnikowi. Autorytet pozwalający sprawnie korygować/ ”prostować” niechciane przez przewodnika (i resztę stada/ rodziny) zachowania oraz zapewnić sukces stadu. Trwanie stada i jego przetrwanie jest tym sukcesem.

W relacji z człowiekiem (i innymi psami oraz stworzeniami) pies może prezentować cztery rodzaje zachowania:

walka -kiedy nie zgadza się z naszym działaniem np. pies zaczyna szarpać się, kiedy usiłujemy zapiąć mu obrożę i smycz przed wyjściem na spacer, warczy, kiedy chcemy mu odebrać miskę lub zabawkę, lub najklarowniejszy przykład, kiedy pies chce nas pogryźć,

”świrowanie” -nadmierna ekscytacja, nadmierna agresja, lękliwość –wszystkie rodzaje ”odlotów”,

unikanie -kiedy pies po prostu unika kontaktu z nami albo zupełnie nas ignorując, albo starając się uniknąć przebywania w pobliżu nas lub innych psów,

poddanieposłuszne poddanie, gotowość do odbierania i wypełniania komend.

Chyba wszyscy możemy się zgodzić, że ten czwarty stan poddania jest najwłaściwszym dla ludzko-psiego stada 🙂 bo pozwala ”wszystkim zaangażowanym” cieszyć się harmonijna relacją.

O wychowaniu, energii i stanie ducha było już tu:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/17/wychowanie-i-szkolenie-dogo-dogo-argentino-cesar-millan/ -ale przypomnieć nie zaszkodzi 😉

Na koniec coś ‚absolutnie słodkiego’:

http://www.youtube.com/watch?v=WZCBuyfCCeo&feature=share. A jeżeli to było za słodkie to ok, zejdźmy na ziemię 😉 na ”nasze podwórko”  i zobaczmy, że dogo też może kumplować się ze swoim kotem: 

https://www.youtube.com/watch?v=sMFMQtc9Wc0

Zuza Petrykowska

 

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s