Archiwa miesięczne: Grudzień 2013

JA? JA NIE. JA NA PEWNO NIE BĘDĘ HODOWAĆ. TE SZCZENIACZKI ROBIĘ DLA SOBIE – HISTORIE Z ŻYCIA WZIĘTE, CZYLI JAK POWSTAJĄ NOWE HODOWLE DOGO ARGENTINO

8ff17454451f476cc5965a11e457f4e4

Na wstępie powinnam zaznaczyć: nie toleruję infantylizmu i ignorancji, szczególnie u osób, które piszą do mnie tzw wiadomości prywatne i mejle.

To nie ja wpadam na pomysły, żeby do mnie pisać i pytać mnie o co myślę o jakimś tam psie i to nie ja do mnie piszę, oczekując wyrażenia opinii, więc nie kumam fochów, po tym, jak tę opinię wyrażę.

Długo pisałam na forach. Wielokrotnie wypowiadałam się o tym, jakie (które) psy (i dlaczego) uważam za dobre/lepsze od innych, a które w ogóle mnie nie zajmują. I zawsze wychodzę z założenia, że piszący do mnie dokładnie zdają sobie sprawę z mojego ”stylu wyrażania opinii” (że generalnie w ”tańcu się nie …obcyndalam”). W rozmowach z tymi, którzy chcą ”poznać moje zdanie”, zwykle podaję przykłady psów, które obiektywnie (spełniają wymogi wzorca rasy) są punktem odniesienia, jak i tych słabych. I robię to wprost, podając imiona psów i ich przydomki. Podobnie postępuję, podając przykłady hodowców, których uważam za ‚nieczujących bluesa’; tych, którzy udają, ze ich psy nie mają tyle w kłębie ile w rzeczywistości mają, czy też nie przykładają wystarczająco niezbędnej uwagi do zachowania cech typowości u swoich dogo (konstrukcja/kościec, głowa itp.). Robię to zawsze bo:

a) większość społeczeństwa -bez urazy, to nie jest przytyk personalny skierowany w kogokolwiek konkretnego- najlepiej ogarnia piktogramy, co oznacza, że mam prawo zakładać, że większe szanse mam na wytłumaczenie komuś czegoś, posługując się konkretnymi obrazkami, niż ‚snując opowieści teoretyczne’. Tym bardziej, że najczęściej to i tak jest jak rozmowa ze ślepym o kolorach

b) odnoszę wrażenie (graniczące z pewnością), że hodowcy, o których wspominam -czy to ich ”chwaląc”, czy ”ganiąc”- dokładnie zdają sobie sprawę z mojego zdania na temat ich osiągnięć/porażek, bo zdarzało się nam rozmawiać albo rozmawiam z tymi, którym zdarza się rozmawiać z nimi.

c) uwalnia mnie to od konieczności babrania się w ściemnianych gratulacjach i ”tjutaniach na fejsie”. (Niektórzy hodowcy jako hodowcy dla mnie nie istnieją.)

Czasem także przestaję wierzyć w zaskakujące zbiegi okoliczności i na pytana o powody zniechęcenia odpowiadam wprost: ”Nie. Nie będzie mnie na tej wystawie, bo nie ma sensu jechać, oglądać jak zwycięża dziadostwo-kolesiostwo.” -Tak dzióbki: czasem wygrywa ktoś, kto ma wygrać, bo się dobrze zna z działaczami z konkretnego oddziału i nie ma znaczenia, jak dobry pies pokaże się na takiej wystawce, bo przegra z dziadostwem, bo tak i już. ”Siła wyższa”.

Mam taki zwyczaj, że kiedy ktoś do mnie pisze, na wstępie zaznaczając, że zależy mu na konkretnej, a nie ‚słitaśnej’ opinii na temat jego psa/suki, to odpisuję konkretnie, nie ‚słitaśnie’, z zachowaniem wszystkich wyżej wspomnianych zasad.

Przypadek 1

”Konwersację” rozpoczęłam ja, bo po ‚informacje’ sięgam zawsze do źródła. Tak więc zapytałam Przypadek 1 o dotyczące go, oplotkowywane na FM/P kwestie. Uzyskałam rzeczową odpowiedź. Przypadek 1 zaznaczył, że nie ma zamiaru zostawać hodowcą. Jednocześnie zdradzał autentyczne zainteresowanie uczeniem się o co w hodowli chodzi – to było …krzepiące. Po jakimś czasie Przypadek 1 zapytał co sądzę o jego psach. Uprzedziłam, że wypowiadam się bez owijania w bawełnę, Przypadek 1 to zaakceptował. O jednym -całkiem przyzwoitym- wyraziłam się, że nie byłoby mi wstyd prowadzić go na smyczy, o drugim napisałam: Nie tak wygląda typowa głowa dogo. Taka głowa się nie zmienia. Proporcji długości kufy do szerokości czaszki etc. nie można zmienić. Pies rodzi się z jakąś-tam głową. Tyle. Czasem słaba głowa, jest do przejścia, jeżeli pies jest anatomicznie dobry, ale w przypadku psów -ras psów- tzw twarz jest pierwszym sposobem odróżniania jednej rasy od drugiej. Dzięki wyrazowi odróżniasz np. dogo od Amerykańskiego Bulldoga. W tym miejscu podałam przykład psa z nietypową i jak na dogo po prostu brzydką głową, z którego właścicielem też kiedyś rozmawiałam, pisząc, że to dogo ma bardzo słabą głowę, która, jeżeli nie wiesz, że to dogo, powoduje, że zastanawiasz się czy to nie jest jakaś inna rasa. Ale ten pies jest anatomicznie fajny (właściciel poświęca mu dużo czasu i pracuje nad jego formą) i można tąę głowę przeżyć. Choć w życiu, podobnie jak,* nie powinien być repem, bo takie głowy ‚się niosą’ i nie ma sensu z takich psów robić repów. ‚Twarz’ powoduje, że rozpoznajesz rasę. Tylko i aż tyle. I nie ma od tego odstępstw. A wzorzec jest międzynarodowy. Nie jest ważne, kto gdzie hoduje. Czasem hodowcy popadają w przesadę, czasem nie są krytyczni, czasem nie kumają o co chodzi, bo nie widzą, patrzą, ale nie umieją zobaczyć, nie umieją przełożyć wzorca do realu, a i tak hodują. BEZ SENSU. Tak czy inaczej wzorzec jest jeden dla wszystkich i dokładnie opisuje cechy anatomiczne, min głowy.

Niestety Przypadek 1 ”wie lepiej” (mimo zaliczenia za wspomnianą głowę dyskwalifikacji…) i chociaż to miały być pieski do kochania, bo hodowla Przypadku 1 ”nie interesuje”, to dziś jest… No, możecie się domyślić, jak jest dziś.

Przypadek 2

Zaczęło się od pytania o konkretnego psa, na które odpowiedziałam: (…) I nie chcę być nieuprzejma , ale obiektywnie, jeżeli szukacie reproduktora -co podpowiada mi ”instynkt”- to… Inaczej to powiem: * nie jest ładną suką. Jest samcza i bardzo wysoka. Wasza suka też jest z tych wyyysokich, ale tamta jest przynajmniej anatomiczna, a ta, to PET. To nie jest suka, którą warto rozmnażać. Oczywiście zawsze ostatnie zdanie ma dysponent repa… Pozdrawiam. Oczywiście rozpoczęło to wymianę uwag, którą skwitowałam tak: Ta suka nie ma za grosz typowości! Jest po prostu obleśnie brzydką suką. Ładniejsza nie będzie. W niej geny wymieszały się tak, że naprawdę nic w niej nie ma. Naprawdę dostatecznie wiele osób zabrało się już za rozmnażanie dogo. To że sędziowie przyznają jakieś oceny i tytuły w 80% przypadków jest bez znaczenia. Znasz sukę* ? Masz tak samo nietypową, brzydką i niemającą cech, które na pierwszy rzut oka powodują, że dogo, to dogo. Nie mam siły tłumaczyć dlaczego nie warto robić szczeniaków na tej suce. To jest twój pies, jak się uprzesz to nikt cię od tego pomysłu nie odwiedzie. Ale proszę, chociaż pomyśl o tym, że w czasie porodu dzieją się różne rzeczy i czasem w bardzo głupich i właśnie ”upartych okolicznościach”, można stracić ukochanego psa. Jest to szczególnie przykre, kiedy naprawdę nie było warto. * jest śliczną, suczą suczką -nie mam siły tłumaczyć dlaczego jej anatomia jest dobra pod hodowlę, mimo, że nie jest to zwierzak typowy na ”show”. * jest typową piękną suką . Rustykalne suki * to klasa. Ty masz coś takiego jak… *, *, *: zero typowości, zero rozpoznawalności rasy. Masz po prostu białą sukę. Jak masz ambicję zostać hodowcą, to o ile się naprawę do tego przygotujesz -KUPISZ NOWĄ SUKĘ !- będę trzymać kciuki. Na razie jesteś ofiarą niewiedzy sędziów i może jeszcze nie do końca szczerego hodowcy. Pozdrawiam

Tylko dla zasady zaznaczę, że w powyżej przytoczonych fragmentach swoich wypowiedzi, ograniczyłam się jedynie do treści bezpośrednio odnoszącej się do klasy konkretnych zwierząt i nie serwuję państwu całości, nie ma takiej potrzeby. Opuszczam kawałki, w których rozmawiamy o tym czy Przypadek 1 i 2 mają oko, czy nie (…), co wiedzą albo raczej jak dużo muszą się nauczyć o anatomii, te kiedy namawiam oba Przypadki do nawiązania kontaktów i współpracy z rzetelnymi hodowcami, mogącymi służyć radą, doświadczeniem i kontaktami, dzięki którym będą mieć możliwość nabyć wartościowe, w hodowlanym sensie, zwierzęta, czy w końcu wprost piszę, że pety na których chcą Przypadek 1 i 2 hodować, są tej klasy, że ja poddałabym je sterylizacji i chcąc zająć się hodowlą nawiązałbym współpracę z kimś, kto podpowie mi jaką sukę/reproduktora -CZYLI NOWEGO PSA- wybrać. Kto poprowadzi mnie tak, by to była autentyczna hodowla, a nie puszczenie miociku ”dla siebie”.

.

I kiedy wszyscy dysponenci wartościowych reproduktorów odmówią, to o ile nie ma się własnego samca, jedzie się do pierwszego lepszego posiadacza dogo, którego pies -dzięki temu jak często sędziowie oderwani są od tego o co chodzi w rasie, która oceniają- uzyskał uprawnienia i robi się ”miocik dla siebie”

Sęk w tym, że naiwniacy, którzy połaszą się na szpetne efekty krycia, dobranych pod kątem podobnego kalibru szpetoty zwierząt, nie dostaną fajnych dogo. Ci ludzie -winni samym sobie- zapłacą za pety, które urodziły się, ze skojarzenia petów, szczeniaki, które wyrosną na brzydkie, kostropate i nietypowe, duże, białe psy, które w papierach mają wpisane, że są Dogo Argentino, ale jak wiemy: papier przyjmie wszystko…

Najbardziej w tym wszystkim nie rozumiem jak to jest, że ludzie -przepraszam, ale tak to wygląda- najpierw opowiadają, że przyglądają się z boku sytuacji dogo w Polsce, że zgadzają się z prezentowanym przeze mnie podejściem, są gotowi ”na klatę wziąć opinię” i… I tak zostają przy swoim pomyśle. Tyle że urażeni, bo chcieli jakiegoś ”błogosławieństwa” a dostali wyciąg z reality. I na koniec raczą mnie mądrością, że ”inni robią gorsze rzeczy”. Nie wiem jeszcze tylko, co może być dla -podobno- ukochanej rasy gorsze od bezmyślnego powoływania do życia kolejnych szczeniąt, które nie dość, że nie mają szansy zachwycać wyglądem -a to jara większość idiotów w rasowych psach- to trzeba im zapewnić odpowiedzialnych opiekunów…

Zuza Petrykowska

Ps. Nie pytajcie mnie ‚co sądzę o waszych psach’, bo wam to powiem, a po co to wam? I tak gówno z tego wyniesiecie, a mojego czasu cholernie mi szkoda.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

DOGO ARGENTINO REALITY: ”REMINISCENCJE -MARZEC 2013”, CZYLI BADANIE SŁUCHU U POLSKICH DOGO (BAER TEST) A HODOWLA DOGO W POLSCE.

 untitledhvyuhvhbubjn

Podsumowując rok 2013 nie mogę olać uwagi, którą zamieściłam na początku tego roku w wątku, który na Dogomania Forum utworzyłam, UWAGA !: WE WRZEŚNIU 2011: http://www.dogomania.pl/forum/threads/214312-Badania-s%C5%82uchu-i-genotypowanie-polskich-Dogo-Argentino. Drodzy czytelnicy, mam nadzieję, że ostatnie wydarzenia uświadomiły wam dlaczego BAER TEST jest tak istotny dla Dogów Argentyńskich i chciałabym, żebyście mieli jasność -wiem, że nie wszyscy mają czas grzebać w starych wątkach kynologicznych for, dlatego podrzucam wam ściągę w postaci linka- że to nie jest tak, że ”nikt nigdy niczego nie proponował, bo u nas się nic nie robi” -nie kupujcie tzw pieprzenia kota za pomocą młotka.

W badaniu BAER TEST wszystkich dogo nie chodzi o to, żeby komuś ”zrobić na złość”. Dogo to nie bulteriery, nie istnieje w dogo-świecie wieloletnia tradycja badania dogo BAER, ale czas najwyższy ją zapoczątkować. Po to, by do was, Drodzy przyszli posiadacze dogo, nie trafiały głuche jak pień szczeniaki -co ostatnio stało się udziałem osób, które zaufały niewłaściwej ”pani hodowczyni” i żebyście mieli pełną świadomość na temat tego, jak wasze dogo słyszy. Kiedy trafi się wam pies jednostronnie słyszący, to sprawne ucho może czasem wykończyć zwyczajna weterynaryjna kuracja, gdy psiaka męczyć będze ”zapalenie ucha”, więc musicie wiedzieć jak wasz pies słyszy po to, żeby uprzedzić weterynarza jakich środków farmakologicznych, na waszym psie, stosować nie może.

”Reminiscencja”

Reality TV: sytuacja wygląda tak: ”miło, że niektórzy hodowcy i właściciele robią BAER, (choć nie muszą)”.

Niezależnie od klasy psów i ich wartości hodowlanej (na temat której z dyplomatycznych przyczyn nie zamierzam się w tej chwili wypowiadać [wypowiedziałam się dawno temu, na temat kilku pokazywanych na naszych wystawach dogo i zainteresowani doskonale znają moje zdanie: nie zmieniło się]), więc przez grzeczność i bogata w świadomość na temat realiów dzisiejszej sytuacji rasy w Polsce, ujmę sprawę w ten sposób: WARTO JEST, BĘDĄC NABYWCĄ DOGO ARGENTINO, ZROBIĆ BAER TEST DLA WŁASNEGO KOMFORTU. Wiele razy pisałam na temat tego ”komfortu” albo jego braku i nie chce mi się powtarzać.


To nie jest tak, że tylko polskie dogo potrzebują BAER’owania. Kwestia ewentualnego niedosłuchu albo całkowitej, obustronnej głuchoty jest u tej rasy obecna od zawsze, jest znacząca dziś, będzie jutro i jeszcze długo, długo nie zniknie, bo NIE ROBI SIĘ -I U NAS- NIC (nie na szeroką, znaczącą skalę), PO TO, ŻEBY TO ZMIENIĆ (Jakieś panienki na jakichś forach piszą, że ”jest lepiej”, ale to ”lepiej” ma jedynie zamknąć usta zadającym pytania). NA ŚWIECIE KONSEKWENTNIE ELIMINUJĄ TEN PROBLEM JEDYNIE NIEKTÓRZY HODOWCY -W SWOICH LINIACH. (Przykładem działań na szerszą skalę mogą być Skandynawowie, którzy mają słyszące, acz obleśnie brzydkie dogo). Kiedy piszę, że ”u nas robi się NIC”, to mam na myśli to, że nikt u nas nie odważył się poddać badaniu całej swojej bazy hodowlanej. Dlaczego? Ano z tego prostego powodu, że ewentualna konieczność wykasowania tzw wartościowych psów, recesywnie przekazujących tę cechę (nikt nie jest tak szalony, żeby hodować na głuchych jak pień psach!!!), nie stać żadnego z hodowców. I nawet gdyby okazało się, że wszyscy w PL powinni wymienić całą swoją bazę -a tak źle chyba nie jest- to skąd mieliby wytrzasnąć w 100% słyszące (a najlepiej to w ogóle tak na trzy pokolenia wstecz), psy, skoro W EUROPIE NIE BADA SIĘ DOGO TAK WNIKLIWIE I NIE ELIMINUJE TYCH NIEDOSŁYSZĄCYCH? (Nie muszę chyba wspominać Ameryki Łacińskiej, prawda ?) Czyli powiedzmy: jestem hodowcą → badam → wychodzi mi, że nie mam na czym hodować, bo nigdzie nie ma wyniku 70 decybeli w obu uszach i co? Zmieniam rasę, bo nie mam skąd wziąć ”czystych” psów? Wychodzi na to, że tak powinno się w tego rodzaju sytuacji postąpić.


W ciągu ostatnich dwóch lat pojawiła się masa szczeniąt; kolejni hodowcy i tzw ”hodowcy”. I tylko wyjątkowy naiwniak może wierzyć, że wszystkie te osoby mają takie samo pojęcie o ”hodowli”.


Sorry, nie. Jako ”hodowcy” objawili się ignoranci nieumiejący zobaczyć dlaczego pies na którym hodują NIE PRZEDSTAWIA WARTOŚCI HODOWLANEJ -naprawdę nie kumają tego, patrzą i nie widzą, że ich pies wygląda jak mieszaniec z inną rasą. Pojawiły się typy infantylne (”BO CHCĘ MIEĆ SZCZENIACZKI, BO SĄ TAKIE ŚLICZNE” – ten typ rozłożył w Polsce Cane Corso i tego TYPU ”hodowców”, jak karaluchów przybywa wśród szczęśliwych posiadaczy suk dogo) i pojawili się ”kasjerzy” (TRZY TYŚKI ZA SZCZENIÓRA RAZY SZEŚĆDAJE OSIEMNAŚCIE TYŚKÓW, MINUS KOSZT UTRZYMANIA SUKI I SZCZENIĄT… TO RAZEM DAJE… BEZ PODATKU!!!). Sorry, ale handlarze całe mioty sprzedają w jednej cenie, nie bawią się w umowy na współwłasność (CZYLI NIE ODDAJĄ PSÓW ”ZA DARMO!!!” -no, dobra, nierzadko za koszt całkowitego utrzymania psa). I ci ludzie nigdy w życiu nie będą zawracać sobie d… ”czyszczeniem swoich kenneli (albo mieszkań w bloku) z niedosłyszących osobników”. Nie, ci ludzie będą trzaskać mioty, nie oglądając się na nic. Jak zwykle tylko rzetelni hodowcy podeszliby do sprawy poważnie. A jak tak, to równie dobrze można jeździć po ”fajne dogo” do Skandynawii albo Niemiec (podobno ci drudzy mają nawet klub rasy…) i wystawiać je potem na Madagaskarze, Kamczatce albo w Księstwie Monako…
Serio, polskie ringi zalewają badziewne (krzywe, zbyt duże, pozbawione typowości tzw dogo), może z pięciu sędziów zaczyna powoli kumać tę rasę, a reszta rozdaje tytuły na zasadzie, no, nie wiem… Może: ”ale fajna biba była wczoraj, jeszcze ze mnie nie zeszło”? (Tak, czasem dogo wystawia się w soboty, a wystawka zaczyna się w piąteczek…) Albo na zasadzie ”towarzyskiej umowy” i wygrywają ci co z jakiegoś powodu mają wygrać. To żadna nowość. Tak było i jest. Po prostu, kiedy chodzi o dogo, to wszystko wyjątkowo widać…

Od końca zeszłego roku nie mogę wyjść z ”szoku”, tak bardzo zaskakuje mnie schizofreniczna skłonność sędziów do interpretacji wzorca. I tego na jakiej zasadzie, komu przyznają określone tytuły. Tego, co uprawiają sędziowie nie da się nazwać inaczej niż farsą (i dotyczy to większości ras, nie tylko molosów, czy dogo – choć mnie akurat przy dogo rzuca się to w oczy najbardziej).


Jako ciekawostkę dodam, że ostatnio pogadałam sobie z paroma sędziami. Wszyscy zwrócili uwagę na to, że uprawnienia do sędziowania wielu przeróżnych ras skutkują… klęskami. Ci ludzie mówią wprost, że nie można ”być dobrym we wszystkim” i zbyt wiele uprawnień powoduje, że nie kumają poszczególnych ras. Kiedy rozmawia się z nimi prywatnie, przyznają, że kwestie problematyczne dla poszczególnych ras -jak głuchota u dogo- to problemy, na które powinno się zwracać uwagę podczas wystaw. Czyli: bardzo chętnie prosiliby o wynik BAER, nadając uprawnienia hodowlane, ale nie ma takiego wymogu, a nie mogą żądać wyników badań, które obowiązkowe nie są. A, i to jest najlepsze: ”na wystawę można zgłosić każdego psa, bez względu na eksterier”… Schizofrenia jakaś… Co w takim razie oznacza ”wada dyskwalifikująca”? Sędziowie mają problem z interpretacją tego punktu?


Wszyscy -sorry nie wszyscy- inteligentni ludzie, dokładnie zdają sobie sprawę z tego, że za niedosłuch częściowy i całkowity odpowiadają recesywne geny i jedynym sposobem na ‚zmaksymalizowanie eliminacji’ tego problemu jest BAER. Nie będę stawiać pod ścianą wszystkich hodowców i publicznie rozliczać ich z tego czy hodują na BAER’owanych psach, czy nie. Wystarczy mi, że BAER robić będą nabywcy szczeniąt, bo jestem przekonana, że dwa lata BAER’owania przez nabywców i przewaga normalnych wyników zachęci hodowców do odważnego BAER’owania psów na których hodują (i szczeniąt). Hodowcy sami przekonają się jakie kojarzenia, jakie wyniki dają i jestem więcej niż pewna, że za parę lat zmieni się nastawienie do BAER.

”Epilog”

No i okazało się, że wystarczyło kilka miesięcy, żebyśmy mogli przekonać się do czego może doprowadzić pieprzenie kotka za pomocą młotka o BAER TEST.

Wypada jedynie dodać, że akcja ”BAER dla Dogo Argentino” (polecam zajrzeć na fanpege akcji na Facebook’u 🙂 http://www.facebook.com/BAERdlaDogo), nie byłaby możliwa bez Justyny Ciechańskiej, która niewzruszona brakiem reakcji polskiego dogo-śwaitka dwa lata temu, teraz, po wybuchu Afery opisanej w drugim akapicie tego wpisu: https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/11/27/joko/, zaproponowała zainteresowanym posiadaczom dogo, współpracę.

Zuza Petrykowska

Ps. polecam zajrzeć tu: http://www.pupileo.pl/showthread.php?t=24349 i zobaczyć, jak na to samo ogłoszenie zareagowali użytkownicy Forum Molosy -dziś Pupileo- Polecam 🙂 sprawdzić, jak ten sam temat ”się rozwinął” albo raczej został rozwinięty przez ”gwiazdy”… Jak reagują najaktywniejsi ”trzaskacze potów o niczym” (dziś obejdę się z tymi panami delikatnie) na pytanie z marca 2013: ”Ile psów zostało przebadanych?”. Reagują, rzecz jasna, w sposób dla siebie typowy.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

TRENING ”BEZ STERYDÓW” – CZYLI DOGO JAK KAMIŃSKI

Chart_afrykański_Azawakh_II_654Ok, ”pojechałam po bandzie”, bo to AZAWAKH – afrykański chart ”skonstruowany” inaczej i do czego innego niż dogo (molos), ale czasem trzeba odrobinkę ”przegiąć”, żeby coś czytającym uświadomić.

Kończąc tekst podsumowujący rok, przeglądam net i… Na jednym z fecebookowych profilów jednej z polskich hodowli dogo, znalazłam (publiczny) album, którego tytuł ma mieć sens taki, że -mniej więcej- ”moje super psy razem ćwiczą i to jak super wyglądają zawdzięczamy tylko i wyłącznie ciężkiej pracy” (Ma to pewnie sugerować, że akurat ta hodowla jest ”super-extra”, bo w innych ”ładuje się w psy sterydy, zamiast pracować z nimi fizycznie”. (Na marginesie: czego to ludzie nie wymyślą, żeby pojechać po tzw ‚konkurencji’…) Popatrzyłam na te fotki i w przypadku ”wartości” psów z tych zdjęć (widziałam je live) jest trochę, jak z tym powiedzeniem o kłamstwie, które wielokrotnie powtarzane staje się prawdą 🙂 Tylko ktoś bardzo długo urabiany, komu ciągle powtarza się kity i kto te kity łyka I NIE MA POJĘCIA O TYM, JAK WYGLĄDA DOGO*, KTÓREMU NAPRAWDĘ POŚWIĘCA SIĘ SPORO CZASU, może w tych cienkich (te fronciki – nie FRONTY/PRZEDPIERASIA…) pieskach zobaczyć ”wytrenowane dogo”. A w ogóle to podobno ta hodowla stawia na ”użytkowość”…

Nie spodziewałam się, że zdarzy mi się posłużyć tekstem z http://www.weszlo.com/ jako ”przenośnią”, ale 😉 czasem inaczej nie można :

http://www.weszlo.com/news/17910-Miesnie_w_zaniku_czyli_polscy_pilkarze_na_plazy

*PROPONUJĘ PRZYSWOIĆ SOBIE WZORZEC RASY I ODNIEŚĆ JEGO TREŚĆ DO WSZYSTKICH OGLĄDANYCH PSÓW 🙂

Zuza Petrykowska