DOGO ARGENTINO REALITY: ”REMINISCENCJE -MARZEC 2013”, CZYLI BADANIE SŁUCHU U POLSKICH DOGO (BAER TEST) A HODOWLA DOGO W POLSCE.

 untitledhvyuhvhbubjn

Podsumowując rok 2013 nie mogę olać uwagi, którą zamieściłam na początku tego roku w wątku, który na Dogomania Forum utworzyłam, UWAGA !: WE WRZEŚNIU 2011: http://www.dogomania.pl/forum/threads/214312-Badania-s%C5%82uchu-i-genotypowanie-polskich-Dogo-Argentino. Drodzy czytelnicy, mam nadzieję, że ostatnie wydarzenia uświadomiły wam dlaczego BAER TEST jest tak istotny dla Dogów Argentyńskich i chciałabym, żebyście mieli jasność -wiem, że nie wszyscy mają czas grzebać w starych wątkach kynologicznych for, dlatego podrzucam wam ściągę w postaci linka- że to nie jest tak, że ”nikt nigdy niczego nie proponował, bo u nas się nic nie robi” -nie kupujcie tzw pieprzenia kota za pomocą młotka.

W badaniu BAER TEST wszystkich dogo nie chodzi o to, żeby komuś ”zrobić na złość”. Dogo to nie bulteriery, nie istnieje w dogo-świecie wieloletnia tradycja badania dogo BAER, ale czas najwyższy ją zapoczątkować. Po to, by do was, Drodzy przyszli posiadacze dogo, nie trafiały głuche jak pień szczeniaki -co ostatnio stało się udziałem osób, które zaufały niewłaściwej ”pani hodowczyni” i żebyście mieli pełną świadomość na temat tego, jak wasze dogo słyszy. Kiedy trafi się wam pies jednostronnie słyszący, to sprawne ucho może czasem wykończyć zwyczajna weterynaryjna kuracja, gdy psiaka męczyć będze ”zapalenie ucha”, więc musicie wiedzieć jak wasz pies słyszy po to, żeby uprzedzić weterynarza jakich środków farmakologicznych, na waszym psie, stosować nie może.

”Reminiscencja”

Reality TV: sytuacja wygląda tak: ”miło, że niektórzy hodowcy i właściciele robią BAER, (choć nie muszą)”.

Niezależnie od klasy psów i ich wartości hodowlanej (na temat której z dyplomatycznych przyczyn nie zamierzam się w tej chwili wypowiadać [wypowiedziałam się dawno temu, na temat kilku pokazywanych na naszych wystawach dogo i zainteresowani doskonale znają moje zdanie: nie zmieniło się]), więc przez grzeczność i bogata w świadomość na temat realiów dzisiejszej sytuacji rasy w Polsce, ujmę sprawę w ten sposób: WARTO JEST, BĘDĄC NABYWCĄ DOGO ARGENTINO, ZROBIĆ BAER TEST DLA WŁASNEGO KOMFORTU. Wiele razy pisałam na temat tego ”komfortu” albo jego braku i nie chce mi się powtarzać.


To nie jest tak, że tylko polskie dogo potrzebują BAER’owania. Kwestia ewentualnego niedosłuchu albo całkowitej, obustronnej głuchoty jest u tej rasy obecna od zawsze, jest znacząca dziś, będzie jutro i jeszcze długo, długo nie zniknie, bo NIE ROBI SIĘ -I U NAS- NIC (nie na szeroką, znaczącą skalę), PO TO, ŻEBY TO ZMIENIĆ (Jakieś panienki na jakichś forach piszą, że ”jest lepiej”, ale to ”lepiej” ma jedynie zamknąć usta zadającym pytania). NA ŚWIECIE KONSEKWENTNIE ELIMINUJĄ TEN PROBLEM JEDYNIE NIEKTÓRZY HODOWCY -W SWOICH LINIACH. (Przykładem działań na szerszą skalę mogą być Skandynawowie, którzy mają słyszące, acz obleśnie brzydkie dogo). Kiedy piszę, że ”u nas robi się NIC”, to mam na myśli to, że nikt u nas nie odważył się poddać badaniu całej swojej bazy hodowlanej. Dlaczego? Ano z tego prostego powodu, że ewentualna konieczność wykasowania tzw wartościowych psów, recesywnie przekazujących tę cechę (nikt nie jest tak szalony, żeby hodować na głuchych jak pień psach!!!), nie stać żadnego z hodowców. I nawet gdyby okazało się, że wszyscy w PL powinni wymienić całą swoją bazę -a tak źle chyba nie jest- to skąd mieliby wytrzasnąć w 100% słyszące (a najlepiej to w ogóle tak na trzy pokolenia wstecz), psy, skoro W EUROPIE NIE BADA SIĘ DOGO TAK WNIKLIWIE I NIE ELIMINUJE TYCH NIEDOSŁYSZĄCYCH? (Nie muszę chyba wspominać Ameryki Łacińskiej, prawda ?) Czyli powiedzmy: jestem hodowcą → badam → wychodzi mi, że nie mam na czym hodować, bo nigdzie nie ma wyniku 70 decybeli w obu uszach i co? Zmieniam rasę, bo nie mam skąd wziąć ”czystych” psów? Wychodzi na to, że tak powinno się w tego rodzaju sytuacji postąpić.


W ciągu ostatnich dwóch lat pojawiła się masa szczeniąt; kolejni hodowcy i tzw ”hodowcy”. I tylko wyjątkowy naiwniak może wierzyć, że wszystkie te osoby mają takie samo pojęcie o ”hodowli”.


Sorry, nie. Jako ”hodowcy” objawili się ignoranci nieumiejący zobaczyć dlaczego pies na którym hodują NIE PRZEDSTAWIA WARTOŚCI HODOWLANEJ -naprawdę nie kumają tego, patrzą i nie widzą, że ich pies wygląda jak mieszaniec z inną rasą. Pojawiły się typy infantylne (”BO CHCĘ MIEĆ SZCZENIACZKI, BO SĄ TAKIE ŚLICZNE” – ten typ rozłożył w Polsce Cane Corso i tego TYPU ”hodowców”, jak karaluchów przybywa wśród szczęśliwych posiadaczy suk dogo) i pojawili się ”kasjerzy” (TRZY TYŚKI ZA SZCZENIÓRA RAZY SZEŚĆDAJE OSIEMNAŚCIE TYŚKÓW, MINUS KOSZT UTRZYMANIA SUKI I SZCZENIĄT… TO RAZEM DAJE… BEZ PODATKU!!!). Sorry, ale handlarze całe mioty sprzedają w jednej cenie, nie bawią się w umowy na współwłasność (CZYLI NIE ODDAJĄ PSÓW ”ZA DARMO!!!” -no, dobra, nierzadko za koszt całkowitego utrzymania psa). I ci ludzie nigdy w życiu nie będą zawracać sobie d… ”czyszczeniem swoich kenneli (albo mieszkań w bloku) z niedosłyszących osobników”. Nie, ci ludzie będą trzaskać mioty, nie oglądając się na nic. Jak zwykle tylko rzetelni hodowcy podeszliby do sprawy poważnie. A jak tak, to równie dobrze można jeździć po ”fajne dogo” do Skandynawii albo Niemiec (podobno ci drudzy mają nawet klub rasy…) i wystawiać je potem na Madagaskarze, Kamczatce albo w Księstwie Monako…
Serio, polskie ringi zalewają badziewne (krzywe, zbyt duże, pozbawione typowości tzw dogo), może z pięciu sędziów zaczyna powoli kumać tę rasę, a reszta rozdaje tytuły na zasadzie, no, nie wiem… Może: ”ale fajna biba była wczoraj, jeszcze ze mnie nie zeszło”? (Tak, czasem dogo wystawia się w soboty, a wystawka zaczyna się w piąteczek…) Albo na zasadzie ”towarzyskiej umowy” i wygrywają ci co z jakiegoś powodu mają wygrać. To żadna nowość. Tak było i jest. Po prostu, kiedy chodzi o dogo, to wszystko wyjątkowo widać…

Od końca zeszłego roku nie mogę wyjść z ”szoku”, tak bardzo zaskakuje mnie schizofreniczna skłonność sędziów do interpretacji wzorca. I tego na jakiej zasadzie, komu przyznają określone tytuły. Tego, co uprawiają sędziowie nie da się nazwać inaczej niż farsą (i dotyczy to większości ras, nie tylko molosów, czy dogo – choć mnie akurat przy dogo rzuca się to w oczy najbardziej).


Jako ciekawostkę dodam, że ostatnio pogadałam sobie z paroma sędziami. Wszyscy zwrócili uwagę na to, że uprawnienia do sędziowania wielu przeróżnych ras skutkują… klęskami. Ci ludzie mówią wprost, że nie można ”być dobrym we wszystkim” i zbyt wiele uprawnień powoduje, że nie kumają poszczególnych ras. Kiedy rozmawia się z nimi prywatnie, przyznają, że kwestie problematyczne dla poszczególnych ras -jak głuchota u dogo- to problemy, na które powinno się zwracać uwagę podczas wystaw. Czyli: bardzo chętnie prosiliby o wynik BAER, nadając uprawnienia hodowlane, ale nie ma takiego wymogu, a nie mogą żądać wyników badań, które obowiązkowe nie są. A, i to jest najlepsze: ”na wystawę można zgłosić każdego psa, bez względu na eksterier”… Schizofrenia jakaś… Co w takim razie oznacza ”wada dyskwalifikująca”? Sędziowie mają problem z interpretacją tego punktu?


Wszyscy -sorry nie wszyscy- inteligentni ludzie, dokładnie zdają sobie sprawę z tego, że za niedosłuch częściowy i całkowity odpowiadają recesywne geny i jedynym sposobem na ‚zmaksymalizowanie eliminacji’ tego problemu jest BAER. Nie będę stawiać pod ścianą wszystkich hodowców i publicznie rozliczać ich z tego czy hodują na BAER’owanych psach, czy nie. Wystarczy mi, że BAER robić będą nabywcy szczeniąt, bo jestem przekonana, że dwa lata BAER’owania przez nabywców i przewaga normalnych wyników zachęci hodowców do odważnego BAER’owania psów na których hodują (i szczeniąt). Hodowcy sami przekonają się jakie kojarzenia, jakie wyniki dają i jestem więcej niż pewna, że za parę lat zmieni się nastawienie do BAER.

”Epilog”

No i okazało się, że wystarczyło kilka miesięcy, żebyśmy mogli przekonać się do czego może doprowadzić pieprzenie kotka za pomocą młotka o BAER TEST.

Wypada jedynie dodać, że akcja ”BAER dla Dogo Argentino” (polecam zajrzeć na fanpege akcji na Facebook’u 🙂 http://www.facebook.com/BAERdlaDogo), nie byłaby możliwa bez Justyny Ciechańskiej, która niewzruszona brakiem reakcji polskiego dogo-śwaitka dwa lata temu, teraz, po wybuchu Afery opisanej w drugim akapicie tego wpisu: https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/11/27/joko/, zaproponowała zainteresowanym posiadaczom dogo, współpracę.

Zuza Petrykowska

Ps. polecam zajrzeć tu: http://www.pupileo.pl/showthread.php?t=24349 i zobaczyć, jak na to samo ogłoszenie zareagowali użytkownicy Forum Molosy -dziś Pupileo- Polecam 🙂 sprawdzić, jak ten sam temat ”się rozwinął” albo raczej został rozwinięty przez ”gwiazdy”… Jak reagują najaktywniejsi ”trzaskacze potów o niczym” (dziś obejdę się z tymi panami delikatnie) na pytanie z marca 2013: ”Ile psów zostało przebadanych?”. Reagują, rzecz jasna, w sposób dla siebie typowy.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.