JA? JA NIE. JA NA PEWNO NIE BĘDĘ HODOWAĆ. TE SZCZENIACZKI ROBIĘ DLA SOBIE – HISTORIE Z ŻYCIA WZIĘTE, CZYLI JAK POWSTAJĄ NOWE HODOWLE DOGO ARGENTINO

8ff17454451f476cc5965a11e457f4e4

Na wstępie powinnam zaznaczyć: nie toleruję infantylizmu i ignorancji, szczególnie u osób, które piszą do mnie tzw wiadomości prywatne i mejle.

To nie ja wpadam na pomysły, żeby do mnie pisać i pytać mnie o co myślę o jakimś tam psie i to nie ja do mnie piszę, oczekując wyrażenia opinii, więc nie kumam fochów, po tym, jak tę opinię wyrażę.

Długo pisałam na forach. Wielokrotnie wypowiadałam się o tym, jakie (które) psy (i dlaczego) uważam za dobre/lepsze od innych, a które w ogóle mnie nie zajmują. I zawsze wychodzę z założenia, że piszący do mnie dokładnie zdają sobie sprawę z mojego ”stylu wyrażania opinii” (że generalnie w ”tańcu się nie …obcyndalam”). W rozmowach z tymi, którzy chcą ”poznać moje zdanie”, zwykle podaję przykłady psów, które obiektywnie (spełniają wymogi wzorca rasy) są punktem odniesienia, jak i tych słabych. I robię to wprost, podając imiona psów i ich przydomki. Podobnie postępuję, podając przykłady hodowców, których uważam za ‚nieczujących bluesa’; tych, którzy udają, ze ich psy nie mają tyle w kłębie ile w rzeczywistości mają, czy też nie przykładają wystarczająco niezbędnej uwagi do zachowania cech typowości u swoich dogo (konstrukcja/kościec, głowa itp.). Robię to zawsze bo:

a) większość społeczeństwa -bez urazy, to nie jest przytyk personalny skierowany w kogokolwiek konkretnego- najlepiej ogarnia piktogramy, co oznacza, że mam prawo zakładać, że większe szanse mam na wytłumaczenie komuś czegoś, posługując się konkretnymi obrazkami, niż ‚snując opowieści teoretyczne’. Tym bardziej, że najczęściej to i tak jest jak rozmowa ze ślepym o kolorach

b) odnoszę wrażenie (graniczące z pewnością), że hodowcy, o których wspominam -czy to ich ”chwaląc”, czy ”ganiąc”- dokładnie zdają sobie sprawę z mojego zdania na temat ich osiągnięć/porażek, bo zdarzało się nam rozmawiać albo rozmawiam z tymi, którym zdarza się rozmawiać z nimi.

c) uwalnia mnie to od konieczności babrania się w ściemnianych gratulacjach i ”tjutaniach na fejsie”. (Niektórzy hodowcy jako hodowcy dla mnie nie istnieją.)

Czasem także przestaję wierzyć w zaskakujące zbiegi okoliczności i na pytana o powody zniechęcenia odpowiadam wprost: ”Nie. Nie będzie mnie na tej wystawie, bo nie ma sensu jechać, oglądać jak zwycięża dziadostwo-kolesiostwo.” -Tak dzióbki: czasem wygrywa ktoś, kto ma wygrać, bo się dobrze zna z działaczami z konkretnego oddziału i nie ma znaczenia, jak dobry pies pokaże się na takiej wystawce, bo przegra z dziadostwem, bo tak i już. ”Siła wyższa”.

Mam taki zwyczaj, że kiedy ktoś do mnie pisze, na wstępie zaznaczając, że zależy mu na konkretnej, a nie ‚słitaśnej’ opinii na temat jego psa/suki, to odpisuję konkretnie, nie ‚słitaśnie’, z zachowaniem wszystkich wyżej wspomnianych zasad.

Przypadek 1

”Konwersację” rozpoczęłam ja, bo po ‚informacje’ sięgam zawsze do źródła. Tak więc zapytałam Przypadek 1 o dotyczące go, oplotkowywane na FM/P kwestie. Uzyskałam rzeczową odpowiedź. Przypadek 1 zaznaczył, że nie ma zamiaru zostawać hodowcą. Jednocześnie zdradzał autentyczne zainteresowanie uczeniem się o co w hodowli chodzi – to było …krzepiące. Po jakimś czasie Przypadek 1 zapytał co sądzę o jego psach. Uprzedziłam, że wypowiadam się bez owijania w bawełnę, Przypadek 1 to zaakceptował. O jednym -całkiem przyzwoitym- wyraziłam się, że nie byłoby mi wstyd prowadzić go na smyczy, o drugim napisałam: Nie tak wygląda typowa głowa dogo. Taka głowa się nie zmienia. Proporcji długości kufy do szerokości czaszki etc. nie można zmienić. Pies rodzi się z jakąś-tam głową. Tyle. Czasem słaba głowa, jest do przejścia, jeżeli pies jest anatomicznie dobry, ale w przypadku psów -ras psów- tzw twarz jest pierwszym sposobem odróżniania jednej rasy od drugiej. Dzięki wyrazowi odróżniasz np. dogo od Amerykańskiego Bulldoga. W tym miejscu podałam przykład psa z nietypową i jak na dogo po prostu brzydką głową, z którego właścicielem też kiedyś rozmawiałam, pisząc, że to dogo ma bardzo słabą głowę, która, jeżeli nie wiesz, że to dogo, powoduje, że zastanawiasz się czy to nie jest jakaś inna rasa. Ale ten pies jest anatomicznie fajny (właściciel poświęca mu dużo czasu i pracuje nad jego formą) i można tąę głowę przeżyć. Choć w życiu, podobnie jak,* nie powinien być repem, bo takie głowy ‚się niosą’ i nie ma sensu z takich psów robić repów. ‚Twarz’ powoduje, że rozpoznajesz rasę. Tylko i aż tyle. I nie ma od tego odstępstw. A wzorzec jest międzynarodowy. Nie jest ważne, kto gdzie hoduje. Czasem hodowcy popadają w przesadę, czasem nie są krytyczni, czasem nie kumają o co chodzi, bo nie widzą, patrzą, ale nie umieją zobaczyć, nie umieją przełożyć wzorca do realu, a i tak hodują. BEZ SENSU. Tak czy inaczej wzorzec jest jeden dla wszystkich i dokładnie opisuje cechy anatomiczne, min głowy.

Niestety Przypadek 1 ”wie lepiej” (mimo zaliczenia za wspomnianą głowę dyskwalifikacji…) i chociaż to miały być pieski do kochania, bo hodowla Przypadku 1 ”nie interesuje”, to dziś jest… No, możecie się domyślić, jak jest dziś.

Przypadek 2

Zaczęło się od pytania o konkretnego psa, na które odpowiedziałam: (…) I nie chcę być nieuprzejma , ale obiektywnie, jeżeli szukacie reproduktora -co podpowiada mi ”instynkt”- to… Inaczej to powiem: * nie jest ładną suką. Jest samcza i bardzo wysoka. Wasza suka też jest z tych wyyysokich, ale tamta jest przynajmniej anatomiczna, a ta, to PET. To nie jest suka, którą warto rozmnażać. Oczywiście zawsze ostatnie zdanie ma dysponent repa… Pozdrawiam. Oczywiście rozpoczęło to wymianę uwag, którą skwitowałam tak: Ta suka nie ma za grosz typowości! Jest po prostu obleśnie brzydką suką. Ładniejsza nie będzie. W niej geny wymieszały się tak, że naprawdę nic w niej nie ma. Naprawdę dostatecznie wiele osób zabrało się już za rozmnażanie dogo. To że sędziowie przyznają jakieś oceny i tytuły w 80% przypadków jest bez znaczenia. Znasz sukę* ? Masz tak samo nietypową, brzydką i niemającą cech, które na pierwszy rzut oka powodują, że dogo, to dogo. Nie mam siły tłumaczyć dlaczego nie warto robić szczeniaków na tej suce. To jest twój pies, jak się uprzesz to nikt cię od tego pomysłu nie odwiedzie. Ale proszę, chociaż pomyśl o tym, że w czasie porodu dzieją się różne rzeczy i czasem w bardzo głupich i właśnie ”upartych okolicznościach”, można stracić ukochanego psa. Jest to szczególnie przykre, kiedy naprawdę nie było warto. * jest śliczną, suczą suczką -nie mam siły tłumaczyć dlaczego jej anatomia jest dobra pod hodowlę, mimo, że nie jest to zwierzak typowy na ”show”. * jest typową piękną suką . Rustykalne suki * to klasa. Ty masz coś takiego jak… *, *, *: zero typowości, zero rozpoznawalności rasy. Masz po prostu białą sukę. Jak masz ambicję zostać hodowcą, to o ile się naprawę do tego przygotujesz -KUPISZ NOWĄ SUKĘ !- będę trzymać kciuki. Na razie jesteś ofiarą niewiedzy sędziów i może jeszcze nie do końca szczerego hodowcy. Pozdrawiam

Tylko dla zasady zaznaczę, że w powyżej przytoczonych fragmentach swoich wypowiedzi, ograniczyłam się jedynie do treści bezpośrednio odnoszącej się do klasy konkretnych zwierząt i nie serwuję państwu całości, nie ma takiej potrzeby. Opuszczam kawałki, w których rozmawiamy o tym czy Przypadek 1 i 2 mają oko, czy nie (…), co wiedzą albo raczej jak dużo muszą się nauczyć o anatomii, te kiedy namawiam oba Przypadki do nawiązania kontaktów i współpracy z rzetelnymi hodowcami, mogącymi służyć radą, doświadczeniem i kontaktami, dzięki którym będą mieć możliwość nabyć wartościowe, w hodowlanym sensie, zwierzęta, czy w końcu wprost piszę, że pety na których chcą Przypadek 1 i 2 hodować, są tej klasy, że ja poddałabym je sterylizacji i chcąc zająć się hodowlą nawiązałbym współpracę z kimś, kto podpowie mi jaką sukę/reproduktora -CZYLI NOWEGO PSA- wybrać. Kto poprowadzi mnie tak, by to była autentyczna hodowla, a nie puszczenie miociku ”dla siebie”.

.

I kiedy wszyscy dysponenci wartościowych reproduktorów odmówią, to o ile nie ma się własnego samca, jedzie się do pierwszego lepszego posiadacza dogo, którego pies -dzięki temu jak często sędziowie oderwani są od tego o co chodzi w rasie, która oceniają- uzyskał uprawnienia i robi się ”miocik dla siebie”

Sęk w tym, że naiwniacy, którzy połaszą się na szpetne efekty krycia, dobranych pod kątem podobnego kalibru szpetoty zwierząt, nie dostaną fajnych dogo. Ci ludzie -winni samym sobie- zapłacą za pety, które urodziły się, ze skojarzenia petów, szczeniaki, które wyrosną na brzydkie, kostropate i nietypowe, duże, białe psy, które w papierach mają wpisane, że są Dogo Argentino, ale jak wiemy: papier przyjmie wszystko…

Najbardziej w tym wszystkim nie rozumiem jak to jest, że ludzie -przepraszam, ale tak to wygląda- najpierw opowiadają, że przyglądają się z boku sytuacji dogo w Polsce, że zgadzają się z prezentowanym przeze mnie podejściem, są gotowi ”na klatę wziąć opinię” i… I tak zostają przy swoim pomyśle. Tyle że urażeni, bo chcieli jakiegoś ”błogosławieństwa” a dostali wyciąg z reality. I na koniec raczą mnie mądrością, że ”inni robią gorsze rzeczy”. Nie wiem jeszcze tylko, co może być dla -podobno- ukochanej rasy gorsze od bezmyślnego powoływania do życia kolejnych szczeniąt, które nie dość, że nie mają szansy zachwycać wyglądem -a to jara większość idiotów w rasowych psach- to trzeba im zapewnić odpowiedzialnych opiekunów…

Zuza Petrykowska

Ps. Nie pytajcie mnie ‚co sądzę o waszych psach’, bo wam to powiem, a po co to wam? I tak gówno z tego wyniesiecie, a mojego czasu cholernie mi szkoda.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s