Archiwum dnia: 23 stycznia 2014

ROK 2014 I PRZEGRANA WALKA Z WIATRAKAMI. DOGO ARGENTINO BRZYDKIE JAK SRACZKA W ŚNIEGU, CZYLI ”SĘDZIOWSKI SUKCES”

523546_513828215370508_1207531033_n

”Wyrzyg”

To nie będzie tekst, który zbierze dużo ”lajeczków”, ryzyko za duże. Niewtajemniczonym, a więc tym z was Drodzy Czytelnicy, którzy nie ”kumają klimatów” w stowarzyszeniu Związek Kynologiczny w Polsce, już wyjaśniam: otóż ”lajkowania” gorzkich tekstów, ZKwP swoim członkom nie wybacza. Ale wszyscy go przeczytacie i to wystarczy.

Dwa lata temu chciało mi się bawić w subtelności. Sądziłam, że fora o tematyce kynologicznej, szczególnie działy poświęcone konkretnym rasom, to właściwe, poprawka: idealne miejsce na wymianę uwag, zdań, czy w końcu publikowanie przełomowych dla rasy teksów (Przecież pełno na nich [niby] hodowców i pasjonatów konkretnej rasy) O naiwności! Dziś jest oczywiste, że ”ważenie słów” i ”dyplomacja” nie mają już żadnego sensu, demage has been done.

Dzień dobry, czy możemy porozmawiać o…

Nie dziwcie się, Drodzy Czytelnicy, że kiedy ktoś z was, ktoś ”spoza świata zaawansowanej kynologii”, ”zagada” na wystawie lub przez Facebook tzw hodowcę albo też pojawi się w którymkolwiek Oddziale stowarzyszenia Związek Kynologiczny w Polsce, z nadzieją na ”sprzężenie zwrotne”, czyli rzeczową wymianę informacji, mówiąc/pisząc coś w rodzaju ”Czytałem/am w necie, na takim blogu o Dogach Argentyńskich, że przy tej rasie bardzo ważne jest, np.: prawidłowe ‚wypigmnetowanie’, bo…”, usłyszy coś w stylu/otrzyma komentarz zwrotny o treści ”Proszę nie czytać wypocin jakiejś tam głupiej pindy SPOZA Związku, ja osobiście hoduję i to jest tylko takie teoretyzowanie/znam hodowcę Jakiegoś Tam i to jest świetny człowiek. Bardzo sympatyczny, ładne pieski ma”…

Niezależnie od tego, jak wiele czynników jest istotnych przy rozmnażaniu, a w wyjątkowych przypadkach HODOWLI, ignorantom, od których, a jakże także w strukturach ZKwP, nie tylko na kynologicznych grupach Serwisu Facebook, aż się roi, jest wszystko jedno. Nie obchodzi ich co czytaliście. Poprawka, nie obchodzi ich co jest ważne dla rasy Dogo Argentino, oni mają to w d…e. Grunt, że znają osobiście i lubią jakąś ”Panią Hodowczynię” albo ”Pana Hodowcę” (albo NIE LUBIĄ konkretnego hodowcy, ale o tym kiedy indziej) lub po prostu szukają klienta na szczeniaka i będą usiłowali go Wam wcisnąć za wszelką cenę. Tyle.

Na wszelki wypadek zapamiętajcie sobie, że w ZKwP bardzo często działacze związkowi traktowani są wyjątkowo (jakoś tak jest, że ”wtajemniczeni” wiedzą, że ”działacze mogą więcej”…), są jak ”bogowie na Olimpie” i kiedy przychodzi co do czego, od nich zależy WSZYSTKO. (Nie muszę Wam przecież pisać ”drukowanymi”, wiecie przecież jak w życiu jest ważna ”sympatia” lub ”antypatia” tzw bliźnich.) Nie jest więc rozsądnie narażać się, mówiąc co się myśli np. o konkretnych postanowieniach i przepisach, o ”sytuacji” danej rasy w Polsce, jej ”ogólnej kondycji”, poziomie sędziowania, w ogóle o samych ”arcy-sędziach”, nie wspominając. A pokazywać ”namaszczonym”, że wie się od nich więcej, jest zbrodnią najcięższą. Dlatego trzymajcie buzie w ciup i czytajcie/słuchajcie, po prostu dajcie tym ludziom ”błyszczeć” i wyrabiajcie sobie o nich opinie.

Ja jestem spoza Związku Kynologicznego w Polsce, więc mam ten komfort, że nikt mnie z tego stowarzyszenia za opinie ”niezgodne z linią partii” nie wyrzuci. Dlatego, w takim tekście, jak ten, mogę sędziom, mówiąc wprost, niszczącym swoją arogancką ignorancją, nieuctwem i słów mi brak na określenie tego czym jeszcze, wspaniałą rasę Dogo Argentino (oraz wiele innych) ”wyrzygać” na blogu, co o nich myślę. Jako członek ZKwP z hukiem wyleciałbym z tego stowarzyszenia za następujące linijki;

Drodzy sędziowie kynologiczni, z uporem godnym lepszej sprawy, bawiący się w ”rozesrywanie” tytułów po byle białym, brzydkim jak rzygowiny (mówiąc bardzo delikatnie, acz obrazowo), kostropatym, kulejącym byle czym, które ktoś przytargał na tzw ”wystawę”, niszczycie sens hodowli rasowego psa. Jesteście szkodnikami takimi samymi jak pseudohodowcy, niczym się od nich nie różnicie. Możliwe nawet, że jesteście od nich gorsi, bo podobno ”dysponujecie wiedzą” i macie jakąś intelektualna bazę, a ”pierdzicie” uprawnieniami hodowlanymi na lewo i prawo. Znacie, ”starzy wyjadacze” zasady Raymonda Oppenheimera? http://www.thedogplace.org/ShowPlace/Breeding-Principles_Oppenheimer-10.asp, jak nie, to sobie je przeczytajcie, a jak nie znacie angielskiego, to sobie skorzystajcie z translate.google.pl 

Tępi jak tłuczki do mięsa ludzie biorą się za rozmnażanie Dogo Argentino, bo ”działy specjalne produkcji rolnej” to bardzo wygodna sprawa… Świetny biznes… Nie dociera do was ”arcysędziowie”, że psy, którym rok, dwa i trzy lata temu poprzyznawaliście uprawnienia hodowlane są skrajnie słabe? Nie widzicie tego, kiedy na kolejnych wystawach oglądacie te pokraki i chucherka, będące ich potomstwem? Nie jest wam wstyd przyznawać uprawnień hodowlanych tym stworzeniom? Jak rano myjecie zęby, to możecie sobie patrzeć w lustrzane odbicie? Jesteście dość rozgarnięci, żeby rozumieć, że to głównie dzięki wam, sędziom, którzy przecież jesteście NIBY od tego, żeby OCENIAĆ, KLASYFIKOWAĆ I KWALIFIKOWAĆ, rynek rok w rok zalewa fala szczeniaków Doga Argentyńskiego, FALA SŁABYCH SZCZENIAKÓW. Nędznych ”peciszczy”, które trafiają w ręce coraz bardziej przypadkowych nabywców, petów, które lada chwila zaczną zapełniać schroniska w całej Polsce… Serio aż tak wam to wisi?

Przydomki mnożą się w zastraszającym tempie

Przydomków zarejestrowanych w FCI oraz w ZKwP jest już dużo za dużo. Tych ”godnych polecenia”, za którymi stoją ludzie mający przynajmiej konieczne minimum wiedzy, kompetencje psychiczne i nierzadko konkretne cele oraz środki, nie tylko intelektualne, ale i tzw lokalowe, a przede wszystkim finansowe, na to, by ich hodowla miała sens jest… Jeśli powiem, że można takie osoby policzyć na palcach jednej ręki, to przesadzę z tą liczbą, ale nie wypada mi w tym miejscu po prostu wpisać nazwy hodowli, która spełnia kryteria. Nie ma w Polsce hodowcy idealnego, prawdopodobnie określenie ”hodowca idealny” w ogóle jest bezużyteczne, można jednak szukać i znaleźć hodowlę godną zaufania. Hodowlę posiadającą psy o eksterierze wymaganym przez wzorzec rasy, zrównoważonej psychice i przebadane pod kątem wykluczenia jednostronnej głuchoty oraz dysplazji stawów -co jest absolutnym minimum, jeżeli hoduje się białe molosy.

Godni zaufania hodowcy, krycia planują na lata do przodu; realizują plan hodowlany a kiedy jakiś element tego planu zawodzi, np. konkretne zwierzę nie wyrasta tak, jak hodowca założył i np. występuje problem ze zgryzem itp., plan się zmienia i zwierzak jest z tego planu wyłączany. Czasem w ogóle rezygnuje się z kojarzenia. Niczego nie robi się ”na siłę”, bo tam się myśli i plan musi ”spinać się” z każdej strony, lekko i bez naciągania. Na szczenięta z tych hodowli ludzie czekają po rok, dwa… Czekają, powtarzam.

Pseudohodowcy są też w Związku Kynologicznym w Polsce -face it

W monopolizującym polski rynek kynologiczny, najstarszym w Polsce stowarzyszeniu osób posiadających i rozmnażających rasowe psy, w Związku Kynologicznym w Polsce, także mamy do czynienia z pseudohodowcami. Przy czym należy w tym miejscu zauważyć, że działania pseudohodowców z ZKwP, w tym stowarzyszeniu określa się, za każdym razem, mianem ”skandalu” o charakterze ”incydentalnym”. Narracja członków ZKwP, którzy się takim ”skandalem”, za każdym razem, ”bardzo oburzają” na fejsbuku i są ”bardzo zaskoczeni”, ”że coś takiego w ich stowarzyszeniu było możliwe”, za każdym razem, kiedy dzięki działaniu jakichś upartych, autentycznych miłośników psów i/lub mających wyjątkowe ”jaja” i nieobawiających się ostracyzmu ze strony ”kolegów” i ”koleżanek” ze stowarzyszenia, członków ZKwP, ujrzy światło dzienne prawda o tym, jak ”znana i lubiana pani hodowca” albo ”popularny i osiągający sukcesy pan hodowca” traktowali swoje ”ukochane” psy, idzie w kierunku ”skandalicznych incydentów”. Jak masz, za każdym razem, ”absorbować” to, co czytasz na fejsbukowej grupce, Drogi Czytelniku? To proste, to: ”wyjątek”, ”skandal” i ”incydent”. Jest to i śmieszne (nie mylić z ”zabawne”) i straszne…

Podróby Almas Beluga

Drodzy Czytelnicy wiecie, że można kupić tzw kawior już za 16 zł za gram? Wiecie też pewnie, że ”przyzwoity” kawior z jesiotra to ok 300 zł za 50 gram… Almas Beluga to 225 funtów brytyjskich za 30gram… A teraz ”skumajcie” istotę rzeczy: polscy hodoFcy Dogo Argentino będą wciskać wam produkt typu sztucznie barwionego kawioru Abba i każą wam bulić za te popłuczyny jak za Almas Beluga.

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.