Archiwa tagu: badanie

JAK SŁUCH U DOGO ARGENTINO? CZYLI GŁUCHOTA & BAER TEST – Z CYKLU ZANIM KUPISZ

02-09-02hudson-getting-baer-testedPies rasowy tym różni się od kundla, który posiada wypadkową cech typowych dla psa domowego, z których żadna nie przeważa na pozostałymi, że jego rasowość szczególnie predysponuje go do wykonywania OKREŚLONYCH czynności.

Twórcy KAŻDEJ z ras skupieni byli na ”podbijaniu” określonej cechy/umiejętności występującej u psa jako gatunku, poprzez systematyczną selekcję, czyniąc w ten sposób z psów danej rasy, specjalistów w konkretnej (czasem w kilku) dziedzinie.

To rasa czyni z psa myśliwego, tropiciela, zaganiacza, szczurołapa albo aportera. Ktoś ŚWIADOMIE (!) chcący mieć psa rasowego, chce mieć nie tylko psiego przyjaciela, oczekuje też, że jego pies będzie przejawiał cechy typowe dla rasy, że w danej dziedzinie będzie specjalistą.

[Piszę mając nadzieję, że odbiorcy są osobami na określonym poziomie, w związku z czym nie mam zamiaru nikogo przepraszać za to, że UWAŻAM, ŻE LUDZIE, KTÓRZY DECYDUJĄ SIĘ NA BRANIE NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA PSA RASOWEGO, BO JEST Ś L I C Z N Y, TO IGNORANCI I (SORRY, ALE) DEBILE. KIEDY DECYDUJESZ SIĘ NA KONKRETNĄ RASĘ NP. DOGA ARGENTYŃSKIEGO, TO ZNACZY, ŻE MASZ PEŁNĄ ŚWIADOMOŚĆ DO CZEGO PIES TEJ RASY JEST PRZEZNACZONY !]

Psi kaleka -pies z upośledzonym zmysłem jest kaleką- takim SPECJALISTĄ BYĆ NIE MOŻE.

Osoby (HODOWCY) obarczające kogoś, kto chce mieć rasowego psa, psim inwalidą, postępują wyjątkowo nieetycznie i podle.

Z jednej strony przekazując nowemu właścicielowi upośledzone zwierzę, odbierają jego opiekunowi znaczną część radości (i komfortu !) wynikających z posiadania (zdrowego) psa, a z drugiej odbierają innemu, w stu procentach sprawnemu psu, szansę na trafienie do kochającego domu.

Równocześnie taki pozornie dbający o dobro zwierząt hodowca (nie usypia upośledzonych poważnym niedosłuchem szczeniąt, bo ”małe pieski są takie śliczne i tak głęboko patrzą w oczy”), wymusza na nowym właścicielu konieczność wypracowania skutecznej (?) metody kontroli nad niedosłyszącym, bądź głuchym psem, oraz sprowadza na niego ryzyko związane z SOA – inaczej ”Rage Syndrom”;: http://www.yourpurebredpuppy.com/hea…lterriers.html,

http://www.canine-epilepsy.com/thyroiditisbehavior.html).

Psy z upośledzonym słuchem bardzo często sprawiają ”trudności wychowawcze”. Wypracowanie metody pozwalającej na skuteczne (?) porozumienie na linii opiekun-głuchy, bądź niedosłyszący pies jest nie lada wyzwaniem i nie każdy, nawet bardzo oddany zwierzęciu właściciel, doświadczony psiarz, jest w stanie udźwignąć jego ciężar. Nie jest rzadkością, że takie psy są usypiane w późniejszym wieku lub oddawane do schronisk. Znalezienie domu dla dorosłego głuchego lub poważnie niedosłyszącego psa jest bardzo trudne, zwłaszcza jeżeli jest to pies, wymagającej doświadczenia w prowadzeniu rasy, jak np. Dog Niemiecki, Dogo Argentino, czy Bullterrier. I nie wolno o tym zapominać.

Nieuczciwość hodowców oferujących niedosłyszące szczenięta -a zdarza się to niestety niezależnie od rasy- polega również na tym, że sprzedają miłośnikom danej rasy, psy dosłownie specjalnej troski.

Tacy hodowcy wydają się nie pamiętać, albo zupełnie ignorują fakt, że psiego inwalidy nie trzeba kupować (a już szczególnie nieuczciwie jest, będąc hodowcą, żądać za niego zapłaty, przekraczającej koszty poniesione na szczepienia upośledzonego pieska). Psiego inwalidę (z dowolnym ograniczeniem), osoby chcące ponosić określone ryzyko, mogą adoptować ze schroniska, a pieniądze, które trafiłyby do rąk tzw. hodowcy, można w imię autentycznej miłości do zwierząt, przekazać na zakup pokarmu dla przebywających w schronisku, z którego adoptuje się psa, zwierzaków.

Problem głuchoty powiązany jest z umaszczeniem** merle i dużą ilością białych znaczeń : Locus S → s^w (Dog Argentyński) i s^p.

Dlatego decydując się na psa rasy narażonej na problem wrodzonej głuchoty/niedosłuchu, takiej jak Bullterrier Angielski, Dogo Argentino, Dalamtyńczyk, Owczarek Australijski czy jakiejkolwiek rasy w której występuje umaszczenie merle lub duża ilość białych łat, musimy być pewni, że hodowca jest osobą odpowiedzialną i bada szczenięta nim przekaże je nowym właścicielom.

Ewentualnie, w porozumieniu z hodowcą, CZYLI ŚWIADOMIE ustalamy, że wykonamy BAER TEST po tym, jak piesek trafi do naszego domu i co, jakiego rodzaju zadośćuczynienie zaproponuje nam hodowca w przypadku, gdyby okazało się, że szczenię nie słyszy normalnie (70 decybeli w obu uszach).

Co to jest BAER? → http://www.youtube.com/watch?v=rdhcNU3Di9E.

Po co jest BAER? → http://www.lsu.edu/deafness/baerexpl.htm

Dogo Argentino to rasa, która miała, ma i mieć będzie problemy ze słuchem. Taka jest cena umaszczenia dogo. Argentyny były białe, są białe i będą białe. Jeżeli nie bada się szczeniąt, to nie można powiedzieć, ze robi się coś, żeby zniwelować problem, bo w 100% zlikwidować się go nie da, bo taka jest cena bieli, a konkretnie białej łaty dogo.

Przegląd miotu* robi się przed wydaniem szczeniąt nowym opiekunom → jest warunkiem wyrobienia metryk.

Nie ma jasnego terminu wyznaczonego dla przeglądu, ale tatuaż powinien być wykonany najpóźniej w dnu przeglądu, a szczeniaki wydaje się od kiedy skończą 7 tygodni (od 2014 roku wszystkie psy i koty mają być chipowane)… BAER MOŻE być wykonany przed terminem przeglądu, bo można go wykonać u 6-7 tygodniowych szczeniąt. Tak więc nowy właściciel może otrzymać komplet : szczeniak, metryka, książeczka zdrowia (!!!) i wynik BAER, zaświadczający, że szczeniak, za którego płaci, jest normalnie słyszący.

Pies, posiadający 5 sprawnych zmysłów to ”opcja standard”. Sprawny zmysł słuchu u psa, to nie ”dodatkowe wyposażenie” w samochodzie.

HODOWCA DOGO ARGENTINO, CZY INNEJ RASY ZGROŻONEJ WYSTĄPIENIEM GŁUCHOTY WRODZONEJ, KTÓRY NIE BADA PIESKÓW, ZANIM PRZEKAŻE JE DO NOWYCH DOMÓW/ NIE PORUSZA W ROZMOWACH Z PRZYSZŁYMI WŁAŚCICIELAMI SZCZENIĄT SPRAWY BAER TEST I UDAJE, ŻE ”TAMTU NIE MA”, NIE JEST HODOWCĄ, TYLKO PRODUCENTEM. KAŻDY KTO BĘDZIE CHCIAŁ SPRZEDAĆ NIEPRZEBADANEGO SZCZENIAKA NOWEMU WŁAŚCICIELOWI/NIE USATLI Z NABYWCĄ KWESTII BADANIA SLUCHU SZCZENIĘCIA, BĘDZIE NIEUCZCIWY W STOSUNKU DO NABYWCY.

BAER (określa częstotliwości na których słyszy pies) to jedyne badanie, które może wykonać hodowca zanim przekaże nam szczenię i którego wynik będziemy mogli traktować jako GWARANCJĘ.

Kiedy kupuje się np. 9tygodniowego szczeniaka, to można go kupić jako zwierzę w 100%ach wolne od JEDNEJ wady → głuchoty.

Dlatego kupujący dogo ma prawo oczekiwać, że uda mu się znaleźć hodowcę, który wykona to badanie i przekaże mu szczeniaka tylko wtedy, kiedy piesek pomyślnie przeszedł test.

Dogo bez certyfikatu jest jak produkt bez atestu. Kto kupiłaby samochód z niesprawnym układem hamowania?

Sęk w tym, że jak się nie bada szczeniąt BAER, to sprzedaje się ich tyle ile się urodziło… Zawsze, niezależnie od tego czy wszystkie pieski słyszą tak samo dobrze, bo ODPADA ”PRZESIEW”, KTÓREGO DOKONUJĄ HODOWCY BADAJĄCY SZCZENIĘTA… Przesiew ten polega na tym, że szczenięta głuche i półgłuche po prostu się usypia…

Kiedy bada się szczeniaki, to do nowych właścicieli trafiają tylko słyszące albo takie, u których niedosłuch nie jest zagrażający bezpieczeństwu całego otoczenia, a do hodowli nie trafiają psy z uszczerbkiem słuchu.

Czy hodowca zapewni nas, że nasz pies, kiedy dorośnie nie będzie mieć alergii, dlatego, że jego rodzice są wolni od tego problemu (alergie są drugim najczęstszym problemem ras białych, a więc i DA)?

Nie.

Może powiedzieć nam tylko, że jego psy wcinają wszystko na co pozwala fantazja jego, jako hodowcy, tarzają się w pylących trawach i chodzą po podłodze mytej chemicznymi środkami i nic im nie jest. Są zdrowe, nie mają reakcji alergicznych ani na pokarm, ani na pyłki itp. Ale czy to gwarancja, że nasz pies nie będzie miał uczulenia np. na pyłki traw, albo chemikalia, w których pierzemy jego posłanie? Nie.

Dla nas to informacja, że matka/ojciec lub oboje, nie mają problemów uczuleniowych, więc najprawdopodobniej nasz pies także nie będzie ich miał. Ale alergia i tak może u niego wystąpić (możemy ją sami u psa wyhodować). Hodowca NIE MA JAK zapewnić nas, że u naszego psa alergia ”NA PEWNO nie wystąpi”. Nikt nie może nam takiej gwarancji dać.

Czy hodowca może zagwarantować nam, że sprzedaje nam w 100%ach słyszące szczenię ? Tak, bo z głuchotą jest inaczej niż z alergią czy innymi problemami, które mogą wystąpić w przyszłości, a których wykluczyć nie ma jak na wczesnym etapie życia szczeniąt. Jeżeli w wieku 6/7/8/9 tyg. piesek słyszał, to znaczy, że jest/był wolny od wady zmysłu słuchu, w chwili, w której go nabywaliśmy. Tylko i aż tyle. Dlatego wymagajmy tej gwarancji.

Szczenię zakwalifikowane przez hodowcę jako PET, także musi być przebadane.

Jednostronna głuchota może być wykluczona/wykryta jedynie przy pomocy badania BAER.

Jednostronna głuchota nie czyni psa zupełnie niepełnosprawnym*.

Pies głuchy na jedno ucho może być (to zależy od podejścia hodowcy) oferowany, jako pet, ale nabywca musi mieć całkowitą jasność co do poziomu słyszenia psa, za którego bierze odpowiedzialność.

PIES JEDNOSTRONNIE GŁUCHY NIE MOŻE BYĆ UŻYWANY W HODOWLI.

*Należy pamiętać, że zwierzę głuche na jedno ucho tym bardziej należy chronić przed ryzykiem utraty słuchu w wyniku działania środków farmakologicznych, lub też nawracających zapaleń ucha!

Koszty badania → wliczone w zaliczkę (sami to proponujmy!)

Musimy pamiętać, że hodowcy to też ludzie. Ale ponieważ szczenięta są zaliczkowane dla żadnego hodowcy nie powinno stanowić problemu (natury finansowej) przeprowadzenie badania BAER na szczeniętach, które zamierza przekazać/sprzedać nowym właścicielom. Koszty utrzymania szczeniąt są wysokie. Dlatego jeżeli hodowca poprosi nas o to byśmy z własnej kieszeni pokryli koszty badania, nie obrażajmy się ! Kwestie finansowe zostaną przez obie strony dokładnie opisane w umowie dotyczącej kupna szczenięcia. Możemy być pewni, że jeżeli szczenię, które było dla nas przewidziane okazałoby się mocno niedosłyszące i w związku z tym uśpione, hodowca zagwarantuje nam rozwiązanie, które będzie dla nas satysfakcjonujące.

Dlaczego hodowca ma badać szczenięta zanim przekaże je nowym właścicielom?

To hodowca zajmuje się selekcją. Dlatego to do hodowcy powinno należeć przeprowadzenie badania BAER → szczenięta z poważnym niedosłuchem przez uczciwych hodowców są usypiane.

Tego możemy od hodowcy oczekiwać, ba wymagać → pewności, że tą jedną najbardziej problematyczną cechę rasy, u naszego pieska wykluczył. Nie kupuje się psa rasowego od hodowcy tylko po to by móc ”bawić się w show”. Psa od hodowcy, a nie z innego źródła kupuje się, żeby nie mieć styczności z mentalnością handlarza-rozmnażacza. Nie chodzi tylko o to, że hodowca rejestruje swoją działalność, szczenięta, płaci składki związkowe. Hodowca ma plan. Inny niż handlarz. Hodowca ma plan hodowlany, a handlarz ma biznesplan. Hodowca ma zasady. Hodowca jest uczciwy. Hodowca nie kojarzy psów jak leci, tych które akurat ma pod ręką. Hodowca realizuje plan hodowlany i odpowiedzialnie rozmnaża psy → robi wszystko to czego nie robią rozmnażacze-biznesmeni. Hodowca jest zobowiązany -inaczej niż pseudohodowca- postępować etycznie.

Dlaczego rzetelny hodowca bada pieski? Ponieważ chce mieć absolutną pewność i potwierdzić lub wykluczyć swoje odczucia.

Człowiek nie jest nieomylny. Odpowiedzialny hodowca nie uśpi szczenięcia, bo ”mocno go niepokoi”, ani nie przekaże go nowym właścicielom, bo ”może jednak wszystko z nim ok”. Po to są badania BEAR, żeby hodowca mógł potwierdzić lub wykluczyć swoje przypuszczenia odnośnie stanu słyszenia szczeniąt.

Obiektywnie:

Każdy, kto zajmuje się rasą, na którą w wielu krajach jest ”ban” → zwłaszcza hodowca ← bierze na siebie ogromną odpowiedzialność. W Polsce DA jest ”rasą z listy”.

Tych psów nie można przekazywać byle komu i nie można też przekazywać ich myśląc życzeniowo, że ”nie sprawiał wrażenia, żeby miał jakiś duży problem ze słuchem, więc mogę go sprzedać”. To nie jest ”moralne” podejście, bo ma zbyt wiele wspólnego z podejściem handlarza używanymi samochodami, który sprzedaje powypadkowe BMW jakiemuś nieszczęsnemu naiwniakowi, by być moralnym.

Szczeniak bez badania?

Niezbadanie szczeniąt przed przekazaniem ich nowym właścicielom jest pozbywaniem się odpowiedzialności i przerzucaniem jej na jakiegoś ”Kowalskiego”, który przez kilka miesięcy żył myślą, że będzie miał swoje wymarzone dogo (pewnie od dłuższego czasu myślał o nim jako o konkretnie ”Azorku”, albo ”Śnieżynce”) i po prostu kocha tego psa, żeby nie wiem co… Domeną hodowcy jest przeprowadzać selekcję, dlatego to hodowca powinien poddawać szczenięta badaniu BAER, a nie nowy właściciel.

Ciągłe (o dziwo jeszcze się zdarza) powtarzanie przez niektórych hodowców, że ”badanie BAER nie jest standardem, kiedy hoduje się Dogo Argentino (nie wymaga go Związek Kynologiczny)” nie może być traktowane jako argument na tolerowanie ”wolnoamerykanki”!

Nie jest OFICJALNIE wymagane ale kynologiczna kultura go wymaga. (W ustawie zasadniczej też nie jest napisane, że nie wolno wymiotować współbiesiadnikom do talerza, a jednak standardem jest, że się tego nie robi Dobry obyczaj nakazuje wymiotować w zacisznym miejscu -choć faktem jest, że nie zawsze i nie wszystkim się to udaje).

Jeżeli hodowca swoim działaniem może zniwelować jakiś nawracający problem, nękający rasę, która sobie upodobał np. problem częściowej głuchoty u DA, który jest wyłapywany dzięki badaniu BAER i tego nie robi (”bo nie”), to jest nieuczciwy w stosunku do etyki, sensu hodowli, która mówi by poprawiać i ulepszać (co przynajmniej należy rozumieć jako NIE POGARSZAĆ swoją ignorancją zaistniałego stanu rzeczy). To powinno przyświecać hodowcy. Mieć wiedzę i z niej nie korzystać … Jak można coś w ten sposób ulepszyć ? Albo prościej : jak można czegoś w ten sposób nie schrzanić?

*https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/07/dogo-argentino-przeglady-miotow-jak-powinny-wygladac-w-praktyce/

**https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/07/05/dlaczego-pigment-jest-taki-wazny-dla-dogo-argentino-podsumowanie/

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

Zuza Petrykowska