Archiwa tagu: BAER

KILKA SŁÓW O ZMIANACH NADCHODZĄCYCH DLA DOGO ARGENTINO I INNYCH RAS

czas-na-zmiany

Jutro opublikuję artykuł będący efektem pracy ostatnich miesięcy. Jest to pierwszy z serii tekstów dotyczących kwestii fundamentalnych dla polskiej kynologii I PRZEDE WSZYSTKIM DOBRA PSÓW, których od teraz na blogu będzie jeszcze więcej. Ten jutrzejszy będzie naprawdę bardzo, bardzo długi, ale ci którzy wytrzymają do końca 😉 nie będą żałować i myślę, że zgodzą się ze mną, że nie było jak go skrócić. Jeżeli pamiętacie podsumowanie dotyczące roli pigmentu u psów o genotypie sw sw, to wiecie, że przykładam się do pracy, tak więc tym razem nie będzie ”lżej” 😉 Myślę też, że otwierający serię, artykuł spowoduje, iż ”wzrośnie ciśnienie” wielu tzw ”miłośnikom psów”, ale zapowiadałam przecież: WINTER IS COMMING 🙂

Link do filmiku z kalekim Dogo Argentino, który znajdziecie poniżej, jako ciekawostkę, przesłała mi ostatnio jedna z czytelniczek bloga. To, co na filmiku widać (co, na marginesie, mnie wycisnęło łzy z oczu), ewidentny problem z kręgosłupem/rdzeniem kręgowym oraz budową psa (całą jego ”konstrukcją”), pewnie skojarzyło się jej z tym, co widziała, kiedy przyjechała do hodowcy (lekarza weterynarii) po szczeniaka, którego ostatecznie nie zdecydowała się zakupić, między innymi ze względu na to, jak bardzo ”raził” ją sposób, w jaki psiak się poruszał. Obstawiam, że szczeniak którego usiłowano jej sprzedać, najprawdopodobniej miał już symptomy świadczące o cechach dysplazji, ale rozumiem, że osoba niezaznajomiona z dysfunkcjami aparatu ruchu u psów, mogła W TYM filmie, dopatrzeć się tego, co odrzuciło ją od zakupu oferowanego jej psiaka. Dla mnie ten klip jest o tyle cenny, że oglądając go myślałam o tym, że być może dopiero ten rodzaj schorzenia/kalectwa byłby wystarczająco zauważalnym dla sędziów kynologicznych… Sędziów, którzy na wystawach ”przepuszczają”, do dalszego rozrodu, ”uprawnieniami hodowlanymi”, czyli wszystkimi tymi ”tytułami” i ocenami typu ”doskonały”, psy z ewidentnymi problemami aparatu ruchu, psy nierzadko już na pierwszy rzut oka dysplastyczne. Nie pamiętam, kiedy to ostatni raz widziałam na wystawie organizowanej przez Związek Kynologiczny w Polsce więcej niż 4-5 poprawnie poruszających się psów -nie wymagam zbyt wiele, nie oczekuję ”zachwycającego” ruchu, chciałabym po prostu, by nie bolały mnie oczy, kiedy śledzę spojrzeniem np. DDB, ale także jakiegoś wyżła, czy owczarka.

Sędziowie powinni być specjalistami, którzy UCZĄ posiadaczy psów. To sędziowie powinni mówić właścicielom psów wprost: ”To zwierzę nie jest na wystawy, to jest zwierzę do leczenia/do prześwietlenia” itp. itd. kiedy podchodzą do psa z charakterystycznymi dla biodrowej dysplazji przeprostami, który chwilę wcześniej ”przekuśtykał” po ringu. Tylko, że często to sami sędziowie, będący równocześnie hodowcami, ciągają po ringach kalekie zwierzaki…

Popatrzcie sobie na tego cierpiącego psiaka. Wytrzymajcie i obejrzyjcie film https://www.youtube.com/watch?v=tccW62mUqRM. Opis jest bardzo ubogi: ”Será ou pode ser mielopatia esquemica”.

(http://vetspecialists.co.uk/factsheets/Neurology_Facts/Ischemic_Myelopathy.html)

Obejrzyjcie ten film i naprawdę ”wczujcie się”, ZOBACZCIE TO, jak czasem cierpią psy, kiedy, choć bardzo chcą, nie są w stanie podnieść się z posłania, zobaczcie jak cierpią np. psy dysplastyczne. Przyjrzyjcie się cierpieniu tego szczeniaka, bo tak jak on cierpi wiele psów, które urodziły się w hodowlach stowarzyszonych w ZKwP, u hodowców, którzy oszczędzają na badaniach. Zwróćcie też uwagę jak nienaturalnie sztywno ten szczeniak nosi ogon. Często dysplazja stawów biodrowych, daje efekt nienaturalnego trzymania ogona, co wynika z tego, jak pies stara się złagodzić bóle kręgosłupa, powodowane schorzeniem stawów i poruszając się wygina kręgosłup na różne sposoby (grzbiet wygięty w łuk). Niezaleczana -nowe słowo, ale dysplazji nie da się ”wyleczyć”, można ją tylko ”zaleczać”, może, przy wyjątkowym szczęściu, ”zaleczyć” na dłużej- dysplazja jednych stawów rzutuje na pozostałe. I tak dysplazja stawów biodrowych na stawy kolanowe, stawów łokciowych na barki, w końcu kaleki ”tył”, jego nienaturalne ułożenie, przeciążenia, które z niego wynikają, rzutuje na ”przód”, wpływa na powstawanie kolejny zwyrodnień, bóle promieniują na cały układ kostny psa, dlatego zwierzę zaczyna poruszać się coraz dziwaczniej. Wszystko to można zaobserwować na wystawach, nie tylko w kuluarach, ale przede wszystkim na ringach.

Dla porównania macie tu też filmik z młodziutkim Boxerem:

https://www.youtube.com/watch?v=cnZm9c2GVaU.

Zauważyliście ile np. Dogo Canario/Presa Canario siada ”na żabkę”?

I coś jeszcze: https://www.youtube.com/watch?v=Tj8Z7Dc0xSM.

I jeszcze: https://www.youtube.com/watch?v=Q9RU5wEjZ8E, i jeszcze wiele, wiele innych tego typu filmików jest na YouTube, poszperajcie.

Czas przyjrzeć się psom, które mają zostać rodzicami waszych psiaków. Moim zdaniem macie prawo wiedzieć w co inwestujecie.

Na koniec tego wstępu mogę wam zdradzić 😉 że mam kilka ”noworocznych postanowień” 😉 z których większość zaczęłam realizować już od połowy TEGO roku 🙂 tak więc istnieje duże prawdopodobieństwo, iż dopnę swego 🙂

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autora jest zabronione.

JAK TO ZROBIĆ ”NA LEGALU”? CZYLI ”PSEUDOHODOWLE W ZKWP”? A MOŻE TYLKO ZWYCZAJNY BRAK JAJ U CZĘŚCI POSIADACZY DOGO ARGENTINO, KTÓRYM ”NA SERCU LEŻY DOBRO RASY”(?)…

capture-20150512-105402

Miałam dziś dać inny wpis, ale tamten może poczekać, w końcu tyle się dzieje, że najwyżej go zaktualizuję o nowe ”afery” i ”aferki”… Od jakiegoś czasu obserwuję -rzecz jasna nie tylko ja, ale najwyraźniej tylko ja mam dość przyzwoitości, by pisać o tym wprost i nazywać rzeczy po imieniu- BARDZO NIEPOKOJĄCA TENDENCJĘ W ŚRODOWISKU POSIADACZY DOGO ARGENTINO.

Otóż jest taki ”TREND”, żeby ”na jednym dogo nie kończyć”… Choć jest się zwyczajnym ”ziutkiem”, który chce ”pieska na kolanka”, bo go ”wystawy zupełnie nie interesują” i ”śmieszą” go ludzie ”biegający kółeczka po trawnikach”. ”Ziutkiem”, nie hodowcą… Przy czym, od razu ZAZNACZĘ, że ”ziutek” tyczy się bardzo konkretnego typu ludzi, a nie tych z państwa, którzy po prostu chcieli mieć rasowego psa i nie są zainteresowani wystawowym ”błyskiem fleszy”.

Bardzo fajnie jest, mając odpowiednie* warunki, mieć więcej niż jednego psa. Bardzo fajnie jest, mając odpowiednie* warunki, sobie kupić drugie dogo, mając już jedno.

Bardzo fajnie jest zaadoptować, przy odpowiednich warunkach, dogo… Generlanie, zacna sprawa pomóc zwierzęciu, które ktoś inny zawiódł… Dać dom zwierzakowi w typie rasy albo rasowemu -w tym przypadku- dogo.

Ale okazuję się, że ”najfajniej” jest wtedy, jak się ma w domu niewysterylizowaną sukę Dogo Argentino i bierze się do niej samca albo, kiedy do niewykastrowanego psa, dobiera się, również zdolną do rozrodu sukę.

Przez jakiś czas jest ”fun na fejsbuku”, że ”pieski się tak ślicznie razem bawią”.

A potem ”mamusia” pieseczków albo ich ”tatuś” nagle doznają olśnienia, że ”tak fajnie byłoby mieć szczeniaczki”. Bo ”pieski tak się lubią”.

I bum! Już nawet nie chodzi o to, że najczęściej jest tak, że psy, które mają ci ludzie nie przedstawiają żadnej hodowlanej wartości, że zostały kupione/przekazane im jako psy bez potencjału wystawowo-hodowlanego. Skupmy się na tym, że ponieważ pieski całe swoje psie życie spędzały w ”domkach na kanapkach”, jak to pety na kolanka i nawet na jednej wystawie nie były, NIE MAJĄ UPRAWNIEŃ HODOWLANYCH I ROZMNAŻANIE ICH JEST PRZEZ ZWIĄZEK KYNOLOGICZNY W POLSCE (i FCI) ZABRONIONE, I JEST NICZYM INNYM, JAK PRAKTYKĄ PSEUDOHODOWLANĄ. Tyle, że NIESTETY: zawsze ZKwP może WARUNKOWO ‚zalegalizować’ miot.

I potem mamy ciąganie peciszczy po wystawach… Rodziców szczeniąt trzeba ”pokazać”, trzeba im na chybcika ”zrobić uprawnienia”, żeby szczeniaki mogły dostać metryki. I potem powtórzyć los rodziców. (Bo nabywcy szczeniąt z tego rodzaju ”kojarzeń”, nie mają pojęcia o ”miłosnej historii” rodziców swojego psa czy suki. Albo też ludzie ci okazują się być tej samej ”klasy”, co właściciele pary pseudohodowlanej i też sobie nic z wzorca rasy i całego tego ”zawracania głowy” nie robią…)

Zaje…e słaba ta moda na ”wpadkę”, na ”nie upilnowaliśmy” etc… Moda panosząca się w środowisku ludzi, którzy ”kochają tę rasę” (PODOBNO)… Moda w ”jedynie słusznym” Związku Kynologicznym w Polsce, który należy do jeszcze bardziej jedynie słusznej Fédération Cynologique Internationale (FCI)…

No… Fajnie tak sobie ”pokochać rasę” za… Ile? No, niech będzie, że tak z 8x po 3 tysie… To daje 24 tysie…

Małe koszty własne, bo ”ziutki” góFno o prowadzeniu szczeniąt wiedzą, więc mocno po kosztach lecą. W końcu w domu mają parkę, to odpada im wyjazd na krycie, opłata za reproduktora, ale o czym ja tu w ogóle piszę… Przecież ci ludzie to nie hodowcy, Przecież chcą zarobić i tylko o to chodzi w tych ”wpadkach”. O karmieniu, odchowie szczeniaków też pojęcie mają blade (często wystarczy popatrzeć, jak wyglądają ich dorosłe osobniki dogo, żeby być pewnym, że o kluczowych sprawach niczego nie wiedzą), więc na badaniach oszczędzają, bo kto im zabroni? W końcu ci ludzie nie są hodowcami, nie przestrzegają ŻADNYCH standardów, a bilans domowego budżetu poprawiają, bo ciągle są jeszcze na świecie frajerzy, kupujący ”psy z ogłoszenia”..Przypadkowi ludzie, kupujący przypadkowe psy.

Zadanie dla ‚bojownikw o Klub Rasy’: SKOŃCZYĆ Z LEGALIZOWANIEM ”WPADEK”. ZACZĄĆ TĘPIĆ GNOJÓW, KTÓRYCH NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ ZAPROWADZI DO TEGO, ŻE CORAZ WIĘCEJ BIAŁYCH LĄDOWAĆ BĘDZIE W SCHRONISKACH, A REPUTACJA RASY ZACZNIE LECIEĆ NA ŁEB NA SZYJĘ.

Jak to robić? Proste: przypominać im, że mają psy, które kupowali jako psy, których nie będą rozmnażać, że przez rok/kilka lat cieszyli się ”pieskami na kolanka”, czasem nawet szydzili z ”wystawowych ciśnień” innych posadaczy dogo, że psy które adpotowali mieli pozbawić możliwości rozmnażania się, a dziś, jak potłuczeni, piszą: ”Może pieski chcą mieć szczeniaczki?” To samo dotyczy wszystkich ”uczciwych posiadaczy Dogo Argentino”, którzy wystawiają swoje psy, mają pary albo więcej niż jedną zdolną do rozrodu sukę i niewykastrowanego samca. I którym też się ”wypadki zdarzają”. Do jasnej cholery! Ludzie ,sorka, ale jesteście osobami myślącymi czy zwyczajnymi ćwokami? Związek Kynologiczny w Polsce jest organizacją, która pod wieloma względami, mówiąc delitaknie ”KULEJE”, ale ZASADY WPROWADZONE PRZEZ ZKWP, TE DOTYCZĄCE ROZRODU SĄ JEDNOZNACZNE I NAPRAWDĘ NIE MA ŻADNEGO POWODU, ŻEBYŚCIE MIELI BYĆ ZWOLNIENI Z ICH PRZESTRZEGANIA.

Kochani, nie może być tak, że ludzie, którzy najmniej mają wspólnego z etyką, są tą częścią środowiska Dogo Argentino, która PRODUKUJE najwięcej szczeniąt, bo to się naprawdę tragicznie skończy. Każda sytuacja, w której ktoś bezczelnie ciąga po ringu EWIDENTNEGO PETA, którego WADA DYSKWALIFIKUJĄCA jest tak oczywista, że dostrzega ją każdy laik, jest OBRAZĄ DLA KAŻDEGO WYSTAWCY BIORĄCEGO UDZIAŁ W WYSTAWIE. To jak pluć komuś w twarz i mówić, że deszcz pada. Prawo w ZKwP też nie działa wstecz, dlatego należy działać na bieżąco.

Nie można wymagać, żeby np. hodowcy, każdy z osobna, sami walczyli z ludźmi, którym zaufali i którym w związku z tym sprzedali/przekazali swoje psy -w oparciu o umowy, które niejednokrotnie ZABRANIAJĄ ROZMNAŻANIA tych zwierząt bez zgody hodowcy. CAŁE ŚRODOWISKO MUSI TĘPIĆ TEN PROCEDER, TYLKO W TEN SPOSÓB UDA SIĘ POWSTRZYMAĆ DOSŁOWNE LEGALIZOWANIE PSEUDOHODOLWANYCH PRAKTYK W ZKWP. WYSTARCZY, ŻE KTOś. KTO DO NIEDAWNA SPRZEDAWAŁ ‚DOGO’ Z ”RODOWODAMI” Z KSIĘŻYCA WZIĘTYMI, TERAZ JEST JUŻ CZŁONKIEM ZKWP.

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2014/01/27/uwaga-na-zarejestrowana-w-skwipr-hodowle-white-angel-dogo-argentino-czyli-bo-to-mezalians-bylby-dla-psa/

Zuza Petrykowska

*Nie jest jakaś wybitną sztuką oddzielić sukę w cieczce od samca i nie wymaga to także jakiegoś ponad przeciętnego ilorazu inteligencji. Od tego są kojce (klatkę kennelową samiec, chcący przedostać się do suki w cieczce ”zje”). Kojec, taki do złożenia (”prowizoryczny”), można kupić już za ok tysiąc złotych. Można też kojec/kojce wybudować i to już jest znacznie wyższy koszt, ale jest oczywiste, że jeżeli nie masz gdzie/za co postawić kojca, to NIE BIERZESZ SOBIE DRUGIEGO DOGO ARGENTINO.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autora jest zabronione.

DOGO ARGENTINO REALITY: ”REMINISCENCJE -MARZEC 2013”, CZYLI BADANIE SŁUCHU U POLSKICH DOGO (BAER TEST) A HODOWLA DOGO W POLSCE.

 untitledhvyuhvhbubjn

Podsumowując rok 2013 nie mogę olać uwagi, którą zamieściłam na początku tego roku w wątku, który na Dogomania Forum utworzyłam, UWAGA !: WE WRZEŚNIU 2011: http://www.dogomania.pl/forum/threads/214312-Badania-s%C5%82uchu-i-genotypowanie-polskich-Dogo-Argentino. Drodzy czytelnicy, mam nadzieję, że ostatnie wydarzenia uświadomiły wam dlaczego BAER TEST jest tak istotny dla Dogów Argentyńskich i chciałabym, żebyście mieli jasność -wiem, że nie wszyscy mają czas grzebać w starych wątkach kynologicznych for, dlatego podrzucam wam ściągę w postaci linka- że to nie jest tak, że ”nikt nigdy niczego nie proponował, bo u nas się nic nie robi” -nie kupujcie tzw pieprzenia kota za pomocą młotka.

W badaniu BAER TEST wszystkich dogo nie chodzi o to, żeby komuś ”zrobić na złość”. Dogo to nie bulteriery, nie istnieje w dogo-świecie wieloletnia tradycja badania dogo BAER, ale czas najwyższy ją zapoczątkować. Po to, by do was, Drodzy przyszli posiadacze dogo, nie trafiały głuche jak pień szczeniaki -co ostatnio stało się udziałem osób, które zaufały niewłaściwej ”pani hodowczyni” i żebyście mieli pełną świadomość na temat tego, jak wasze dogo słyszy. Kiedy trafi się wam pies jednostronnie słyszący, to sprawne ucho może czasem wykończyć zwyczajna weterynaryjna kuracja, gdy psiaka męczyć będze ”zapalenie ucha”, więc musicie wiedzieć jak wasz pies słyszy po to, żeby uprzedzić weterynarza jakich środków farmakologicznych, na waszym psie, stosować nie może.

”Reminiscencja”

Reality TV: sytuacja wygląda tak: ”miło, że niektórzy hodowcy i właściciele robią BAER, (choć nie muszą)”.

Niezależnie od klasy psów i ich wartości hodowlanej (na temat której z dyplomatycznych przyczyn nie zamierzam się w tej chwili wypowiadać [wypowiedziałam się dawno temu, na temat kilku pokazywanych na naszych wystawach dogo i zainteresowani doskonale znają moje zdanie: nie zmieniło się]), więc przez grzeczność i bogata w świadomość na temat realiów dzisiejszej sytuacji rasy w Polsce, ujmę sprawę w ten sposób: WARTO JEST, BĘDĄC NABYWCĄ DOGO ARGENTINO, ZROBIĆ BAER TEST DLA WŁASNEGO KOMFORTU. Wiele razy pisałam na temat tego ”komfortu” albo jego braku i nie chce mi się powtarzać.


To nie jest tak, że tylko polskie dogo potrzebują BAER’owania. Kwestia ewentualnego niedosłuchu albo całkowitej, obustronnej głuchoty jest u tej rasy obecna od zawsze, jest znacząca dziś, będzie jutro i jeszcze długo, długo nie zniknie, bo NIE ROBI SIĘ -I U NAS- NIC (nie na szeroką, znaczącą skalę), PO TO, ŻEBY TO ZMIENIĆ (Jakieś panienki na jakichś forach piszą, że ”jest lepiej”, ale to ”lepiej” ma jedynie zamknąć usta zadającym pytania). NA ŚWIECIE KONSEKWENTNIE ELIMINUJĄ TEN PROBLEM JEDYNIE NIEKTÓRZY HODOWCY -W SWOICH LINIACH. (Przykładem działań na szerszą skalę mogą być Skandynawowie, którzy mają słyszące, acz obleśnie brzydkie dogo). Kiedy piszę, że ”u nas robi się NIC”, to mam na myśli to, że nikt u nas nie odważył się poddać badaniu całej swojej bazy hodowlanej. Dlaczego? Ano z tego prostego powodu, że ewentualna konieczność wykasowania tzw wartościowych psów, recesywnie przekazujących tę cechę (nikt nie jest tak szalony, żeby hodować na głuchych jak pień psach!!!), nie stać żadnego z hodowców. I nawet gdyby okazało się, że wszyscy w PL powinni wymienić całą swoją bazę -a tak źle chyba nie jest- to skąd mieliby wytrzasnąć w 100% słyszące (a najlepiej to w ogóle tak na trzy pokolenia wstecz), psy, skoro W EUROPIE NIE BADA SIĘ DOGO TAK WNIKLIWIE I NIE ELIMINUJE TYCH NIEDOSŁYSZĄCYCH? (Nie muszę chyba wspominać Ameryki Łacińskiej, prawda ?) Czyli powiedzmy: jestem hodowcą → badam → wychodzi mi, że nie mam na czym hodować, bo nigdzie nie ma wyniku 70 decybeli w obu uszach i co? Zmieniam rasę, bo nie mam skąd wziąć ”czystych” psów? Wychodzi na to, że tak powinno się w tego rodzaju sytuacji postąpić.


W ciągu ostatnich dwóch lat pojawiła się masa szczeniąt; kolejni hodowcy i tzw ”hodowcy”. I tylko wyjątkowy naiwniak może wierzyć, że wszystkie te osoby mają takie samo pojęcie o ”hodowli”.


Sorry, nie. Jako ”hodowcy” objawili się ignoranci nieumiejący zobaczyć dlaczego pies na którym hodują NIE PRZEDSTAWIA WARTOŚCI HODOWLANEJ -naprawdę nie kumają tego, patrzą i nie widzą, że ich pies wygląda jak mieszaniec z inną rasą. Pojawiły się typy infantylne (”BO CHCĘ MIEĆ SZCZENIACZKI, BO SĄ TAKIE ŚLICZNE” – ten typ rozłożył w Polsce Cane Corso i tego TYPU ”hodowców”, jak karaluchów przybywa wśród szczęśliwych posiadaczy suk dogo) i pojawili się ”kasjerzy” (TRZY TYŚKI ZA SZCZENIÓRA RAZY SZEŚĆDAJE OSIEMNAŚCIE TYŚKÓW, MINUS KOSZT UTRZYMANIA SUKI I SZCZENIĄT… TO RAZEM DAJE… BEZ PODATKU!!!). Sorry, ale handlarze całe mioty sprzedają w jednej cenie, nie bawią się w umowy na współwłasność (CZYLI NIE ODDAJĄ PSÓW ”ZA DARMO!!!” -no, dobra, nierzadko za koszt całkowitego utrzymania psa). I ci ludzie nigdy w życiu nie będą zawracać sobie d… ”czyszczeniem swoich kenneli (albo mieszkań w bloku) z niedosłyszących osobników”. Nie, ci ludzie będą trzaskać mioty, nie oglądając się na nic. Jak zwykle tylko rzetelni hodowcy podeszliby do sprawy poważnie. A jak tak, to równie dobrze można jeździć po ”fajne dogo” do Skandynawii albo Niemiec (podobno ci drudzy mają nawet klub rasy…) i wystawiać je potem na Madagaskarze, Kamczatce albo w Księstwie Monako…
Serio, polskie ringi zalewają badziewne (krzywe, zbyt duże, pozbawione typowości tzw dogo), może z pięciu sędziów zaczyna powoli kumać tę rasę, a reszta rozdaje tytuły na zasadzie, no, nie wiem… Może: ”ale fajna biba była wczoraj, jeszcze ze mnie nie zeszło”? (Tak, czasem dogo wystawia się w soboty, a wystawka zaczyna się w piąteczek…) Albo na zasadzie ”towarzyskiej umowy” i wygrywają ci co z jakiegoś powodu mają wygrać. To żadna nowość. Tak było i jest. Po prostu, kiedy chodzi o dogo, to wszystko wyjątkowo widać…

Od końca zeszłego roku nie mogę wyjść z ”szoku”, tak bardzo zaskakuje mnie schizofreniczna skłonność sędziów do interpretacji wzorca. I tego na jakiej zasadzie, komu przyznają określone tytuły. Tego, co uprawiają sędziowie nie da się nazwać inaczej niż farsą (i dotyczy to większości ras, nie tylko molosów, czy dogo – choć mnie akurat przy dogo rzuca się to w oczy najbardziej).


Jako ciekawostkę dodam, że ostatnio pogadałam sobie z paroma sędziami. Wszyscy zwrócili uwagę na to, że uprawnienia do sędziowania wielu przeróżnych ras skutkują… klęskami. Ci ludzie mówią wprost, że nie można ”być dobrym we wszystkim” i zbyt wiele uprawnień powoduje, że nie kumają poszczególnych ras. Kiedy rozmawia się z nimi prywatnie, przyznają, że kwestie problematyczne dla poszczególnych ras -jak głuchota u dogo- to problemy, na które powinno się zwracać uwagę podczas wystaw. Czyli: bardzo chętnie prosiliby o wynik BAER, nadając uprawnienia hodowlane, ale nie ma takiego wymogu, a nie mogą żądać wyników badań, które obowiązkowe nie są. A, i to jest najlepsze: ”na wystawę można zgłosić każdego psa, bez względu na eksterier”… Schizofrenia jakaś… Co w takim razie oznacza ”wada dyskwalifikująca”? Sędziowie mają problem z interpretacją tego punktu?


Wszyscy -sorry nie wszyscy- inteligentni ludzie, dokładnie zdają sobie sprawę z tego, że za niedosłuch częściowy i całkowity odpowiadają recesywne geny i jedynym sposobem na ‚zmaksymalizowanie eliminacji’ tego problemu jest BAER. Nie będę stawiać pod ścianą wszystkich hodowców i publicznie rozliczać ich z tego czy hodują na BAER’owanych psach, czy nie. Wystarczy mi, że BAER robić będą nabywcy szczeniąt, bo jestem przekonana, że dwa lata BAER’owania przez nabywców i przewaga normalnych wyników zachęci hodowców do odważnego BAER’owania psów na których hodują (i szczeniąt). Hodowcy sami przekonają się jakie kojarzenia, jakie wyniki dają i jestem więcej niż pewna, że za parę lat zmieni się nastawienie do BAER.

”Epilog”

No i okazało się, że wystarczyło kilka miesięcy, żebyśmy mogli przekonać się do czego może doprowadzić pieprzenie kotka za pomocą młotka o BAER TEST.

Wypada jedynie dodać, że akcja ”BAER dla Dogo Argentino” (polecam zajrzeć na fanpege akcji na Facebook’u 🙂 http://www.facebook.com/BAERdlaDogo), nie byłaby możliwa bez Justyny Ciechańskiej, która niewzruszona brakiem reakcji polskiego dogo-śwaitka dwa lata temu, teraz, po wybuchu Afery opisanej w drugim akapicie tego wpisu: https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/11/27/joko/, zaproponowała zainteresowanym posiadaczom dogo, współpracę.

Zuza Petrykowska

Ps. polecam zajrzeć tu: http://www.pupileo.pl/showthread.php?t=24349 i zobaczyć, jak na to samo ogłoszenie zareagowali użytkownicy Forum Molosy -dziś Pupileo- Polecam 🙂 sprawdzić, jak ten sam temat ”się rozwinął” albo raczej został rozwinięty przez ”gwiazdy”… Jak reagują najaktywniejsi ”trzaskacze potów o niczym” (dziś obejdę się z tymi panami delikatnie) na pytanie z marca 2013: ”Ile psów zostało przebadanych?”. Reagują, rzecz jasna, w sposób dla siebie typowy.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.