Archiwa tagu: blog

NOTKA INFORMACYJNA A PROPOS FANPEJDŻA BLOGA ‚ZU Z PASJĄ O DOGO ARGENTINO’ NA SERWISIE FACEBOOK – OD TERAZ JEST TO FANPEJDŻ ‚KULTURA KYNOLOGICZNA DLA PSIARZY’ – KOMUNIKOWANIA SIĘ Z CZYTELNIKAMI ORAZ PARĘ SŁÓW O NOWYCH TEKSTACH

Facebookowa ewaporacja*

Moi drodzy czytelnicy 🙂 27 stycznia br. (2020), korzystając z uprzejmości znajomych, powołałam do życia tzw fanpejdż dla bloga ‚Kultura kynologiczna dla psiarzy‚, do którego odsyła was teraz fejsbukowa wtyczka bloga ‚Zu z pasją o Dogo Argentino‚. Dlaczego? Otóż fejsbukowa strona bloga Zu z pasją o Dogo Argentino, jak i strona Dysplazja w Dogo Canario/Presa Canario – Gdzie podziały się etyka i empatia? – poprzez które preferowaliście kontaktowanie się ze mną, powiązane były z moim prywatnym profilem na serwisie Facebook i obie strony już nie istnieją…

W każdym razie możecie do mnie pisać przez fejsbuk, od dziś po prostu do strony bloga ‚Kultura kynologiczna dla psiarzy‚, strona ta ma nawet numer telefonu 🙂 Z mojego punktu widzenia ta strona ma pełnić funkcje wygodnego dla czytelników sposobu komunikacji ze mną, więc wybaczcie mi, że nie będę się jakoś specjalnie gimnastykować z budowaniem jej zasięgów itp. – to nie moja bajka 🙂

Być na bieżąco 

Na dniach zamieszczę tekst będący pierwszą częścią komentarza do ”szumu” odnośnie prac Zespołu Parlamentarnego powstałego z inicjatywy pana posła Sachajko. Sieć aż huczy od plotek i manipulacji, jedni są oburzeni, że ”nie będzie można ratować zwierząt”, a inni cieszą, się, że ”wreszcie ktoś chce zrobić porządek pseudofundacjami”, ale mało kto z tych najgłośniej się ekscytujących projekt przeczytał…. Niech więc w ”jaka jest prawda” grzebią się ci najmocniej pobudzeni (przy czym ze swojej strony podpowiem, że przeczytanie projektu na pewno bardzo pomoże zrozumieć jaka w istocie ta prawda jest), ja zamierzam zwrócić waszą uwagę na istotną kwestię, która umyka w gównoburzowym szale, ale i wypowiedziach ekspertów, tj. (min.) na zaangażowanie przedstawicieli przemysłu futrzarskiego w te prace i przede wszystkim klimat, który budowany jest w około tego faktu…

Drugi z tekstów (czeka już od miesięcy, bo nie mam czasu poprawić przecinków, a wiecie, że zdarza mi się zostawić tekst z kompletnym bałaganem przecinkowym i wrzucić go na bloga, a potem z doskoku korygować – usiłuję uniknąć tego tym razem) to wstęp do tłumaczenia fenomenalnej pracy o genetyce oraz – to akurat zabawne w kontekście mojego niebytu fejsbukowego – roli social media w tworzeniu tzw kontentu oraz prowadzeniu dyskusji (także) na tematy kynologiczne, i pracy pro publico bono – do poruszenia tych kwestii zmotywowały mnie uwagi jednej z osób ”recenzujących” brudnopis tłumaczenia z dziedziny genetyki.

Namawiam was więc do ”trzymania ręki na pulsie” 🙂

Rozwinięcie tematu dla ciekawskich

W dniu 22 stycznia bieżącego roku osobiście odczułam skutki cenzorskich zapędów FACEBOOKA i udowodniono mi, że firma ta nie tylko w UK, USA, Australii, Kanadzie itd., ale i w Polsce ma moc wcielać się w ”Policję Myśli” i w praktyce CENZUROWAĆ przepływ informacji także na terenie naszego państwa – co nie jest specjalnie zaskakujące, zważywszy na ”styl” funkcjonowania tej firmy, ale z całą pewnością jest niebezpieczne dla WOLNOŚCI SŁOWA i w naszym kraju. Brak dostępu do obu ww stron, tj. Zu z pasją o Dogo ArgentinoDysplazja w Dogo Canario/Presa Canario – Gdzie podziały się etyka i empatia? wynika z tego, iż serwis FACEBOOK postanowił moje prywatne konto zablokować (niby na 3 dni, ale najwyraźniej ich poniosło, bo 3 dni już minęły i szlag trafił moje konto). Nie ”zbanować’ mnie, czyli jakoś tam ”okroić” mi możliwości korzystania z funkcji fejsbuka, ale ZABLOKOWAĆ. Za co ”zniknęli” mi profil? Algorytm ww serwisu dobrał się i do przeze mnie zamieszczanych, na bieżąco od maja 2018 roku, na moim prywatnym profilu, informacji o działaniach mediów głównego nurtu i państwowych służb UK, mających na celu zdyskredytowanie i zniszczenie Brytyjczyka, dziennikarza (https://www.tr.news/) i społecznego aktywisty znanego jako – i tu celowo zamienię litery – Rommy Tobinson, który to ośmielił się nie tylko krytykować pewną ideologię, ale i BARDZO GŁOŚNO MÓWIĆ o potwornym zjawisku zwanym GROOMING GANGS, w praktyce oznaczającym wykorzystywanie dzieci przez pedofilów (z których to aż 90% skazanych jest wyznawcami tej pewnej ideologii), a 18 stycznia br. odebrał w gmachu duńskiego parlamentu nagrodę za walkę o wolność słowa od stowarzyszenia duńskich niezależnych dziennikarzy. Możliwe, że to wydarzenie sprawiło, iż Policja Myśli zaktualizowała swoje ”gończe algorytmy” na całym świecie… i w efekcie uczepiła się i mojego profilu. (Nagrania dokumentujące wspomniane odbieranie nagrody znajdziecie na min. na kanale YouTube o nazwie ”Rebel News”, to link do ich strony głównej: https://www.youtube.com/channel/UCGy6uV7yqGWDeUWTZzT3ZEg/featured)

Na swój sposób za na serio budzące grozę, w kontekście ograniczania wolności słowa (także) w Polsce przez zagraniczny koncern, uważam fakt, iż fejsbukowa Policja Myśli zlikwidowała profil o tak nikłej aktywności/”zasięgach” jak mój. Jako użytkownik rzeczonego serwisu, fejsbuka od lat traktowałam już jedynie jako ‚miejsce’, w którym mam łatwy dostęp do informacji publikowanych przez interesujące mnie (”zalajkowane” przeze mnie) strony, taki dosyć ‚dobrze skrojony’ newsletter oraz swego rodzaju ‚słup ogłoszeniowy’, na którym od czasu do czasu zamieszczam swoje opinie. Listę ”znajomych” kontaktów dawno temu ograniczyłam do 42 osób, z których to w praktyce z może 15ką utrzymywałam interakcje z faktycznym wykorzystaniem social media. A poruszanie przeze mnie tematu wspomnianego dziennikarza ograniczało się do udostępniania przeze mnie, w ustawieniach publicznych, na moim prywatnym profilu, niezmanipulowanych informacji o kwestiach dotyczących jego osoby, bez wchodzenia w dyskusje z innymi użytkownikami Facebooka, czyli bez robienia ”dodatkowego szumu” ani na własnym profilu, ani na stronach innych użytkowników tego serwisu. (Sugeruję wam więc wyciągnąć wnioski z mojego doświadczenia i zastanowić się po co wam ”tak naprawdę” FB, bo może to wy bardziej jesteście potrzebni tej firmie niż ona wam…)

Tak czy inaczej, w związku z atakiem cenzorów z FB, który objawił się wysyłaniem mi przez administratorów tego serwisu w dniu 22 stycznia br. mnóstwa powiadomień odnośnie postów zawierających informacje o TR, planowałam pokazać temu serwisowi środkowy palec i po prostu przestać zupełnie aktualizować profil, nie likwidując go jednak. Nie chciałam porzucać moich ”sfejsbukowanych” czytelników i miałam zamiar nadal odpowiadać na zapytania kierowane do mnie poprzez obie fejsbukowe strony, tj stronę bloga oraz tę o dysplazji, gdyż cenię sobie nasze interakcje i rozumiem, że znacząca część z was (niestety) nie wyobraża już sobie życia bez ”fejsa” – aczkolwiek od dawna namawiałam was do kontaktowania się ze mną – ostatnio w tym wpisie:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2019/07/26/nowy-blog-kultura-kynologiczna-dla-psiarzy, poprzez internetowy adres bloga: zuzpasjaodogoargentino@gamil.com.

Naprawdę rozumiem, że FB jest wygodny dla wielu z was i dlatego wybieracie tę drogę komunikacji, więc przyznaję, że brak strony bloga na FB byłby utrudnieniem w kontekście tych interakcji. Ewentualność niby-konieczności tworzenia nowej strony dla dobrze znanego bloga, powiązanej tym razem z profilami znajomych osób i/lub moim nowym, prywatnym profilem, założonym specjalnie po to, by zarządzać stroną, w obecnej sytuacji, uważam za coś… upokarzającego wręcz i nie jestem przekonana czy się ”przełamię”. A szczerze wątpię, by cenzorzy odpuścili, bo – skoro zablokowali mi konto – nie mam nawet możliwości zapoznania się z treścią powiadomień, które administracja FB wysyłała do mnie od 23 stycznia – czyli po tym, jak już zablokowali mi konto – i których rosnącą liczbę odnotowywała aplikacja zainstalowana na moim smartfonie, dokąd jej nie odinstalowałam – akcja rodem z powieści Kafki. Nie otrzymałam też żadnego z zapowiadanych przez administrację FB mejli w sprawie blokady profilu. Na razie to byłoby na tyle 🙂 

*Na razie ”na miękko”: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewaporacja

Zuza Petrykowska

KONTAKT: zuzpasjaodogoargentino@gmail.com & kultura.kynologiczna@gmail.com

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

NOWY BLOG: ”KULTURA KYNOLOGICZNA DLA PSIARZY”

 

Zapraszam was, abyście zajrzeli do mojego nowego projektu, czyli na blog Kultura kynologiczna dla psiarzy: https://kulturakynologiczna.home.blog/ na którym znajdziecie treści sięgające daleko poza tematykę związaną z dogo, presą i molosami, którą poruszam tu, na ‚Zu z pasją’. Do utworzenia drugiego bloga zmobilizowały mnie wiadomości, które od was dostaję (w tym propozycje tematów), materiały, które mi przesyłacie, nasze rozmowy telefoniczne i wnioski płynące z tych interakcji. Które, mówiąc krótko, wskazują, że odpowiada wam styl, w jakim prowadzę bloga i chcielibyście poczytać o ‚kynologii’ wprost, takiej jaką ona jest więcej, i że wielu z was wcale nie obraża się na teksty w długiej formie. Zwłaszcza, gdy te krótkie, na które zwyczajowo natrafiacie w sieci, nie wnoszą dla was nic nowego i nie odpowiadają na nurtujące was pytania oraz wątpliwości.

Przyznaję, że ‚sprzężenie zwrotne’, które otrzymałam od was po tekście dotyczącym chińskiej światówki* dodatkowo zmotywowało mnie do utworzenia nowego bloga. Prywatne wiadomości – w tym miejscu namawiam was serdecznie do tego, abyście dzielili się swoimi refleksjami w bardziej otwarty sposób i komentowali wpisy na wordpressowej stronie, bo ja przecież nie gryzę, a wasze uwagi mogą przysłużyć się innym – napisało do mnie sporo osób ‚jakoś tam’ związanych z ZKwP. Osób, co do których mogę powiedzieć, że pamiętamy się z różnych kynologiczny for, w tym tych Serwisu Facebook i osób, które na mój tekst trafiły, szukając informacji w polskojęzycznym internecie właśnie o WDS 2019, czyli światowej wystawie psów w Chinach. I które, choć pisały, że podzielają moje wątpliwości, jednak nie odważyły się publicznie przyznać, że co najmniej z dużą częścią uwag w tamtym tekście zawartych się zgadzają. Gdyż, parafrazując tłumaczenie (więcej niż) jednej z tych osób, zostałyby ”zjedzone” za ”plucie w rodzinne gniazdo”, bo tak właśnie sporo tzw kynologów pojmuje podejmowanie i zajmowanie się ”trudnymi tematami”. I po prostu ”nie wypada” tego robić. A jeśli, mimo wszystko owe ”trudne tematy” się porusza, to grozi to towarzyskim ostracyzmem… Niestety tym, którzy moich wątpliwości odnośnie (nie)dochowania zasad etyki w kontekście min. chińskiej światówki nie podzielają, a tekst czytały, nie chciało się go komentować ani nawet napisać krytyki w prywatnej wiadomości.

Dla odmiany, jak się okazało ‚publiczne powodzenie’ tekst ten miał w środowisku posiadaczy rasowych psów oraz hodowców niezwiązanych z ZKwP/FCI. I to chyba jest najbardziej zasmucające w dzisiejszej polskiej przestrzeni kynologicznej; ludzie, którzy kynologią się zajmują i nią żyją (nie mylić z ”z niej żyją”) w przeważającej większości boją się otwarcie, w swoim środowisku, rozmawiać na te tzw trudne tematy. A to właśnie tacy ludzie (kynolodzy z duszy i serca) do mnie pisali i z takimi osobami wymieniłam wiele cennych uwag. Przykre jest także to, że klimat, w którym, w niektórych odnogach środowiska ”kynologów” o każdym, kto działa w kynologicznej organizacji innej niż ta z najdłuższym stażem, mówi się ”pseuduch”, powoduje, że ludzie z innych klubów i stowarzyszeń, po prostu chyba nawet nie tyle już ”boją się” nawiązywać kontakty z sympatykami ZKwP, co nie mają na nie ochoty.

Przechodząc do samego bloga Kultura kynologiczna dla psiarzy: planowałam, że zacznę od czegoś bardzo bazowego i napiszę co nieco o kynologii, jako dziedzinie. Jednak dzieją się różne ciekawe rzeczy i uznałam, że najlepiej rozpocząć będzie od opowiedzenia wam nie tyle o samej kynologii, co o, zgodnie z nazwą bloga: kulturze kynologicznej. Kulturze kynologicznej taką, jaką mamy ją dziś i z której to wszystko z czym mamy dziś do czynienia się bierze. I która kuleje. Bardzo. A ”rozwija się” a może raczej ”mutuje” w sieci, a szczególnie intensywnie na forach Facebooka… Cóż więc lepiej pomoże nam zorientować się w problematyce kultury kynologicznej, jak nie przykłady z natury? Znajdziecie ich w tekście aż nadto, bo (zwłaszcza w ostatnim czasie) podostawałam od was sporo różnych ciekawostek i niektóre z nich wybrałam jako uzupełnienie artykułu. Tak więc tematem pierwszego wpisu na blogu Kultura kynologiczna dla psiarzy będą; kwestia ‚amatorskiej hodowli psów rasowych’, opłacalność hodowli psów vs. prawa konsumenta (czyli nabywcy tego rasowego psa), obszary, w których polskie psiarstwo wymaga kluczowych zmian, by na powrót mogło stać się kynologią (i choć, nigdy nie jest za późno na zmianę, pytanie czy ktokolwiek tych zmian chce?). Międzynarodowe Federacje Kynologiczne zrzeszające hodowców psów, DNA i profilowanie, inbred (czyli chów wsobny/kojarzenia kazirodcze), niszowe i w Polsce wciąż jeszcze niespotykane ”hodowle butikowe”, odwieczne ”Na co zwrócić uwagę, wybierając hodowlę?” (Odpowiedź na to pytanie jest kluczowa z uwagi na fakt, iż w przeważającej większości przypadków kwestie sporne pomiędzy nabywcami towaru ”pies rasowy”, a ich producentami-hodowcami-sprzedającymi dotyczą zdrowia tych psów, wynikającego wprost z metod hodowlanych i selekcji przez tzw hodowców stosowanych). Także fakt, że za pseudokynologię w wykonaniu pseudokynologów w szeregach ZKwP, obrywają prawdziwie oddani swojej pasji hodowcy do tego stowarzyszenia należący. Oraz ”sterowanie konsumentem”, czyli manipulacja potencjalnym nabywcą rasowego psa (ale i nabywcą, który właścicielem psa już się stał), któremu wmawia się mnóstwo rzeczy po to, by…

No, właśnie, po co? Na to pytanie, moi drodzy, mam nadzieję, że sami będziecie w stanie sobie odpowiedzieć po lekturze pierwszego opublikowanego na blogu Kultura kynologiczna dla psiarzy artykułu, traktującego o wielu, wielu rzeczach, o których się wam (szczególnie przyszli nabywcy rasowych psów), nie mówi, bo ”nie musicie o nich wiedzieć” lub mówi się wam o nich bardzo… ”Specyficznie”. Tekst inicjujący bloga podzieliłam na dwie części, tak więc oto co nieco o rodzimej kulturze kynologicznej A.D. 2019;

”NAJGRUBSZE RYBY W STAWIE” UTRZYMUJĄ PH STOJĄCEJ WODY NA ”WŁAŚCIWYM” POZIOMIE – SŁÓW PARĘ NA TEMAT: ”SKĄD W ‚KYNOLOGII’ TYLE PATO…?”. (CZĘŚĆ PIERWSZA)

(DRUGA CZĘŚĆ) ”NAJGRUBSZE RYBY W STAWIE” UTRZYMUJĄ PH STOJĄCEJ WODY NA ”WŁAŚCIWYM” POZIOMIE – SŁÓW PARĘ NA TEMAT: ”SKĄD W ‚KYNOLOGII’ TYLE PATO…?”

 

”Ogłoszenia”

Jako że coraz mniej podoba mi się polityka Facebooka a za nią jego algorytmy, coraz rzadziej zaglądam na ten serwis, zapraszam was więc do kontaktu mejlowego, piszcie na adres: zuzpasjaodogoargentino@gmail.com albo powiązany z nowym blogiem: kultura.kynologiczna@gmail.com lub też bezpośrednio przez wordpressową stronę Kultura kynologiczna dla psiarzy (albo dzwońcie 🙂 ). Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu z was jest po prostu wygodniej pisać przez FB, ale warto walczyć w leniem wewnętrznym 😉 Tym bardziej, że nie przewiduję tworzenia osobnej strony na Facebooku dla nowego bloga i „promowania” go w taki sposób, gdyż jest to blog przewidziany dla osób, które „nie chodzą na skróty” i mają ”instynkt indywidualnego poszukiwacza informacji kynologicznych”, czyli min. umieją obsługiwać wyszukiwarki internetowe, szukać konkretnych fraz i dzięki temu są/będą autentycznie zainteresowane treścią artykułów na KKDP.

W najbliższym czasie tu, na ‚Zu z pasją’ pojawią się trzy duuuże teksty dotyczące zagadnień związanych z psią agresją i podkreślę, że są one formą ukłonu w kierunku, nieco ostatnio przeze mnie zaniedbanej ”pierwotnej grupy docelowej” tego bloga, tj. właścicieli i entuzjastów psów rasy darzonej przeze mnie sporym sentymentem, czyli Dogo Argentino.

Być może niektóre z artykułów dostępnych na kulturakynologiczna.home.blog będą pojawiać się także tu, na Zu z pasją o Dogo Argentino i odwrotnie, ale to, jak to się mówi „wyjdzie w praniu”.

*https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2019/03/30/shanghai-world-dog-show-2019-oraz-2019-copa-mundial-el-dogo-argentino-en-china/?fbclid=IwAR1g3wHUWAaKGcfPvRjft0HX2KgNWs-gqPkzTW5k1WamVwb1YT1T9GSz5ig

Zuza Petrykowska

Ps. Już jakiś czas temu odpuściłam sobie udzielanie się na zamkniętych dla ogółu, psiarskich forach, bo mówiąc wprost zamęczył mnie klimat tych środowisk (zwłaszcza hipokryzja). Klimat zamkniętych grup, niby-dyskusyjnych, niedostępnych dla osób spoza towarzystwa wzajemnej adoracji, w których ciągle nazbyt często ”jedzie się” nabywców psów obciążonych schorzeniami. (Nabywców, którzy ośmielili się opisać problem, zamiast ”siedzieć cicho”.) Albo też wprost daje się popisy tego, jak bardzo nie szanuje się swojego klienta, czyli nabywcy/ konsumenta na towar ‚rasowy pies’, w arogancki, bezczelny wręcz sposób, komentując posty zupełnie ”zielonych Kowalskich”, którzy po tym, jak ”dopuszczeni zostali do ‚zaszczytu bycia członkiem’ danej grupy, ośmielają się zadać ‚jaśnie oświeconym hodowcom’ pytania” dotyczące danej rasy, w tym i te na temat ceny za szczeniaka.

Zamęczył mnie klimat, w którym wałkowane są głównie pseudokynologiczne tematy, bo te nie wymagają znajomości złożoności dziedziny, którą jest kynologia. I każda ”gwazdeczka” może w nich zabłysnąć, jak czarnobylaska łuna. Traktowanie serio danego wątku, komentarze zawierające określone fakty, udzielanie rzeczowych odpowiedzi (nazbyt często) kwitowane infantylnymi reakcjami, które ciężko nawet określić mianem ”wypowiedzi”, uważam po prostu za stratę czasu. Aczkolwiek, ja na kynologii w żaden sposób nie zarabiam. Ale rozumiem, że inne osoby mają swoje powody, by mimo ogólnego, wciąż się obniżającego poziomu tych for, tkwić na nich i się na nich udzielać.

Nieco inaczej ma się sytuacja z grupami otwartymi, czyli tymi, do których dostęp mają wszyscy użytkownicy Facebooka, w tym znaczeniu, że zamieszczane na nich posty i komentarze widoczne są i możliwe do prześledzenia, nie tylko dla członków takich grup, ale i każdego, kto ma ochotę je sobie poczytać. ”Problem” polega jedynie na tym, że grupy otwarte nie są tak chętnie oblegane przez członków i sympatyków ZKwP, jak te zamknięte (albo nawet tajne), gdyż na takich otwartych dla zainteresowanych ”z zewnątrz” grupach, wszystko co zostanie powiedziane, jest dostępne dla potencjalnych nabywców psów. A więc zaliczałyby się do tego ww reakcje hodowców na posty nabywców, którzy zakupili psy obciążone schorzeniami, ”gwónoburze i oburze”, które posty zawierające te informacje wywołały u ”niczemu winnych hodowców” itp., itd. Krótko mówiąc to, co jest najbardziej interesujące z punktu widzenia nabywcy na towar ”pies rasowy”, człowieka szukającego informacji o ”producencie towaru”, prawie zupełnie nie kręci tzw hodowców…

Ostatnio zdarzyło mi się złamać moją ‚dietę antygrupową’ i zamieściłam post na jedynej polskojęzycznej otwartej kynologicznej grupie Serwisu Facebook, którą uważam za godną uwagi, tj. ”KYNOLOGIA – przeszłość, teraźniejszość, przyszłość …”* i czasem na nią zaglądam, i którą polecam wam do podglądania, bo za niezwykle cenne uważam, że niektórzy jej członkowie mają odwagę publicznie dzielić się swoimi refleksjami dotyczącymi kondycji nie tylko polskiej kynologii, ale i nieprawidłowości w najstarszym polskim stowarzyszeniu hodowców.

*https://www.facebook.com/groups/185845201976118/about/

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć i/lub grafik bez zgody autora jest zabronione.