Archiwa tagu: galeria

ZAKUP BILETU DO MUZEUM CZY GALERII NIE DAJE PRAWA DO DOTYKANIA EKSPONATÓW, CZYLI WYSTAWA PSÓW I POSZANOWANIE VS. NARUSZANIE PRZESTRZENI

Świeży temat: ”Wystawa psów w Bydgoszczy. Zwierzę ugryzło 8-latka”: ://bydgoszcz.naszemiasto.pl/artykul/wystawa-psow-w-bydgoszczy-zwierze-ugryzlo-8-latka,5004384,artgal,t,id,tm.html?fbclid=IwAR2wWSWjCZ9tSaQ-XEhkn6i1e_fjkgwGtufxy7Juvx5abMd5tuOGbpl_jqs.

Sprawa a raczej treść artykułu, do którego powyżej podałam Wam link, poruszona została zapewne na niejednej z kynologicznych grup tematycznych. Komentarze były, są i pewnie jeszcze będą bardzo różnej… ”klasy”. Jednak najistotniejsze jest to, że niezależnie od tego co w istocie zaszło (to wiedzą tylko osoby bezpośrednio w zdarzenie zaangażowane) kolejny raz mamy dowód na to, że w kynologii kwestia poszanowania przestrzeni vs. naruszania przestrzeni w interakcjach ludzi z psami, jest skandalicznie wręcz zaniedbana.

Ogólnie

Żyjemy w ”tu i teraz” a nie życzeniowo, w ”idealnym świecie”. Jeżeli rzeczywistość pokazuje, że (niestety) ludzie są bezmyślnymi (nie umieją przewidywać konsekwencji swoich zachowań) prostakami (nie mają szacunku dla cudzej własności i wyciągają do niej ręce jak po swoje), to tę rzeczywistość trzeba ”wziąć na klatę”.

Tak więc podczas wystawy psów nie wolno zostawiać psa bez nadzoru. Nieważne, że jest zabezpieczony, w klatce i to przykrytej jakimś materiałem a droga do tej klatki otoczona jest mnóstwem tobołów, które mają ”utrudnić” nachlanym intruzom kontakt z psem pod nieobecność jego właściciela lub też, gdy ten jedynie na chwilę spuści klatkę z psem z oczu. Skoro doświadczenie uczy,  że ludzie, jeśli mają ochotę włożyć łapę do klatki z tak zabezpieczonym psem albo zaproponować to swojemu dziecku (sic!), niepowstrzymani i tak to zrobią, to nie wolno dawać im ku temu okazji. Wnioski są niewesołe, ale oczywiste. Tak po prostu wygląda rzeczywistość. Trzeba być mądrzejszym od innych dla dobra psa oraz własnego.

Rozwiązanie

Należy gości wystawy, zwiedzających, osoby, które zakupiły bilet i ”przyszły pooglądać pieski”, edukować. Podobno wystawy mają także za zadanie ludzi niezwiązanych z kynologią, w świat kynologii wprowadzać. To wprowadzanie powinno więc zaczynać się od uczenia tzw laików wystawowego savior -vivre, czyli tego co zwiedzającemu wolno (bo jest dla niego bezpieczne i nie przeszkadza ”gwiazdom” wydarzenia a więc psom i hodowcom), a czego mu nie wolno (bo stanowi dla niego zagrożenie i utrudnia przebieg wydarzenia jego głównym uczestnikom). Organizator wystawy powinien zadbać o bezpieczeństwo wszystkich, którzy w wydarzeniu biorą udział w więc także osób, które znalazły się na terenie imprezy, jako zwiedzający. Zakup biletu do muzeum czy galerii nie daje prawa do dotykania eksponatów (I to akurat rozumieją wszyscy, może z wyjątkiem osób z poważnymi zaburzeniami psychicznymi, które to np. usiłują lizać lub liżą obrazy, ale ten typ ”pasjonatów sztuki” definitywnie należy do mniejszości). I tak samo, jak z obrazami w galeriach, jest z psami, które podziwiać można podczas dog shows -ich też się nie dotyka. Psy pokazywane na wystawach nie są po to, żeby zabawiać zwiedzających. Wystawa psów to nie cyrk. To wydarzenie dla hodowców i posiadaczy rasowych psów. Jednak najwyraźniej kultura leci na łeb na szyję i to co wydawać by się mogło oczywiste dla wielu wcale takie nie jest. Żyjemy w czasach, w których organizator wystawy musi zacząć liczyć się z tym faktem. Praktyka pokazuje, że znacząca część gości wystawy nie umie się podczas tego wydarzenia zachować, tak więc organizator powinien poinstruować kupujących bilety i przebywających na terenie wystawy jako ”zwiedzający oglądacze”, co do tego, jakich zasad zobowiązani są przestrzegać.

Bonus

Z okazji wystaw drukuje się bilety, katalogi, dyplomy, można wydrukować także ulotki informacyjne zawierające podstawowe dane dotyczące zachowania zasad bezpieczeństwa przez zwiedzających. Wystarczy odbitka ksero wręczana każdemu, kto kupuje bilet. Tyle mówi się dziś o ”promocji” kynologicznych stowarzyszeń… Czy ulotka z informacją o tym dlaczego obcego psa się nie dotyka nie byłaby idealnym sposobem promocji? Przecież takie ulotki nie zawsze wyrzuca się ”od razu”. Wraz z biletami lądują w torbach i plecakach, w samochodzie, na stolikach z kluczami… Taką ulotkę można potem przypiąć na tablicy ogłoszeń w przedszkolu, szkole…

Tyle korzyści za ile? 5 groszy od kserokopii? …

Poszanowanie przestrzeni vs. naruszanie przestrzeni

Poszanowanie przestrzeni vs. naruszanie przestrzeni to temat wiecznie żywy i ciągle nienależycie serio przez tzw kynologów traktowany. Dystanse personalne dotyczą zarówno ludzi, jak i innych zwierząt -psów też. Proksemika to osobna dziedzina, element komunikacji niewerbalnej. I obiektywnie „niewyczuwanie niestosowności” przez daną osobę, naruszania przestrzeni obcego (człowieka lub zwierzęcia) świadczy o inteligencji tej osoby (nie tylko tej emocjonalnej). Nie pozostaje nic innego jak „trąbić” i to „drukowanymi literami”, zarówno posiadaczom psów, jak i osobom postronnym (w tym rodzicom odpowiadającym za dzieci), że przestrzeń intymna psa jest, tak samo jak przestrzeń intymna człowieka, jego własnością, przedłużeniem ciała i pies/kot (czy jakiekolwiek inne zwierzę, np. człowiek) nie musi akceptować wtargnięcia w nią.

Nikt normalny, ”kynologicznie świadomy” nie zostawiłby na wystawie, wśród tłumu obcych ludzi i psów czasem po prostu agresywnych wobec innych przedstawicieli swojego gatunku, psa rasy Fila Brasileiro. I najwyraźniej, w starciu z arogancją i ignorancją postronnych osób, należy przyjąć, że wchodząc z psem w przestrzeń wystawy, dla jego bezpieczeństwa i własnego spokoju ducha, należy traktować go, jakby był Fila Brasileiro, nawet, gdy nasz pies to Pekińczyk albo Labrador.

Do poczytania

Zachęcam do przeczytania serii tekstów o przestrzeni w kontekście interakcji z psami: https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2018/08/12/czlowiek-pies-i-przestrzen/

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

FOTOGRAFOWANIE DOGO ARGENTINO

horse_fur_texture_by_frank_1956-d64br79To prawdziwe cętki Dalmatyńczyka 🙂 ale niekiedy zdarza się, że niedoświadczony fotograf robi ”dlamatyńczyka” z Doga Argentyńskiego 🙂

Korzystając z faktu, że na dogocanarioclub.com http://dogocanarioclub.com/info/fotografia/cykl-psiej-fotografii-czesc-druga-kompozycja-i-oswietlenie/ publikowany jest cykl artykułów poświęconych fotografowaniu psów (taka ”instrukcja w pigułce”, coś w sam raz dla początkujących), postanowiłam przypomnieć swój wpis sprzed dwóch lat (pierwotnie zamieszczony na Dogomania Forum), dotyczący problemu ”cętek na sierści”, które czasem pojawiają się na zdjęciach przedstawiających psy w rzeczywistości bez-cętkowe.

W tym wpisie zwracałam także uwagę na to dlaczego należy uważnie przeglądać działy galerii dogo, które możemy znaleźć na internetowych forach, oraz fejsbookowe profile hodowców.

W przypadku Dogo Argentino, kiedy fotografuje się psy tej rasy, np. przygotowując fotorelację z wystawy albo galerię psa, niezwykle istotnie jest oświetlenie. Często zdarza się, że na fotografiach niektóre dogo wydają się być cętkowane, co powoduje zaskoczenie u oglądających zdjęcia, ponieważ jak wszyscy wiemy, sierść dogo ma być ”idealnie biała” i nie jest możliwe, żeby ”pies w cętki (ticking*)” mógł zostać ”utytułowanym championem”. Skąd więc bierze się wrażenie ”cętkowanego dogo”? Odpowiedź jest prosta. Te ”cętki”, które niekiedy widać na fotografiach, to efekt, jaki powoduje robienie zdjęć z fleszem albo w pełnym słońcu, albo w halach expo z potężnym, halogenowym oświetleniem. Białe światło odbite od jakiejkolwiek kolorowej powierzchni, daje cień w kolorze danej powierzchni (szary, ale ze śladem koloru danej powierzchni). Tak więc, od ciemnej plamki/cętki NA SKÓRZE, odbija się znacznie mniej (procentowo) światła niż od NIEZABARWIONEJ skóry. (Cętka pochłania światło i jest to zwykły, dość głęboki cień albo sierść jest niedoświetlona od spodu, a na różowej skórze mocne światło odbija się od skóry, podświetlając włosy i dodatkowo je rozjaśniając, potęgując efekt bieli. Wszystkie te ”cętkowane” foty są robione aparatami cyfrowymi, w których to matryce mają tendencję do tzw. przepalania bieli, na której tle taka cętka będzie o dwa tony ciemniejsza niż w rzeczywistości. Jedynym sposobem na pewne uniknięcie efektu dającego wrażenie istnienia plamek na sierści, jest robienie zdjęć w miękkim, rozproszonym świetle i niefotografowanie psa ”pod włos” (należy pamiętać, w którą stronę układa się sierść), co oczywiście nie zawsze jest możliwe. Dlatego należy pamiętać, że te intensywne ”cętki” są tylko złudzeniem (ponieważ nowoczesna technika jest mistrzynią oszukiwania ludzkiego oka).

Na forach internetowych HODOWCY pokazują swoje psy w galeriach specjalnie do tego przeznaczonych. Najczęściej wygląda to tak, że w tytule danej galerii mamy domowe imię psa i imię rodowodowe + jego przydomek hodowlany (ale ten porządek nie jest regułą).
Niewielu hodowców umie (albo faktycznie chce) zaprezentować swoje psy.

W poszczególnych galeriach przeważają fotki z gatunku ”u cioci na imieninach” i ”jak nam minął weekend” -miłe i sympatyczne. Świetnie, że wszyscy oglądający te fotki mogą przekonać się, że właściwie zsocjalizowany dogo jest wspaniałym przyjacielem człowieka, jego rodziny, dzieci, znajomych i innych zwierzaków. To bardzo ważne i nie wolno jest nie doceniać siły przekazu płynącego z takich, często niezwykle urokliwych, fotek, ale, wracając do galerii: w takim luźnym, niezobowiązującym, sympatycznym, a najważniejsze, że uświadamiającym ludziom, że dogo, to nie ”bestia”, podejściu do fotek nie byłoby nic złego, gdyby tak prezentowane były tylko pety. (Pet to pies nieprzedstawiający wartości hodowlanej. To pies, który nigdy nie będzie wystawiany, nie uzyska praw hodowlanych i nie zostanie reproduktorem/suką hodowlaną. Posiadacz peta nie kupił swojego psa po to, żeby jeździć na wystawy i starać się uzyskać dla niego prawa hodowlane. Po prostu chciał mieć psa danej rasy, wspaniałego przyjaciela i był świadomy, że pies rasowy, to pies posiadający UDOKUMENTOWANE POCHODZENIE. Ktoś, kto jest szczęśliwym posiadaczem peta-śłodziaka, nie musi ”obfotografowywać” go z każdej strony, prezentując w ten sposób jego wady i zalety. Tak więc właścicielom petów można ”na słowo” ufać, że ich psy są ”najpiękniejsze na świecie”. Nie ma potrzeby robić im przykrości i udowadniać, że jest inaczej. ”Uroda” petów dla hodowli i kondycji rasy, nie ma znaczenia. [Choć trzeba przyznać, że warto poświęcić trochę czasu i przekonać się, który hodowca, jaką liczbę petów uzyskuje w wyniku planowanych przez siebie kryć. W tym celu musimy nauczyć się patrzeć i samodzielnie oceniać na ile zbliżone do określonego we wzorcu rasy ideału, są psy pochodzące z danej hodowli]. Ponieważ pety, z założenia nie biorą udziału w planach hodowlanych, ich właściciele nie mają obowiązku przygotowywać im profesjonalnych portfolio**.) Co innego, kiedy pies jest psem hodowlanym, a właściciel/hodowca jest z niego dumny i przy każdej okazji podkreśla zalety swojego psa. W galerii psa hodowlanego nie może zabraknąć zdjęć ukazujących psa w pełnej krasie. Krótko mówiąc, fotek pokazujących nam prawdę na temat danego psa, jego anatomię.

Rozmawiając z (różnymi) hodowcami (różnych ras, nie tylko DA) często słyszałam, że nie ma idealnego -tu proszę wstawić dowolną rasę, ja piszę w tej chwili o dogo, więc za sekundkę wpiszę nazwę mojej ukochanej rasy: Dogo Argentino. Obiektywnie nie sposób się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Nie zmienia to jednak faktu, że rację mogę przyznać jedynie, temu hodowcy, który niczego nie ukrywa i pokazuje swoje psy w ujęciach, pozwalających ocenić ich linię grzbietu, kątowanie kończyn etc. Kiedy słyszę coś takiego z ust hodowcy, który nigdy nie zdecydował się zamieścić takich ”demaskatorskich” zdjęć, żadnego ze swoich psów, jedyne co mogę zrobić, to uśmiechnąć się i dać sobie spokój z traktowaniem go serio.

Hodowca ”czujący bluesa”, prawdziwy pasjonat i miłośnik rasy, a nie ktoś szukający taniego poklasku, doskonale zdaje sobie sprawę, że hodowla psów, to długa i skomplikowana droga i że nie zawsze, a właściwie BARDZO RZADKO ”wszystko się udaje”. Taki hodowca nie kombinuje i pokazuje prawdę na temat wyników swojej pracy, obfotografowując psa, w sposób, który pozwala zobaczyć mocne i nieco słabsze strony zwierzaka. (Tym bardziej, że inni i tak je widzą, może nie wszyscy, ale ”niektórzy”, bo nie da się nie widzieć kurzego mostka, płytkiej klatki piersiowej etc.) Hodowca kombinator, jak ognia unika jednoznacznie ukazujących prawdę o swoich psach (efektach swojej pracy hodowlanej), zdjęć, NIGDY nie pokazując swoich psów w sposób, który pozwala zobaczyć ich proporcje, linie, kąty etc.

Oczywiście, w związku z tym, że z każdym rokiem hodowców przybywa, szczególnie tych pisanych przez ”F”, którzy nie mają ”warsztatu”, aby odnieść wytyczne wzorca do psów, którymi dysponują, coraz więcej mamy w albumach na internetowych stronach hodowli i fesikowych profilach hodowców, zdjęć nie tyleukazujących wady” psów, co zdjęć psów, które od początku do końca nie przedstawiają hodowlanej wartości.

Psa hodowlanego pokazuje się, fotografując go w czterech ujęciach: przód, tył, prawy, lewy bok, w momencie, kiedy pies jest ustawiony NA PŁASKIEJ POWIERZCHNI (bez kombinowania z ustawianiem przednich łap 3-5 cm wyżej od tylnych i na odwrót, co daje pozór/wrażenie ”bardziej poprawnej” sylwetki: lepsze kąty/linia grzbietu), prostopadle do osi obiektywu, a obiektyw ów musi być na wysokości kłębu psa. To nie ”wydumane oczekiwania”. W taki sposób rysunki pomocnicze we wzorcach ras ukazują psy, dokładnie w tych ujęciach, bo właśnie te ujęcia pozwalają ocenić sylwetkę psa, postawę, kąty. To standard. W innych ustawieniach zmienia się optyka, zdjęcia są przekłamane.

Należy pamiętać, że jeżeli pies jest reproduktorem a nie petem, a hodowca co chwilę opowiada nam/rozpisuje się na forach i tzw fejsie o jego ”cudowności”, wystawowych sukcesach i planuje mioty, to zrobienie kilku fotek nie powinno być problemem.
Forumowe galerie w większości, praktycznie wcale nie rozróżniają psów hodowlanych od petów. Efekt jest taki, że z zamieszczanych w tychże galeriach fotografii, o danym reproduktorze, suce hodowlanej, czy psiaku, który dopiero robi karierę wystawową i któremu właściciel stara się wyrobić prawa hodowlane, niczego nie można się dowiedzieć. Chociaż te ”galerie champinów”, mają przybliżyć nam sylwetki (dosłownie) psów hodowlanych, często nic konkretnego z zamieszczonych w nich zdjęć nie można wywnioskować. No, poza tym, że pies biega po łące, skacze z pagórka na pagórek, albo… leży na trawie.

Żywiołowego zwierzaka trudno jest przekonać, by pozował, jak zawodowa modelka. Jednak cierpliwy hodowca/właściciel jest w stanie przekonać psa, by dał sobie cyknąć profesjonalną fotkę. Warto jest dokładnie (i krytycznym okiem) obejrzeć zamieszczane w tych galeriach fotografie psów hodowlanych, ponieważ zdarzają się ”perełki” (do poszukiwań, których zachęcam przyszłych posiadaczy dogo).

Ticking: ”Locus T i Dogo Argentino”, czyli o tzw. ticking. Ticking manifestuje się poprzez pigmentację włosów i jest bardzo specyficzny → czasem pojawia się i znika (uwidaczniając się okresowo, zależnie od pory roku). Zdarza się czasem u Bulterierów i jest także możliwy u Dogo Argentino (wpływ Ponitera). Ticking to te ”widoczne niewielkie obszary z kolorowymi włosami”, o których, jako o wadzie wspomina wzorzec rasy. Obecność tickingu nie ma negatywnych, zdrowotnych konsekwencji i jest czysto kosmetyczną wadą. Czy plamy pigmentacyjne, plamy na skórze Dogo Argentino to ticking? Nie. Plamy na skórze występują zawsze u białych psów. Wynikają z działania tego samego genu lub genów, które odpowiadają za (wzorcową) pigmentację nosa, krawędzi powiek, warg i poduszek. Brak pigmentu na skórze (plam pigmentacyjnych) może być powodowany silną ekspresją allelu sw, może także być rezultatem działania lub współdziałania innych genów. Pigment z biegiem lat się intensyfikuje, dlatego im starsze dogo, tym lepiej widoczne są na nim piegi.

*Cały artykuł:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/07/05/dlaczego-pigment-jest-taki-wazny-dla-dogo-argentino-podsumowanie/

**Teoretycznie. W praktyce nie wygląda to już tak różowo:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/01/dogo-argentino-hodowle-hodowcy-i-hodofffcy/

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

Zuza Petrykowska