Archiwa tagu: informacje

DOGO ARGENTINO: UWAGA NA AUTORYTETY.

Obrazek

Niedawno ktoś zapytał mnie dlaczego zachwycił mnie Jakiś-Tam-Pies. Odpowiedziałam najprościej jak to tylko możliwe: jeżeli patrzysz i nie widzisz, to ja nie mogę ci pomóc.

Mam ogromną satysfakcję z tego, że coraz więcej osób zainteresowanych Dogo Argentino, nie kupuje szczeniąt ‚na pałę’. Cieszy mnie, że coraz większa liczba nabywców, zanim zdecyduje się zrobić hodowcy przelew, robi ”przeszper” w necie. (PRZY OKAZJI: NIGDY NIKOMU NIE PRZELEWAJCIE CAŁEJ SUMY Z GÓRY! SZCZENIĘTA SIĘ ZALICZKUJE, A RESZTĘ KWOTY PRZELEWA SIĘ HODOWCY NA KONTO DOPIERO WTEDY, GDY WIDZIMY CZY TO ZA CO PŁACIMY, TO JEST TO NA CO SIĘ UMAWIALIŚMY. NIE KUPUJCIE KOTA W WORKU, MOI DRODZY! A jak już, to pamiętajcie, że za głupotę się płaci…) Że jesteście w kontakcie z hodowcami na długo przed urodzeniem się waszego pieska, poznajecie innych pasjonatów rasy, oglądacie psy, słuchacie co mówią posiadacze białych, i o swoich psach, ewentualnych problemach z nimi, i o hodowcach; o tym jaką drogą podejmowali decyzję o tym, że zaufają temu konkretnemu hodowcy, co ich do tego skłoniło, a co odstraszyło ich od kogoś innego. To bardzo ważne, bo od was zależy tzw ”dobro rasy”. To wasze wybory i decyzje będą dyktowały kondycję rasy w Polsce. To czy nasze białe presy będą liczyć się w skali co najmniej Europy, czy będziemy takim śmiesznym krajem, w którym większość hodoFców produkuje jakieś białe wypłosze, z którymi wstyd się jest pokazać na jakiejkolwiek większej zagranicznej wystawie, o tych klubowych nie wspominając…

”Best briding indełord, top kłaliti papis”

Jest to o tyle ważne, że niestety w białych mamy już pełną gębą ten sam problem co w Cane Corso: każda panienka, ale i pan z suczką argentyna chce być teraz ”hodowcą”, więc nowych przydomków jest od cholery. Przy okazji muszę przyznać, że się nie mogę zdecydować, która z tych pecic -suk pozbawionych jakiejkolwiek wartości hodowlanej- jest najbrzydsza. Nie umiem wybrać, są od siebie tak różne, a każda z nich ma wpisane w papierach, że jest ”Dogo Argentno… Nie wiem więc czy bardziej przeraża mnie ”linia hodowlana” oparta na ”bulterierzycy”, ”sarence”, ”rozwielitce” czy ewentualnie ”trawce”… Mam nadzieję, że nie macie złudzeń i dokładnie zdajecie sobie sprawę z tego, że jeżeli kupicie szczeniaka po ”bulterierzy”, ”sarence”, ”rozwielitce” czy jakieś ”trawce”, to nie wyrośnie wam nic o czym chociaż można byłoby powiedzieć, że leżało obok DA (na kopię Talisman’a -żadnego- nie liczcie). W dwóch przypadkach możecie już ”podziwiać” efekty ”pracy” pań hodowczyń. Jest naprawdę ”klęskowo”… A rozmowa z nabywcami szczeniąt z jednej z tych tzw hodowli, ostatecznie przekona was dlaczego najpierw trzeba zobaczyć jak wygląda Dog Argentyński, poszperać w sieci, a dopiero potem decydować się na zakup szczenięcia. Okropnie jest zderzyć się podczas pierwszej wystawy z rzeczywistością ”Zabuliłem tysiąc euro za… Coś białego”… I spotkać osobę, która coś nam obiecała, a teraz udaje, że nas nie zna. Jest to szczególnie przykre, kiedy wystawy chcieliśmy traktować jako przyjemność…

Recz jasna nie tylko panie się nie popisują… Tzn źle się wyraziłam: nie popisują się hodowlanymi osiągnięciami, za to mają niesamowitą zdolność do inkasowania po kilka tysięcy za pecika od naiwniaków, którzy sami się im nadstawiają. Z drugiej strony, głupich nie sieją… Z panów niewydarzonych ”hodowców” jest paru… Co mogę powiedzieć o nich ? Przyda się wam pamiętać, że w Dogo Argentino nazwa ”argentinian mastiff” nie przyjęła się, bo argentyn nie ma być zwalistą kluchą, a szczególnie jeden, dwaj, trzej z tych panów ”hodowców” wydaje się zupełnie ten fakt ignorować. Najlepiej będzie polecić wam zrobić ”riserczyk” na temat tego kto ma opinię ”wciskacza na siłę” i problemy z emocjami.

(Edit 2018 r. Na marginesie i dla odważnych: uwaga: nagranie jest bogate w wyrazy powszechnie uznawane za wulgarne i nie należy słuchać go jeżeli w pobliżu przebywają dzieci, pochodzi z poczty głosowej jednego z posiadaczy dogo, którego nagrywający się na poczcie głosowej ”pan hodowca” raczej ”nie lubi”(?). https://www.youtube.com/watch?v=sXXjue_VBtw ).

Świetnie, że podglądacie osiągnięcia poszczególnych hodowców na fejsbuku i nie mam tu na myśli ”osiągnięć” taniego lansu w stylu ”tacy jesteśmy zajebiści i mamy jakiś-tam-tytuł”, a PSY i to czy one wyglądają jak Dogo Argentino, czy tylko jak białe popłuczyny po Dogach Argentyńskich z jakiejś pseudo hodowli… Oglądacie psy na zdjęciach, filmach, ale przede wszystkim JEŹDZICIE NA WYSTAWY I W WIĘKSZOŚCI SAMI JESTEŚCIE JUŻ W STANIE OCENIĆ TO CO NA TYCH WYSTAWACH WIDZICIE. Coraz więcej z was rozumie już znaczenie powiedzenia, że PRAWDZIWA SZTUKA BRONI SIĘ SAMA i najagresywniejszy pijar naciśnieniowanych na wciśnięcie wam za wszelką cenę swojego szczeniaka tzw hodowców, nie działa już na was, bo wiecie jak wygląda Dogo Argentino i jak nie wygląda… Dlatego też unikacie rozmnażaczy ze stowarzyszeń.

Ale: uwaga na ‚autorytety’.

Najgorsze co może przytrafić się początkującym pasjonatom rasy to ślepa wiara w ‚swojego hodowcę’, w jego ‚świętą rację i nieomylność’, w to że cokolwiek powie X czy Y jest prawdą objawioną i niepodważalną. To paskudna pułapka, która zabija zdolność obiektywnego patrzenia, skrzywia i powoduje, że w poczuciu dziwacznej lojalności do ‚nauk’ iXa czy Ygrekowskiej ktoś taki nie jest w stanie obiektywnie spojrzeć na dane zwierzę i powiedzieć: tak, to jest to (albo: tak, to jest to, a nawet jeżeli troszkę brakuje do tego ”to TO” , to TO jest z pięć razy bardziej TO niż to co osiągnął dziś Iksiński albo Kowalska). Każdy hodowca ma swoją ‚zatrybkę’, swojego zajoba, mówiąc brzydko, swoje skrzywienie, ”manierę”, którą infekuje ”ucznia” i każdy, kto temu zaprzecza po prostu kłamie.

W HODOWLI RASOWYCH PSÓW NIE MA AUTORYTETÓW

Jest tylko wzorzec i zdrowie psów.

Każde kolejne posunięcie każdego hodowcy podlega weryfikacji. Psy dorastają i WIDAĆ czy pomysł na kojarzenie miał sens. ”Widać” to także, kiedy przychodzi do kwestii zdrowia zwierząt; jakością ich słyszenia, czy występowaniem problem dysplazji stawów u już dorosłych osobników, jak z alergiami i JAK Z ICH TEMPERAMENTEM ? To są kwestie istotne niezależnie od tego jaką stosuje się metodę hodowlaną http://klubdoga.pl/pl/memo_inbred.html (Mój ulubiony nonsens: ”dziecko outcrossu”), bo co z tego, że pies niby ”wygląda super”, jeżeli jest dysplastyczny, półgłuchy albo skrajnie wylękniony czy agresywny ? (Przy okazji: odradzam zakup szczeniąt po rodzicach/ rodzicu z kojarzeń krewniaczych kazirodczych; ojciec-córka, matka-syn.

Dopytujcie o szczegóły tych ”świeżych hodowców” ; http://www.dogomania.pl/forum/threads/226287-Polskie-hodowle-Dogo-Argentino?p=19179391#post19179391 -strona 4 wątku ”Polskie hodowle Dogo Argentino” na Dogomania Forum, od post 27 -ale warto przeczytać cały).

Każdy hodowca ma określone zamierzenie, konkretny cel (a przynajmniej udaje, że tak jet). Aby go zrealizować dobiera konkretne zwierzęta, a że nie istnieją psy idealne, stara się wybrać te najbardziej zbliżone do ideału. PRZYNAJMNIEJ W TEORII i niestety niejednokrotnie tylko w teorii. To naturalne, że szukając określonych zalet, przymyka się oko na jedną-dwie wady -BO NIE MA DOGO IDEALNEGO. Ale zdarzyło mi się widzieć psa z wybitnym przydomkiem, który na pierwszy rzut oka z Dogo Argentino ma tyle wspólnego, że… W papiery ma wpisane, że jest Dogo Argentino, a jest psem wielkim, ciężkim, o charakterystyce ruchu bardziej przypominającej mastino niż DA, okrągłej jak u buldoga głowie i -przy całym szacunku- osobiście nie wierzę, że jego tył jest wolny od dysplazji i ja kupując szczenię po nim, chciałabym zobaczyć nie tylko wyniki badań na dysplazję tego repa, ale i pierwsze prześwietlenie szczenięcia (Choć tak naprawdę, w życiu bym nie kupiła szczeniaka, który miałby w swoim rodowodzie tego psa)… To jest pies, którego Martinez nigdy w życiu nie użyłby jako reproduktora, bo jest zaprzeczeniem cech, które chciał u Dogo Argentino -i mówię to z pełną stanowczością. Ale są hodowcy, którzy użyją wszystkiego ze względu na papier. Pytani dlaczego, po co im coś takiego w hodowli/linii, odpowiadają, że ‚jest zrobiony z takich fajnych przodków, że na pewno coś super da’ (Czasem też chodzi o to, że współpraca hodowlana polega na tym, że ktoś coś od kogoś bierze i coś z tym robi, po to, żeby w przyszłości mieć dostęp do tego, co go naprawdę interesuje).

I tak jedni hodowcy nie zwracają uwagi na pigment i BAER test, inni typowość; sylwetka wymoczka, słabiutki kościec (alibi: ”celuję w użytkowość, więc muszą być lekkie”), inni robią konie (wzrost i waga), albo biorą na repy ociężałe hipopotamy, jest też problem z głową; zbyt okrągłą, ze zbyt krótką kufą (co się wtedy dzieje ze zgryzami ?), inni przymykają oko na braki w uzębieniu. I każdy, powtarzam ABSOLUTNIE KAŻDY ma jakąś narrację usprawiedliwiającą (Ja wybaczam tylko jedną: zdroworozsądkowe przełożenie wady, na którą ”przymykamy oko” na funkcjonowanie psa na co dzień, oraz jego potencjalną użytkowość, o której w Polsce należy zapomnieć, więc znowu mamy: życiową sprawność. Zajmowałam się tym zagadnieniem w tekście ”O snuciu pod publiczkę opowieści o użytkowości Dogo Argentino”). Oczywiście są tacy, którzy na dany problem przymkną oko raz, nie powielając wad i nie narażając swojej linii na ”demage”. Przykładowo, mając sukę z HD B nie odważą się kryć jej psem innym niż HD A -czyli rozsądnie nie powielą nieidealnego stawu biodrowego, tylko dobiorą dla tej suki partnera, który zniweluje jej ”nieidealność”. Ale są też i tacy, którzy nie będą mieć problemu z parą HD C x 2… W końcu są też tacy, którzy w swoim odpłynięciu od rzeczywistości -czytaj wytycznych WZORCA- idą tak daleko, że ich hodowle/linie tworzą praktycznie nową rasę, albo co najmniej typ ”polskie nie-wiadomo-co-fiksacja a’la dogo” (za to białeee, że heeeeej !!!).

Samodzielność

Pamiętajcie z ”odrabianiem pracy domowej” na temat psów rasy, którą sobie wymarzyliście jest dokładnie tak samo, jak wybieraniem mieszkania, samochodu, albo pierścionka zaręczynowego; nie robi się tego w ciemno. Kto z was zdecydował się na kupno np. mieszkania bez ”wstępnego wywiadu”? Ile mieszkań/domów obejrzeliście zanim podjęliście decyzję? Przecież zwracaliście uwagę na to ”jak?” mieszkają wasi znajomi i rodzina, gdzie mieszkają, patrzyliście na rozkład mieszkania, sąsiedztwo -przyłożyliście się do tego, dużo OGLĄDALIŚCIE. Zanim wybierzecie sobie hodowlę NAOGLĄDAJCIE SIĘ PSÓW, NAPATRZCIE SIĘ. Wystawy są do tego świetną okazją, ale najlepiej jest odwiedzić hodowlę i zobaczyć, jak psy prezentują się w najbardziej dla nich naturalnym otoczeniu.

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autora jest zabronione.

DOG ARGENTYŃSKI – ”CZY DLA MNIE ?”/”NA PODWÓRKO ?”/”PIES ZABÓJCA,PIES PRZYJACIEL ?”/”CO SĄDZICIE O TEJ HODOWLI ?” I WIELE INNYCH PYTAŃ…

…które, JEŻELI ZADAJESZ (szczególnie na forum!), to odpowiedź może być tylko jedna : NIE, DOG ARGENTYŃSKI TO NIE JEST PIES DLA CIEBIE.

h567EBCDC

Tłumaczę tekst, w przerwie przeglądam sieć, sprawdzam ”co nowego”…

PRZERAŻA MNIE I PORAŻA INFANTYLIZM LUDZI, KTÓRZY PORYWAJĄ SIĘ NA ”CHCENIE”/POSIADANIE DOGO (”bo są taaakie piękne”, ”bo kiedyś mieli już ‚trudnego’ psa” etc. ), A KOMPLETNIE NIC O TEJ RASIE NIE WIEDZĄ 😦

ZEJDŹMY NA ZIEMIĘ I POROZMAWIAJMY O FAKTACH.

DOGO musi znać swoje miejsce w hierarchii stada, jakim jest rodzina, w której żyje.

Samiec z typowym temperamentem nie ”mizia się” z dziećmi, ale jedynie je ”TOLERUJE”.

Dogo nie jest zainteresowany ”zabieganiem o względy” – nie ma tego w swojej naturze. Interesują go jedynie relacje ”na najwyższym szczeblu” – z przewodnikami stada. Z nimi ma autentyczną więź – po tym, jak już jednoznacznie ludzie określą się jako przewodnicy i utrzymają swoją pozycję. Reszta domowników : dzieci nie są dla dogo istotne. Po prostu są. Szczególnie obce -z poza stada- dzieci nie są dla typowego samca dogo, dobrymi ”partnerami do zabawy”…

Internetowe fora i niektóre strony, na których można przeczytać ”informacje” o dogo, zrobiły wiele krzywdy tej rasie. Nie tylko poprzez rozprzestrzenianie wizerunków dogo odbiegających od wymogu standardu rasy i wciskanie ludziom kitów, że pety to jednak ”wartościowe dogo” (Przez co dziś wiele osób ma mylne wyobrażenie na temat tego, jak dogo ma wyglądać, żeby naprawdę być dogo)… Druga część tej krzywdy polega na tym, że ”rozmówki na forach”, wyrobiły w ludziach zainteresowanych zakupem dużego molosa, przekonanie, że Dogo Argentino ”jest tylko jednym z >molosów< i w sumie, ponieważ wszystkie te rasy są takie same -trudne, można sobie wybrać tego, który najbardziej się podoba”.

Producenci samochodów też nie lubią rozwodzić się nad tym, co się stanie, kiedy nabywca auta nie będzie zapinał pasów bezpieczeństwa, będzie znacznie przekraczał dozwoloną prędkość i generalnie : nie będzie przestrzegał przepisów ruchu dorgowego… Nie robią tego, bo wychodzą -marketingowo słusznie- z założenia, że swój produkt kierują do ludzi, którzy używać go będą zgodnie z jego przeznaczeniem… I wolą skupiać się na plusach korzystania z oferty, którą prezentują -tak działa biznes i O TO CHODZI W REKLAMIE. Na wszelkie ewentualne niebezpieczeństwa wynikające z szybkiej jazdy samochodem, spuszcza się zasłonę milczenia, bo przecież są amortyzatory, poduszki, pasy etc. No i w końcu każdy kierowca wie, jak prowadzić samochód, prawda ? Mimo to wypadki się zdarzają…

Niektórzy hodowcy też nie poświęcają (też z przyczyn marketingowych) tematowi wychowania szczególnej uwagi. Żeby szczeniaki się dobrze sprzedawały, zamykają to ”wychowanie” w jednym zdaniu typu ”jeżeli go dobrze wychowamy, to…” – np. ”będzie idealnym towarzyszem dziecięcych zabaw” – ALE NIE MA SŁOWA O TYM, CZYM W ISTOCIE MA/MUSI BYĆ TO WŁAŚCIWE WYCHOWANIE.

Właściwe wychowanie :

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/17/wychowanie-i-szkolenie-dogo-dogo-argentino-cesar-millan/

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/15/dlaczego-moim-zdaniem-dogo-argentino-nie-jest-rasa-dla-wszystkich/

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/26/dog-argentynski-pies-z-listy-ras-niebezpiecznych-do-the-things-right/

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/29/dogo-argentino-odpowiedzialnosc-i-testosteron-dlaczego-kastracja-jest-dobrym-rozwiazaniem/

To jest rasa dla ludzi o ustabilizowanym trybie życia.

Żyjących w określonym rytmie, samodzielnych i aktywnych.

Nie jest to pies dla ”rozemocjonowanych dziewcząt”, które nie mają czasu, ani umiejętności, aby z pełną świadomością poświęcić szczeniakowi dwa lata, aby go wychować, ułożyć, zsocjalizować. Nie jest to pies dla chłopców, którzy zakochali się w ”micie dogo”, kupili dogo, a potem plany im się zmieniły i psa zostawili rodzicom, bratu etc… Nie jest to pies dla ludzi, którzy łyknęli cały kit z popularnego kiedyś internetowego forum, i którym wydaje się, że to taki ”zajefajny biały pies” -po prostu…   Dla niestabilnych psychicznie np. wegetarian, którzy swoje nastawienie do życia, będą chcieli narzucić psu i którzy będą negować jego wrodzony instynkt. Nie jest też odpowiedni dla osób, którym wydaje się, że ”hierarchia w stadzie to jakiś faszystowski wymysł”. I w końcu nie jest to pies dla ludzi fizycznie nie mogących sobie z nim poradzić : drobnych, wątłych kobietek i facetów, którzy dogo nie będą w stanie utrzymać, i których ten pies z łatwością przeciągnie po żwirze, po to, by dogonić obiekt swojego zainteresowania. To są naprawdę silne zwierzęta ! Proszę  się zastanowić : inaczej ”rozmiar” i siła dogo działają np. na mężczyznę, który ma 180 cm zrostu, a zupełnie inaczej na kobietę mającą 160 cm wzrostu…

To jest rasa dla dorosłych. Dla mężczyzn (nie chłopców) i kobiet (nie dziewcząt) na określonym poziomie rozwoju intelektualnego i emocjonalnego. Mających naturalny instynkt i wyczucie, które dają im wiedzę o tym, jak z psami postępować. Dla ludzi którzy rozumieją to, o czym od lat mówi, i czego uczy Cesar Millan, bo DOGO MUSI ZNAĆ SWOJE MIEJSCE W HIERARCHII STADA, JAKIM JEST RODZINA, W KTÓREJ ŻYJE.

Wiele osób, które miały szczęście spotkać na swojej drodze mądrych ludzi, mających z dogo doświadczenie, po rozmowach z tymi doświadczonymi hodowcam i posiadaczmi dogo, ludźmi naprawdę wiedzącymi, o czym mówią, zrezygnowało z dogo na rzecz innej, bardziej dla nich odpowiedniej rasy (molosa).

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.