Archiwa tagu: nagonka

”POJEBY”,”WARIACI” i… -DARUJĘ SOBIE INNE OKREŚLENIA, KTÓRYMI EKO OSZOŁOMY LINCZUJĄ POSIADACZY DOGO ARGENTINO. ”OBROŃCY PRAW ZWIERZĄT” DOPUSZCZAJĄ SIĘ WZGLĘDEM NICH NAWET GRÓŹB KARALNYCH

1795995_721211007909526_99637653_o

zdjęcie:

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=721211007909526&set=p.721211007909526&type=1&theater

(Zdjęcia psiaków są własnością Oli i Kamila -Insane White Love)

W poniedziałek miał miejsce wypadek; zwykły spacer nagle zamienił się dramatyczną walkę o życie psa. Właściciele psa informują o tym społeczność fejsbukowej grupy ”Dogo Argentino Polska (Poland)”, zamieszczając drastyczne zdjęcie

Zdjęcie nagłówkiem: ”Tym razem śmierdziel był silniejszy..Trzymajcie za Nas kciuki!! Za dwie godziny będzie wszystko wiadomo.” sugeruje niby żartobliwy ton (o tego ”śmierdziela” chyba głównie poszło oszołomom), ale to pozory. W tym momencie Kamil i Ola bardzo liczą na trzymanie kciuków przez przyjaciół i znajomych, bo jest naprawdę źle…

Najaktywniejsza część członków DAP(P) zna i ich i psa. Znamy się z wystaw, wspólnych spacerów z psami i wielu godzin telefonicznych rozmów (Wam na stronie www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino pokazywałam ‚fotostory’ ”psie przedszkole” -to ‚fotostory’, jak i wiele innych znajdziecie na http://www.piesiole.pl ). Dlatego tak bardzo zszokowało nas wszystkich to, co nastąpiło potem, ”na zewnątrz”.

Przez cały dzień właściciele psa na bieżąco informowali znajomych z DAP(P) o jego stanie. Przede wszystkim o tym, że JAKIMŚ CUDEM udało im się na czas dotrzeć do lecznicy, że lekarz (ściągnięty przez nich telefonicznie) podczas bardzo poważnej operacji pozszywał porozrywane naczynia krwionośne i że pies ma ogromne szanse na przeżycie. Zamieszczali zdjęcia z poszczególnych etapów szycia Buco, uspokajając tym nie tyle nas -z daleka, przez ekrany telefonów i komputerów obserwujących sytuację- co samych siebie. Jedyne co my mogliśmy robić, to dopingować ich i przesyłać im tony pozytywnej energii. A w miarę jak stawało się jasne, że zagrożenie życia Buco mija, Ola i Kamil pozwalali sobie na pierwsze, rozładowujące napięcie żarty. W końcu żartowaliśmy wszyscy, bo to był bardzo ciężki dzień, w którym stres udzielił się nam wszystkim i chyba chodziło o to poczucie, że ”teraz już możemy przestać się spinać”. Wielu posiadaczy dogo, patrząc na zdjęcia Buco myślało o tym, jak niewiele potrzeba, aby spacer zmienił się ‚teksańską masakrę’ -dzików na terenach podmiejskich jest coraz więcej, a prawda jest taka, że sporo właścicieli argentynów temat ”Byliśmy na spacerze i z lasu wyskoczył na nas dzik” wciąż traktuje bardzo niepoważnie, z niedowierzaniem. Dzieje się tak najprawdopodobniej dlatego, że wszyscy ci, którzy tak go traktują, MIELI DOTĄD SZCZĘŚCIE spotykać na swojej drodze młodziutkie i małe sztuki. W poniedziałek w okolice, w których Ola i Kamil oglądali dom/y zaplątał się dorosły, ponad 100kilogramowy osobnik…

To fotograficzne story, które właściciele Buco wciąż na grupie DAP(P) uzupełniają, dało do myślenia wszystkim. Kamil wyszedł z założenia, że jego -poprawka: ich wspólne doświadczenie, powinno być nauką dla innych, nie tylko dla posiadaczy dogo, ale przede wszystkim osób, które rozważają wzięcie na siebie odpowiedzialności w postaci Dogo Argentino. Pokazanie tego wszystkiego pozwoliło uzmysłowić ludziom w dogo nie do końca ‚wtajemniczonym’, jakie sytuacje mogą stać się ich udziałem. To bardzo istotne, bo w przypadku Buco nie chodziło tylko o ”instynkt łowiecki”; on bronił swojej ludzko-psiej rodziny i robił to z pełnym poświęceniem: dzik zwiał.

W poniedziałkowy wieczór poprosiłam właścicieli psa o ”wrzutkę” na edukacyjną stronę www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino. Poprosiłam ich, aby ku przestrodze zamieścili fotograficzny zapis spaceru do chwili, w której spotkali ”śmierdziela”, ponieważ sytuacja, w której się znaleźli może nie być wyjątkiem i wszyscy pasjonaci dogo muszą być tego świadomi. Komentarz Kamila nie pozostawia złudzeń000

I NORMALNIE, W NORMALNYCH OKOLICZNOŚCIACH W TYM MIEJSCU BYŚMY SKOŃCZYLI. Może za jakiś czas po prostu opisałabym wam, jak Buco wraca do zdrowia (Może nawet pokusiłabym się o kosztorys -tak, niefajnie jest mówić o pieniądzach, ale powrót do zdrowia psa także kosztuje…). ALE ŻYJEMY W PRZYKREJ RZECZYWISTOŚCI, KTÓRA Z NORMALNOŚCIĄ MA NIEWIELE WSPÓLNEGO …

ROZDZIAŁ DRUGI

Zderzenie z rzeczywistością, czyli ”obrońcy praw zwierząt”

Specjaliści w danej dziedzinie mają to do siebie, że wychodzą z założenia -często niestety błędnego- że odbiorcy treści ich przekazu, mają choć minimalne pojęcie o tym, czym specjalista się zajmuje…

Rzeczywistość zmusza Kamila do ”wyjaśnień”, które dla uściślenia rzeczy oczywistych zamieszcza na grupie DAP(P):

k 01

k 02

k 03

k 04

”Obrońcy praw zwierząt” & groźby karalne:

01

03

04

05

06

07

08

Przy tych pierwszych siedmiu screenach pozostałe wydają się być ‚dziecinną igraszką”. Ale jest interesujące jak na te powyższe dowody, zareagowała społeczność zamkniętej grupy ”ADWOKACI ZWIERZĄT”, w której udzielają się jeden z panów ze screenów powyżej (Od numeru 18. screeny z grupy ADWOKACI ZWIERZĄT). Ciekawostką jest, że na swoim profilu pani, której nie przeszkadzał styl ‚konwersacji’ przywołanej powyżej, poważa się o uwagi na temat komentarzy na DAP(P) – hipokryzja level hard

p 01

p 02

p 03

p 04

p 05

p 33

p 34

p 06

p 07

p 07'

p 08

p 09

p 09'

p 09''

p 10

p 11

p 12

p 14

p 17

Zdjęcie trafiło do zamkniętej grupy ”ADWOKACI ZWIERZĄT” i tam także zaczęło robić zawrotną karierę:

p 40

p 41

p 42

p 44

p 43

p 44

p 45

p 46

Jak grupa zareagowała na tłumaczenie Kamila?:

p 47

70

71

Czy przejęli się tym?:

72

73

74

75

80

-nie, ”poziom rozmowy;” przestał odpowiadać i klasycznie zaczęło się o LEGALNIE KOPIOWANYCH uszach:

80

81

84

85

86

Czy ktoś przeprosił Olę i Kamila za wszystkie te, mówiąc bardzo delikatnie ”epitety”? Tak, do kilku normalnych osób dotarły FAKTY. Kilkoro ze zmanipulowanych miłośników zwierząt zrozumiało, że zostało wprowadzonych w błąd, że zdjęcie, które udostępnili nie przedstawia konającego psa, nad którym znęcał się nienormalny właściciel, ale psa, który bronił swojego ludzko-psiego stada w momencie PRZYPADKOWEGO spotkania z odyńcem. Niestety w chwili, w której zamieszczam ten tekst na blogu NIKT Z OBRZUCAJĄCYCH ICH BŁOTEM OSZCZERSTW I WYZWISKAMI NIE PRZEPROSIŁ ICH ani publicznie -tak nakazywałby charakter, którego widać ci ludzie nie mają- ani nawet w prywatnej wiadomości…

Na profilach tych osób i organizacji fejsbukowe życie kwitnie. Od chwili, w której okrzyknęli dwoje normalnych ludzi (oraz ich znajomych) zwyrodnialcami, zdążyli udostępnić już naście, może dziesiąt kolejnych zdjęć ”zwierząt w potrzebie”. Zdjęcie Buco i krzywdzące komentarze pod nim wciąż wiszą na ich ‚łolach’, ale oni w większości zapomnieli już, że dzień czy dwa wcześniej niezdrowo podniecali się wypadkiem, odpowiednio sensacyjnie przedstawiając sytuację, o której w istocie nie mają pojęcia i nawet nie udają, że chcą to zmienić… Zapomnieli, ale swoje zrobili… Oczywiście są też panowie i panie wyjątkowo perfidnie nieumiejący przyznać się, że dorobili ideologię do zdjęcia… Jedna z organizacji (przecież tych, którzy ”wiedzą lepiej” jest znacznie więcej niż wam tu przedstawiłam) uśmierciła już nawet psa Kamila i Oli, a „”ADWOKACI ZWIERZĄT” nie bardzo wiedząc, jak odnieść się do merytorycznych uwag Kamila i moich zajęli się …”uszami” -w każdym razie ”uszy” prowadziły w chwili, w której rezygnowałam z możliwości zabierania głosu w tym zacnym(?) towarzystwie.

Sprawą naruszenia i ciągłego NARUSZANIA dóbr osobistych Oli i Kamila zajmie się profesjonalista.

Zachęcam do podglądania jak Buco dochodzi do zdrowia na grupie DAP(P) 🙂 Dziś (w czwartek) był na kontroli i wszystko wskazuje na to, że już za tydzień szwy zostaną zdjęte 🙂

Nie wiem dlaczego aż tyle osób ma taką dziwaczną manię; zgnoić kogoś, oczernić, opluć oszczerstwami i to wszystko niby w ”dobrej wierze”. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, tym bardziej, że CO STAŁO SIĘ W PONIEDZIAŁEK, WIADOMO OD SAMEGO POCZĄTKU. I TO BARDZO DOKŁADNIE. Nie wiem też dlaczego ludzie tak straszenie -bo ”strasznie” to najwłaściwsze słowo- przywiązują się do swoich wyobrażeń i upierają się na niemających nic wspólnego z prawdą wersjach, które kolejne osoby modyfikują, coraz bardziej je ubarwiając. Bezsilność, którą odczuwali wszyscy usiłujący sprowadzić oszołomów z powrotem na planetę Ziemia jest porażającym uczuciem, ale mam nadzieję, że czytelnicy bloga mają nawyk WERYFIKOWANIA tego, co czytają, tego, o czym słyszą, że zadają sobie pytanie w rodzaju ”Co FAKTYCZNIE wynika z tego zdjęcia?” i że posiadają zdolność samodzielnego myślenia 🙂 Moi drodzy bycie Prometeuszem wciąż dużo kosztuje, życzę nam wszystkim, żeby z tej ”przygody” jak najwięcej osób wyciągnęło wnioski (z każdego jej aspektu).

Kamil i Ola pokazali, że w tak trudnej sytuacji, kiedy z psa dosłownie krew się leje, jedyne co może nas uratować to NASZA ZIMNA KREW. Trzeba być przygotowanym; umieć i być w stanie udzielić psu pierwszej pomocy, uspokoić go, mieć ‚swojego’ weterynarza i sprawdzoną lecznicę -nie ma czasu na ‚eksperymenty’ oraz, że TO WŁAŚNIE CZAS decyduje o … wszystkim. Jest mi bardzo przykro, że wielu podobno kochających zwierzęta ludzi, zupełnie tej lekcji nie zrozumiało, ale cieszę się, że was drodzy czytelnicy wśród tych ignorantów nie znajdę. Jednym z celów, dla których grupa ”Dogo Argentino Polska (Poland)” na fejsbuku powstała, było dzielenie się wiedzą i doświadczeniami. Lekcja, którą dostaliśmy w poniedziałek była lekcją, można powiedzieć ”ściśle stargetowaną”, ale może także fani yorków i labów coś z niej dla siebie wyniosą…

Lekcja, która wynieśliśmy z nagonki na Kamila, Olę i praktycznie rzecz biorąc, całe środowisko DA jest… Po prostu bolesna. Z drugiej strony codziennie się czegoś uczymy.

Edit: luty 2017 r.

Parę razy podkreślałam, że kiedyś byłam wielką fanką ciętych uszu i -co także przyznawałam- nie myślałam o tym, jak to jest z tymi uszami naprawdę… Praktycznie nie obchodziło mnie jakie ”czary” i kto ”odprawia” nad uszami znanych mi z wystaw i internetu Dogów Argentyńskich i Kanaryjskich, które rodzą się w Polsce. Serio, miałam to gdzieś, bo mój ”egoizm patrzenia na ładne psy” był zaspokojony i inne wątki z uszami związane były mi obojętne. Byłam jak inni ‚ uszni ignoranci’ (takie ‚słowotwórstwo’ najlepiej oddaje istotę rzeczy), skupiałam się na ”wyrazie” głowy z uszami ciętymi i gdzieś miałam psi ”koszt” kopiowania uszu. Jak w grudniu 2015 r. napisałam w baaaaarodzo długim tekście https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2015/11/17/winter-is-comming-rozmnazacze-nieprzebadanych-psow-koniec-tabu-kopiowania-obcinania-psom-uszu/ w ciemno ”kupowałam” teksty ”znajomych” o ”legalnym kopiowaniu”, bez sprawdzenia polskiego stanu prawnego, bo to było wygodne. Jednak dowiadując się, jak powszechnym zjawiskiem jest dziś dysplazja w ulubionych przez mnie rasach (zaczęło się od dysplazji w Dogo Canario/Presa Canario), uzmysłowiłam sobie, że nie można mówić o tym problemie, ignorując przy tym kwestię okaleczania uszu psów typu presa, bo hodowlana rzeczywistość pokazała/obnażyła, że warto ryzykować życiem psów, by obciąć im uszy, ale nie warto ich prześwietlać, by uratować je od kalectwa. Z mojego punktu widzenia to, że poznałam los ”paru” cierpiących z powodu dysplazji stawów psów typu presa z ”renomowanych” hodowli ZKwP (znanych mi i nieznanych osób zajmujących się rozmnażaniem tych psów) jest o tyle dobre, że dzięki temu poznałam prawdziwą twarz wcześniej ”znanych” mi tzw hodowców. Kiedy dotarła do mnie skala zjawiska dysplazji, zbulwersowało mnie, że tyle wysiłku (i ”kombinowania”) wkładają tzw hodowcy w to, żeby psy ”kozacko wyglądały”, a nie przejmują się ich (ewentualnym) fizycznym kalectwem.

Uważam, że swego rodzaju ewolucja, która nastąpiła w moim podejściu do okaleczania uszu u presy, biorąca się z ”odpuszczenia sobie słuchania mądrość hodowców” dobrze obrazuje ewolucję, którą przechodzą niektórzy właściciele tych psów, gdy odkrywają, że ich ulubieńcy (okaleczeni i ”kozacko wyglądający” lub nie) są psami kalekimi z powodu dysplazji. Jestem zdania, że byłoby nieuczciwością w stosunku do Was, moich czytelników ”cenzurowanie” tekstów sprzed ”przebudzenia”.

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz grafik bez zgody autora jest zabronione.