Archiwa tagu: polskie prawo

O SNUCIU POD PUBLICZKĘ OPOWIEŚCI O ”UŻYTKOWOŚCI” DOGO ARGENTINO, CZYLI POLOWANIE Z DOGIEM ARGENTYŃSKIM W POLSCE

SmallDislike

Opowieści dziwnej treści

Konsekwencja i jej brak w snuciu przez część polskich tzw hodowców Dogo Argentino, opowieści o potencjalnej (i podobno nie tylko) użytkowości ich psów jest (na swój sposób) fascynującą kwestią.

Niektórzy Hodowcy twierdzą, iż ”kładą nacisk na użytkowość argentynów”. Na ”utrzymywanie, zachowywanie i przekazywanie dalszym pokoleniom” tzw ”cech kluczowych dla rasy” i ”dla podtrzymywania jej pierwotnego przeznaczenia”. I że robią, to pomimo faktu, iż w Polsce, z Dogami Argentyńskimi w tradycyjnym dla tej rasy stylu (monteria) polować nie wolno. Pomimo, że w Polsce polować z psem/psami można jedynie w ramach przepisów obowiązującego u nas prawa, a te uniemożliwiają wykorzystywanie Dogów Argentyńskich do/w monterii. I Że robią to po to, by ich psy (gdyby [jakimś cudem] trafiły do rodzimej Argentyny) wciąż ”mogły wykazać się cechami niczym nieustępującymi rdzennie argentyńskim Argentynom”.

Serio?

Kiedy czytamy komentarze pod zdjęciami; na forach internetowych, na grupach i w publicznej części facebook’owych profilów (tzw) hodowców i niektórych nadgorliwych nabywców, możemy wyłapać rzucone ”mimochodem” uwagi na temat cech, które (podobno) ”możemy zaobserwować” u ich psów (psów widocznych na zdjęciach). Teksty te służą praktycznie tylko do podtrzymywania kitów o ”zgodności z wzorcem” i ”oku” hodowcy, który zostawił sobie takie właśnie ”wybitne” psy do hodowli. No i czasem też możemy przeczytać nieśmiało przemycony komentarz na temat tego, kto i gdzie ”sprawdzał” swoje psy… W większości przypadków, w rzeczywistości chodzi o sytuacje, w których podczas spaceru pies ”urwał się” i pobiegł za dzikiem w las… Potem do takiej przygody dorabia się całe zaplecze ”o tym, jak to się miało okazję przekonać, o ‚zachowaniu cech typowych dla rasy’, u swojego psa”… W końcu dziś Facebook czy forum internetowe, są jak papier i przyjmują wszystko.

Podobno 

Osoby, które w Polsce ”polują” ze swoimi Dogami Argentyńskimi (o ile naprawę to robią), nie wypisują głupot na forach. I przede wszystkim, podobno polują z tymi Dogo Argentino tak, jak poluje się z wyżłami czy posokowcami… Czyli, że biały ”podejmuje ślad i tropi”… Że taki argentyn idzie górnym wiatrem albo (od zestrzału) po farbie/za posoką a potem… odpuszcza. I nie robi tego, czego należałoby się po nim spodziewać w związku z tym, że to Dogo Argentino… … … Pozostaje wierzyć, że o ile naprawdę mamy w Polsce takich myśliwych, to są to jakieś wybitne jednostki, którym naprawdę udało się tak ułożyć ich psa/psy, że nie uderza/ją w zwierzynę, gdy mają ją do niej dostęp i mają ją ”na widelcu”, tylko odpuszczają i czekają aż myśliwy zwierzynę ustrzeli… Że te Dogi Argentyńskie, jak to się mówi ”nie mają kontaktu” ze zwierzyną… (Tego ”kontaktu”, który tak podnieca różnych ziutków, oglądających na YT filmiki z dogo ”w akcji”.) Nie wierzę w to. Ale o tym wątku ”użytkowości”, kiedy indziej. Teraz zajmijmy się ”użytkowością” od strony anatomii.

”Forum pierwszego kontaktu”

Na takim właśnie, kiedyś popularnym, jako ”forum pierwszego kontaktu” dla osób zainteresowanych Dogo Argentino, forum, które ostatnio zmieniło nazwę, prowadzone były jakiś czas temu, mocno przeintelektualizowane wywody na temat braków w uzębieniu, które zdaniem forumowych gwiazd tamtego czasu, były/są ”zamachem na użytkowość” Doga Argentyńskiego i z tego powodu ”Psy z brakami (w uzębieniu) powinny być usuwane z programów hodowlanych”*. Było to o tyle śmieszne, że przy ”klasie” prezentowanych tam psów, ich tzw ”typowości” itd., osoby robiące ”skandal” z braków w uzębieniu, powinny wziąć buzię w ciup i w ogóle się nie odzywać. Braki w uzębieniu, dyskutowane jako ”zbrodnia przeciw użytkowości”, gdy forum roi się od zachwytów nad osobnikami anatomicznie słabymi, niekiedy obciążonymi wręcz ”walącymi po oczach” wadami, psami, których dodatkowo ani jakość słyszenia nie jest znana, ani wyniki RTG, (przynajmniej) stawów biodrowych i łokciowych, a które mają uprawnienia hodowlane i są rozmnażane, to farsa. Gdyby powtarzające się (o podłożu recesywnym) braki w uzębieniu, miały być największym problemem Dogo Argentino, dogo-świat byłby piękny. Dodajmy, że gdyby te braki miały być powodem do dyskwalifikacji zwierzęcia, jako osobnika ”niewartego użycia w programach hodowlanych”, mogłoby okazać się, że się połowa psów prezentowanych na tamtym forum, nie powinna się urodzić albo być rozmnażana… ”Najstarsi górale” 😉 związani z początkami hodowli argentynów w Polsce, pamiętają (i wciąż mają) zdjęcia najmocniej lansowanych na tamtym forum, szczerbatych założycieli linii…

Tak więc, traktowany wybiórczo i nachalnie lansowany swego czasu, temat ”braków w uzębieniu”, to jedyny wątek związany z anatomią, która nierozerwalnie łączącą się ze zdolnością do użytkowości danego zwierzęcia, jaki kiedyś ”na serio” podjęto publicznie w odniesieniu do Dogo Argentino urodzonych w Polsce, na tamtym bardzo specyficznym forum… Niestety merytoryczne, wartościowe dyskusje o anatomii to temat poruszany tam z największą niechęcią. W istocie ”anatomia” białych, to temat w ogóle nieporuszany…

Najpopularniejsi, dzięki kitom z for a dziś i fejsbuka, tzw hodowcy, nie chcą albo wręcz nie są w stanie (nie umieją, mają oczy, ale nie widzą i po prostu brak im wiedzy) patrzeć na Dogo Argentino jako ”zagadnienie” w sposób całościowy. W tych swoich publicznych ”wywodach”, które zdarzają im się dla ”podlansowania się” w oczach potencjalnych klientów (nabywców szczeniaków) nie łączą z sobą wszystkich aspektów, które muszą się wzajemnie uzupełniać, by decydować o tym, w naszych polskich warunkach CZYSTO TEORETYCZNIE, czy dane zwierzę w istocie byłoby zdolne do polowania w argentyńskim stylu… Właściwie to do jakiegokolwiek polowania w ogóle, nawet tylko takiego w stylu ”staropolskim”…

Drodzy czytelnicy, wystarczy odrobina inteligencji, by wiedzieć, że to nie brak jakiegoś zęba* zdecyduje o tym, czy jakiemuś Dogo Argentino uda się zwierzynę;

dogonić (poprawna budowa ciała w części odpowiadającej za napęd; solidny kościec, umięśnienie, kątowanie, budowa łapy i wydolność układu oddechowego; głęboka klatka piersiowa, w której płuca i serce mają dość miejsca, prawidłowa budowa czaszki),

pochwycić (odwaga, wrodzony instynkt, prawidłowa budowa czaszki; szczęk, siła, którą dają prawidłowa budowa całego ciała i trening, bo TYLKO ORGANIZM PSA, KTÓRY JEST  W   FORMIE (I JEST NAUCZONY  J A K  POLOWAĆ), JEST W STANIE SPROSTAĆ OGROMNEMU WYSIŁKOWI JAKIM JEST  P O L O W A N I E),

utrzymać (budowa, siła, trening, poprawny chwyt; właściwy zgryz i ROZMIESZCZENIE ZĘBÓW** i krótkie fafle, pozwalające na swobodne oddychanie psu trzymającemu zwierzynę).

Wiele czynników decyduje o zdolności lub jej braku do sprostania wyzwaniu, jakim jest ta czysto teoretyczna monteria, do której to niby mają być zdolne ”wszystkie” rodzące się w Polsce Dogi Argentyńskie. Doprecyzuję, że mam na myśli Dogo Argentino urodzone w hodowlach zarejestrowanych w stowarzyszeniu Związek Kynologiczny w Polsce. Inne twory i stowarzyszenia, w których rozmnaża się psy tej rasy/”w typie rasy”, na tę chwilę nie dają wiarygodnych podstaw do traktowania ich jako alternatywy. Nad czym, podkreślam, że ubolewam, gdyż mierżą mnie buta i arogancja znaczącej części członków ZKwP, uznających, że sam fakt przynależności do Związku Kynologicznego w Polsce czyni z nich święte krowy, nawet gdy dopuszczają się praktyk pseudohodowlanych. Brzydzą mnie też praktyki osłabiające i ograniczające, konkurencję, praktyki monopolistyczne, których dopuszczają się niektórzy członkowie ZKwP, obnażając przy tym swój brak zrozumienia zasad konkurencji i wolnego rynku. Zaciekłe, niejednokrotnie pozbawione podstaw a czasem dające wrażenie obłąkańczego, bronienie i tak już dominującej pozycji ZKwP, tego monopolu Związku Kynologicznego w Polsce, przez tzw kynologów, będących członkami tego stowarzyszenia, jest działaniem szkodliwym dla polskiego rynku kynologicznego. Miejmy nadzieję na zmiany w najbliższej przyszłości. Być może osoby zajmujące się rozmnażaniem psów tej (i nie tylko) rasy w strukturach innych niż ZkwP, zasłużą na nasze zaufanie? W przypadku argentynów z pewnością pomogłoby w tym bezwzględne, obligatoryjnie narzucone (w regulaminie danego stowarzyszenia) jako element kwalifikacji hodowlanej, przeprowadzanie badań w kierunku wykluczenia jednostronnej głuchoty (BAER TEST), wad aparatu ruchu (min. RTG) oraz serca u osobników używanych do rozrodu. Oraz testy psychiczne z prawdziwego zdarzenia… Gdyż z punktu widzenia tzw konsumenta, potencjalnego nabywcy psa, właśnie certyfikowane wyniki badań znacząco podnoszą zaufanie do producenta danego towaru. (W tym przypadku hodowcy rasowego psa i jego ”produktu”, którym jest dziś pies -hodowla rasowych psów nazywana jest ”amatorską”, ale członkowie ZKwP też sprzedają psy nabywcom za określone i wcale niemałe kwoty). Jest to coś, czym inne stowarzyszenia zrzeszające osoby rozmnażające psy rasowe, mogą o klientów zawalczyć. I coś, czego wciąż nie rozumieją w strukturach ZKwP. (O tym jak i to niestety w przytłaczającej większości przypadków, członkowie ZKwP, tzw hodowcy, reagują na samo tylko upublicznienie przez nabywcę pieska, informacji, że ”psiak z hodowli X cierpi na schorzenie Y” można przekonać się śledząc to, co dzieje się na fejsbukowych grupach o tematyce kynologicznej…) Pozostaje także nie tracić nadziei, że ograniczeni umysłowo członkowie ZKwP kiedyś pojmą, że ograniczanie dostępu do rynku osobom, które chcą psy hodować, ale oczekują wyższych niż obowiązujące w ZKwP standardy (np. obowiązkowe badania DNA potwierdzające treść rodowodów), ograniczanie poprzez min. tzw czarny PR, nie robi z nich ”prawdziwych hodowców” ani ”uczciwych ludzi” a z tych, których oczerniają ”pseuduchów”. Konkurencja jest zjawiskiem pożądanym, gdyż prowadzi do poprawy jakości towarów i usług, a także zakresu ich wyboru. Przeciwdziałanie kształtowaniu się warunków niezbędnych do powstania i/lub rozwoju konkurencji, poprzez np. działania dyskredytujące potencjalnych nabywców, co do których choćby jeden tylko członek ZKwP podejrzewa, że być może zechcą danego psa z rodowodem ZKwP/FCI, użyć do hodowli pod szyldem stowarzyszenia innego niż ”jedynie słuszny Związek Kynologiczny w Polsce”, narzucanie ”podejrzanym” uciążliwych warunków umów, pokazują jak poważny jest problem. Kiedy jakiś ‚byt’ ma monopol, nie jest istotne jak ten ‚byt’ funkcjonuje. W świecie kynologicznym jeśli standardowo np. odmawia się sprzedaży szczeniąt osobom, które są zarejestrowane w stowarzyszeniu hodowców, w którego regulaminie wpisane są jako element kwalifikacji hodowlanej np. badania wykluczające dysplazję dla wszystkich używanych w programach hodowlanych osobników i/lub obowiązkowe testy DNA potwierdzające zawartość rodowodów, nazywając przy tym tych odrzuconych klientów/ niedoszłych nabywców pseudohodowcami, uniemożliwia się takim osobom nie tylko pozyskanie psów o tzw udokumentowanym pochodzeniu (którym tak się wszyscy w ZKwP szczycą…), ale zamyka się im możliwość działania poza strukturami ZKwP, które ciągle ucieka od wymogów badań… Wróćmy do czynników decydujących o zdolności (lub jej braku) do sprostania wyzwaniu jakim jest ta, w polskich warunkach czysto teoretyczna monteria i skupmy się po prostu na sprawności Doga Argentyńskiego.

Sprawny Dogo Argentino

To zaczyna się od sposobu sprawowania opieki nad szczenięciem. To, jak będziemy o psa dbać my, jak hodowca dba o jego rodziców, decyduje o prawidłowym (bądź nie) rozwoju kośćca i masy mięśniowej. Właściwe, mądre, dostosowane do potrzeb tej konkretnej rasy żywienie jest niezbędne. Niedożywiony/źle żywiony szczeniak/młody pies nie rozwinie się w optymalny do wymagań, sposób. I nie będzie zdolny do monterii w tej nawet czysto teoretycznej wersji.

Stąd wzorzec rasy przewiduje wzrost minimalny, oraz jego górną granicę. Osobniki o cechach gigantyzmu czyli wzroście powyżej 68 cm, który wciąż traktowany jest jeszcze jako górna granica dla samca rasy Dogo Argentino, choć Argentyński Klub Rasy obniżył tę granicę i wymaga, by samce nie przekraczały wzrostu 65 cm w kłębie, jest niedopuszczalny szczególnie u suk, które nie powinny przekraczać 65 cm, a jak wymaga Argentyna 64 cm w kłębie.

Drodzy czytelnicy, pamiętajcie, Dogo Argentino to nie koń, nawet nie kucyk. Dogo Argentino to pies, jedyny na świecie myśliwski molos rasy dosłownie zaprojektowanej, począwszy od wizji twórcy, do uzyskania przez niego optymalnego efektu. Nie tolerujmy niszczenia tego skończonego dzieła przez partaczy mających pomysły na ”poprawianie” cech, które zostały szczegółowo i jasno opisane, zdefiniowane przez wzorzec rasy Argentyńskiego Klubu Dogo Argentino. Pamiętajmy, dr. Jose Luis Forlla sam robi wyjątki tylko dla egzemplarzy wybitnych (Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech sprawdzi znaczenie słowa ”wybitny” w słowniku) i że czyni to, jako człowiek postrzegający tę wybitność w szerszej, powiązanej z monterią, perspektywie: http://dogoargentinoclub.pl/info/wzorzec/uwagi-na-temat-wysokosci/. Przypomnijcie sobie o powyższych faktach, kiedy następnym razem rzuci się wam gdzieś w necie w oczy połączenie wyrazów ”dogo” i ”użytkowość”. I pamiętajcie o tym odwiedzając wystawy psów rasowych, oglądając fotki ”championów” na stronach hodowli itp. Nie dajcie sobie wciskać kitów. Nauczcie się patrzeć i łączyć fakty. Zdolność do ”sprawdzenia się podczas polowania na grubą zwierzynę”, do polowania w klasycznym, przypisanym do tej rasy stylu, jest możliwa tylko u zwierząt posiadających jak najmniejszą liczbę wad anatomicznych. Każdy błąd anatomii obniża wydolność organizmu i wpływa niekorzystnie na użytkowość psa. Do tego dane zwierzę musi mieć instynkt i odwagę, czyli cechy psychiczne. Hodowca i/lub właściciel, który twierdzi, że jego pies byłby w stanie sprostać polowaniu na grubego zwierza w stylu przypisanemu tej rasie, sam także musi spełnić określone kryteria. Argentyn nie jest psem dla ludzi nieaktywnych i/albo rozchwianych psychicznie, niebędących w stanie być dla psa tej rasy przewodnikiem na co dzień i partnerem podczas treningu. A obie te rzeczy są niezbędne psom niezależnie od rasy, ale w przypadku białych są konieczne dla zachowania równowagi psychicznej psa oraz zapewnienia bezpieczeństwa otoczeniu, w którym ten przebywa. Hodowca/właściciel, który sprawia wrażenie, że nie jest/nie byłby w stanie zapewnić psu odpowiedniej ilości ruchu i treningu, nie jest/nie będzie w stanie zapewnić mu odpowiedniej ilości ruchu i jakości treningu. (To samo tyczy się nabywców szczeniąt.). Kiedy hodowca/właściciel wygląda jak ktoś, kto bardzo lubi jeść, ale najwyraźniej ma problem ze spalaniem kalorii to nie jest ktoś, kto trenuje z argentynem. Niektórym wydaje się, że można puścić psa luzem, jechać samochodem obok niego i to wystarczy. Nie. Nie wystarczy. Może to może być ”uzupełnienie”, ale na pewno nie ”podstawa” i jedyna forma ”treningu”. Przy białych sylwetkę utrzymuje się bez większych wyrzeczeń. Z argentynem się nie tyje.

I chociaż nie wszyscy Argentyńczycy polujący ze swoimi psami są ”fit”, to pamiętajmy, polscy hodowcy muszą starać się kilka razy bardziej, bo w Polsce nie można ”puścić dogo” za dziką zwierzyną, której na koniec wbija się nóż w serce. (Na marginesie, kto z tych posiadających psy ”mogące konkurować” z argentyńskimi, hiszpańskimi czy na przykład francuskimi, byłby w stanie sprostać im, jako ich prawdziwy partner?  (To pytanie retoryczne.) Dlatego polscy posiadacze DA muszą wymyślać swoim psom inne rozrywki. A pierwszym dowodem na to wymyślanie rozrywek jest forma lub chociaż brak zadyszki u hodowcy/właściciela psa po minimalnym wysiłku fizycznym.

Na koniec, jeżeli hodowca sprawia na was wrażenie powodujące, że za najwłaściwsze uznajecie, że najkorzystniej byłoby dla niego, żeby pogadał z kimś takim, jak Cesar Millan albo inny trener personalny, który pomoże mu uzyskać stan calm assertive energy (wskazówki CM, dotyczące formy psychicznej są nie do przecenienia), nie kupujcie od niego szczeniaka. Taki ktoś sam potrzebuje pomocy, nie liczcie więc, że w przyszłości, kiedy natraficie na pierwsze wychowawcze problemy ze swoim dogo, ten ktoś pomoże wam, udzielając rzeczowych wychowawczych wskazówek…

Zuza Petrykowska

*Nie wolno kojarzyć z sobą osobników, u których powtarzają się wady

** Braki w uzębieniu mają znaczenie, kiedy przychodzi do chwytania

fot. http://www.proairsoftsupplies.co.uk/acatalog/3d_pvc_facebook_dislike_finger.html

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autora jest zabronione. 

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino