Archiwa tagu: rage syndrome

ADOPCJE DOGO ARGENTINO (”JAKA PIĘKNA KATASTROFA”)

Grek-Zorba5-340x233

Za każdym razem, kiedy gdzieś pojawia się ogłoszenie o ”dogo do adopcji” albo o psie ”w typie dogo”, a chwilę potem grupka oszołomów zachęcających do adoptowania tego zwierzaka, zastanawiam się skąd ta odwaga w braniu na siebie odpowiedzialności za namawianie ludzi do przyjmowania na siebie odpowiedzialności za psy, o których najczęściej wiadomo: NIC.

Są momenty, że myślę, że to ”skancerowana odwaga”. Skancerowana głupotą i brakiem wyobraźni, kompletnym niepokalaniem myślą, że zachęcanie do adoptowania psa, o którym wiadomo NIC, ALBO JAK OSTATNIO, W PRZYPADKU AFERY (imię suki), ŻE JEST GŁUCHY, to branie na siebie odpowiedzialności za to, jak osobie/osobom adoptującym psa (TEJ BARDZO TRUDNEJ/WYMAGAJĄCEJ W PROWADZENIU RASY) i temu psu, ułoży się wspólna historia – oszołomstwo w najczystszej postaci.

Temat adopcji jest złożony. Są przypadki rasowych psów pochodzących z zarejestrowanych hodowli typu ”rozmnażalnia” i tych ”w typie” z pseudohodowli. Psów, które trafiły do zupełnie przypadkowych osób, ludzi którzy sobie z tymi psami nie poradzili i się ich po prostu pozbyli – uprzednio niszcząc psychikę i zdrowie fizyczne/zaburzając fizyczny rozwój tych zwierząt.

Tak więc mamy PSA WYMAGAJĄCEJ/TRUDNEJ W PROWADZENIU RASY, którego na początku trzeba zdiagnozować, czyli dowiedzieć się o nim, jak reaguje na różne sytuacje, zwierzęta, ludzi… Czy jest zsocjalizowany, czy jego socjalizacja była zaburzona przez debilne postępowanie ”pierwszego opiekuna”? Czy ma problemy ze zdrowiem? Jeżeli tak to jakie konkretnie? I ile nas ta adopcja będzie kosztowała. Nie tylko w sensie finansowym -aczkolwiek ten aspekt jest także szalenie istotny (behawioryści są drodzy), ale w znaczeniu tego, ile czasu będziemy musieli poświęcić psu na ”wyprowadzenie go” do stanu, który powszechnie uważa się za normalny.

No i mamy psy głuche… Niestety. Wciąż. Oby wkrótce nastał koniec ”głuszców do adopcji”.

Na hasło ”dla głuchego dogo musi być odpowiednia osoba”, wielokrotnie, w rozmowach ze znajomymi hodowcami dogo, pojawiał się tylko jeden wniosek: NIE MA ODPOWIEDNIEJ OSOBY DLA GŁUCHEGO DOGO ARGENTINO. ODPOWIEDNIA OSOBA TO TA, KTÓRA USYPIA GŁUCHE DOGO.

Zazwyczaj adoptującymi różnej maści psie kaleki -my skupmy się na głuchych przedstawicielach powerful breeds- są ludzie o wielkim sercu, idealiści. Ktoś taki myśli sobie coś w stylu ”Babcia miała głuchego kota i jakoś sobie dawał radę”/”Głusi ludzie ogarniają życie jakby nie byli głusi” -to bardzo urocze i ”romantyczne”, ale pies jest tylko psem.

Głuchy Dog Argentyński nie przestaje być ”zlepkiem” pokoleniami podbijanych cech, które czynią z niego Dogo Argentino -psa rasowego, który powstał po to, by wykonywać ściśle określony rodzaj zadań. Głuchy pies po prostu nie może być specjalistą, nie może sprawnie wykonywać pracy, do której został stworzony (Najczęściej dlatego, że głuchota jest tylko jednym z zaburzeń, objawem, który człowiekowi jest najłatwiej ”wychwycić”. Proszę nie zapominać o tym, że BIAŁE PSY SĄ BIAŁE W WYNIKU GENETYCZNEGO ZABURZENIA NIEPOZWALAJĄCEGO NA WŁAŚCIWE FUNKCJONOWANIE TYROZYNAZY – POLECAM SIĘGNĄĆ DO TEGO ARTYKUŁU:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/07/)

Głuchota nie wyłącza instynktu. Głuchy pies nie zostaje przez naturę ”wykastrowany” z tego wszystkiego co ma w genach, on po prostu, w okolicznościach, które nierzadko trudno jest opanować doświadczonym posiadaczom dogo, na co dzień żyjącym z W PEŁNI ZDROWYMI PRZEDSTAWICIELAMI TEJ RASY, staje się zwierzęciem nad, którym opiekun ZUPEŁNIE nie ma kontroli.

Powstrzymać przed ”ubiciem” małego zwierzątka w pełni słyszące i prawidłowo zsocjalizowane, acz przez ułamek sekundy niedopilnowane dogo, jest niezwykle trudno. I prawdę mówiąc powodzenie takiej akcji graniczy z cudem. Powstrzymać głuche dogo, kiedy przestraszone ”najściem intruza” -w sytuacji, która normalnego psa zupełnie by nie pobudziła- atakuje człowieka jest… Powodzenia, bo będzie bardzo potrzebne. Kropka.

Ludzie adoptujący głuche dogo, bulle, generalnie głuche psy, zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że o ile oni sami mogą się przyzwyczaić do tego, jak bardzo specyficzna jest relacja z głuchym psem, że taki pies chodzi za opiekunem jak cień, że wpatruje się w niego ciągle i na podstawie zachowania opiekuna ”ogarnia rzeczywistość” (A co kiedy pies się starzeje i wzrok mu się psuje?), może to być trudne do zaakceptowania dla innych. Wszystko fajnie, kiedy ktoś bierze tego psa, żyjąc solo albo bierze go para. Ale kiedy para się rozstaje albo pojawia się ”love of life” nie jest powiedziane, że relacje tej osoby z psem ułożą się równie cukierkowo – często to jest pierwszy etap, którego głuchy pies nie przechodzi i ląduje w schronie (znowu)…

Potem, kiedy ”love of life” wypala na tyle, że pojawia się dziecko… Większość głuchych psów traci dach nad głową.

Skazywanie psa na schronisko, obijanie po ”Domach Tymczasowych”, to powolne wykańczanie go, niszczenie i obleśna hipokryzja.

Mamy XXI wiek, wiemy dlaczego białe psy są białe, mamy możliwość przeprowadzenia badania słuchu szczeniąt, zanim wydane zostaną nowym opiekunom i naprawdę nie ma alibi dla tych, którzy przerzucają odpowiedzialność za swoją nieuczciwość na innych. Hodowca, który nie usypia głuchych szczeniąt, a przekazuje je do fundacji -jak to miało miejsce w przypadku suki oferowanej jako ”Afera”- nie powinien mieć prawa do hodowli rasowych psów, ponieważ łamie wszelkie zasady etyki hodowlanej. (A ukrycie tej głuchej suki przed komisją dokonującą przeglądu hodowlanego, to szczyt -brak mi słów, więc urwę w tym miejscu.).

Kiedy pierwszy raz (ponad dwa lata temu) pytałam na dawnym Forum Molosy -dziś ”Pupileo”- o to, jak jest ze słuchem u polskich dogo, gwiazdy forum prawie mnie zjadły. Zostałam ”trollem”, bo niby ”obrażałam hodowców”, dostałam jednego bana, potem drugiego, atakowano mnie na na pełnej linii, a na Dogomania Forum hodowców, których gwiazdy FM uważały za moich ”przyjaciół”, pomawiano, szkalowana i nawet im grożono…

Dziś, po wybuchu AFERY nie czuję krztyny satysfakcji, przeciwnie jest mi bardzo przykro, że ”gwiazda”, która pluła na mnie z największą zaciekłością, wypuściła wiele problematycznych -mówiąc najdelikatniej- pod względem jakości słuchu, dogo. Na szczęście prawie wszystko można naprawić i plusem tej AFERY jest to, że udało się nam zorganizować akcję ”BAER dla Dogo Argentino”, która powstała specjalnie z myślą o dogo z przydomkiem, który powinna nosić ”Afera”, gdyby hodowla, z której się wywodzi była naprawdę… uczciwa.

Do wzięcia udziału w ”BAER dla Dogo Argentino” zachęcam wszystkich posiadaczy dogo, których psy nie mają jeszcze za sobą tego badania. Zróbmy coś, czego nie zrobił nikt przed nami i zadbajmy o to, żeby w przyszłości wszystkie polskie dogo słyszały.

www.facebook.com/baerdladogoargentino – w tym miejscu znajdziecie informacje dotyczące akcji 🙂 nawet jeżeli link nie zadziała 🙂 i pojawi się komunikat, że strona została wyłączona 🙂 nie została wyłączona 🙂 zapewniam 🙂

Mamy nadzieję, że kiedy temat AFERY już okrzepnie 🙂 BAER przestanie być tematem tabu 🙂

O ile wiem wciąż jeszcze są miejsca i od grudnia 2013 do marca 2014 można umówić się na wykonanie BAER TEST we Wrocławiu, w cenie 50 złotych 🙂 W tym celu należy kontaktować się z Panią Justyną Ciechańską, adres email: bulteriery@gmail.com 🙂

Zuza Petrykowska

Ps. głuche psy, o ile już mamy z takimi do czynienia, powinny żyć w psich stadach, z innymi psami, bo żaden człowiek nie ułoży/zsocjalizuje głuchego psa tak, jak zrobi to stado. Dlatego też głuche psy (NA SWOJĄ WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ) adoptować mogą jedynie osoby, które mogą liczyć na psią pomoc. Innymi słowy, psiarze posiadający warunki na to, by utrzymywać kilka/kilkanaście psów – ideałem, w takiej nie-idealnej sytuacji, byłoby, gdyby takie psy pozostawały w hodowlach.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

JAK SŁUCH U DOGO ARGENTINO? CZYLI GŁUCHOTA & BAER TEST – Z CYKLU ZANIM KUPISZ

02-09-02hudson-getting-baer-testedPies rasowy tym różni się od kundla, który posiada wypadkową cech typowych dla psa domowego, z których żadna nie przeważa na pozostałymi, że jego rasowość szczególnie predysponuje go do wykonywania OKREŚLONYCH czynności.

Twórcy KAŻDEJ z ras skupieni byli na ”podbijaniu” określonej cechy/umiejętności występującej u psa jako gatunku, poprzez systematyczną selekcję, czyniąc w ten sposób z psów danej rasy, specjalistów w konkretnej (czasem w kilku) dziedzinie.

To rasa czyni z psa myśliwego, tropiciela, zaganiacza, szczurołapa albo aportera. Ktoś ŚWIADOMIE (!) chcący mieć psa rasowego, chce mieć nie tylko psiego przyjaciela, oczekuje też, że jego pies będzie przejawiał cechy typowe dla rasy, że w danej dziedzinie będzie specjalistą.

[Piszę mając nadzieję, że odbiorcy są osobami na określonym poziomie, w związku z czym nie mam zamiaru nikogo przepraszać za to, że UWAŻAM, ŻE LUDZIE, KTÓRZY DECYDUJĄ SIĘ NA BRANIE NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA PSA RASOWEGO, BO JEST Ś L I C Z N Y, TO IGNORANCI I (SORRY, ALE) DEBILE. KIEDY DECYDUJESZ SIĘ NA KONKRETNĄ RASĘ NP. DOGA ARGENTYŃSKIEGO, TO ZNACZY, ŻE MASZ PEŁNĄ ŚWIADOMOŚĆ DO CZEGO PIES TEJ RASY JEST PRZEZNACZONY !]

Psi kaleka -pies z upośledzonym zmysłem jest kaleką- takim SPECJALISTĄ BYĆ NIE MOŻE.

Osoby (HODOWCY) obarczające kogoś, kto chce mieć rasowego psa, psim inwalidą, postępują wyjątkowo nieetycznie i podle.

Z jednej strony przekazując nowemu właścicielowi upośledzone zwierzę, odbierają jego opiekunowi znaczną część radości (i komfortu !) wynikających z posiadania (zdrowego) psa, a z drugiej odbierają innemu, w stu procentach sprawnemu psu, szansę na trafienie do kochającego domu.

Równocześnie taki pozornie dbający o dobro zwierząt hodowca (nie usypia upośledzonych poważnym niedosłuchem szczeniąt, bo ”małe pieski są takie śliczne i tak głęboko patrzą w oczy”), wymusza na nowym właścicielu konieczność wypracowania skutecznej (?) metody kontroli nad niedosłyszącym, bądź głuchym psem, oraz sprowadza na niego ryzyko związane z SOA – inaczej ”Rage Syndrom”;: http://www.yourpurebredpuppy.com/hea…lterriers.html,

http://www.canine-epilepsy.com/thyroiditisbehavior.html).

Psy z upośledzonym słuchem bardzo często sprawiają ”trudności wychowawcze”. Wypracowanie metody pozwalającej na skuteczne (?) porozumienie na linii opiekun-głuchy, bądź niedosłyszący pies jest nie lada wyzwaniem i nie każdy, nawet bardzo oddany zwierzęciu właściciel, doświadczony psiarz, jest w stanie udźwignąć jego ciężar. Nie jest rzadkością, że takie psy są usypiane w późniejszym wieku lub oddawane do schronisk. Znalezienie domu dla dorosłego głuchego lub poważnie niedosłyszącego psa jest bardzo trudne, zwłaszcza jeżeli jest to pies, wymagającej doświadczenia w prowadzeniu rasy, jak np. Dog Niemiecki, Dogo Argentino, czy Bullterrier. I nie wolno o tym zapominać.

Nieuczciwość hodowców oferujących niedosłyszące szczenięta -a zdarza się to niestety niezależnie od rasy- polega również na tym, że sprzedają miłośnikom danej rasy, psy dosłownie specjalnej troski.

Tacy hodowcy wydają się nie pamiętać, albo zupełnie ignorują fakt, że psiego inwalidy nie trzeba kupować (a już szczególnie nieuczciwie jest, będąc hodowcą, żądać za niego zapłaty, przekraczającej koszty poniesione na szczepienia upośledzonego pieska). Psiego inwalidę (z dowolnym ograniczeniem), osoby chcące ponosić określone ryzyko, mogą adoptować ze schroniska, a pieniądze, które trafiłyby do rąk tzw. hodowcy, można w imię autentycznej miłości do zwierząt, przekazać na zakup pokarmu dla przebywających w schronisku, z którego adoptuje się psa, zwierzaków.

Problem głuchoty powiązany jest z umaszczeniem** merle i dużą ilością białych znaczeń : Locus S → s^w (Dog Argentyński) i s^p.

Dlatego decydując się na psa rasy narażonej na problem wrodzonej głuchoty/niedosłuchu, takiej jak Bullterrier Angielski, Dogo Argentino, Dalamtyńczyk, Owczarek Australijski czy jakiejkolwiek rasy w której występuje umaszczenie merle lub duża ilość białych łat, musimy być pewni, że hodowca jest osobą odpowiedzialną i bada szczenięta nim przekaże je nowym właścicielom.

Ewentualnie, w porozumieniu z hodowcą, CZYLI ŚWIADOMIE ustalamy, że wykonamy BAER TEST po tym, jak piesek trafi do naszego domu i co, jakiego rodzaju zadośćuczynienie zaproponuje nam hodowca w przypadku, gdyby okazało się, że szczenię nie słyszy normalnie (70 decybeli w obu uszach).

Co to jest BAER? → http://www.youtube.com/watch?v=rdhcNU3Di9E.

Po co jest BAER? → http://www.lsu.edu/deafness/baerexpl.htm

Dogo Argentino to rasa, która miała, ma i mieć będzie problemy ze słuchem. Taka jest cena umaszczenia dogo. Argentyny były białe, są białe i będą białe. Jeżeli nie bada się szczeniąt, to nie można powiedzieć, ze robi się coś, żeby zniwelować problem, bo w 100% zlikwidować się go nie da, bo taka jest cena bieli, a konkretnie białej łaty dogo.

Przegląd miotu* robi się przed wydaniem szczeniąt nowym opiekunom → jest warunkiem wyrobienia metryk.

Nie ma jasnego terminu wyznaczonego dla przeglądu, ale tatuaż powinien być wykonany najpóźniej w dnu przeglądu, a szczeniaki wydaje się od kiedy skończą 7 tygodni (od 2014 roku wszystkie psy i koty mają być chipowane)… BAER MOŻE być wykonany przed terminem przeglądu, bo można go wykonać u 6-7 tygodniowych szczeniąt. Tak więc nowy właściciel może otrzymać komplet : szczeniak, metryka, książeczka zdrowia (!!!) i wynik BAER, zaświadczający, że szczeniak, za którego płaci, jest normalnie słyszący.

Pies, posiadający 5 sprawnych zmysłów to ”opcja standard”. Sprawny zmysł słuchu u psa, to nie ”dodatkowe wyposażenie” w samochodzie.

HODOWCA DOGO ARGENTINO, CZY INNEJ RASY ZGROŻONEJ WYSTĄPIENIEM GŁUCHOTY WRODZONEJ, KTÓRY NIE BADA PIESKÓW, ZANIM PRZEKAŻE JE DO NOWYCH DOMÓW/ NIE PORUSZA W ROZMOWACH Z PRZYSZŁYMI WŁAŚCICIELAMI SZCZENIĄT SPRAWY BAER TEST I UDAJE, ŻE ”TAMTU NIE MA”, NIE JEST HODOWCĄ, TYLKO PRODUCENTEM. KAŻDY KTO BĘDZIE CHCIAŁ SPRZEDAĆ NIEPRZEBADANEGO SZCZENIAKA NOWEMU WŁAŚCICIELOWI/NIE USATLI Z NABYWCĄ KWESTII BADANIA SLUCHU SZCZENIĘCIA, BĘDZIE NIEUCZCIWY W STOSUNKU DO NABYWCY.

BAER (określa częstotliwości na których słyszy pies) to jedyne badanie, które może wykonać hodowca zanim przekaże nam szczenię i którego wynik będziemy mogli traktować jako GWARANCJĘ.

Kiedy kupuje się np. 9tygodniowego szczeniaka, to można go kupić jako zwierzę w 100%ach wolne od JEDNEJ wady → głuchoty.

Dlatego kupujący dogo ma prawo oczekiwać, że uda mu się znaleźć hodowcę, który wykona to badanie i przekaże mu szczeniaka tylko wtedy, kiedy piesek pomyślnie przeszedł test.

Dogo bez certyfikatu jest jak produkt bez atestu. Kto kupiłaby samochód z niesprawnym układem hamowania?

Sęk w tym, że jak się nie bada szczeniąt BAER, to sprzedaje się ich tyle ile się urodziło… Zawsze, niezależnie od tego czy wszystkie pieski słyszą tak samo dobrze, bo ODPADA ”PRZESIEW”, KTÓREGO DOKONUJĄ HODOWCY BADAJĄCY SZCZENIĘTA… Przesiew ten polega na tym, że szczenięta głuche i półgłuche po prostu się usypia…

Kiedy bada się szczeniaki, to do nowych właścicieli trafiają tylko słyszące albo takie, u których niedosłuch nie jest zagrażający bezpieczeństwu całego otoczenia, a do hodowli nie trafiają psy z uszczerbkiem słuchu.

Czy hodowca zapewni nas, że nasz pies, kiedy dorośnie nie będzie mieć alergii, dlatego, że jego rodzice są wolni od tego problemu (alergie są drugim najczęstszym problemem ras białych, a więc i DA)?

Nie.

Może powiedzieć nam tylko, że jego psy wcinają wszystko na co pozwala fantazja jego, jako hodowcy, tarzają się w pylących trawach i chodzą po podłodze mytej chemicznymi środkami i nic im nie jest. Są zdrowe, nie mają reakcji alergicznych ani na pokarm, ani na pyłki itp. Ale czy to gwarancja, że nasz pies nie będzie miał uczulenia np. na pyłki traw, albo chemikalia, w których pierzemy jego posłanie? Nie.

Dla nas to informacja, że matka/ojciec lub oboje, nie mają problemów uczuleniowych, więc najprawdopodobniej nasz pies także nie będzie ich miał. Ale alergia i tak może u niego wystąpić (możemy ją sami u psa wyhodować). Hodowca NIE MA JAK zapewnić nas, że u naszego psa alergia ”NA PEWNO nie wystąpi”. Nikt nie może nam takiej gwarancji dać.

Czy hodowca może zagwarantować nam, że sprzedaje nam w 100%ach słyszące szczenię ? Tak, bo z głuchotą jest inaczej niż z alergią czy innymi problemami, które mogą wystąpić w przyszłości, a których wykluczyć nie ma jak na wczesnym etapie życia szczeniąt. Jeżeli w wieku 6/7/8/9 tyg. piesek słyszał, to znaczy, że jest/był wolny od wady zmysłu słuchu, w chwili, w której go nabywaliśmy. Tylko i aż tyle. Dlatego wymagajmy tej gwarancji.

Szczenię zakwalifikowane przez hodowcę jako PET, także musi być przebadane.

Jednostronna głuchota może być wykluczona/wykryta jedynie przy pomocy badania BAER.

Jednostronna głuchota nie czyni psa zupełnie niepełnosprawnym*.

Pies głuchy na jedno ucho może być (to zależy od podejścia hodowcy) oferowany, jako pet, ale nabywca musi mieć całkowitą jasność co do poziomu słyszenia psa, za którego bierze odpowiedzialność.

PIES JEDNOSTRONNIE GŁUCHY NIE MOŻE BYĆ UŻYWANY W HODOWLI.

*Należy pamiętać, że zwierzę głuche na jedno ucho tym bardziej należy chronić przed ryzykiem utraty słuchu w wyniku działania środków farmakologicznych, lub też nawracających zapaleń ucha!

Koszty badania → wliczone w zaliczkę (sami to proponujmy!)

Musimy pamiętać, że hodowcy to też ludzie. Ale ponieważ szczenięta są zaliczkowane dla żadnego hodowcy nie powinno stanowić problemu (natury finansowej) przeprowadzenie badania BAER na szczeniętach, które zamierza przekazać/sprzedać nowym właścicielom. Koszty utrzymania szczeniąt są wysokie. Dlatego jeżeli hodowca poprosi nas o to byśmy z własnej kieszeni pokryli koszty badania, nie obrażajmy się ! Kwestie finansowe zostaną przez obie strony dokładnie opisane w umowie dotyczącej kupna szczenięcia. Możemy być pewni, że jeżeli szczenię, które było dla nas przewidziane okazałoby się mocno niedosłyszące i w związku z tym uśpione, hodowca zagwarantuje nam rozwiązanie, które będzie dla nas satysfakcjonujące.

Dlaczego hodowca ma badać szczenięta zanim przekaże je nowym właścicielom?

To hodowca zajmuje się selekcją. Dlatego to do hodowcy powinno należeć przeprowadzenie badania BAER → szczenięta z poważnym niedosłuchem przez uczciwych hodowców są usypiane.

Tego możemy od hodowcy oczekiwać, ba wymagać → pewności, że tą jedną najbardziej problematyczną cechę rasy, u naszego pieska wykluczył. Nie kupuje się psa rasowego od hodowcy tylko po to by móc ”bawić się w show”. Psa od hodowcy, a nie z innego źródła kupuje się, żeby nie mieć styczności z mentalnością handlarza-rozmnażacza. Nie chodzi tylko o to, że hodowca rejestruje swoją działalność, szczenięta, płaci składki związkowe. Hodowca ma plan. Inny niż handlarz. Hodowca ma plan hodowlany, a handlarz ma biznesplan. Hodowca ma zasady. Hodowca jest uczciwy. Hodowca nie kojarzy psów jak leci, tych które akurat ma pod ręką. Hodowca realizuje plan hodowlany i odpowiedzialnie rozmnaża psy → robi wszystko to czego nie robią rozmnażacze-biznesmeni. Hodowca jest zobowiązany -inaczej niż pseudohodowca- postępować etycznie.

Dlaczego rzetelny hodowca bada pieski? Ponieważ chce mieć absolutną pewność i potwierdzić lub wykluczyć swoje odczucia.

Człowiek nie jest nieomylny. Odpowiedzialny hodowca nie uśpi szczenięcia, bo ”mocno go niepokoi”, ani nie przekaże go nowym właścicielom, bo ”może jednak wszystko z nim ok”. Po to są badania BEAR, żeby hodowca mógł potwierdzić lub wykluczyć swoje przypuszczenia odnośnie stanu słyszenia szczeniąt.

Obiektywnie:

Każdy, kto zajmuje się rasą, na którą w wielu krajach jest ”ban” → zwłaszcza hodowca ← bierze na siebie ogromną odpowiedzialność. W Polsce DA jest ”rasą z listy”.

Tych psów nie można przekazywać byle komu i nie można też przekazywać ich myśląc życzeniowo, że ”nie sprawiał wrażenia, żeby miał jakiś duży problem ze słuchem, więc mogę go sprzedać”. To nie jest ”moralne” podejście, bo ma zbyt wiele wspólnego z podejściem handlarza używanymi samochodami, który sprzedaje powypadkowe BMW jakiemuś nieszczęsnemu naiwniakowi, by być moralnym.

Szczeniak bez badania?

Niezbadanie szczeniąt przed przekazaniem ich nowym właścicielom jest pozbywaniem się odpowiedzialności i przerzucaniem jej na jakiegoś ”Kowalskiego”, który przez kilka miesięcy żył myślą, że będzie miał swoje wymarzone dogo (pewnie od dłuższego czasu myślał o nim jako o konkretnie ”Azorku”, albo ”Śnieżynce”) i po prostu kocha tego psa, żeby nie wiem co… Domeną hodowcy jest przeprowadzać selekcję, dlatego to hodowca powinien poddawać szczenięta badaniu BAER, a nie nowy właściciel.

Ciągłe (o dziwo jeszcze się zdarza) powtarzanie przez niektórych hodowców, że ”badanie BAER nie jest standardem, kiedy hoduje się Dogo Argentino (nie wymaga go Związek Kynologiczny)” nie może być traktowane jako argument na tolerowanie ”wolnoamerykanki”!

Nie jest OFICJALNIE wymagane ale kynologiczna kultura go wymaga. (W ustawie zasadniczej też nie jest napisane, że nie wolno wymiotować współbiesiadnikom do talerza, a jednak standardem jest, że się tego nie robi Dobry obyczaj nakazuje wymiotować w zacisznym miejscu -choć faktem jest, że nie zawsze i nie wszystkim się to udaje).

Jeżeli hodowca swoim działaniem może zniwelować jakiś nawracający problem, nękający rasę, która sobie upodobał np. problem częściowej głuchoty u DA, który jest wyłapywany dzięki badaniu BAER i tego nie robi (”bo nie”), to jest nieuczciwy w stosunku do etyki, sensu hodowli, która mówi by poprawiać i ulepszać (co przynajmniej należy rozumieć jako NIE POGARSZAĆ swoją ignorancją zaistniałego stanu rzeczy). To powinno przyświecać hodowcy. Mieć wiedzę i z niej nie korzystać … Jak można coś w ten sposób ulepszyć ? Albo prościej : jak można czegoś w ten sposób nie schrzanić?

*https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/07/dogo-argentino-przeglady-miotow-jak-powinny-wygladac-w-praktyce/

**https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/07/05/dlaczego-pigment-jest-taki-wazny-dla-dogo-argentino-podsumowanie/

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

Zuza Petrykowska