Archiwa tagu: wzorzec rasy

ZASADY HODOWLI PSÓW RASOWYCH RAYMOND’A OPPENHEIMER’A, ANGIELSKIEGO SĘDZIEGO KYNOLOGICZNEGO I HODOWCY BULLTERRIERÓW ”ORMANDY”

history3

Raymond Oppenheimer angielski sędzia i hodowca twórca przesławnego kennelu Bullterrierow „Ormandy”:

1. Pamiętaj, że zwierzęta które dziś dobierasz do hodowli będą przez wiele kolejnych lat miały wpływ na daną rasę. Miej to na uwadze, gdy dobierasz zwierzęta do rozrodu.
2. Możesz wybrać jednorazowo tylko 2 osobniki w jednym pokoleniu. Wybieraj tylko najlepsze, ponieważ będziesz musiał czekać na kolejne pokolenie, żeby poprawić to od czego wyszedłeś. Rozmnażaj tylko wtedy, gdy możesz oczekiwać, że uzyskane potomstwo będzie lepsze niż jego rodzice.
3. Nie możesz oczekiwać, że statystyczne przewidywania będą miały zastosowanie, jeśli chodzi o małą liczbę zwierząt (jak np. w jednym miocie). Statystyki sprawdzają się tylko w odniesieniu do wielkich populacji.
4. Rodowód jest narzędziem które ma ci pomóc rozpoznać jakie zalety i wady twój pies może prezentować lub przekazywać. Rodowód jest tylko tak dobry, jak pies który go posiada.
5. Miej na celu uzyskanie psa idealnego pod każdym względem, a nie tylko dla jednej czy dwu cech. Nie kieruj się też modą panującą w obrębie danej rasy.
6. Jakość to nie ilość. Jakość jest rezultatem dogłębnych badań, wynikiem konsekwentnego dążenia do zrealizowania pewnej wizji, rezultatem cierpliwości, żeby czekać aż uzyska się odpowiedni miot i umiejętności obiektywnego oceniania do czego już się doszło, lecz przede wszystkim efektem posiadania planu hodowlanego mającego na uwadze przynajmniej 3 pokolenia do przodu.
7. Nie zawracaj sobie głowy dobrym psem, który jest marnym reproduktorem. Ciesz się z jego (jej) posiadania ale nie uwzględniaj go (jej) w swoim planie hodowlanym.
8. Rzadko używaj out-crossów. Na każdą pożądaną cechę którą uzyskasz, przypadnie wiele złych, które będziesz musiał wyeliminować w następnych pokoleniach.
9. Inbreeding to cenne narzędzie będące najszybszą metodą utrwalenia dobrych cech i typu. Wyciąga na światło dzienne cechy, które muszą zostać wyeliminowane.
10. Hodowanie niczego nie „tworzy”. To co uzyskujesz, nie bierze się z kosmosu, lecz zawsze „tam” było, nawet jeżeli ukryte przez wiele pokoleń.
11. Zapomnij o starym banale, że rodzeństwo doskonałego reproduktora jest równie dobre jak on sam. Rodzeństwo rzadko ma tą samą genetyczną „układankę”.
12. Bądź ze sobą szczery. Nie ma idealnych psów (suk), tak jak i nie ma idealnych reproduktorów. Nie będziesz dobrym hodowcą, jeżeli nie potrafisz rozpoznać plusów i minusów u psów, które zamierzasz rozmnażać.
13. Cechy dziedziczne są przejmowane po równo od obu rodziców. Nie spodziewaj się że rozwiążesz wszystkie problemy w jednym pokoleniu.
14. Jeżeli najgorsze szczenię w twoim ostatnim miocie, nie jest lepsze niż najgorsze szczenię w twoim pierwszym miocie, tzn. że nie robisz postępu. Twój ostatni miot powinien naprawdę być ostatnim.
15. Nie wybieraj psa do rozrodu ani na podstawie najlepszego, ani najgorszego szczenięcia jakie spłodził(a). Oceniaj cały miot na podstawie cech większości.
16. Pamiętaj że jakość jest kombinacją „soundness” i funkcjonalności. Liczy się nie tylko brak wad ale pozytywna prezencja zalet. Liczy się cały pies.
17. Nie kieruj się emocjami w wyborze zwierząt do hodowli. Odpowiedni pies dla twojej hodowli to właśnie ten pies, nieważne kto jest jego właścicielem. Nigdy nie szkaluj dobrego psa, są zbyt rzadkie i wspaniałe aby były poniżane przez czyjąś małostkowość.
18. Niech nie satysfakcjonuje cię nic poza numerem jeden. Numer dwa to zawsze za mało.

Polskojęzyczna treść zasad, zamieszczona powyżej, pochodzi z profilu na Serwisie Facebook, należącego do pani Marzeny Kaca-Bibrich, 

Zdjęcie użyte w tekście pochodzi ze strony: http://www.thebullterrierclub.org/history/ 

Link do anglojęzycznej wersji tekstu: http://www.tybrushe-boxers.com/20_principles_of_breeding.htm 

Zuza Petrykowska

 

STAŁY(TROLL)FRAGMENT GRY W ŚWIECIE ”HODOWCÓW” I ”MIŁOŚNIKÓW” RASY DOG ARGENTYŃSKI (EDIT 2015: PET Z NIEBIESKĄ CĘTKĄ NA TĘCZÓWCE POKAZYWANY JEST NA WYSTAWACH ZWIĄZKU KYNOLOGICZNEGO W POLSCE)

 do tekstu

Dostałam dziś od osoby będącej członkiem fejsbukowej grupy Dogo Argentino Polska (Poland) prywatną wiadomość ze screen’em. Ten ktoś oburzał się, że na ”konkurencyjnym” profilu pojawił się, pod postem ”anonimowego” właściciela tegoż profilu, wpis, w którym jedna . pisze, że jestem jak ksiądz… Właściwie to poczułam się urzeczona troską i zobligowana do ”reakcji” (Przy okazji: cieszy mnie, że coraz więcej z państwa NAPRAWDĘ CZYTA DOGO-NET). Ok, reaguję: mam nadzieję, że ta suka ”Frutilla Nido De Condores” tzn suka tej z nickiem ”Frutilla Nido De Condores”, skorzysta z akcji BAER dla Dogo Argentino. W końcu, z myślą o psach z tym przydomkiem powstała owa akcja. Jeżeli suka już skorzystała, to mam nadzieję, że słyszy dobrze i ta z nickiem ”Frutilla Nido De Condores” pamięta, że to moje kontakty załatwiły min. jej suce badanie słuchu za 5 dyszek, bo nikomu poza mną nie chciało się wykonać kilku telefonów -to uściślam dla tych wszystkich, którzy zarzucają mi ”autokreację” i ”przerost ego”, Pewnie łatwiej trollować i kreować szitsztormy niż wziąć się za coś pożytecznego, ale ludzie: jest granica po przekroczeniu której… No, jeśli sami tego nie ogarniacie, to nikt wam nie pomoże. A MOŻE TAMTA SUKA, W DRODZE WYJĄTKU, MIAŁA WYKONANY BAER TEST, ZANIM ZOSTAŁA SPRZEDANA? PAMIĘTAMY WSZYSCY TEN http://www.pupileo.pl/showthread.php?t=24509&page=7 WĄTEK, A JUŻ SZCZEGÓLNIE PAMIĘTAMY TEN POST:

1466181_545926165494046_1778253846_n

Odnośnie ”pana ”psia krew” vel Takangor (takiego nicku używał na Dogomania Forum i Pupileo [dawne Forum Molosy]), właściciela psa Bocanegra Nido de Condres, mogę powiedzieć tylko tyle, że chciałabym zobaczyć jak w sierpniu w Białymstoku wprowadza na ring swojego peta z niebieską cętką na tęczowce, tak jak już zrobił to jakiś czas temu na innej wystawie… Obawiam się jednak, że próżne me nadzieje, bo tym razem sędzia będzie wybitnym specjalistą od dogo. Pan Massimo Inzoli, bo to o nim mowa, jest nie tylko sędzią, ale i znanym hodowcą DA (przydomek ”de Angel o Demonio”) i założycielem DACI, czyli Dogo Argentino Club Italia, a na samej wystawie z pewnością będzie więcej niż jeden Dog Argentyński. A, i gdyby np. powstała teoria, w którą ktoś chciałby uwierzyć, że to np. ”wypadek” i co do tęczówki Bocanegra Nido de Condres, to ”się mu tak teraz dopiero zrobiło”, to proszę:

Edit 2015: podczas XXIII Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych CACIB Łódź 2015 (Judge Sergio Pizzorno (UY) ) w kl. otwartej, ”Takangor” pokazał swojego Bocanegra Nido de Condres. Pamiętajmy: we wzorcu Dogo Argentino oczy różnobarwne uznane są za wadę dyskwalifikującą:

Cóż… ”się zrobiły” szczeniaki, musiał je ‚zalegalizować’ w Związku Kynologicznym w Polsce, więc ciągał peta po wystawach. No comment. Foty z wątku ”Miot ”B” w Nido de Condores”, na Pupileo, kiedy to ”pupi” było jeszcze Forum Molosy. Wszyscy wiedzą, wszyscy udają, że jest ”spoko i cool”… 

Dawno, dawno temu

Kiedy zaczynałam kompletować materiały do bloga, planowałam zacząć od tekstów opartych o ”archiwum Forum Molosy” (dziś Pupileo) i Dogomania Forum, ukazujących nieuczciwość, czasem prostactwo -szczególnie interesujące w przypadku przebrzmiałych dziś gwiazd dawnego Forum Molosy oraz tych, które się na owym forum wykluły… Inni dogo pasjonaci, w tym hodowcy odradzali mi ten ”kierunek”, zwracając uwagę, że właściwszym będzie skupić się w blogu na ”edukacji” dotyczącej psiej anatomii, rozumienia wzorca etc. -ok, grunt to mieć pozytywne nastawienie…

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że kynologia jaką dziś znamy narodziła się na Wyspach Brytyjskich, a -wszędzie i od zawsze- samo zagadnienie rozmnażania zwierząt ”w czystości rasy”, było zajęciem tzw wyższych sfer: ludzi, mówiąc banalnie ”bogatych”, posiadaczy majątków ziemskich, osób autentycznie wykształconych, o wysokim poziomie kultury osobistej, oczytanych i ciekawych świata. Dziś, kiedy mięso potrzebne do wykarmienia gromady psów przestało być towarem ”ekskluzywnym”, byle cieć, nie mający w zwyczaju myć rąk po wyjściu z ”toalety”, może ”brać się za hodowlę” min rasowych psów. A inny cieć, który być może nawet -jakimś cudem- dorobił się tytułu ”magistra”, a może tylko ”ma gadane”, może mieć się za znawcę w absolutnie każdej dziedzinie – w końcu wszyscy jesteśmy wolnymi ludźmi.

Ja bazując na tej ”wolności nas wszystkich” zawsze wychodzę z założenia, że każdy ma prawo do własnego zdania czy opinii, jednak za wartościowe uważam tylko te opinie, które oparte są o znacznie więcej niż tylko samo prawo do ich wyrażania.

Wytyczne 

Moja chęć poznania rasy, zgłębiania tematu ”Dogo Argentino”, wynikała z faktu, że był czas, kiedy przygotowywałam się do przyjęcia na siebie odpowiedzialności w postaci dogo i było dla mnie oczywiste, że muszę solidnie odrobić pracę domową i naprawdę dobrze się przygotować, jeśli chcę białego. A jeszcze w maju 2011 roku w całym polskojęzycznym internecie nie można było znaleźć podstawowych informacji na temat typowych dla tej rasy zdrowotnych problemów -włączając w to, to zawłaszczone szczególnie przez jedną panią z dużym ciśnieniem na bycie autorytetem i hodowanie, ”Forum Molosy”. Nic o tym czy i jak Polacy rozmnażający Dogi Argentyńskie pod szyldem ”Związek Kynologiczny w Polsce”, starają się (czy w ogóle?) niwelować wielki zdrowotny problem tej rasy, czyli jednostronną głuchotę. Tyle było na tym forum postów… A nic o tym, czy ludzie tam prezentujący swoje hodowle wykonują BAER  szczeniętom, nim przekażą je nowym właścicielom ani o tym, czy osobniki dorosłe, używane do rozrodu obustronnie słyszą… Niestety, praktycznie równocześnie, właśnie w tamtym okresie, hodowla SanAgnes, którą wyszukałam sobie, po dłuuugo trwającym ”przeszperze” w internecie i wybrałam jako tę, z której psa (nawet peta) bym chciała, z uwagi na fakt, że Dogi Argentyńskie z tym polskim przydomkiem odznaczały się wyjątkowo wspaniałym wyrazem, nie do znalezienia nigdzie indziej w Polsce (Sorry, w tamtym czasie moim drugim wyborem była hodowla White Hunter, dogo z obu tych hodowli miałam przyjemność widzieć live na wystawach), zawiesiła swoją działalność. A niedługo potem mój tryb życia uległ znacznej zmianie i na tę chwilę częste wyjazdy wykluczają sens -z mojego punktu widzenia- wprowadzania do mojego życia odpowiedzialności w postaci Dogo Argentino. Jednak uwieńczeniem moich poszukiwań odpowiedzi na pytania, które u gwiazd FM spowodowały rzyganie jadem i  tzw pękniecie żyłek był tekst, który pierwszy raz opublikowałam na FM, we wrześniu 2011 roku:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/07/05/dlaczego-pigment-jest-taki-wazny-dla-dogo-argentino-podsumowanie/: 

Teksty ukazujące się na blogu w późniejszym czasie sprawiły, podobnie jak wcześniej te zamieszczane przeze mnie na forach, że tzw hodowcom co rusz ”pękały żyłki” i zgodnie z przewidywaniem, opartym o rytm/”styl” w jakim dotąd pojawiały się -na internetowych forach- trolle szkalujące mnie i hodowców oraz posiadaczy DA, których podziwiam i szanuję, nieudacznicy kolejny raz ruszyli do ”ataku”. Muszę przyznać, że uważam, że zrobili wielką przysługę środowisku hodowców, posiadaczy i generalnie miłośnikom rasy Dogo Argentino, bo przyszli posiadacze dogo będą teraz uważniej śledzić internet i większym namysłem podejmować decyzję komu zaufać. Nawet jeśli tylko kilkoro z Państwa uniknie kontaktów z patologią polskiej kynologii, będę to poczytywać za sukces. 

Drodzy Państwo 🙂 czytajcie działy poświęcone rasie Dog Argentyński na forach ”Pupileo” (kiedyś ”Forum Molosy”) i ”Dogomania Forum”, zwracajcie uwagę na tzw nicki, czytajcie uważnie co kto pisze , jak to pisze (forma wyrażania ”myśli” drogą pisemną mówi wiele o człowieku), patrzcie na ”chemię” pomiędzy użytkownikami, ”kto od kogo ma psa” i czytajcie ze zrozumieniem, zwłaszcza to, co aktualnie dzieje się na FB.  

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz grafik bez zgody autora jest zabronione.

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

 

 

DOG ARGENTYŃSKI – MORFOLOGIA I ANATOMIA PSA & WZORZEC RASY

Przejdźmy do rzeczy bez zbędnych ceregieli: Larouss Encyklopedia ”PIES” dr Pierre Rousselet-Blanc. Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1993

Ponieważ nie na wszystko starcza czasu, grafiki wykorzystane w artykule postaram się uaktualniać, a na tę chwilę, tam gdzie nie ma jeszcze dogo-wrzutki/wrzutki w języku polskim, obrazującej daną kwestię, posłużę się obrazkami z netu i obszernie cytowanej Encyklopedii

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY PSA

MORFOLOGIA
Nauka o kształtach i budowie zewnętrznej to wiedza bardzo użyteczna, ilekroć chcemy opisać jakąś część psa lub porównać dwoje zwierząt. Ze względu na ogromne różnice między psami nabiera ona wielkiego znaczenia, przedstawia bowiem kryteria estetyki wykorzystywane na wystawach psów. Niegdyś kryteria te dotyczyły konia, dziś zaś stosuje się je często do opisu wzorców, czyli norm ustalonych dla każdej rasy psów.

GŁOWA I LINE PIONÓW

1a1textures-wallpapers-textures-blue-texture (1)sdgfvhjnlkm;1

Głowa ma wiele charakterystycznych miejsc, z których każde ma swoją nazwę. Te miejsca (…) są nader ważne dla oceny psa przedstawionego do konkursu, gdyż właśnie kształt i proporcje głowy są podstawowym wyznacznikiem rasy i gatunku. Przełom czołowy (stop) na głowie wyznacza granicę między mózgowio- oraz trzewioczaską (kufą). U jednych psów krawędź czołowa może być wyrazista i tworzyć wyraźny próg (bokser), u innych może jej praktycznie nie być (chart). Od krawędzi czołowej ku przodowi powierzchnia praktycznie płaska i schodząca aż do wierzchołka nosa nazywa się grzbietem nosa, natomiast część głowy między uszami – pokrywą czaszki. Długość grzbietu nosa i pokrywy czaszki oraz kąt, utworzony przez te dwie powierzchnie to parametry dobrze opisujące morfologię głowy i często służące do opisu wzorca danej rasy. Odległość między łukami jarzmowymi (…) których kościstą i bardzo wydatną rzeźbę można zawsze wyczuć pod palcami między okiem i uchem, określa szerokość głowy i ten precyzyjny parametr uzupełnia dwa poprzednie. Z szerokością głowy wiążemy często tzw. obwód głowy, czyli obwód przechodzący przez czoło, łuki jarzmowe i gardło.


Szyja łączy głowę z tułowiem i pod względem morfologicznym ma niewiele punktów charakterystycznych. Tułów natomiast ma ich mnóstwo. Kłąb – punkt powszechnie uwzględniany przy mierzeniu wzrostu czworonoga – jest zapewne najważniejszym spośród nich. Z tyłu za kłębem znajduje się grzbiet, potem lędźwie, następnie zad. Grzbiet utrzymuje klatkę piersiową, lędźwie utrzymują brzuch., zad utrzymuje natomiast miednicę. Łuk żebrowy to linia, która przebiega za ostatnimi żebrami, morfologicznie oddziela ona klatkę piersiową od brzucha. Zaznaczmy, że biodro to jedyna wypukłość miednicy (guz krzyżowy), nie zaś staw.


Nazwy stosowane przy opisie (eksterieru) kończyn dotyczą w większości rzeźby kostnej (wyrostków kostnych), bardzo licznych i wyraźnie widocznych, służących do dokonywania pomiarów, opisywania linii i wyznaczania kątów. Na podobnych parametrach opiera się określanie pionów, czyli ogólnego kierunku kończyn (…). Nadto okolica, której u człowieka odpowiada nadgarstek, bywa również potocznie i niewłaściwie nazywana kolanem, tak samo jak w morfologii konia. Nie należy jej przeto mylić z kolanem ludzkim, gdyż u psa kolano jest stawem kończyny tylnej.

1278361_709512605744255_950881713_n 1textures-wallpapers-textures-blue-texture (2)sdgfvhjnlkm;

LINIE PIONÓW

Odpowiadają położeniu kończyn względem ziemi, gdy pies stoi swobodnie.


Określa się je zawsze, oglądając zwierzę od przodu, z boku i od tyłu. Każda kończyna ma swoją oś kierunkową – jest to prosta łącząca teoretyczny punkt połączenia tułowia z kończyną (średnio łopatka w jednej trzeciej długości dla kończyny przedniej i staw biodrowy dla kończyny tylnej) oraz punkt styku łapy z ziemią. W teorii oś ta jest pionowa, gdyż zmniejsza to męczenie się stawów i zwiększa sprawność ; u niektórych ras jednak oś ta może się odchylać od pionu i nie uważa się tego za wadę.


W przypadku kończyny przedniej tylko przedramiona ustawione są rzeczywiście pionowo w obydwu płaszczyznach. Oglądana z przodu linia, poprowadzona ze stawu barkowego poprzez przedramię i nadgarstek, a kończąc na palcach, powinna biec pionowo. Jeżeli odchyla się na zewnątrz mówi się, że przednie kończyny psa są rozbieżne, jeżeli do wewnątrz –że są one zbieżne. Jeśli łapy odchylają się do wewnątrz, mówi się o postawie szpotawej, jeśli odstają na zewnątrz – o postawie francuskiej. Jeśli przedramię i łokieć rozchodzą się na zewnątrz, mówi się, że kończyny są beczkowate. Jeśli śródręcze z profilu jest długie i mocno pochyłe, mówi się o miękkim śródręczu ; przy krótkim i pionowym mówimy natomiast, że pies ma strome śródręcze (często wśród terrierów). Jeśli chodzi o kończynę tylną, tylko śródstopie ustawione jest pionowo. – teoretycznie rzecz biorąc – w obydwu płaszczyznach. Oglądana od tyłu linia, która zaczyna się od guza kulszowego, przechodzi przez staw skokowy i dochodzi do palców, powinna biec pionowo. Odchylenia od tej osi oceniane są tak samo jak w przypadku kończyny przedniej.
Wypada zaznaczyć, że w przypadku kończyn tylnych łapom zwróconym na zewnątrz towarzyszą zwykle zbyt zbieżne stawy skokowe tzw. postawa krowia. Oglądając psa zboku mówimy, że ma on kończyny odstawione, jeśli punkt styku z ziemią odchyla się do tyłu od teoretycznej osi kierunkowej pionowej lub przeciwnie – podstawione, jeśli odchyla się do przodu. W języku potocznym używa się określenia łapa, które określa zakończenie tylnej oraz przedniej kończyny. Łapa może mieć różne kształty.

DSC04140-1 DSC04146-1

388535_102723503180936_100003298595391_10934_72512802_n

3 1textures-wallpapers-textures-blue-texture (4)sdgfvhjnlkm;

ZĘBY, USZY, OGON I SZATA

Opisując psa uwzględniamy wiele innych aspektów: liczbę i układ zębów, sposób noszenia ogona, maść, według tych cech ocenia się urodę danej rasy.

DSC09641

UZĘBIENIE

Psy – tak jak wszystkie zwierzęta mięsożerne – mają uzębienie znakomicie przystosowane do sposobu odżywiania się. Wyjątkowo dobrze rozwinięte są kły oraz niektóre trzonowce, a łamacze nadają całości niezwykłą sprawność przy rozdrabnianiu pokarmów. Dorosły pies ma łącznie 42 zęby, tak, że na jedną stronę szczęki przypadają : 3siekacze, 1 kieł, 4 przedtrzonowce, oraz 2 trzonowce w szczęce górnej i 3 w żuchwie, siekacze są małe i pełnią mniej ważne funkcje ; siekacze środkowe nazywamy cęgami, bezpośrednio sąsiadują z nimi średniaki, a jeszcze dalej położone są okrajki. Leżące za kłami zęby przedtrzonowe i trzonowe nazywa się często u psa przedłamaczami, łamaczami i załamaczami (tylko wjęzyku francuskim, w nazewnictwie anatomicznym – nie) dla podkreślenia wagi tej pary zębów, tj. łamaczy która składa sięz czwartego przedtrzonowca górnej szczęki i pierwszego trzonowcażuchwy. W rzeczy samej, łamacze – istne naturalne nożyce – są dla psa domowego najważniejsze, gdyż kły nie służą mu już do zagryzania zdobyczy. Zadaniem łamaczy jest ciąć, natomiast trzonowce raczej miażdżą, zwiemy je także zębami guzkowatymi. Łamacze i zęby guzkowate mają po trzy rozgałęzione korzenie, toteż wyrywa się je trudniej niż inne zęby w przypadku ropnia. Przy zamkniętym pysku siekacze górne powinny normalnie zachodzić bezpośrednio przed siekacze dolne. Kieł dolny wysunięty jest lekko przed górny, natomiast wszystkie zęby przedtrzonowe i trzonowe górne nakładają się bo bokach na dolne. U psów o średniej budowie występuje wiele odchyleń od zgryzu normalnego ; najczęściej spotykamy się z wysunięciem siekaczy żuchwy przed siekacze szczęki (górnej) – mówimy wtedy, że pies ma przodozgryz. Odchylenie to jest normą u wielu ras o określonej budowie, stanowi jednak częstą wadę u innych ras (pudel yorkshire). Jeśli natomiast siekacze żuchwy są nadmiernie cofnięte (żuchwa jest jakby „za krótka”)mówimy, że pies ma tyłozgryz.
Jak wszystkim ssakom, tak i psom wyrastają najpierw zęby zwane mlecznymi (32 zęby), a dopiero po nich – stałe (oprócz pierwszego przedtrzonowego). Zęby zużywają się z upływem czasu, zmieniają się więc ich kształty. Na podstawie tych zmian oraz zużycia siekaczy można określić wiek zwierzęcia. Niegdyś często uciekano się do tej metody, obecnie stosujemy ją rzadziej, gdyż jest niedokładna. Można ją stosować jedynie wobec szczeniąt, gdyż tylko moment wyrzynania się zębów mlecznych, a następnie stałych następuje u wszystkich psów mniej więcej w tym samym czasie bez względu na rasę i płeć osobnika. Stopień zużycia zależy od typu psa i od pożywienia – pokarm płynny mniej niszczy zęby.

 

DSC09589DSC09584

DSC09582P[PLKMLN

UCHO


Psie ucho jest istotną ozdobą, która w rozstrzygający sposób wpływa na fizjonomię większych ras psów. Termin „ucho” ma tu oczywiście znaczenie nadawane mu w morfologii – czyli jest to (anatomicznie) małżowina uszna.

Kształt, wielkość i sposób noszenia bywają najrozmaitsze, tak samo jak rozmaite są psy.
Sposób noszenia ucha to jego cecha zasadnicza, najłatwiejsza do opisu i pozwalająca rozróżnić główne typy. Po pierwsze ucho stojące, które odpowiada pierwotnemu sposobowi noszenia właściwemu dla wilka, ale nie bardzo rozpowszechnione. Jest ono atrybutem ras bliskich prototypowi psa, jak np. szpic i nadaje psu wygląd wilka, jak to widzimy u niektórych owczarków. Pod względem kształtu i rozmiarów psie ucho bywa bardzo zróżnicowane ; zmienia się od małego trójkąta równobocznego u szpica, do wielkiego trapezu jak u nietoperza u buldożka francuskiego ; kształtem pośrednim jest trójkąt równoramienny u owczarka niemieckiego. Nie należy utożsamiać ucha stojącego naturalnie z uchem trzymającym się prostu w wyniku otektomii (obcięcia części ucha), co nader często praktykuje się wobec psów do stróżowania i psów pasterskich.
Ucho mniej czy bardziej obwisłe to zjawisko, które wystąpiło wraz z udomowieniem psa ; umownie rozróżnić można typ półstojący jak u owczarka szetlandzkiego (najwyżej polowa małżowiny załamana jest ku przodowi) lub whipeta (załamanie do tyłu, tzw. ucho w płatek róży), wreszcie typ obwisły, bardzo pospolity wśród ras myśliwskich.

Ten ostatni typ ma wiele odmian stosownie od osadzenia ucha (powyżej lub poniżej poziomu oczu), do oddalenia uszu od boków głowy (zależy to od jędrności chrząstki u nasad małżowiny) oraz od kształtu i rozmiaru ucha. Wzorzec ściśle określa cechy ucha dla prawie wszystkich ras. Można w zasadzie uznać, że zalety i wady ucha u psa mniej więcej jednorocznego są już stałe.

DSC04182-1 DSC04190-1

OGON

Ogon psa może wyglądać bardzo różnie. Jest noszony mniej lub bardziej wysoko, mniej lub bardziej zakrzywiony, cienki lub gruby, długi lub krótki. Z zakrzywieniem ogona wiąże się jego sposób noszenia, który dla wielu ras okazuje się cechą szczególnie charakterystyczną i bardzo wyraźnie wpływa na właściwą sylwetkę zwierzęcia. Ogon oglądamy gdy pies stoi spokojnie – jest to konieczny warunek, wiadomo bowiem, że ogon psa wyraża każdy odcień jego nastroju. Pis spuszcza go po prostu lub podwija, wyrażając w ten sposób strach lub uległość; wznosi i zadziera ogon w chwilach podniecenia lub gniewu.
Wiele owczarków i psów do stróżowania nosi ogon raczej opuszczony, natomiast duża część psów myśliwskich i gończych trzyma ogon nieco uniesiony, tzw ogon szablasty. U tych ostatnich (u gończych) ogon bardzo łatwo wznosi się ponad linię poziomą, gdy tylko psa coś pobudzi. Mówimy nawet, że jest wesoło noszony – jest to częsta i charakterystyczna postawa wśród terrierów. Przy jeszcze wyższym uniesieniu ogona może się on zawijać, a nawet kłaść na grzbiecie, jak to widzimy w grupie szpiców. Zaznaczmy wreszcie niektóre osobliwości, jak krótki, ze zgrubieniami ogon buldoga albo ogon z zawiniętym sierpowato końcem, jak wśród niektórych chartów.
Brak ogona to zjawisko rzadkie ; występuje np. u bobtaila. Natomiast dla sporej liczby ras wzorzec przewiduje obcinanie części ogona (kaudektomia).
O skróceniu ogona decydują względy utylitarne (mniejsze ryzyko zranienia, np. na polowaniu) lub estetyczne.

NARZĄD RUCHU I CHODY PSA

Kościec psa domowego – prawie niezmieniony od początku jego istnienia – nadal jak u dzikiego przodka pełni wszystkie swe funkcje, mimo że wraz z podziałem na rasy nastąpiło znaczne zróżnicowanie niektórych jego części. Różnią się także mięśnie poszczególnych ras i tylko regularne ćwiczenia mogą zapewnić im, podobnie jak mięśniom człowieka, siłę i wytrzymałość.
Badając narząd ruchu psa opiszemy po kolei najpierw kościec, a potem mięśnie. Całość zdołała się u psa znakomicie dostosować do polowań i biegu.

KOŚCIEC

Jak u wszystkich kręgowców, główną oś tworzy kręgosłup, który u psa składa się z siedmiu kręgów szyjnych, trzynastu kręgów piersiowych, siedmiu kręgów lędźwiowych, zrośniętych z sobą trzech krzyżowych i ok. dwudziestu ogonowych. Taka oś pozwala psu osiągać w ruchu moc i zwinność – cechy charakterystyczne dla ssaków mięsożernych. Kręgi piersiowe, choć jest ich dwakroć więcej niż szyjnych lub lędźwiowych, nie tworzą jednak odcinka od nich dłuższego. Są znacznie krótsze, podtrzymują klatkę piersiową i chronią serce oraz płuca nawet przy gwałtownych ruchach zwierzęcia. Swą zwinność pies zawdzięcza szyi i lędźwiom, nie zaś grzbietowi. Dziewięć pierwszych kręgów piersiowych ma środkową wypukłość grzbietową – wyrostki kolczyste, mocne rozwinięte i łatwe do odszukania pod skórą psa. Wyrostki te tworzą w miejscu najbardziej wzniesionym kłąb. Klatka piersiowa składa się z każdej strony ztrzynastu żeber, z których po dziewięć łączy się z mostkiem. Mostek ma dwa wyczuwalne pod palcami końce : z przodu rękojeść mostka mostka na środku przedpiersia i wyrostek mieczykowaty z tyłu– oddziela on okolice piersiową od okolicy brzucha.

Czaszka jest złożoną konstrukcją kostną, zbudowaną wokół dwóch wielkich jam zwanych mózgowiczaszką i trzewioczaszką. Rozróżniamy kości tzw. czaszkowe (kość potyliczna, kość ciemieniowa i kość skroniowa to najbardziej znane) oraz kości „twarzowe” (szczękowa, czołowa, siekaczowa, nosowa, jarzmowa i żuchwa, żeby wymienić najważniejsze).
Największe różnice, ze względu na rasę, występują w kościach twarzowych. Rozległe jamy nosowe mieszczą małżowiny nosowe – kościane blaszki pokryte śluzówką nosową i węchową.

Kończyna przednia – jej cechą szczególną jest brak połączenia stawowego z tułowiem. Pies nie ma ani obojczyka, ani wyrostka kruczego, toteż jedyną kością tej okolicy jest łopatka, utrzymywana przy klatce piersiowej przez silne mięśnie. Łopatka – kość duża i płaska – ma wyczuwalną wypukłość – grzebień łopatki, który kończy się na poziomie stawu barkowego dobrze wyczuwalnym wyrostkiem barkowym. Kość ramienna tworzy bardzo wyraźną wypukłość (guzek większy), a ten wraz z wyrostkiem barkowym łopatki określa punkt barku. Przedramię składa się z dwóch przylegających do siebie kości: promieniowej i łokciowej, które w przeciwieństwie do kości ludzkich nie mogą obracać się względem siebie. Najważniejszą wypukłością tych kości jest wyrostek łokciowy. Dalej kończyna przednia składa się z nadgarstka, czyli siedmiu kości zestawionych w dwuszereg, z których najbardziej wysuniętą do tyłu (kość dodatkowa) można zboku wyszukać, następnie ze śródręcza, a wreszcie z pięciu palców, z których jeden jest silnie zredukowany.

Kończyna tylna zaczyna się od potężnej obręczy miednicznej będącej połączeniem trzech kości– kulszowej, łonowej i biodrowej. Oba skrzydła kości biodrowej wspierają się na kości krzyżowej i wyznaczają okolice zadu, natomiast guzy kulszowe wyznaczają wierzchołki pośladków. Miednica łączy się z kością udową poprzez półkulistą panewkę, w której mieści się główka kości udowej. Kość udowa ma wyczuwalną wypukłość tzw. krętarz, ustawioną bocznie względem główki kości udowej. Kolano – staw złożony – łączykość udową z układem : kość piszczelowa-rzepka-kość strzałkowa. Słabiutka kość strzałkowa nie pełni żadnych funkcji podtrzymujących. Stopa ma taką samą budowę jak odcinek dłoniowy kończyny przedniej i składa się z trzech segmentów : kości stępu, z których najdalej wysunięty ku tyłowi jest guz piętowy: śródstopia, a wreszcie czterech palców.

oiug

MIĘŚNIE

Budowa szkieletu psa wskazuje, że jest on urodzonym biegaczem, a najdobitniej świadczą o tym następujące cechy: potężny i giętki kręgosłup, stawy, które dla usprawnienia biegu zbudowane są tak, że preferują ruch: zginania i prostowania przy upośledzeniu ruchów obrotowych i odchyleń od płaszczyzny strzałkowej (zanik obojczyka, połączone kości promieniowa i łokciowa. Uwsteczniona kość strzałkowa, palce rozstawione); dłoń i stopa długie i sztywne, co wydłuża i odciąża kończynę, przy czym główna masa mięśni leży bliżej kręgosłupa.

Mięśnie czyli napęd organizmu, są bardzo liczne i zróżnicowane pod względem znaczenia funkcjonalnego; prościej więc będzie raczej wymienić najważniejsze spośród nich według pełnionej przez nie roli niż sporządzać ich pełną listę.

Mięśnie żuciowe: skroniowy i żwacz należą u psa do najpotężniejszych, pozwalają psu wytworzyć nacisk ponad 200kG/cm kwadratowy; mięśnie zginacze szyi: ramienno-głowy i mostkowo-głowy; mięśnie prostowniki kręgosłupa: wspólna masa lędźwi, mięśnie szyjne i grzbietowe; mięśnie zginacze części lędźwiowej kręgosłupa: mięśnie brzucha (skośny: zewnętrzny i wewnętrzny, mięsień prosty brzucha) oraz mięśnie lędźwiowe; mięśnie prostowniki ramienia: ramienno-głowy i nadgrzbietowy; mięśnie zginacze ramienia: mięsień najszerszy grzbietu, trójgłowy ramienia; mięśnie prostowniki przedramienia: trójgłowy ramienia; mięśnie zginacza przedramienia: dwugłowy ramienia, ramienny; mięśnie prostowniki przedniej łapy przedramienia dogłowowe; mięśnie zginacze przedniej łapy przedramienia doogonowe; mięśnie prostowniki uda: pośladkowe; mięśnie prostowniki podudzia: kulszowo-piszczelowe, z których najważniejszy jest dwugłowy uda oraz brzuchaty łydki; mięśnie zginacze stopy i prostowniki palców: piszczelowe dogłowowe; mięśnie prostowniki stopy: zginacze palców, piszczelowe doogonowe.DSC09599

CHODY

Pies, wykorzystując swój narząd ruchu może poruszać się w trojaki sposób:
krok (stęp) – chód najwolniejszy, przy którym podłoża dotykają zawsze trzy kończyny;
kłus – chód klasyczny dla psa myśliwskiego i psa strzegącego stada
galop – chód najszybszy.

DSC09606

Każdy z tych chodów można „rozkładać” na czynniki pierwsze i analizować używając terminów pochodzących z mechaniki mięśni ; sekwencja podstawowa dla danej kończyny jest zawsze taka sama bez względu na rodzaj chodu. Tak więc analizując na przykład galop, wyróżniamy najpierw fazę zawieszenia, w czasie której żadna z kończyn nie dotyka podłoża, potem fazę podparcia, w czasie której łapa przednia podtrzymuje ciało i przedłuża pęd, wreszcie fazę odbicia, w czasie której łapa tylna nadaje ciału dynamiczne pchnięcie. Przy bliższej analizie poszczególnych faz zauważamy, że w fazie zawieszenia kończyna przednia przygotowuje się do lądowania. Cała kończyna wyciąga się do przodu szukając punktu oparcia możliwie jak najdalej, dzięki akcji wszystkich mięśni prostowników i uruchamiając przy tym mięsień ramienno-głowowy, który ciągnie górną część ramienia daleko do przodu. Przy podparciu kończyna przednia najpierw amortyzuje lądowanie (dzięki „sprężynującemu” działaniu różnych odcinków kości), potem przedłuża pęd poprzez ściągnięcie mięśnia trójgłowego ramienia i mięśni przedramienia doogonowych. Jednocześnie ustawia się pod tułowiem „napęd tylny” (pod działaniem mięśni lędźwiowych zgina się kręgosłup i zmienia pozycja miednicy), kończyna tylna wyciąga się do przodu i szykuje do odbicia. W fazie odbicia wchodzą do akcji najpotężniejsze mięśnie organizmu : pośladkowy i czterogłowy uda. Całkowitemu i gwałtownemu wyprostowaniu kończyny tylnej towarzyszy rozprostowanie kręgosłupa zwiększające napęd (działanie łącznej masy mięśni; kończyna tylna „zostaje” za tułowiem). Swoją szybkość zawdzięcza więc pies rozwojowi mięśni napędu tylnego.

Kłus różni się od galopu tym, że pies nie jest nigdy w zawieszeniu, czyli nie ma takiej chwili, w której żadna z łap nie dotyka podłoża. Kłus jest sekwencją dwóch faz : podparcia i zawieszenia. Krok natomiast rozkłada się na dwie symetryczne fazy : przesunięcie lewej przekątnej, a potem przesunięcie prawej (wypada wyjaśnić, że lewą przekątną nazywamy współgranie kończyny przedniej lewej z tylną prawą, przekątna prawa to współgranie kończyn prawej przedniej z lewą tylną). Odruchowe połączenie tych faz decyduje o sprawności chodu psa ; ponadto pies potrafi w każdej chwili je zmieniać i może bez utraty sił na przemian skakać i skręcać, galopować i biec truchtem itd.

 

DSC09633

Pies z wielką łatwością skacze w dal, wzwyż i w miejscu. Nie jest dobrym skoczkiem jak kot, po części dlatego, że nie może wysuwać pazurów ani skręcać łap. Może jednak nauczyć się skakania wykorzystując do rozpędu swoją masę. W wodzie pies porusza się w sposób naturalny, wykonując ruchy jak przy kłusie.

Spisała, z jednej ze swoich ulubionych w dzieciństwie książek (Larousse Encyklopedia ”PIES”, dr Pierre Rousselet-Blanc. Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1993), Zuza Petrykowska.

1 1 wzór

iujh (3) iujh (4)

DSC09627

2 3

4 5

6 7

8 9

10 11

12 13

14. black

blue

DSC09635

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu, grafik bez zgody autora oraz cytatów bez podania źródła jest zabronione.

Zuza Petrykowska

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

O SNUCIU POD PUBLICZKĘ OPOWIEŚCI O ”UŻYTKOWOŚCI” DOGO ARGENTINO, CZYLI POLOWANIE Z DOGIEM ARGENTYŃSKIM W POLSCE

SmallDislike

Opowieści dziwnej treści

Konsekwencja i jej brak w snuciu przez część polskich tzw hodowców Dogo Argentino, opowieści o potencjalnej (i podobno nie tylko) użytkowości ich psów jest (na swój sposób) fascynującą kwestią.

Niektórzy Hodowcy twierdzą, iż ”kładą nacisk na użytkowość argentynów”. Na ”utrzymywanie, zachowywanie i przekazywanie dalszym pokoleniom” tzw ”cech kluczowych dla rasy” i ”dla podtrzymywania jej pierwotnego przeznaczenia”. I że robią, to pomimo faktu, iż w Polsce, z Dogami Argentyńskimi w tradycyjnym dla tej rasy stylu (monteria) polować nie wolno. Pomimo, że w Polsce polować z psem/psami można jedynie w ramach przepisów obowiązującego u nas prawa, a te uniemożliwiają wykorzystywanie Dogów Argentyńskich do/w monterii. I Że robią to po to, by ich psy (gdyby [jakimś cudem] trafiły do rodzimej Argentyny) wciąż ”mogły wykazać się cechami niczym nieustępującymi rdzennie argentyńskim Argentynom”.

Serio?

Kiedy czytamy komentarze pod zdjęciami; na forach internetowych, na grupach i w publicznej części facebook’owych profilów (tzw) hodowców i niektórych nadgorliwych nabywców, możemy wyłapać rzucone ”mimochodem” uwagi na temat cech, które (podobno) ”możemy zaobserwować” u ich psów (psów widocznych na zdjęciach). Teksty te służą praktycznie tylko do podtrzymywania kitów o ”zgodności z wzorcem” i ”oku” hodowcy, który zostawił sobie takie właśnie ”wybitne” psy do hodowli. No i czasem też możemy przeczytać nieśmiało przemycony komentarz na temat tego, kto i gdzie ”sprawdzał” swoje psy… W większości przypadków, w rzeczywistości chodzi o sytuacje, w których podczas spaceru pies ”urwał się” i pobiegł za dzikiem w las… Potem do takiej przygody dorabia się całe zaplecze ”o tym, jak to się miało okazję przekonać, o ‚zachowaniu cech typowych dla rasy’, u swojego psa”… W końcu dziś Facebook czy forum internetowe, są jak papier i przyjmują wszystko.

Podobno 

Osoby, które w Polsce ”polują” ze swoimi Dogami Argentyńskimi (o ile naprawę to robią), nie wypisują głupot na forach. I przede wszystkim, podobno polują z tymi Dogo Argentino tak, jak poluje się z wyżłami czy posokowcami… Czyli, że biały ”podejmuje ślad i tropi”… Że taki argentyn idzie górnym wiatrem albo (od zestrzału) po farbie/za posoką a potem… odpuszcza. I nie robi tego, czego należałoby się po nim spodziewać w związku z tym, że to Dogo Argentino… … … Pozostaje wierzyć, że o ile naprawdę mamy w Polsce takich myśliwych, to są to jakieś wybitne jednostki, którym naprawdę udało się tak ułożyć ich psa/psy, że nie uderza/ją w zwierzynę, gdy mają ją do niej dostęp i mają ją ”na widelcu”, tylko odpuszczają i czekają aż myśliwy zwierzynę ustrzeli… Że te Dogi Argentyńskie, jak to się mówi ”nie mają kontaktu” ze zwierzyną… (Tego ”kontaktu”, który tak podnieca różnych ziutków, oglądających na YT filmiki z dogo ”w akcji”.) Nie wierzę w to. Ale o tym wątku ”użytkowości”, kiedy indziej. Teraz zajmijmy się ”użytkowością” od strony anatomii.

”Forum pierwszego kontaktu”

Na takim właśnie, kiedyś popularnym, jako ”forum pierwszego kontaktu” dla osób zainteresowanych Dogo Argentino, forum, które ostatnio zmieniło nazwę, prowadzone były jakiś czas temu, mocno przeintelektualizowane wywody na temat braków w uzębieniu, które zdaniem forumowych gwiazd tamtego czasu, były/są ”zamachem na użytkowość” Doga Argentyńskiego i z tego powodu ”Psy z brakami (w uzębieniu) powinny być usuwane z programów hodowlanych”*. Było to o tyle śmieszne, że przy ”klasie” prezentowanych tam psów, ich tzw ”typowości” itd., osoby robiące ”skandal” z braków w uzębieniu, powinny wziąć buzię w ciup i w ogóle się nie odzywać. Braki w uzębieniu, dyskutowane jako ”zbrodnia przeciw użytkowości”, gdy forum roi się od zachwytów nad osobnikami anatomicznie słabymi, niekiedy obciążonymi wręcz ”walącymi po oczach” wadami, psami, których dodatkowo ani jakość słyszenia nie jest znana, ani wyniki RTG, (przynajmniej) stawów biodrowych i łokciowych, a które mają uprawnienia hodowlane i są rozmnażane, to farsa. Gdyby powtarzające się (o podłożu recesywnym) braki w uzębieniu, miały być największym problemem Dogo Argentino, dogo-świat byłby piękny. Dodajmy, że gdyby te braki miały być powodem do dyskwalifikacji zwierzęcia, jako osobnika ”niewartego użycia w programach hodowlanych”, mogłoby okazać się, że się połowa psów prezentowanych na tamtym forum, nie powinna się urodzić albo być rozmnażana… ”Najstarsi górale” 😉 związani z początkami hodowli argentynów w Polsce, pamiętają (i wciąż mają) zdjęcia najmocniej lansowanych na tamtym forum, szczerbatych założycieli linii…

Tak więc, traktowany wybiórczo i nachalnie lansowany swego czasu, temat ”braków w uzębieniu”, to jedyny wątek związany z anatomią, która nierozerwalnie łączącą się ze zdolnością do użytkowości danego zwierzęcia, jaki kiedyś ”na serio” podjęto publicznie w odniesieniu do Dogo Argentino urodzonych w Polsce, na tamtym bardzo specyficznym forum… Niestety merytoryczne, wartościowe dyskusje o anatomii to temat poruszany tam z największą niechęcią. W istocie ”anatomia” białych, to temat w ogóle nieporuszany…

Najpopularniejsi, dzięki kitom z for a dziś i fejsbuka, tzw hodowcy, nie chcą albo wręcz nie są w stanie (nie umieją, mają oczy, ale nie widzą i po prostu brak im wiedzy) patrzeć na Dogo Argentino jako ”zagadnienie” w sposób całościowy. W tych swoich publicznych ”wywodach”, które zdarzają im się dla ”podlansowania się” w oczach potencjalnych klientów (nabywców szczeniaków) nie łączą z sobą wszystkich aspektów, które muszą się wzajemnie uzupełniać, by decydować o tym, w naszych polskich warunkach CZYSTO TEORETYCZNIE, czy dane zwierzę w istocie byłoby zdolne do polowania w argentyńskim stylu… Właściwie to do jakiegokolwiek polowania w ogóle, nawet tylko takiego w stylu ”staropolskim”…

Drodzy czytelnicy, wystarczy odrobina inteligencji, by wiedzieć, że to nie brak jakiegoś zęba* zdecyduje o tym, czy jakiemuś Dogo Argentino uda się zwierzynę;

dogonić (poprawna budowa ciała w części odpowiadającej za napęd; solidny kościec, umięśnienie, kątowanie, budowa łapy i wydolność układu oddechowego; głęboka klatka piersiowa, w której płuca i serce mają dość miejsca, prawidłowa budowa czaszki),

pochwycić (odwaga, wrodzony instynkt, prawidłowa budowa czaszki; szczęk, siła, którą dają prawidłowa budowa całego ciała i trening, bo TYLKO ORGANIZM PSA, KTÓRY JEST  W   FORMIE (I JEST NAUCZONY  J A K  POLOWAĆ), JEST W STANIE SPROSTAĆ OGROMNEMU WYSIŁKOWI JAKIM JEST  P O L O W A N I E),

utrzymać (budowa, siła, trening, poprawny chwyt; właściwy zgryz i ROZMIESZCZENIE ZĘBÓW** i krótkie fafle, pozwalające na swobodne oddychanie psu trzymającemu zwierzynę).

Wiele czynników decyduje o zdolności lub jej braku do sprostania wyzwaniu, jakim jest ta czysto teoretyczna monteria, do której to niby mają być zdolne ”wszystkie” rodzące się w Polsce Dogi Argentyńskie. Doprecyzuję, że mam na myśli Dogo Argentino urodzone w hodowlach zarejestrowanych w stowarzyszeniu Związek Kynologiczny w Polsce. Inne twory i stowarzyszenia, w których rozmnaża się psy tej rasy/”w typie rasy”, na tę chwilę nie dają wiarygodnych podstaw do traktowania ich jako alternatywy. Nad czym, podkreślam, że ubolewam, gdyż mierżą mnie buta i arogancja znaczącej części członków ZKwP, uznających, że sam fakt przynależności do Związku Kynologicznego w Polsce czyni z nich święte krowy, nawet gdy dopuszczają się praktyk pseudohodowlanych. Brzydzą mnie też praktyki osłabiające i ograniczające, konkurencję, praktyki monopolistyczne, których dopuszczają się niektórzy członkowie ZKwP, obnażając przy tym swój brak zrozumienia zasad konkurencji i wolnego rynku. Zaciekłe, niejednokrotnie pozbawione podstaw a czasem dające wrażenie obłąkańczego, bronienie i tak już dominującej pozycji ZKwP, tego monopolu Związku Kynologicznego w Polsce, przez tzw kynologów, będących członkami tego stowarzyszenia, jest działaniem szkodliwym dla polskiego rynku kynologicznego. Miejmy nadzieję na zmiany w najbliższej przyszłości. Być może osoby zajmujące się rozmnażaniem psów tej (i nie tylko) rasy w strukturach innych niż ZkwP, zasłużą na nasze zaufanie? W przypadku argentynów z pewnością pomogłoby w tym bezwzględne, obligatoryjnie narzucone (w regulaminie danego stowarzyszenia) jako element kwalifikacji hodowlanej, przeprowadzanie badań w kierunku wykluczenia jednostronnej głuchoty (BAER TEST), wad aparatu ruchu (min. RTG) oraz serca u osobników używanych do rozrodu. Oraz testy psychiczne z prawdziwego zdarzenia… Gdyż z punktu widzenia tzw konsumenta, potencjalnego nabywcy psa, właśnie certyfikowane wyniki badań znacząco podnoszą zaufanie do producenta danego towaru. (W tym przypadku hodowcy rasowego psa i jego ”produktu”, którym jest dziś pies -hodowla rasowych psów nazywana jest ”amatorską”, ale członkowie ZKwP też sprzedają psy nabywcom za określone i wcale niemałe kwoty). Jest to coś, czym inne stowarzyszenia zrzeszające osoby rozmnażające psy rasowe, mogą o klientów zawalczyć. I coś, czego wciąż nie rozumieją w strukturach ZKwP. (O tym jak i to niestety w przytłaczającej większości przypadków, członkowie ZKwP, tzw hodowcy, reagują na samo tylko upublicznienie przez nabywcę pieska, informacji, że ”psiak z hodowli X cierpi na schorzenie Y” można przekonać się śledząc to, co dzieje się na fejsbukowych grupach o tematyce kynologicznej…) Pozostaje także nie tracić nadziei, że ograniczeni umysłowo członkowie ZKwP kiedyś pojmą, że ograniczanie dostępu do rynku osobom, które chcą psy hodować, ale oczekują wyższych niż obowiązujące w ZKwP standardy (np. obowiązkowe badania DNA potwierdzające treść rodowodów), ograniczanie poprzez min. tzw czarny PR, nie robi z nich ”prawdziwych hodowców” ani ”uczciwych ludzi” a z tych, których oczerniają ”pseuduchów”. Konkurencja jest zjawiskiem pożądanym, gdyż prowadzi do poprawy jakości towarów i usług, a także zakresu ich wyboru. Przeciwdziałanie kształtowaniu się warunków niezbędnych do powstania i/lub rozwoju konkurencji, poprzez np. działania dyskredytujące potencjalnych nabywców, co do których choćby jeden tylko członek ZKwP podejrzewa, że być może zechcą danego psa z rodowodem ZKwP/FCI, użyć do hodowli pod szyldem stowarzyszenia innego niż ”jedynie słuszny Związek Kynologiczny w Polsce”, narzucanie ”podejrzanym” uciążliwych warunków umów, pokazują jak poważny jest problem. Kiedy jakiś ‚byt’ ma monopol, nie jest istotne jak ten ‚byt’ funkcjonuje. W świecie kynologicznym jeśli standardowo np. odmawia się sprzedaży szczeniąt osobom, które są zarejestrowane w stowarzyszeniu hodowców, w którego regulaminie wpisane są jako element kwalifikacji hodowlanej np. badania wykluczające dysplazję dla wszystkich używanych w programach hodowlanych osobników i/lub obowiązkowe testy DNA potwierdzające zawartość rodowodów, nazywając przy tym tych odrzuconych klientów/ niedoszłych nabywców pseudohodowcami, uniemożliwia się takim osobom nie tylko pozyskanie psów o tzw udokumentowanym pochodzeniu (którym tak się wszyscy w ZKwP szczycą…), ale zamyka się im możliwość działania poza strukturami ZKwP, które ciągle ucieka od wymogów badań… Wróćmy do czynników decydujących o zdolności (lub jej braku) do sprostania wyzwaniu jakim jest ta, w polskich warunkach czysto teoretyczna monteria i skupmy się po prostu na sprawności Doga Argentyńskiego.

Sprawny Dogo Argentino

To zaczyna się od sposobu sprawowania opieki nad szczenięciem. To, jak będziemy o psa dbać my, jak hodowca dba o jego rodziców, decyduje o prawidłowym (bądź nie) rozwoju kośćca i masy mięśniowej. Właściwe, mądre, dostosowane do potrzeb tej konkretnej rasy żywienie jest niezbędne. Niedożywiony/źle żywiony szczeniak/młody pies nie rozwinie się w optymalny do wymagań, sposób. I nie będzie zdolny do monterii w tej nawet czysto teoretycznej wersji.

Stąd wzorzec rasy przewiduje wzrost minimalny, oraz jego górną granicę. Osobniki o cechach gigantyzmu czyli wzroście powyżej 68 cm, który wciąż traktowany jest jeszcze jako górna granica dla samca rasy Dogo Argentino, choć Argentyński Klub Rasy obniżył tę granicę i wymaga, by samce nie przekraczały wzrostu 65 cm w kłębie, jest niedopuszczalny szczególnie u suk, które nie powinny przekraczać 65 cm, a jak wymaga Argentyna 64 cm w kłębie.

Drodzy czytelnicy, pamiętajcie, Dogo Argentino to nie koń, nawet nie kucyk. Dogo Argentino to pies, jedyny na świecie myśliwski molos rasy dosłownie zaprojektowanej, począwszy od wizji twórcy, do uzyskania przez niego optymalnego efektu. Nie tolerujmy niszczenia tego skończonego dzieła przez partaczy mających pomysły na ”poprawianie” cech, które zostały szczegółowo i jasno opisane, zdefiniowane przez wzorzec rasy Argentyńskiego Klubu Dogo Argentino. Pamiętajmy, dr. Jose Luis Forlla sam robi wyjątki tylko dla egzemplarzy wybitnych (Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech sprawdzi znaczenie słowa ”wybitny” w słowniku) i że czyni to, jako człowiek postrzegający tę wybitność w szerszej, powiązanej z monterią, perspektywie: http://dogoargentinoclub.pl/info/wzorzec/uwagi-na-temat-wysokosci/. Przypomnijcie sobie o powyższych faktach, kiedy następnym razem rzuci się wam gdzieś w necie w oczy połączenie wyrazów ”dogo” i ”użytkowość”. I pamiętajcie o tym odwiedzając wystawy psów rasowych, oglądając fotki ”championów” na stronach hodowli itp. Nie dajcie sobie wciskać kitów. Nauczcie się patrzeć i łączyć fakty. Zdolność do ”sprawdzenia się podczas polowania na grubą zwierzynę”, do polowania w klasycznym, przypisanym do tej rasy stylu, jest możliwa tylko u zwierząt posiadających jak najmniejszą liczbę wad anatomicznych. Każdy błąd anatomii obniża wydolność organizmu i wpływa niekorzystnie na użytkowość psa. Do tego dane zwierzę musi mieć instynkt i odwagę, czyli cechy psychiczne. Hodowca i/lub właściciel, który twierdzi, że jego pies byłby w stanie sprostać polowaniu na grubego zwierza w stylu przypisanemu tej rasie, sam także musi spełnić określone kryteria. Argentyn nie jest psem dla ludzi nieaktywnych i/albo rozchwianych psychicznie, niebędących w stanie być dla psa tej rasy przewodnikiem na co dzień i partnerem podczas treningu. A obie te rzeczy są niezbędne psom niezależnie od rasy, ale w przypadku białych są konieczne dla zachowania równowagi psychicznej psa oraz zapewnienia bezpieczeństwa otoczeniu, w którym ten przebywa. Hodowca/właściciel, który sprawia wrażenie, że nie jest/nie byłby w stanie zapewnić psu odpowiedniej ilości ruchu i treningu, nie jest/nie będzie w stanie zapewnić mu odpowiedniej ilości ruchu i jakości treningu. (To samo tyczy się nabywców szczeniąt.). Kiedy hodowca/właściciel wygląda jak ktoś, kto bardzo lubi jeść, ale najwyraźniej ma problem ze spalaniem kalorii to nie jest ktoś, kto trenuje z argentynem. Niektórym wydaje się, że można puścić psa luzem, jechać samochodem obok niego i to wystarczy. Nie. Nie wystarczy. Może to może być ”uzupełnienie”, ale na pewno nie ”podstawa” i jedyna forma ”treningu”. Przy białych sylwetkę utrzymuje się bez większych wyrzeczeń. Z argentynem się nie tyje.

I chociaż nie wszyscy Argentyńczycy polujący ze swoimi psami są ”fit”, to pamiętajmy, polscy hodowcy muszą starać się kilka razy bardziej, bo w Polsce nie można ”puścić dogo” za dziką zwierzyną, której na koniec wbija się nóż w serce. (Na marginesie, kto z tych posiadających psy ”mogące konkurować” z argentyńskimi, hiszpańskimi czy na przykład francuskimi, byłby w stanie sprostać im, jako ich prawdziwy partner?  (To pytanie retoryczne.) Dlatego polscy posiadacze DA muszą wymyślać swoim psom inne rozrywki. A pierwszym dowodem na to wymyślanie rozrywek jest forma lub chociaż brak zadyszki u hodowcy/właściciela psa po minimalnym wysiłku fizycznym.

Na koniec, jeżeli hodowca sprawia na was wrażenie powodujące, że za najwłaściwsze uznajecie, że najkorzystniej byłoby dla niego, żeby pogadał z kimś takim, jak Cesar Millan albo inny trener personalny, który pomoże mu uzyskać stan calm assertive energy (wskazówki CM, dotyczące formy psychicznej są nie do przecenienia), nie kupujcie od niego szczeniaka. Taki ktoś sam potrzebuje pomocy, nie liczcie więc, że w przyszłości, kiedy natraficie na pierwsze wychowawcze problemy ze swoim dogo, ten ktoś pomoże wam, udzielając rzeczowych wychowawczych wskazówek…

Zuza Petrykowska

*Nie wolno kojarzyć z sobą osobników, u których powtarzają się wady

** Braki w uzębieniu mają znaczenie, kiedy przychodzi do chwytania

fot. http://www.proairsoftsupplies.co.uk/acatalog/3d_pvc_facebook_dislike_finger.html

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autora jest zabronione. 

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino