Archiwa tagu: Związek Kynologiczny

JAK TO ZROBIĆ ”NA LEGALU”? CZYLI ”PSEUDOHODOWLE W ZKWP”? A MOŻE TYLKO ZWYCZAJNY BRAK JAJ U CZĘŚCI POSIADACZY DOGO ARGENTINO, KTÓRYM ”NA SERCU LEŻY DOBRO RASY”(?)…

capture-20150512-105402

Miałam dziś dać inny wpis, ale tamten może poczekać, w końcu tyle się dzieje, że najwyżej go zaktualizuję o nowe ”afery” i ”aferki”… Od jakiegoś czasu obserwuję -rzecz jasna nie tylko ja, ale najwyraźniej tylko ja mam dość przyzwoitości, by pisać o tym wprost i nazywać rzeczy po imieniu- BARDZO NIEPOKOJĄCA TENDENCJĘ W ŚRODOWISKU POSIADACZY DOGO ARGENTINO.

Otóż jest taki ”TREND”, żeby ”na jednym dogo nie kończyć”… Choć jest się zwyczajnym ”ziutkiem”, który chce ”pieska na kolanka”, bo go ”wystawy zupełnie nie interesują” i ”śmieszą” go ludzie ”biegający kółeczka po trawnikach”. ”Ziutkiem”, nie hodowcą… Przy czym, od razu ZAZNACZĘ, że ”ziutek” tyczy się bardzo konkretnego typu ludzi, a nie tych z państwa, którzy po prostu chcieli mieć rasowego psa i nie są zainteresowani wystawowym ”błyskiem fleszy”.

Bardzo fajnie jest, mając odpowiednie* warunki, mieć więcej niż jednego psa. Bardzo fajnie jest, mając odpowiednie* warunki, sobie kupić drugie dogo, mając już jedno.

Bardzo fajnie jest zaadoptować, przy odpowiednich warunkach, dogo… Generlanie, zacna sprawa pomóc zwierzęciu, które ktoś inny zawiódł… Dać dom zwierzakowi w typie rasy albo rasowemu -w tym przypadku- dogo.

Ale okazuję się, że ”najfajniej” jest wtedy, jak się ma w domu niewysterylizowaną sukę Dogo Argentino i bierze się do niej samca albo, kiedy do niewykastrowanego psa, dobiera się, również zdolną do rozrodu sukę.

Przez jakiś czas jest ”fun na fejsbuku”, że ”pieski się tak ślicznie razem bawią”.

A potem ”mamusia” pieseczków albo ich ”tatuś” nagle doznają olśnienia, że ”tak fajnie byłoby mieć szczeniaczki”. Bo ”pieski tak się lubią”.

I bum! Już nawet nie chodzi o to, że najczęściej jest tak, że psy, które mają ci ludzie nie przedstawiają żadnej hodowlanej wartości, że zostały kupione/przekazane im jako psy bez potencjału wystawowo-hodowlanego. Skupmy się na tym, że ponieważ pieski całe swoje psie życie spędzały w ”domkach na kanapkach”, jak to pety na kolanka i nawet na jednej wystawie nie były, NIE MAJĄ UPRAWNIEŃ HODOWLANYCH I ROZMNAŻANIE ICH JEST PRZEZ ZWIĄZEK KYNOLOGICZNY W POLSCE (i FCI) ZABRONIONE, I JEST NICZYM INNYM, JAK PRAKTYKĄ PSEUDOHODOWLANĄ. Tyle, że NIESTETY: zawsze ZKwP może WARUNKOWO ‚zalegalizować’ miot.

I potem mamy ciąganie peciszczy po wystawach… Rodziców szczeniąt trzeba ”pokazać”, trzeba im na chybcika ”zrobić uprawnienia”, żeby szczeniaki mogły dostać metryki. I potem powtórzyć los rodziców. (Bo nabywcy szczeniąt z tego rodzaju ”kojarzeń”, nie mają pojęcia o ”miłosnej historii” rodziców swojego psa czy suki. Albo też ludzie ci okazują się być tej samej ”klasy”, co właściciele pary pseudohodowlanej i też sobie nic z wzorca rasy i całego tego ”zawracania głowy” nie robią…)

Zaje…e słaba ta moda na ”wpadkę”, na ”nie upilnowaliśmy” etc… Moda panosząca się w środowisku ludzi, którzy ”kochają tę rasę” (PODOBNO)… Moda w ”jedynie słusznym” Związku Kynologicznym w Polsce, który należy do jeszcze bardziej jedynie słusznej Fédération Cynologique Internationale (FCI)…

No… Fajnie tak sobie ”pokochać rasę” za… Ile? No, niech będzie, że tak z 8x po 3 tysie… To daje 24 tysie…

Małe koszty własne, bo ”ziutki” góFno o prowadzeniu szczeniąt wiedzą, więc mocno po kosztach lecą. W końcu w domu mają parkę, to odpada im wyjazd na krycie, opłata za reproduktora, ale o czym ja tu w ogóle piszę… Przecież ci ludzie to nie hodowcy, Przecież chcą zarobić i tylko o to chodzi w tych ”wpadkach”. O karmieniu, odchowie szczeniaków też pojęcie mają blade (często wystarczy popatrzeć, jak wyglądają ich dorosłe osobniki dogo, żeby być pewnym, że o kluczowych sprawach niczego nie wiedzą), więc na badaniach oszczędzają, bo kto im zabroni? W końcu ci ludzie nie są hodowcami, nie przestrzegają ŻADNYCH standardów, a bilans domowego budżetu poprawiają, bo ciągle są jeszcze na świecie frajerzy, kupujący ”psy z ogłoszenia”..Przypadkowi ludzie, kupujący przypadkowe psy.

Zadanie dla ‚bojownikw o Klub Rasy’: SKOŃCZYĆ Z LEGALIZOWANIEM ”WPADEK”. ZACZĄĆ TĘPIĆ GNOJÓW, KTÓRYCH NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ ZAPROWADZI DO TEGO, ŻE CORAZ WIĘCEJ BIAŁYCH LĄDOWAĆ BĘDZIE W SCHRONISKACH, A REPUTACJA RASY ZACZNIE LECIEĆ NA ŁEB NA SZYJĘ.

Jak to robić? Proste: przypominać im, że mają psy, które kupowali jako psy, których nie będą rozmnażać, że przez rok/kilka lat cieszyli się ”pieskami na kolanka”, czasem nawet szydzili z ”wystawowych ciśnień” innych posadaczy dogo, że psy które adpotowali mieli pozbawić możliwości rozmnażania się, a dziś, jak potłuczeni, piszą: ”Może pieski chcą mieć szczeniaczki?” To samo dotyczy wszystkich ”uczciwych posiadaczy Dogo Argentino”, którzy wystawiają swoje psy, mają pary albo więcej niż jedną zdolną do rozrodu sukę i niewykastrowanego samca. I którym też się ”wypadki zdarzają”. Do jasnej cholery! Ludzie ,sorka, ale jesteście osobami myślącymi czy zwyczajnymi ćwokami? Związek Kynologiczny w Polsce jest organizacją, która pod wieloma względami, mówiąc delitaknie ”KULEJE”, ale ZASADY WPROWADZONE PRZEZ ZKWP, TE DOTYCZĄCE ROZRODU SĄ JEDNOZNACZNE I NAPRAWDĘ NIE MA ŻADNEGO POWODU, ŻEBYŚCIE MIELI BYĆ ZWOLNIENI Z ICH PRZESTRZEGANIA.

Kochani, nie może być tak, że ludzie, którzy najmniej mają wspólnego z etyką, są tą częścią środowiska Dogo Argentino, która PRODUKUJE najwięcej szczeniąt, bo to się naprawdę tragicznie skończy. Każda sytuacja, w której ktoś bezczelnie ciąga po ringu EWIDENTNEGO PETA, którego WADA DYSKWALIFIKUJĄCA jest tak oczywista, że dostrzega ją każdy laik, jest OBRAZĄ DLA KAŻDEGO WYSTAWCY BIORĄCEGO UDZIAŁ W WYSTAWIE. To jak pluć komuś w twarz i mówić, że deszcz pada. Prawo w ZKwP też nie działa wstecz, dlatego należy działać na bieżąco.

Nie można wymagać, żeby np. hodowcy, każdy z osobna, sami walczyli z ludźmi, którym zaufali i którym w związku z tym sprzedali/przekazali swoje psy -w oparciu o umowy, które niejednokrotnie ZABRANIAJĄ ROZMNAŻANIA tych zwierząt bez zgody hodowcy. CAŁE ŚRODOWISKO MUSI TĘPIĆ TEN PROCEDER, TYLKO W TEN SPOSÓB UDA SIĘ POWSTRZYMAĆ DOSŁOWNE LEGALIZOWANIE PSEUDOHODOLWANYCH PRAKTYK W ZKWP. WYSTARCZY, ŻE KTOś. KTO DO NIEDAWNA SPRZEDAWAŁ ‚DOGO’ Z ”RODOWODAMI” Z KSIĘŻYCA WZIĘTYMI, TERAZ JEST JUŻ CZŁONKIEM ZKWP.

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2014/01/27/uwaga-na-zarejestrowana-w-skwipr-hodowle-white-angel-dogo-argentino-czyli-bo-to-mezalians-bylby-dla-psa/

Zuza Petrykowska

*Nie jest jakaś wybitną sztuką oddzielić sukę w cieczce od samca i nie wymaga to także jakiegoś ponad przeciętnego ilorazu inteligencji. Od tego są kojce (klatkę kennelową samiec, chcący przedostać się do suki w cieczce ”zje”). Kojec, taki do złożenia (”prowizoryczny”), można kupić już za ok tysiąc złotych. Można też kojec/kojce wybudować i to już jest znacznie wyższy koszt, ale jest oczywiste, że jeżeli nie masz gdzie/za co postawić kojca, to NIE BIERZESZ SOBIE DRUGIEGO DOGO ARGENTINO.

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autora jest zabronione.

Reklamy

PO CO I DLACZEGO POWINEN POWSTAĆ KLUB RASY, GDYBY FAKTYCZNIE MIAŁ POWSTAĆ VS MARZENIA O AMDA I PYTANIE NO.1 KTO KUPI KIEŁBASĘ NA MAJOWE GRILL PARTY?

tooooo

Screen pochodzi z otwartej fejsbukowej grupy ”Dogo Argentino Polska (Poland)”.

Po co ”klub rasy”?

Przede wszystkim po to, by powstała rzetelna baza badań poszczególnych reproduktorów i suk hodowlanych, zawierająca DOSTĘPNE DLA ZAINTERESOWANYCH WSPÓPRACĄ HODOWLANĄ, wyniki: BAER TEST -badanie wykluczające zmorę rasy, czyli jednostronną głuchotę- oraz prześwietleń w kierunku dysplazji stawów (Szczególnie biodrowych i łokciowych, ale i kolanowych oraz barkowych). I NIE MA ABSOLUTNIE ŻADNEGO ZNACZENIA FAKT, ŻE AKTUALNIE ZKWP NIE WYMAGA, BY UŻYWANE W HODOWLI DOGI ARGENTYŃSKIE POSIADAŁY WPISANE DO RODOWODU, CERTYFIKOWANE WYNIKI POWYŻSZYCH BADAŃ. (TYLKO TAKIE WYNIKI SĄ WIARYGODNE). Poważne kluby ras na całym świecie, na pierwszym miejscu stawiają wiarygodność podlegającego im breeding stock oraz hodowców, z tego tytułu dane medyczne psów są jawne dla każdego zainteresowanego danym osobnikiem hodowcy (Nie są też one tajemnicą dla ewentualnych nabywców szczeniąt). W przypadku polskich Dogo Argentino wymóg jawności powinien także dotyczyć pełnej dokumentacji związanej z ZAKAZANYM W POLSCE KOPIOWANIEM USZU PSOM. Tak więc klub rasy powinien posiadać pełną dokumentację przypadków, w których kopiowanie było podobno ”metodą leczenia” Generalnie klub, ze względu na obowiązujący w Polsce od 1997r. zakaz cięcia uszu i ogonów u psów, powinien posiadać w tej materii, pełną dokumentację WSZYSTKICH PODLEGAJĄCYCH MU OSOBNIKÓW: Dogów Argentyńskich. Kopiowanie jest ingerencją w naturalny wygląd psa. Ucho kopiowane nie stawia przed hodowcą żadnych wyzwań -poza takimi jak ”Kto mi tu ucho ciachnie?”. Ucho naturalne musi spełniać określone kryteria; być noszone w odpowiedni dla rasy sposób, mieć określoną wielkość, kształt itp. -wszystko to wpływa na finalną ocenę psa przez sędziego podczas konkursu. Pamiętajmy, że wystawy psów, to ‚konkursy piękności’.

Po to, by ułatwić monitorowanie urodzeń szczeniąt i by można było wreszcie ustalić populację dogo w Polsce. Psy rasy Dogo Argentino, a więc psy o udokumentowanym, WERYFIKOWALNYM pochodzeniu (rodowodzie), widniałyby w ewidencji klubu i w końcu byłoby jasne; ile jest dogo i w czyich są rękach(?). Oczywistym stałoby się, że psy znajdujące się w schroniskach, bądź do nich trafiające, których pochodzenia ustalić nie można, są psami ”w typie rasy”, a nie przedstawicielami rasy Dog Argentyński i ich los nie jest wynikiem nieodpowiedzialności danego hodowcy z ZKwP. Łatwiej byłoby także znajdować nowe domy rasowym Dogom Argentyńskim, których to właściciele nie poradzili sobie ze specyfiką rasy – adopcją rasowych Dogo Argentino zajmowałby się klub rasy. DOG ARGENTYŃSKI JEST PSEM RASY ZNAJDUJĄCEJ SIĘ NA LIŚCIE ‚RAS UZNAWANYCH ZA NIEBEZPIECZNE’.

By więcej nie dochodziło do oszustw przy ”współpracy hodowlanej” pomiędzy hodowcami. Klub to nie tylko ”organizowanie wystaw” i zabaw w ”próby dzikarskie”. Klub rasy ma KONTROLOWAĆ poczynania hodowców i STAĆ NA STRAŻY DOBRA RASY. NIE JEST TO MOŻLIWE, GDY TOLEROWANY JEST BRAK ETYKI U CZŁONKÓW KLUBU.

W końcu, by wszyscy zrozumieli niebezpieczeństwo zawężenia puli genetycznej, z którym możemy mieć do czynienia w niektórych polskich hodowlach, czy liniach… (Ciągłe używanie przez ”hodowców” jednego, kiepskiej jakości ”reproduktora”, oraz jego miotowego rodzeństwa przez ”hodowców jednego miotu”, powoduje, że znaczna ilość kiepskiej jakości, ale mimo to używanych do rozrodu osobników dogo, ma ”wspólnych przodków”, z czego to kompletnie nie zdają sobie sprawy nowi, ”napaleni” na hodowlę Dogów Argentyńskich, posiadacze dogo. KLUB RASY POWINEN DBAĆ O EDUKACJĘ SWOICH CZŁONKÓW.

”Klub rasy” powinien też wypracować sposób radzenia sobie z hodowcami pozbawionymi etyki, których działania zaprzeczają idei hodowli psa rasowego. Z osobami, które ”z petów robią championy”, nie dotrzymują umów hodowlanych etc.

A wracając na Ziemię

Po pierwsze w Polsce klub rasy podlega pod klub molosa (Warszawa) i klub molosa ZKwP jest ponad klubem rasy. Oznacza to, że nawet jeżeli uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów pod zgłoszeniem klubu rasy, to trzeba wyznaczyć sędziego, który będzie sprawował nadzór nad klubem (Mamy dwóch sędziów, którzy -podobno- by się do tego nadawali, są to Panowie Gajewski i Szutkiewicz). Tak więc klub rasy od razu, od powołania jest podległy ZKwP, a w takim klubie nie będzie ”robienia” tzw ”prób pracy”, i ”Raduno”, będzie tylko ”cięcie uszu”. Byłby za to obowiązek organizowania wystawy klubowej. Są odpowiednie zapisy w regulacjach ZKwP… No i u nas ”klub rasy” nie działa tak, jak np. na Litwie, gdzie to klub rasy zajmuje się rasą jako taką, a organ FCI, jako ich oddział główny tylko to ”domyka”.

I naprawdę czas zapomnieć o ”polowaniach” i ”legalnym” szczuciu psów, to się nie uda, ani pod patronatem ZKwP ani bez niego. Podobnie jak najwyższy czas odłożyć na półkę marzenia i bajki o tym, by ”cofnąć zakaz kopiowania”.

No, ok, ale zróbmy to, podpinając się pod Argentynę (Jak chcą niektórzy)…

Przecież i tak zarząd FCI w Belgii musiałby to uznać, a jakim niby cudem? Nawet jeżeli FCI by taki klub uznało i jeżeli zaistniałaby opcja ”podpięcia się pod argentyński klub rasy”, to i tak wszystkie psy, które przebywają w Polsce, podlegają pod prawo polskie i unijne, a Argentyna to nie UE? Uznanie takiego klubu, nawet gdyby uznany został ponad prawami RP i EU, musiałoby trwać kilka lat. U nas trzeba zebrać setkę podpisów, a czy/ile podpisów wymaga Argentyna? Polacy żyjący w Polsce i chcący tu powołać klub rasy, powinni raczej wzorować się na konstrukcjach zastosowanych przez kraje UE, czerpać wzorce ze sprawnie funkcjonujących (w oparciu o zapisy prawa UE) kluby poszczególnych ras molosów jak np. te w Holandii.

Niestety na tę chwilę, ażeby klub rasy MÓGŁ (inna sprawy czy być CHCIAŁ?) nakazać badania BAER dla swojej rasy, musi uchwalić to ZKwP, to samo dotyczy badań HD i ED (oraz pozostałych prześwietleń itd., dających wgląd prawdę o aparacie ruchu danego osobnika). Klub sam z siebie może zebrać podpisy i należność za składkę członkowską. I na tym jego autonomia się kończy. A propos składek: najważniejsze jest to, by klub rasy był otwarty na wszystkich zainteresowanych, bo zazwyczaj bywa tak, że zapał kończy się, kiedy trzeba za coś zapłacić. Innym przechodzi, kiedy trzeba przebadać miot. W tych dwóch przypadkach najczęściej ginie i zapał i ludzie wyparowują z ”szeregów klubu”. Byłoby miło, gdyby osoby chcące zakładać w Polsce klub rasy Doga Argentyńskiego nie zapominały (może NIE WIEDZĄ), że FCI nie działa u nas tak samo, jak w Argentynie, mamy nieco inne regulacje. Każdy kraj członkowski ma podpisane umowy między organizacjami w swoim kraju (np. Championaty uznaje się na Litwie inaczej niż u nas…), więc jak miałaby wyglądać forma prawna takiego klubu w strukturach FCI, jeżeli Polacy chcą założyć klub rasy w Argentynie? Chyba wiedzą, że zakładanie klubu rasy, to coś formalnie (prawnie) bardziej skomplikowanego niż założenie grupy na fejsbuku? Należy wybrać władze klubu, zebrać klubowe fundusze, ustalić regulamin, statut umów z gabinetami, które będą miały certyfikacje do opisywania wyników badań. Wiedzą o tym, czy nie wiedzą? Polecam gorąco lekturę klubu rasy w ZKwP, później to samo z klubem działającym w Argentynie. Potem wypadałoby ustalić z ZG ZKwP i ZG FCI w jaki sposób taki klub mógłby powstać. No i czy TAK NAPRAWDĘ hodowcy z Argentyny chcieliby mieć w swoim kraju jakiś klub z Polski? Rozumiem, że są chętni, by Polacy wbili się im na rynek sprzedaży psów i że wszyscy będą, jak bajce, żyli długo i szczęśliwie. (Chwila, by ogarnąć się po wybuchu śmiechu.)

Na razie polscy pomysłodawcy powstania ”polskiego kluby rasy Dogo Argentino” są na etapie ”dogadania” terminu i miejsca grill party, na którym ”ustalą” palące szczegóły. Teraz najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: Kto kupi kiełbasę?

Bardzo, bardzo polecam państwu przeczytać dyskusję, która rozwinęła się na otwartej, fejsbukowej grupie ”Dogo Argentino Polska (Poland)” pod postem, którego screen posłużył mi za foto wpisu. Sami, kurczę, ”specjaliści”. Naprawdę warto. (Uważajcie kogo sobie na ”autorytet” wybieracie)

Tak na serio

”Klub rasy” to pasjonaci i znawcy TEMATU, hodowcy-praktycy z doświadczeniem kynologicznym, znający zasady ZKwP, (a w każdym razie organizacji pod szyldem, której hodują), FCI (lub innej federacji, d której należy ich związek/stowarzyszenie) i znający psy, linie z pamięci. W Polsce ”Klub Rasy Dogo Argentino” bez postaci związanych z hodowlami SanAgnes (Agnieszka Jakowlew Chmielak, Bernadeta Wysocka), czy White Hunter (Iza Śledź) to rzecz nierealna, a przynajmniej niepoważna. Smuteczek, że za tworzenie klubu zabierają się ludzie w większości nieznający albo nierozumiejący rodowodów własnych psów…

http://www.zkwp.pl/zg/regulaminy/Regulamin_klubu_rasy_-_komisji.pdf

http://www.zkwp.pl/zg/regulaminy/Regulamin_klubu_rasy.pdf

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autora jest zabronione.

DOGO ARGENTINO VS ”PIES W TYPIE RASY” -POZORNY OKSYMORON: ”RASOWY KUNDEL”

capture-20140425-140009

Wszyscy wiemy, że istnieje coś takiego jak ”lista ras niebezpiecznych”, czyli lista RAS PSÓW UZNAWANYCH ZA AGRESYWNE. Wiemy też, że jest to bubel prawny, ALE:

Zrobiłam mały ”wywiad środowiskowy” i choć w tej chwili mało kto rejestruje -bo do tego w praktyce sprowadza się ta ściema z ”pozwoleniem” na psa ”rasy niebezpiecznej”- w urzędach posiadanie psa z ”rasy uznawanej za agresywną”, to faktem jest, że urzędy wciąż uznają za rasowego tylko psa posiadającego rodowód… Zostawmy temat pozwoleń i przyjrzyjmy się kwestii rodowodów.

Czym Jest rodowód?

Do wejścia w życie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, TYLKO I WYŁĄCZNIE ZWIĄZEK KYNOLOGICZNY W POLSCE WYDAWAŁ RODOWODY. Jak wiadomo, teraz ”rodowody” wydają także przeróżnej maści stowarzyszenia, które powstały w związku ze zmianami w ustawie dotyczącej ”praw zwierzaków”. Związek Kynologiczny w Polsce precyzyjnie określa, KIEDY I NA JAKICH ZASADACH SUKA MOŻE RODZIĆ SZCZENIĘTA I TYM SAMYM ZABEZPIECZA SUKI PRZED TRAKTOWANIEM ICH JAK MASZYNKI DO ”PUSZCZANIA MIOTÓW” I ”ZARABIANIA KASY”. Stowarzyszenia, które teraz powstały, powstały jako odpowiedź pseudohodowców na zmiany w prawie polskim i teraz nie można już nazywać pseudohodowcy po imieniu, ponieważ należy on do stowarzyszenia, które posiada władze, ”regulamin”, tak skonstruowany, że ”hodowcy” w nich zarejestrowani mogą zupełnie legalnie produkować mioty ”do wyczerpania suki” i wydawać przy tym patykiem pisane pseudorodowody etc.

Dlaczego patykiem pisane? Dlatego, że zawierające puste miejsca, białe plamy, niewiadome.

Rodowód to nic innego jak udokumentowane pochodzenie zwierzęcia, zapis jego genealogii, z którego czytelnie wynika, jaki pies jest ojcem danego osobnika, kto jest ojcem jego ojca, czyli ”dziadkiem”, ”pradziadkiem” i tak dalej -analogicznie rzecz ma się w przypadku matki szczeniaka. I co najważniejsze PRAWDZIWY RODOWÓD JEST W PEŁNI WERYFIKOWALNY. ZWIERZĘTA W NIM WYMIENIONE ISTNIEJĄ, BĄDŹ ISTNIAŁY NAPRAWDĘ. KUPUJĄC NAPRAWDĘ RASOWEGO PSA, MOŻEMY PRZEŚLEDZIĆ JEGO POCHODZENIE I JEDYNIE OD NASZEJ CHĘCI, I WNIKLIWOŚCI ZALEŻEĆ BĘDZIE CZY PRZEJRZYMY CZTERY, CZY DWADZIEŚCIA CZTERY POKOLENIA WSTECZ. Kiedy mamy do czynienia z psem ze ”neo stowarzyszenia” dostajemy ”rodowód”, z którego wynika absolutnie nic. Mamy jakiegoś psa, powiedzmy ”Azora”, jakąś sukę, powiedzmy ”Bellę”, oba te zwierzaki mają JAKIŚ PRZYDOMEK (albo nawet i tego nie mają), ale nie wiemy skąd się wzięły na tym świecie. Może się zdarzyć, że w tym ”rodowodzie” dostaniemy informację na temat ojca szczeniaka, owego ”Azora”, ale trafimy na luki przy rubrykach dotyczących matki, tej ”Belli”. Może być też odwrotnie. A może być tak, że będzie NIC i obie rubryki będą puste. ”Rodowody” z neo stowarzyszeń nie przedstawiają żadnej wartości, ponieważ nie mówią o pochodzeniu zwierząt, a nie znając pochodzenia zwierzęcia nie można być hodowcą. Można co najwyżej rozmnażać jakieś psy.

Ustawa, jak to często w Polsce bywa, w wielu aspektach ma skutek odwrotny od (podobno) zamierzonego. Kiedyś pseudohodowca był po prostu pseudohodowcą i swoje pseudorasowe psy sprzedawał po pięćset złotych na bazarach. Dziś oszuści dostali prawne środki, dzięki którym mogą sprzedawać swoje ”rasowe kundle” w tej samej cenie, w której prawdziwi hodowcy sprzedają psy rasowe, te z autentycznymi rodowodami. Naiwniak kupujący szczeniaka od ”hodowcy” neo stowarzyszenia dowiaduje się jedynie, że, jak już ten jego szczeniak kiedyś da miot (sic!), to jego potomstwo będzie miało wypełnione te rubryki, które dziś w rodowodzie on sam ma puste -no comment, ale kaska leci…

Dla zainteresowanych tematem najkonkretniejszą przesłanką ku temu by omijać PSY W TYPIE RASY, KTÓRE OFERUJĄ ”HODOWCY” SPOZA ZWIĄZKU KYNOLOGICZNEGO W POLSCE,  CI Z NEO STOWARZYSZEŃ POWINNO BYĆ TO, JAK WYGLĄDAJĄ TE ”RASOWE KUNDLE” I JAK NIEWIELE WSPÓLNEGO MAJĄ Z RASĄ, W ”TYPIE”, KTÓREJ PODOBNO SĄ. Nie można oczekiwać, że łasi na kasę rozmnażacze, niebędący w stanie zrozumieć znaczenia genetyki (pełna informacja o pochodzeniu używanych do rozrodu zwierząt), sprostają hodowli psa rasowego.

Ps. Z rozmnażaczami mamy także do czynienia w Związku Kynologicznym w Polsce. tych tzw hodowców cechuje to, że ”robią miot”, ale nigdy niczego sobie do hodowli nie zostawiają. Wyprzedają wszystkie szczeniaki, bo tym osobom nie chodzi o tworzenie własnych linii. Im chodzi o ”zrobienie miotu” i sprzedanie po czwórce od sztuki każdego ze szczeniąt. Albo przeciwnie: rozmnażają wszystko, jak leci, bo wszystkie szczyle sprzedają jako ”hodowlane”… W ”hodowlanej filozofii” tego typu hodoFców nie istnieje kwestia selekcji. 

Wydawajcie swoje pieniądze z głową, drodzy miłośnicy dogo. A co do tych nieszczęsnych pozwoleń: pamiętajcie, że gdy tylko wasz pies ”dziabnie” psa sąsiada (albo samego sąsiada) lub też zostanie dziabnięty przez psa sąsiada albo samego sąsiada, to fakt, że wasz pies jest ”z listy”, stawia was na przegranej pozycji. W takich sytuacjach zawsze okaże się, że brak pozwolenia to bat na waszą d…

Wybór, jak zawsze, należy do was.

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

ROK 2014 I PRZEGRANA WALKA Z WIATRAKAMI. DOGO ARGENTINO BRZYDKIE JAK SRACZKA W ŚNIEGU, CZYLI ”SĘDZIOWSKI SUKCES”

523546_513828215370508_1207531033_n

”Wyrzyg”

To nie będzie tekst, który zbierze dużo ”lajeczków”, ryzyko za duże. Niewtajemniczonym, a więc tym z was Drodzy Czytelnicy, którzy nie ”kumają klimatów” w stowarzyszeniu Związek Kynologiczny w Polsce, już wyjaśniam: otóż ”lajkowania” gorzkich tekstów, ZKwP swoim członkom nie wybacza. Ale wszyscy go przeczytacie i to wystarczy.

Dwa lata temu chciało mi się bawić w subtelności. Sądziłam, że fora o tematyce kynologicznej, szczególnie działy poświęcone konkretnym rasom, to właściwe, poprawka: idealne miejsce na wymianę uwag, zdań, czy w końcu publikowanie przełomowych dla rasy teksów (Przecież pełno na nich [niby] hodowców i pasjonatów konkretnej rasy) O naiwności! Dziś jest oczywiste, że ”ważenie słów” i ”dyplomacja” nie mają już żadnego sensu, demage has been done.

Dzień dobry, czy możemy porozmawiać o…

Nie dziwcie się, Drodzy Czytelnicy, że kiedy ktoś z was, ktoś ”spoza świata zaawansowanej kynologii”, ”zagada” na wystawie lub przez Facebook tzw hodowcę albo też pojawi się w którymkolwiek Oddziale stowarzyszenia Związek Kynologiczny w Polsce, z nadzieją na ”sprzężenie zwrotne”, czyli rzeczową wymianę informacji, mówiąc/pisząc coś w rodzaju ”Czytałem/am w necie, na takim blogu o Dogach Argentyńskich, że przy tej rasie bardzo ważne jest, np.: prawidłowe ‚wypigmnetowanie’, bo…”, usłyszy coś w stylu/otrzyma komentarz zwrotny o treści ”Proszę nie czytać wypocin jakiejś tam głupiej pindy SPOZA Związku, ja osobiście hoduję i to jest tylko takie teoretyzowanie/znam hodowcę Jakiegoś Tam i to jest świetny człowiek. Bardzo sympatyczny, ładne pieski ma”…

Niezależnie od tego, jak wiele czynników jest istotnych przy rozmnażaniu, a w wyjątkowych przypadkach HODOWLI, ignorantom, od których, a jakże także w strukturach ZKwP, nie tylko na kynologicznych grupach Serwisu Facebook, aż się roi, jest wszystko jedno. Nie obchodzi ich co czytaliście. Poprawka, nie obchodzi ich co jest ważne dla rasy Dogo Argentino, oni mają to w d…e. Grunt, że znają osobiście i lubią jakąś ”Panią Hodowczynię” albo ”Pana Hodowcę” (albo NIE LUBIĄ konkretnego hodowcy, ale o tym kiedy indziej) lub po prostu szukają klienta na szczeniaka i będą usiłowali go Wam wcisnąć za wszelką cenę. Tyle.

Na wszelki wypadek zapamiętajcie sobie, że w ZKwP bardzo często działacze związkowi traktowani są wyjątkowo (jakoś tak jest, że ”wtajemniczeni” wiedzą, że ”działacze mogą więcej”…), są jak ”bogowie na Olimpie” i kiedy przychodzi co do czego, od nich zależy WSZYSTKO. (Nie muszę Wam przecież pisać ”drukowanymi”, wiecie przecież jak w życiu jest ważna ”sympatia” lub ”antypatia” tzw bliźnich.) Nie jest więc rozsądnie narażać się, mówiąc co się myśli np. o konkretnych postanowieniach i przepisach, o ”sytuacji” danej rasy w Polsce, jej ”ogólnej kondycji”, poziomie sędziowania, w ogóle o samych ”arcy-sędziach”, nie wspominając. A pokazywać ”namaszczonym”, że wie się od nich więcej, jest zbrodnią najcięższą. Dlatego trzymajcie buzie w ciup i czytajcie/słuchajcie, po prostu dajcie tym ludziom ”błyszczeć” i wyrabiajcie sobie o nich opinie.

Ja jestem spoza Związku Kynologicznego w Polsce, więc mam ten komfort, że nikt mnie z tego stowarzyszenia za opinie ”niezgodne z linią partii” nie wyrzuci. Dlatego, w takim tekście, jak ten, mogę sędziom, mówiąc wprost, niszczącym swoją arogancką ignorancją, nieuctwem i słów mi brak na określenie tego czym jeszcze, wspaniałą rasę Dogo Argentino (oraz wiele innych) ”wyrzygać” na blogu, co o nich myślę. Jako członek ZKwP z hukiem wyleciałbym z tego stowarzyszenia za następujące linijki;

Drodzy sędziowie kynologiczni, z uporem godnym lepszej sprawy, bawiący się w ”rozesrywanie” tytułów po byle białym, brzydkim jak rzygowiny (mówiąc bardzo delikatnie, acz obrazowo), kostropatym, kulejącym byle czym, które ktoś przytargał na tzw ”wystawę”, niszczycie sens hodowli rasowego psa. Jesteście szkodnikami takimi samymi jak pseudohodowcy, niczym się od nich nie różnicie. Możliwe nawet, że jesteście od nich gorsi, bo podobno ”dysponujecie wiedzą” i macie jakąś intelektualna bazę, a ”pierdzicie” uprawnieniami hodowlanymi na lewo i prawo. Znacie, ”starzy wyjadacze” zasady Raymonda Oppenheimera? http://www.thedogplace.org/ShowPlace/Breeding-Principles_Oppenheimer-10.asp, jak nie, to sobie je przeczytajcie, a jak nie znacie angielskiego, to sobie skorzystajcie z translate.google.pl 

Tępi jak tłuczki do mięsa ludzie biorą się za rozmnażanie Dogo Argentino, bo ”działy specjalne produkcji rolnej” to bardzo wygodna sprawa… Świetny biznes… Nie dociera do was ”arcysędziowie”, że psy, którym rok, dwa i trzy lata temu poprzyznawaliście uprawnienia hodowlane są skrajnie słabe? Nie widzicie tego, kiedy na kolejnych wystawach oglądacie te pokraki i chucherka, będące ich potomstwem? Nie jest wam wstyd przyznawać uprawnień hodowlanych tym stworzeniom? Jak rano myjecie zęby, to możecie sobie patrzeć w lustrzane odbicie? Jesteście dość rozgarnięci, żeby rozumieć, że to głównie dzięki wam, sędziom, którzy przecież jesteście NIBY od tego, żeby OCENIAĆ, KLASYFIKOWAĆ I KWALIFIKOWAĆ, rynek rok w rok zalewa fala szczeniaków Doga Argentyńskiego, FALA SŁABYCH SZCZENIAKÓW. Nędznych ”peciszczy”, które trafiają w ręce coraz bardziej przypadkowych nabywców, petów, które lada chwila zaczną zapełniać schroniska w całej Polsce… Serio aż tak wam to wisi?

Przydomki mnożą się w zastraszającym tempie

Przydomków zarejestrowanych w FCI oraz w ZKwP jest już dużo za dużo. Tych ”godnych polecenia”, za którymi stoją ludzie mający przynajmiej konieczne minimum wiedzy, kompetencje psychiczne i nierzadko konkretne cele oraz środki, nie tylko intelektualne, ale i tzw lokalowe, a przede wszystkim finansowe, na to, by ich hodowla miała sens jest… Jeśli powiem, że można takie osoby policzyć na palcach jednej ręki, to przesadzę z tą liczbą, ale nie wypada mi w tym miejscu po prostu wpisać nazwy hodowli, która spełnia kryteria. Nie ma w Polsce hodowcy idealnego, prawdopodobnie określenie ”hodowca idealny” w ogóle jest bezużyteczne, można jednak szukać i znaleźć hodowlę godną zaufania. Hodowlę posiadającą psy o eksterierze wymaganym przez wzorzec rasy, zrównoważonej psychice i przebadane pod kątem wykluczenia jednostronnej głuchoty oraz dysplazji stawów -co jest absolutnym minimum, jeżeli hoduje się białe molosy.

Godni zaufania hodowcy, krycia planują na lata do przodu; realizują plan hodowlany a kiedy jakiś element tego planu zawodzi, np. konkretne zwierzę nie wyrasta tak, jak hodowca założył i np. występuje problem ze zgryzem itp., plan się zmienia i zwierzak jest z tego planu wyłączany. Czasem w ogóle rezygnuje się z kojarzenia. Niczego nie robi się ”na siłę”, bo tam się myśli i plan musi ”spinać się” z każdej strony, lekko i bez naciągania. Na szczenięta z tych hodowli ludzie czekają po rok, dwa… Czekają, powtarzam.

Pseudohodowcy są też w Związku Kynologicznym w Polsce -face it

W monopolizującym polski rynek kynologiczny, najstarszym w Polsce stowarzyszeniu osób posiadających i rozmnażających rasowe psy, w Związku Kynologicznym w Polsce, także mamy do czynienia z pseudohodowcami. Przy czym należy w tym miejscu zauważyć, że działania pseudohodowców z ZKwP, w tym stowarzyszeniu określa się, za każdym razem, mianem ”skandalu” o charakterze ”incydentalnym”. Narracja członków ZKwP, którzy się takim ”skandalem”, za każdym razem, ”bardzo oburzają” na fejsbuku i są ”bardzo zaskoczeni”, ”że coś takiego w ich stowarzyszeniu było możliwe”, za każdym razem, kiedy dzięki działaniu jakichś upartych, autentycznych miłośników psów i/lub mających wyjątkowe ”jaja” i nieobawiających się ostracyzmu ze strony ”kolegów” i ”koleżanek” ze stowarzyszenia, członków ZKwP, ujrzy światło dzienne prawda o tym, jak ”znana i lubiana pani hodowca” albo ”popularny i osiągający sukcesy pan hodowca” traktowali swoje ”ukochane” psy, idzie w kierunku ”skandalicznych incydentów”. Jak masz, za każdym razem, ”absorbować” to, co czytasz na fejsbukowej grupce, Drogi Czytelniku? To proste, to: ”wyjątek”, ”skandal” i ”incydent”. Jest to i śmieszne (nie mylić z ”zabawne”) i straszne…

Podróby Almas Beluga

Drodzy Czytelnicy wiecie, że można kupić tzw kawior już za 16 zł za gram? Wiecie też pewnie, że ”przyzwoity” kawior z jesiotra to ok 300 zł za 50 gram… Almas Beluga to 225 funtów brytyjskich za 30gram… A teraz ”skumajcie” istotę rzeczy: polscy hodoFcy Dogo Argentino będą wciskać wam produkt typu sztucznie barwionego kawioru Abba i każą wam bulić za te popłuczyny jak za Almas Beluga.

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.