Archiwa miesięczne: Czerwiec 2014

DOGO ARGENTINO: UWAGA NA AUTORYTETY.

Obrazek

Niedawno ktoś zapytał mnie dlaczego zachwycił mnie Jakiś-Tam-Pies. Odpowiedziałam najprościej jak to tylko możliwe: jeżeli patrzysz i nie widzisz, to ja nie mogę ci pomóc.

Mam ogromną satysfakcję z tego, że coraz więcej osób zainteresowanych dogo, nie kupuje szczeniąt ‚na pałę’. Cieszy mnie, że coraz większa liczba nabywców, zanim zdecyduje się zrobić hodowcy przelew, robi przeszper w necie.(PRZY OKAZJI: NIGDY NIKOMU NIE PRZELEWAJCIE CAŁEJ SUMY Z GÓRY ! SZCZENIĘTA SIĘ ZALICZKUJE, A RESZTĘ KWOTY PRZELEWA SIĘ HODOWCY NA KONTO DOPIERO WTEDY, GDY WIDZIMY CZY TO ZA CO PŁACIMY, TO TO NA CO SIĘ UMAWIALIŚMY. NIE KUPUJCIE KOTA W WORKU MOI DRODZY ! A jak już, to pamiętajcie, że za głupotę się płaci). Że jesteście w kontakcie z hodowcami na długo przed urodzeniem się waszego pieska, poznajecie innych pasjonatów rasy, oglądacie psy, słuchacie co mówią posiadacze dogo, i o swoich psach, ewentualnych problemach z nimi, i o hodowcach, o tym jaką drogą podejmowali decyzję o tym, że zaufają temu konkretnemu hodowcy, co ich do tego skłoniło, a co odstraszyło ich od kogoś innego. To bardzo ważne, bo od was zależy tzw ”dobro rasy”. To wasze wybory i decyzje będą dyktowały kondycję rasy w Polsce. To czy nasze dogo będą liczyć się w skali co najmniej Europy czy będziemy takim śmiesznym krajem, w którym większość hodoFców produkuje jakieś białe wypłosze, z którymi wstyd się jest pokazać na jakiejkolwiek większej zagranicznej wystawie, o tych klubowych nie wspominając…

”Best briding indełord, top kłaliti papis”

Jest to o tyle ważne, że niestety w dogo mamy już pełną gębą ten sam problem co w Cane Corso: każda panienka, ale i pan z suczką dogo chce być teraz ”hodowcą”, więc nowych przydomków jest od cholery. Przy okazji muszę przyznać, że się nie mogę zdecydować, która z tych pecic -suk pozbawionych jakiejkolwiek wartości hodowlanej- jest najbrzydsza. Nie umiem wybrać, są od siebie tak różne, a każda z nich ma wpisane w papierach, że jest dogo… Nie wiem więc czy bardziej przeraża mnie ”linia hodowlana” oparta na ”bulterierzycy”, ”sarence”, ”rozwielitce” czy ewentualnie ”trawce”… Mam nadzieję, że nie macie złudzeń i dokładnie zdajecie sobie sprawę z tego, że jeżeli kupicie szczeniaka po ”bulterierzy”, ”sarence”, ”rozwielitce” czy jakieś ”trawce”, to nie wyrośnie wam nic o czym chociaż można byłoby powiedzieć, że leżało obok dogo (na kopię Talisman’a nie liczcie). W dwóch przypadkach możecie już ”podziwiać” efekty ”pracy” pań hodowczyń. Jest naprawdę klęskowo… A rozmowa z nabywcami szczeniąt z jednej z tych tzw hodowli, ostatecznie przekona was dlaczego najpierw trzeba zobaczyć jak wygląda Dog Argentyński, poszperać w sieci, a dopiero potem decydować się na zakup szczenięcia. Okropnie jest zderzyć się podczas pierwszej wystawy z rzeczywistością ”Zabuliłem tysiąc euro za… Coś białego”… I spotkać osobę, która coś nam obiecała, a teraz udaje, że nas nie zna. Jest to szczególnie przykre, kiedy wystawy chcieliśmy traktować jako przyjemność…

Recz jasna nie tylko panie się nie popisują… Tzn źle się wyraziłam: nie popisują się hodowlanymi osiągnięciami, za to mają niesamowitą zdolność do inkasowania po kilka tysięcy za pecika od naiwniaków, którzy sami się im nadstawiają. Z drugiej strony: głupich nie sieją… Z panów niewydarzonych ”hodowców” jest paru… Co mogę powiedzieć o nich ? Przyda się wam pamiętać, że w Dogo Argentino nazwa ”argentinian mastiff” nie przyjęła się, bo dogo nie ma być zwalistą kluchą, a szczególnie jeden, dwaj, trzej z tych panów ”hodowców” wydaje się zupełnie ten fakt ignorować. Najlepiej będzie polecić wam zrobić riserczyk na temat tego kto ma opinię ”wciskacza na siłę” i problemy z emocjami (Uwaga: nagranie jest bogate w wyrazy powszechnie uznawane za wulgarne i nie należy słuchać go jeżeli w pobliżu przebywają dzieci, pochodzi z poczty głosowej jednego z posiadaczy dogo, którego nagrywający się na poczcie głosowej ”pan hodowca” ”nie lubi” ? https://www.youtube.com/watch?v=sXXjue_VBtw).

Świetnie, że podglądacie osiągnięcia poszczególnych hodowców na fejsbuku i nie mam tu na myśli ”osiągnięć” taniego lansu w stylu ”tacy jesteśmy zajebiści i mamy jakiś-tam-tytuł”, a PSY i to czy one wyglądają jak Dogo Argentino czy tylko jak białe popłuczyny po Dogach Argentyńskich z jakiejś pseudohodowli… Oglądacie psy na zdjęciach, filmach, ale przede wszystkim JEŹDZICIE NA WYSTAWY I W WIĘKSZOŚCI SAMI JESTEŚCIE JUŻ W STANIE OCENIĆ TO CO NA TYCH WYSTAWACH WIDZICIE. Coraz więcej z was rozumie już znaczenie powiedzenia, że PRAWDZIWA SZTUKA BRONI SIĘ SAMA i najagresywniejszy pijar naciśnieniowanych na wciśnięcie wam za wszelką cenę swojego szczeniaka tzw hodowców, nie działa już na was, bo wiecie jak wygląda Dogo Argentino i jak nie wygląda… Dlatego też unikacie rozmnażaczy ze stowarzyszeń.

Ale: uwaga na ‚autorytety’.

Najgorsze co może przytrafić się początkującym pasjonatom rasy to ślepa wiara w ‚swojego hodowcę’, w jego ‚świętą rację i nieomylność’, w to że cokolwiek powie X czy Y jest prawdą objawioną i niepodważalną. To paskudna pułapka, która zabija zdolność obiektywnego patrzenia, skrzywia i powoduje, że w poczuciu dziwacznej lojalności do ‚nauk’ iXa czy Ygrekowskiej ktoś taki nie jest w stanie obiektywnie spojrzeć na dane zwierzę i powiedzieć: tak, to jest to (albo: tak, to jest to, a nawet jeżeli troszkę brakuje do tego ”to TO” , to TO jest z pięć razy bardziej TO niż to co osiągnął dziś Iksiński albo Kowalska). Każdy hodowca ma swoją ‚zatrybkę’, swojego zajoba, mówiąc brzydko, swoje skrzywienie, ”manierę”, którą infekuje ”ucznia” i każdy, kto temu zaprzecza po prostu kłamie.

W HODOWLI RASOWYCH PSÓW NIE MA AUTORYTETÓW.

Jest tylko wzorzec i zdrowie psów.

Każde kolejne posunięcie każdego hodowcy podlega weryfikacji. Psy dorastają i WIDAĆ czy pomysł na kojarzenie miał sens. ”Widać” to także, kiedy przychodzi do kwestii zdrowia zwierząt; jakością ich słyszenia, czy występowaniem problem dysplazji stawów u już dorosłych osobników, jak z alergiami i JAK Z ICH TEMPERAMENTEM ? To są kwestie istotne niezależnie od tego jaką stosuje się metodę hodowlaną http://klubdoga.pl/pl/memo_inbred.html (Mój ulubiony nonsens: ”dziecko outcrossu”), bo co z tego, że pies niby wygląda super, jeżeli jest dysplastyczny, półgłuchy albo skrajnie wylękniony czy agresywny ? (Przy okazji: odradzam zakup szczeniąt po rodzicach/rodzicu z kojarzeń krewniaczych kazirodczych; ojciec-córka, matka-syn -DOPYTUJCIE O SZCZEGÓŁY ŚWIEŻYCH ”HODOWCÓW”… http://www.dogomania.pl/forum/threads/226287-Polskie-hodowle-Dogo-Argentino?p=19179391#post19179391 -strona 4 wątku ”Polskie hodowle Dogo Argentino” na Dogomania Forum, od post 27 -ale warto przeczytać cały).

Każdy hodowca ma określone zamierzenie, konkretny cel. Aby go zrealizować dobiera konkretne zwierzęta, a że nie istnieją psy idealne, stara się wybrać te najbardziej zbliżone do ideału. PRZYNAJMNIEJ W TEORII i niestety niejednokrotnie tylko w teorii. To naturalne, że szukając określonych zalet, przymyka się oko na jedną-dwie wady -BO NIE MA DOGO IDEALNEGO. Ale zdarzyło mi się widzieć psa z wybitnym przydomkiem, który na pierwszy rzut oka z dogo ma tyle wspólnego, że… W papiery ma wpisane, że jest Dogo Argentino, a jest psem wielkim, ciężkim o charakterystyce ruchu bardziej przypominającej mastino niż dogo, okrągłej jak u buldoga głowie i -przy całym szacunku- osobiście nie wierzę, że jego tył jest wolny od dysplazji i ja kupując szczenię po nim chciałabym zobaczyć nie tylko wyniki badań na dysplazję tego repa, ale i pierwsze prześwietlenie szczenięcia… To jest pies, którego Martinez nigdy w życiu nie użyłby jako reproduktora, bo jest zaprzeczeniem cech, które chciał u dogo -i mówię to z pełną stanowczością. Ale są hodowcy, którzy użyją wszystkiego ze względu na papier. Pytani dlaczego, po co im coś takiego w hodowli/linii, odpowiadają, że ‚jest zrobiony z takich fajnych przodków, że na pewno coś super da’ (Czasem też chodzi o to, że współpraca hodowlana polega na tym, że ktoś coś od kogoś bierze i coś z tym robi, po to, żeby w przyszłości mieć dostęp do tego co go naprawdę interesuje).

I tak jedni hodowcy nie zwracają uwagi na pigment i BAER test, inni typowość; sylwetka wymoczka, słabiutki kościec (alibi: ”celuję w użytkowość, więc muszą być lekkie”), inni robią konie (wzrost i waga), albo biorą na repy ociężałe hipopotamy, jest też problem z głową; zbyt okrągłą, ze zbyt krótką kufą (co się wtedy dzieje ze zgryzami ?), inni przymykają oko na braki w uzębieniu. I każdy, powtarzam ABSOLUTNIE KAŻDY ma jakąś narrację usprawiedliwiającą (Ja wybaczam tylko jedną: zdroworozsądkowe przełożenie wady, na którą ”przymykamy oko” na funkcjonowanie psa na co dzień, oraz jego potencjalną użytkowość vel życiową sprawność. Zajmowałam się tym zagadnieniem w tekście ”O snuciu pod publiczkę opowieści o użytkowości Dogo Argentino”). Oczywiście są tacy, którzy na dany problem przymkną oko raz, nie powielając wad i nie narażając swojej linii na ”demage”. Przykładowo, mając sukę z HD C nie odważą się kryć jej psem innym niż HD A -czyli rozsądnie nie powielą nieidealnego stawu biodrowego, tylko dobiorą dla tej suki partnera, który zniweluje jej ”nieidealność”. Ale są też i tacy, którzy nie będą mieć problemu z parą HD C x 2… W końcu są też tacy, którzy w swoim odpłynięciu od rzeczywistości -czytaj wytycznych WZORCA- idą tak daleko, że ich hodowle/linie tworzą praktycznie nową rasę, albo co najmniej typ ”polskie nie-wiadomo-co-fiksacja a’la dogo” (za to białeee, że heeeeej !!!).

Samodzielność.

Pamiętajcie z ”odrabianiem pracy domowej” na temat psów rasy, którą sobie wymarzyliście jest dokładnie tak samo, jak wybieraniem mieszkania, samochodu, albo pierścionka zaręczynowego; nie robi się tego w ciemno. Kto z was zdecydował się na kupno np. mieszkania bez ”wstępnego wywiadu” ? Ile mieszkań/domów obejrzeliście zanim podjęliście decyzję ? Przecież zwracaliście uwagę na to ”jak” mieszkają wasi znajomi i rodzina, gdzie mieszkają, patrzyliście na rozkład mieszkania, sąsiedztwo -przyłożyliście się do tego, dużo OGLĄDALIŚCIE. Zanim wybierzecie sobie hodowlę NAOGLĄDAJCIE SIĘ PSÓW, NAPATRZCIE SIĘ. Wystawy są do tego świetną okazją, ale najlepiej jest odwiedzić hodowlę i zobaczyć jak psy prezentują się w najbardziej dla nich naturalnym otoczeniu.

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autora jest zabronione. 

Reklamy