Archiwum kategorii: wzorzec rasy

WZORZEC RASY DOGO ARGENTINO: TŁUMACZENIE ARTYKUŁU SĘDZIEGO KYNOLOGICZNEGO, HODOWCY DOGÓW ARGENTYŃSKICH, PANA MASSIMO INZOLI, ZATYTUŁOWANEGO ”10 THINGS TO KNOW BEFORE JUDGING THE DOGO ARGENTINO”

Na początek wypada zaznaczyć, że jest to tekst kierowany głównie do sędziów kynologicznych, napisany przez sędziego kynologicznego (będącego równocześnie hodowcą Dogów Argentyńskich), którego to będziemy mieć zaszczyt obserwować podczas pracy w trakcie tegorocznej białostockiej wystawy, bo to właśnie Pan Massimo Inzoli sędziować będzie Dogo Argentino 31 sierpnia 2014 w Białymstoku. (Notka o autorze umieszczona jest pod koniec wpisu).

Ponieważ mamy świadomość, że nasze tłumaczenie czytać będą nie tylko fachowcy, pozwoliłyśmy sobie umieścić w kwadratowych nawiasach, pisane kursywą, dodatkowe uściślenia, które naszym zdaniem pomogą nieobeznanym z Dogo Argentino czytelnikom, lepiej zrozumieć przesłanie artykułu, tym bardziej iż, choć język polski jest niezwykle bogaty, rzadko kiedy anglojęzyczne kynologiczne sformułowania znajdują w nim swoje odbicie. W kwadratowych nawiasach, których w tekście jest łącznie sześć, znajdziecie uwagi, iż pod koniec wpisu, w punktach zawarte są dodatkowe objaśnienia.

Zapraszamy do lektury;

”10 RZECZY, KTÓRE MUSISZ WIEDZIEĆ O DOGO ARGENTINO PRZED PRZYSTĄPIENIEM DO JEGO OCENIANIA.”

1. Wzorzec rasy

Pierwszą rzeczą, którą musisz wiedzieć oceniając [a dosłownie ”kontemplując”] Dogo Argentino jest to, że historia tej rasy jest inna od którejkolwiek z pozostałych ras.

Większość uznanych ras stworzonych zostało w procesie selekcji, opierającym się na różnorakich kryteriach, zależnych od funkcji jaką miał spełniać [uzyskany drogą selekcji] pies i warunków geograficznych obszaru, w którym miał funkcjonować [pracować]. Gdy rasa już powstała, fizyczne cechy będące esencją typu [te niezbędne i dla niego nieodzowne] były oficjalnie ustalane [i dopracowywane], poprzez badania [ w znaczeniu: studiowanie anatomii przedstawicieli danej rasy] i opracowywanie [rysowanie i opisywanie] wzorca.

Jednakże w przypadku Dogo Argentino, ten proces uległ odwróceniu.

Na początku zeszłego stulecia, Argentyńczyk Dr. Nores Martines wyobraził sobie rasę psa idealnie nadającego się do pracy pomocnika myśliwego, podczas polowania na grubą zwierzynę. Najpierw stworzył wzorzec rasy, a dopiero potem przystąpił do tworzenia Dogo Argentino. Finalnie Dr. Martines skrzyżował dziewięć ras, by jako rezultat otrzymać zwierzę tak bardzo zbliżone do ideału zaprojektowanego lata wcześniej, jak to tylko możliwe. [Dodatkowe wyjaśnienie do tego akapitu znajdziecie w punkcie 1.]

Tak więc wzorzec rasy, napisany przez jej twórcę, powinien być rozpatrywany w sposób wyjątkowo uważny, [zwłaszcza] w przypadku porównań do wzorców opisujących inne rasy. Dogo ma być dokładnie takie, jak wyobraził je sobie [i opisał w standardzie] jego twórca dziesiątki lat temu i wszelkie [jakiekolwiek] zamiary zmienienia go, powinny być uznane za poważny atak na pierwotnego ducha rasy.

Wiele lat po napisaniu oryginalnego wzorca Dogo Argntino, Fédération Cynologique Internationale (FCI) zdecydowało się przeredagować wzorce rożnych krajów tak, aby stały się bardziej ujednolicone, nowocześniejsze i łatwiejsze w odbiorze, pozostawiając mniej miejsca dla osobistych interpretacji.

Aby osiągnąć cel, którym miała być uniformizacja wzorca, FCI drogą formalną poprosiła Federación Cinológica Argentina (FCA) o dostarczenie wersji wzorca Dogo Argentino, która spełniałaby wytyczne nowego formatu. W Lutym 1997 roku, po zagorzałych bataliach pomiędzy FCA i Klubem Rasy, nowy wzorzec został wysłany do FCI. Ale nie była to jeszcze ostateczna wersja i FCI odesłało go do FCA, do korekty. Trwało to wszystko aż do Stycznia 1999 roku, kiedy to nowy wzorzec DA został ostatecznie zaaprobowany i wdrożony w życie.

Ze względu na nowy format i kilka dyskusyjnych punktów, nowy wzorzec zmodyfikował ducha oryginalnego wzorca Dogo Argentino. Tak więc w poszanowaniu dla obecnego i oficjalnego dokumentu, którego musimy przestrzegać my – wszyscy sędziowie, podczas oceniania dogo, każdy kto pragnie poważnie pogłębić swoje zrozumienie rasy, musi uważnie czytać i studiować oryginalny wzorzec. To jest jedyny dokument, który zawiera to, co było i to, co powinno być praktyczną regułą w odniesieniu do zrozumienia i sędziowania Dogo Argentino.

2. Forma (ciało) [Dodatkowe wyjaśnienie w punkcie 2.]

Dogo Argentino jest lżejszym i bardziej atletycznie zbudowanym (od innych) molosem. Nie może zmierzać w kierunku cięższego, brachymorficznego typu [bulldog], ani nie powinien być w typie psa wyścigowego, charciego, o lekkiej kości i długich nogach. W zamian plasuje się pośrodku, bez podążania w którykolwiek z tych dwóch skrajnie różnych typów budowy.

Pierwsze wrażenie, które odnosimy, patrząc na Dogo wynika z jego formy [Dodatkowe wyjaśnienie w punkcie 3]. W związku z czym musi on mieć mocny [solidny] kościec, idący w parze z wyrazistą [dobrze zaznaczoną] muskulaturą i zredukowaną do minimum tkanką tłuszczową. Dogo pozbawione tej esencji nigdy nie będzie miało podstawowej charakterystyki typu, pozwalającej uznać je za dobrego przedstawiciela rasy.

Dogo Argentino to pies rustykalny [Dodatkowe wyjaśnienie w punkcie 4.] o dumnym i szlachetnym w wyrazie.

3. Proporcje

Prawidłowe proporcje są kolejną cechą charakteryzującą typ. Kufa dogo jest prawie tak samo długa jak czaszka; zaakceptować można tylko nieznaczne jej skrócenie. Tułów musi sięgać prawie do łokcia, chociaż pies z głęboką klatką piersiową, której linia kończy się nieco poniżej łokcia, będzie preferowany. Głęboka klatka piersiowa wiąże się z dużą pojemność płuc. Długość ciała powinna być nieznacznie dłuższa, niż wysokość w kłębie, wpisując psa w prostokąt.

4. Głowa

Głowa dogo jest uformowana z połączenia czaszki stworzonej do chwytania i utrzymywania i kufy stworzonej do węszenia. Czaszka musi mieć silne mięśnie skroniowe i żwacze (szczęki), ponieważ są to główne mięśnie zapewniające solidny, dobrze rozwinięty chwyt. Kufa w swych płaszczyznach bocznych powinna być tak równoległa, jak to możliwe, szeroka, nigdy szpiczasta [nie powinna zwężać się w kierunku nosa].

Fafle są umiarkowanie grube, krótkie i przylegające. Nie chcemy zbyt obfitych i obwisłych warg, które tamują dopływ powietrza do pyska: Dogo to pies chwytający i trzymający, który podczas wykonywania swojej pracy musi móc oddychać tyle, ile tego potrzebuje, wspomagając się powietrzem płynącym z nozdrzy. Fafle muszą być więc krótkie, tak by pozwalały psu swobodnie oddychać poprzez pysk, podczas utrzymywania zdobyczy. W oryginalnym wzorcu rasy obwisłe fafle były wadą dyskwalifikującą.

Widziana z boku górna linia głowy powinna być ”sinusoidalna”/”falista”, co oznacza, że czaszka lekko wypukła bocznie (lekko zaokrąglona) przechodzi w delikatnie wklęsły, górny profil (lekko zadarty). [Lekko wypukłe wygięcie czaszki powinno przejść w lekko wklęsłą górną linię kufy -w sposób gładki/ płynny.]

5. Wyraz

Wyraz wyraźnej surowości [ta rustykalność] jest esencjonalny.

Górna powieka jest bardzo gruba i stosunkowo ciężka i ma tendencję do tworzenia kąta z górną krawędzią oka. Dolna krawędź oka powinna być mocno przylegająca. W rezultacie [charakterystyczny i typowy dla dogo] kształt oka jest trójkątny, dając oko dobrze chronione, bez widocznych białek. Preferuje się, by krawędzie powiek były czarne, ponieważ niedostateczne wybarwienie skutkuje w końcu zupełną utratą pigmentacji, która to powinna być surowo piętnowana. Oko umiejscowione jest częściowo z boku głowy, a kość oczodołu u podstawy wygląda na grubą, ponieważ kufa zaczyna się znacznie poniżej oczu. Oczy są możliwie najciemniejszego koloru, a niebieskie są niedopuszczalne, chociaż taki kolor może pojawić się u szczeniąt.

6. Kufa [Twarzoczaszka]

Bezwzględnie należy unikać przesadnie skróconej kufy. Kufa Dogo musi mieć dobrze rozwinięte górną i dolną szczękę. Bardzo krótka kufa zmniejsza górną szczękę i ogranicza zdolność węchową [zdolność do tropienia]. Wynika z tego, że dobra głębokość pyska jest także istotna. Głębokość, to wrażenie głębokości, kufy nie powinna pochodzić od obwisłych fafli, ale dobrze rozwiniętych i silnych szczęk.

7. Zgryz

Perfekcyjne nałożenie się kłów jest znacznie ważniejsze niż zgryz [rodzaj/ typ zgryzu] sam w sobie, który to może być nożycowy lub cęgowy. (W wyjątkowych przypadkach możemy zaakceptować odwrócony zgryz nożycowy, jeśli spełnione są określone wymagania [Chodzi o położenie kłów względem siebie]). Dolne kły muszą być idealnie umiejscowione pomiędzy dwoma górnymi, wspierane przez pierwsze siekacze. Pies chwytająco-trzymający musi mieć doskonale dopasowane kły. Zęby muszą być duże i zdrowe, najlepiej, żeby uzębienie było pełne [z kompletem przedtrzonowców].

8. Okrywa włosowa/ umaszczenie [Dodatkowe wyjaśnienie w punkcie 5.]

Dogo rodzi się białe, a umiera czarne. Nie jest zasadne szukanie idealnego pigmentu/ wybarwienia u młodych psów. Z biegiem lat skóra dogo staje się ewoluującą mapą -zmienia się stopniowo.

Kiedy dwadzieścia lat temu kupiłem swoją pierwszą sukę, na jej podszerstku zauważyłem osiem małych czarnych plamek. Pamiętam, że nie spałem wtedy przez tydzień. Dziś to jedna z ostatnich rzeczy, na które zwracam uwagę.

Im bardziej sierść dogo jest biała, tym bardziej szczęśliwi jesteśmy. Ale dla psa, którego przetrwanie zależy od innych, funkcjonalnych cech, czysta estetyka koloru sierści jest sprawą drugorzędną.

Czysto biały jest kolorem, który rozprzestrzenił się u wielu ras psów. To kolor udomowienia. W większości kultur zwierzęta białe są cenne, przypisuje się im także wartość symboliczną. Często białą szatę traktowano jako podkreślającą rasową czystość zwierzęcia, w opozycji do pospolitości mieszańców [i ich zwykłej, niebiałej sierści].

Umaszczenie u psów determinowane jest przez różne pigmenty. Inne zwierzęta, włączając w to ptaki i owady, mogą wytwarzać wiele różnych pigmentów. Ale psy, jak wszystkie ssaki, mogą produkować ograniczoną ich ilość; melaninę, występującą w dwóch typach: eumelaniny (odpowiedzialnej za czarny barwnik) i feomelaniny (odpowiadającej za barwnik ”żółty”).

Selekcja w kierunku uzyskania bieli nie jest łatwa, bo ten kolor nie jest regulowany poprzez działanie tylko jednego genu. U Dogów Argentyńskich kilka różnych loci (S, C and T) wpływa na okrywę włosową. Gen, który interesuje nas najbardziej znajduje się w serii alleli S, która całkowicie zahamowuje działanie melaniny i w efekcie daje czysto białą okrywę włosową. W locus S znajdują się allele odpowiadające za obecność pigmentów w sierści. Pierwszy allel tego loci determinuje całkowitą/ pełną pigmentację powierzchni ciała. Inne regulują stopień depigmentacji w poszczególnych częściach okrywy włosowej. Ostatni allel serii, sw, determinuje występowanie całkowicie białej szaty.

Dzięki allelowi sw ciemny kolor znika niemal zupełnie albo, jak to często ma miejsce w przypadku braku specyficznej [Dodatkowe wyjaśnienie w punkcie 6.] selekcji, pojawia się w postaci asymetrycznych, małych plamek, w okolicach oczu, [i/lub] na uszach [i] lub u nasady ogona.

Ponieważ allel sw jest recesywny, naturalnym jest zastanawiać się jak to jest możliwe, że dwa białe psy mogą dawać potomstwo z czarnymi znaczeniami na oczach, uszach lub ogonie.

Niezwykłość alleli z serii S przejawia się obecnością dodatkowych genów nazywanych modyfikatorami, których czynność jest niezależna od tej, którą wykonują geny główne/ podstawowe. Niektóre modyfikatory wpływają na rozmiar, zwiększając zasięg pigmentowanych obszarów i odpowiadają jako ”dodatnie”, inne, które redukują pigmentację, są ”ujemne”.

To obecność tych modyfikatorów odpowiada za spoty dookoła oczu dogo. Znaczenie dookoła oka dogo nie może przekraczać 10% powierzchni głowy. Rzecz jasna jest to przybliżona miara, ponieważ jest niemożliwym mierzenie znaczenia, podczas gdy sędzia ocenia inne cechy typu i budowę danego zwierzęcia. Ciemne znaczenia (lepiej jeśli są czarne) nie powinny być zbyt obszerne; w ten sposób są estetyczne i nie rozpraszają uwagi.

Inne geny, które wpływają na kolor szaty u Dogo Argentino znajdują się w serii T. Allele z serii T są odpowiedzialne za plamki w białych obszarach; dają efekt cętkowania na czysto białej okrywie włosowe wynikającej z działania genu sw.

Zimą u dogo wytwarza się podszerstek, którego niektóre włosy, czasami mogą być zabarwione na szaro. Lepiej jeżeli sierść przez cały rok pozostaje czysto biała i gdy podszerstek też zawsze jest czysto biały.

Biel Dogo Argentino nie powinna być mylona z albinizmem regulowanym przez/ pochodzącym od działania genu z serii C. Na szczęście psy albinosy są bardzo rzadkie; albinizm powodowany jest zahamowaniem albo zupełnym brakiem któregokolwiek z pigmentów w okrywie włosowej, skórze albo błonach śluzowych.

Reasumując, biel Doga Argentyńskiego jest bielą pochodzącą z alleli sw. Wpływają na nią tylko geny z serii T, które dają cętki na sierści, co nie jest cechą pożądaną. Jednakże kolor dogo nigdy nie jest związany z albinizmem, który pochodzi z obecności genów z serii C.

Sierść jest krótka, posiada lśniąca strukturę, jednakże nie jest gładka. Nigdy nie powinna sprawiać wrażenia miękkiej i puszystej.

U niektórych psów, które widziałem pigmentacja nosa w komplecie z błonami śluzowymi jest brązowa. To jest bardzo poważna wada ponieważ wskazuje na obecność genów recesywnych, które są niepożądane. Dogo z brązową pigmentacją nosa i/albo błon śluzowych nie powinien być rozmnażany i powinien być zdyskwalifikowany z konkursu [wystawy].

9. Temperament

Dogo nigdy nie powinien być agresywny w stosunku do ludzi. Dogo warczący na sędziego bądź handlera powinien być usunięty z ringu. Zwracaj uwagę na agresję w stosunku do zwierząt tej samej płci! U psa, który nigdy nie był użyty do pracy [polowania] w grupie psów, agresja skierowana do przedstawicieli tej samej płci może być normalna i tolerowana, ale raz jeszcze: agresja przeciwko człowiekowi niedopuszczalna.

10. Ruch

Stosunek pomiędzy wysokością w kłębie, a długością ciała identyfikuje dogo jako przedstawiciela rasy, której sylwetka wpisuje się w prostokąt i nie jest kwadratowa. W wyniku tego dogo ma raczej predyspozycje do kłusu niż galopu.

Oczywiście dogo jest też dobre w galopie, ale jego proporcje wraz z katowaniem, predysponują je do poruszania się kłusem z długim wykrokiem. Zwinny i swobodny kłus podkreśla, że dogo jest mezomorficznym typem psa, a nie brachymorficznym z ciężkim ruchem [sposobem poruszania się].

Ruch/krok/chód dogo jest niemal koci. Jego sposób poruszania się jest zwinny i szybki, i dogo zawsze jest świadom tego, co dzieje się dookoła niego.

Kiedy coś wzbudzi zainteresowanie dogo, jego reakcje są gwałtowne, a zmiana jego nastawienia oczywista.

W takim momencie jest zdolny przejść w gwałtowny, energiczny galop, by znaleźć się blisko swojego celu. W pierwszej fazie polowania pies porusza się kłusem bądź inochodem, ostrożnie podążając tropami zwierzyny. Kiedy dystans pomiędzy nim, a obiektem polowania zaczyna się zmniejszać, zainteresowanie dogo rozbudza się gwałtownie, nastawienie zaczyna zmieniać i wtedy też zmienia się jego ruch. Doganiając swoją zdobycz, dogo galopuje.

Ostatnie setki metrów dzielące dogo od jego zdobyczy są tymi, podczas których wykorzystuje on swoją największą siłę. Rzuca się na swoją zdobycz tak, aby ją unieruchomić.

Ważne jest aby pamiętać, że podczas polowania, zanim dogo dosięgnie zdobyczy, trzeba pokonać wiele kilometrów pieszo, z psami podążającymi tropem dzików. Jeżeli dogo nie jest wytrzymałe [fizycznie] i nie ma dobrych podstaw [przygotowania w postaci treningu fizycznego, ale i specjalistycznego szkolenia] przybędzie na miejsce walki o swoje życie niedotleniony i wyczerpany.

Podsumowując, podstawowe cechy, które dogo musi mieć to –w tym miejscu zdecydowałyśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie pozostawić oryginalne określenia z języka angielskiego i po myślniku wyjaśnić ich znaczenie, bo (znowu) kynologiczny polski nie jest dość precyzyjny i tak;

rusticity – czyli musi być pierwotny, surowy w typie, a mówiąc szerzej; rustykalny w znaczeniu ”prostoty” odnoszącej się do budowy ciała, która jest konstrukcją optymalną w stosunku do pracy, którą dogo jako przedstawiciel swojej rasy ma wykonywać. I ”wiejskości” w odniesieniu do wytrzymałości czy wręcz krzepkości, charakteryzującej Dogo Argentino.

Substance – jako że w polskim języku kynologicznym nie ma słowa, które oddałoby sens angielskiego, esencjonalnego ”substance”, a taki nagłówek ma drugi punkt artykułu i generalnie jest to słowo szalenie istotne, kiedy przychodzi do opisu dogo, zdecydowałyśmy się na użycie słowa ”FORMA”, które to w obu najważniejszych w tym kontekście znaczeniach, zarówno kształtu (sylwetki), jak i kondycji fizycznej, zawiera w sobie sens, czy wręcz istotę tego co czyni białego molosa Dogiem Argentyńskim; siłę, atletyczną budowę ciała (kondycję fizyczną), harmonijną i tym samym elegancką sylwetkę, które ten pierwotny, surowy, rustykalny wyraz czynią dodatkowo majestatycznym, dumnym i szlachetnym.

hard expression – twardy, z naciskiem na surowy, zdecydowany wyraz.

muzzle that can scent but that is strong – pysk zapewniający dobry węch i silny chwyt, czyli stworzoną do tropienia, ale równocześnie silną kufę,

a deep thorax, broad chest – głęboki tułów i szeroką klatkę piersiową (czyli cechy mające ogromne znaczenie dla wydolności oddechowej),

and an alert and combative character – czujny i waleczny charakter.

O autorze

Pochodzący z Caltanissetta, na Sycylii, Massimo Iznoli od 1992 roku jest hodowcą Dogo Argentino, jego dogo noszą przydomek ”de Angel o Demonio”. W 2007 roku wyhodowany przez niego pies, multi-Champion Indio de Angel o Demonio, zwyciężył ranking FCA na najczęściej nagradzanego Dogo Arentino w ojczyźnie rasy.

Założyciel Dogo Argentino Club Italia (DACI) [włoskiego klubu rasy Doga Argentyńskiego] i jego były vice przewodniczący, Inzoli sędziował klubowe wystawy Dogo Argentino w Austrii, Bułgarii, na Węgrzech, we Włoszech, na Słowacji, w Serbii, w Hiszpanii i w Szwajcarii i sędziował tę rasę także podczas prestiżowej Cierre Ranking w 2008 w Buenos Aires, w Argentynie.

Inzoli był inicjatorem i lektorem pierwszego, organizowanego w 2005 roku przez Włoski Związek Kynologiczny, kursu doskonalącego wiedzę [odświeżającego i aktualizującego informacje] sędziów kynologicznych o DA i od tego czasu jest odpowiedzialny za szkolenie nowych sędziów Dogo Argentino.

[W 2009 roku Pan Inzoli sędziował Dogi Argentyńskie w Polsce podczas Klubowej Wystawy Molosów.]

Link do tekstu źródłowego: http://www.dogoargentino.it/articoli/16_dogo.pdf

Dodatkowe wyjaśnienia

1. W przypadku innych ras historie ich powstania wyglądały tak, że potrzebowano psa do wykonywania jakiegoś konkretnego rodzaju pracy i aby go (typ/ ”rasę”) otrzymać selekcjonowano pod ściśle określonym kątem, najlepiej nadające się do konkretnego zadania osobniki. Gdy taki ”idealny pies” w końcu się urodził, ”studiowano go” (jego budowę anatomiczną), szkicowano i opisywano tzw wzorcem. W przypadku DA zrobiono coś, można powiedzieć, że zupełnie odwrotnego. Najpierw stworzono, dosłownie zaprojektowano hipotetyczny obraz rasy, którą chciano uzyskać, jej ”teoretyczny model”, a dopiero potem przystąpiono do jej tworzenia. (Mniej więcej tak, jak buduje się budynek, opierając się na architektonicznym planie albo szyje się sukienkę korzystając z wykrojów)]. Z jednym ALE. Otóż Martinez miał Viejo Perro Pelea Cordobes czyli Białego Doga z Cordoby/ Walczącego Psa z Cordoby. Kochał te psy, podziwiał ich piękno i siłę wyrazu, ale one, ze względu na kilka cech, którymi się odznaczały, w szczególności wysoki poziom agresji, w generalnym sensie były bezużyteczne. Matinez chciał zachować Psa z Cordoby, jego elegancki, majestatyczny wygląd, charakterystyczną białą sierść i siłę wyrazu, ale eliminując z niego niepożądane cechy czyli min. właśnie tę wyjątkową agresję, ponieważ, choć w tamtym czasie VPPC miały się całkiem dobrze, wiedział, że na dłuższą metę jest to rasa skazana na zagładę.

Dzisiejszy Dogo Argentino to wciąż Viejo Perro Pelea Cordobes, tylko że po dziesiątkach lat (pokoleń) modyfikacji czyli pracy hodowlanej Martinezów, a nie ”zupełnie nowa rasa stworzona z 9 wymieszanych z sobą ras”. (Odkąd człowiek zapragnął tworzyć psie rasy, aby takie specjalnie hodowane psy wykorzystywać do wykonywania konkretnych zadań, to te rasy, jak świat długi i szeroki, miały ”dodawane” inne rasy, po to aby niektóre cechy przyćmić -czy jak w przypadku Dogo Argentino wyciszyć- a inne wydobyć, bo tą właśnie drogą tworzy się psich specjalistów).

2. & 3. Jako że w polskim języku kynologicznym nie ma słowa, które oddałoby sens angielskiego, esencjonalnego ”substance”, a taki nagłówek ma drugi punkt artykułu i generalnie jest to słowo szalenie istotne, kiedy przychodzi do opisu dogo, zdecydowałyśmy się na użycie słowa ”FORMA”, które to w obu najważniejszych w tym kontekście znaczeniach, zarówno kształtu (sylwetki), jak i kondycji fizycznej, zawiera w sobie sens, czy wręcz istotę tego co czyni białego molosa Dogiem Argentyńskim; siłę, atletyczną budowę ciała (kondycję fizyczną), harmonijną i tym samym elegancką sylwetkę, które ten typowy dla dogo, pierwotny, surowy, rustykalny wyraz czynią dodatkowo majestatycznym, dumnym i szlachetnym.

4. Rustykalny/‚Rusticity” – czyli pierwotny, surowy w typie, a mówiąc szerzej; rustykalny w znaczeniu”prostoty” odnoszącej się do budowy ciała, która jest optymalna w stosunku do pracy, którą dogo jako przedstawiciel swojej rasy ma wykonywać i ”wiejskości” w odniesieniu do wytrzymałości czy wręcz krzepkości, charakteryzującej Dogo Argentino.

5. O charakterystycznym, białym umaszczeniu Dogo Argentino i wszystkim co się z nim wiąże: https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/07/05/dlaczego-pigment-jest-taki-wazny-dla-dogo-argentino-podsumowanie.

6. Bardzo trudnej, SPECYFICZNEJ selekcji, polegającej na zadaniu sobie dodatkowego trudu w kierunku redukcji spotów. Ale dziś już wiemy, że tu raczej chodzi o selekcję na poziomie labolatoryjnym, niż klasycznie rozumianą hodowlę psów rasowych i proste niewykorzystywanie w hodowli ”łaciatych psów”. Użycie sformułowania ”właściwa selekcja” sugerowałoby, że dogo selekcjonuje się w sposób niewłaściwy i dlatego okrywa włosowa niektórych osobników nie jest idealnie biała, a jak przecież wiemy tajemnica ”koloru” dogo leży w jego genotypie.

Uznałyśmy, że takie ”niewygładzone” tłumaczenie będzie okazją do zaprezentowania wszystkim zainteresowanym, jak bardzo złożone są niektóre kwestie i określenia, ile w nich niuansów oraz jak ważnym jest dokładnie zrozumieć i umieć zobrazować sobie znaczenie ich wszystkich, tak aby faktycznie umieć patrzeć na Dogo Argentino. Równocześnie mamy nadzieję, że powyższy tekst zachęci do dyskusji także hodowców, dla których zaprezentowane tłumaczenie jest okazją także do tego, by mogli podzielić się swoimi punktami widzenia i zaproponowali polskojęzyczne określenia, które mogłyby zostać użyte równolegle z tymi, na które my się zdecydowałyśmy.

Ewa Ziemska & Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz zdjęć bez zgody autorów jest zabronione.

Reklamy

STAŁY(TROLL)FRAGMENT GRY W ŚWIECIE ”HODOWCÓW” I ”MIŁOŚNIKÓW” RASY DOG ARGENTYŃSKI (EDIT 2015: PET Z NIEBIESKĄ CĘTKĄ NA TĘCZÓWCE POKAZYWANY JEST NA WYSTAWACH ZWIĄZKU KYNOLOGICZNEGO W POLSCE)

 do tekstu

Dostałam dziś od osoby będącej członkiem fejsbukowej grupy Dogo Argentino Polska (Poland) prywatną wiadomość ze screen’em. Ten ktoś oburzał się, że na ”konkurencyjnym” profilu pojawił się, pod postem ”anonimowego” właściciela tegoż profilu, wpis, w którym jedna . pisze, że jestem jak ksiądz… Właściwie to poczułam się urzeczona troską i zobligowana do ”reakcji” (Przy okazji: cieszy mnie, że coraz więcej z państwa NAPRAWDĘ CZYTA DOGO-NET). Ok, reaguję: mam nadzieję, że ta suka ”Frutilla Nido De Condores” tzn suka tej z nickiem ”Frutilla Nido De Condores”, skorzysta z akcji BAER dla Dogo Argentino. W końcu, z myślą o psach z tym przydomkiem powstała owa akcja. Jeżeli suka już skorzystała, to mam nadzieję, że słyszy dobrze i ta z nickiem ”Frutilla Nido De Condores” pamięta, że to moje kontakty załatwiły min. jej suce badanie słuchu za 5 dyszek, bo nikomu poza mną nie chciało się wykonać kilku telefonów -to uściślam dla tych wszystkich, którzy zarzucają mi ”autokreację” i ”przerost ego”, Pewnie łatwiej trollować i kreować szitsztormy niż wziąć się za coś pożytecznego, ale ludzie: jest granica po przekroczeniu której… No, jeśli sami tego nie ogarniacie, to nikt wam nie pomoże. A MOŻE TAMTA SUKA, W DRODZE WYJĄTKU, MIAŁA WYKONANY BAER TEST, ZANIM ZOSTAŁA SPRZEDANA? PAMIĘTAMY WSZYSCY TEN http://www.pupileo.pl/showthread.php?t=24509&page=7 WĄTEK, A JUŻ SZCZEGÓLNIE PAMIĘTAMY TEN POST:

1466181_545926165494046_1778253846_n

Odnośnie ”pana ”psia krew” vel Takangor (takiego nicku używał na Dogomania Forum i Pupileo [dawne Forum Molosy]), właściciela psa Bocanegra Nido de Condres, mogę powiedzieć tylko tyle, że chciałabym zobaczyć jak w sierpniu w Białymstoku wprowadza na ring swojego peta z niebieską cętką na tęczowce, tak jak już zrobił to jakiś czas temu na innej wystawie… Obawiam się jednak, że próżne me nadzieje, bo tym razem sędzia będzie wybitnym specjalistą od dogo. Pan Massimo Inzoli, bo to o nim mowa, jest nie tylko sędzią, ale i znanym hodowcą DA (przydomek ”de Angel o Demonio”) i założycielem DACI, czyli Dogo Argentino Club Italia, a na samej wystawie z pewnością będzie więcej niż jeden Dog Argentyński. A, i gdyby np. powstała teoria, w którą ktoś chciałby uwierzyć, że to np. ”wypadek” i co do tęczówki Bocanegra Nido de Condres, to ”się mu tak teraz dopiero zrobiło”, to proszę:

Edit 2015: podczas XXIII Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych CACIB Łódź 2015 (Judge Sergio Pizzorno (UY) ) w kl. otwartej, ”Takangor” pokazał swojego Bocanegra Nido de Condres. Pamiętajmy: we wzorcu Dogo Argentino oczy różnobarwne uznane są za wadę dyskwalifikującą:

Cóż… ”się zrobiły” szczeniaki, musiał je ‚zalegalizować’ w Związku Kynologicznym w Polsce, więc ciągał peta po wystawach. No comment. Foty z wątku ”Miot ”B” w Nido de Condores”, na Pupileo, kiedy to ”pupi” było jeszcze Forum Molosy. Wszyscy wiedzą, wszyscy udają, że jest ”spoko i cool”… 

Dawno, dawno temu

Kiedy zaczynałam kompletować materiały do bloga, planowałam zacząć od tekstów opartych o ”archiwum Forum Molosy” (dziś Pupileo) i Dogomania Forum, ukazujących nieuczciwość, czasem prostactwo -szczególnie interesujące w przypadku przebrzmiałych dziś gwiazd dawnego Forum Molosy oraz tych, które się na owym forum wykluły… Inni dogo pasjonaci, w tym hodowcy odradzali mi ten ”kierunek”, zwracając uwagę, że właściwszym będzie skupić się w blogu na ”edukacji” dotyczącej psiej anatomii, rozumienia wzorca etc. -ok, grunt to mieć pozytywne nastawienie…

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że kynologia jaką dziś znamy narodziła się na Wyspach Brytyjskich, a -wszędzie i od zawsze- samo zagadnienie rozmnażania zwierząt ”w czystości rasy”, było zajęciem tzw wyższych sfer: ludzi, mówiąc banalnie ”bogatych”, posiadaczy majątków ziemskich, osób autentycznie wykształconych, o wysokim poziomie kultury osobistej, oczytanych i ciekawych świata. Dziś, kiedy mięso potrzebne do wykarmienia gromady psów przestało być towarem ”ekskluzywnym”, byle cieć, nie mający w zwyczaju myć rąk po wyjściu z ”toalety”, może ”brać się za hodowlę” min rasowych psów. A inny cieć, który być może nawet -jakimś cudem- dorobił się tytułu ”magistra”, a może tylko ”ma gadane”, może mieć się za znawcę w absolutnie każdej dziedzinie – w końcu wszyscy jesteśmy wolnymi ludźmi.

Ja bazując na tej ”wolności nas wszystkich” zawsze wychodzę z założenia, że każdy ma prawo do własnego zdania czy opinii, jednak za wartościowe uważam tylko te opinie, które oparte są o znacznie więcej niż tylko samo prawo do ich wyrażania.

Wytyczne 

Moja chęć poznania rasy, zgłębiania tematu ”Dogo Argentino”, wynikała z faktu, że był czas, kiedy przygotowywałam się do przyjęcia na siebie odpowiedzialności w postaci dogo i było dla mnie oczywiste, że muszę solidnie odrobić pracę domową i naprawdę dobrze się przygotować, jeśli chcę białego. A jeszcze w maju 2011 roku w całym polskojęzycznym internecie nie można było znaleźć podstawowych informacji na temat typowych dla tej rasy zdrowotnych problemów -włączając w to, to zawłaszczone szczególnie przez jedną panią z dużym ciśnieniem na bycie autorytetem i hodowanie, ”Forum Molosy”. Nic o tym czy i jak Polacy rozmnażający Dogi Argentyńskie pod szyldem ”Związek Kynologiczny w Polsce”, starają się (czy w ogóle?) niwelować wielki zdrowotny problem tej rasy, czyli jednostronną głuchotę. Tyle było na tym forum postów… A nic o tym, czy ludzie tam prezentujący swoje hodowle wykonują BAER  szczeniętom, nim przekażą je nowym właścicielom ani o tym, czy osobniki dorosłe, używane do rozrodu obustronnie słyszą… Niestety, praktycznie równocześnie, właśnie w tamtym okresie, hodowla SanAgnes, którą wyszukałam sobie, po dłuuugo trwającym ”przeszperze” w internecie i wybrałam jako tę, z której psa (nawet peta) bym chciała, z uwagi na fakt, że Dogi Argentyńskie z tym polskim przydomkiem odznaczały się wyjątkowo wspaniałym wyrazem, nie do znalezienia nigdzie indziej w Polsce (Sorry, w tamtym czasie moim drugim wyborem była hodowla White Hunter, dogo z obu tych hodowli miałam przyjemność widzieć live na wystawach), zawiesiła swoją działalność. A niedługo potem mój tryb życia uległ znacznej zmianie i na tę chwilę częste wyjazdy wykluczają sens -z mojego punktu widzenia- wprowadzania do mojego życia odpowiedzialności w postaci Dogo Argentino. Jednak uwieńczeniem moich poszukiwań odpowiedzi na pytania, które u gwiazd FM spowodowały rzyganie jadem i  tzw pękniecie żyłek był tekst, który pierwszy raz opublikowałam na FM, we wrześniu 2011 roku:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/07/05/dlaczego-pigment-jest-taki-wazny-dla-dogo-argentino-podsumowanie/: 

Teksty ukazujące się na blogu w późniejszym czasie sprawiły, podobnie jak wcześniej te zamieszczane przeze mnie na forach, że tzw hodowcom co rusz ”pękały żyłki” i zgodnie z przewidywaniem, opartym o rytm/”styl” w jakim dotąd pojawiały się -na internetowych forach- trolle szkalujące mnie i hodowców oraz posiadaczy DA, których podziwiam i szanuję, nieudacznicy kolejny raz ruszyli do ”ataku”. Muszę przyznać, że uważam, że zrobili wielką przysługę środowisku hodowców, posiadaczy i generalnie miłośnikom rasy Dogo Argentino, bo przyszli posiadacze dogo będą teraz uważniej śledzić internet i większym namysłem podejmować decyzję komu zaufać. Nawet jeśli tylko kilkoro z Państwa uniknie kontaktów z patologią polskiej kynologii, będę to poczytywać za sukces. 

Drodzy Państwo 🙂 czytajcie działy poświęcone rasie Dog Argentyński na forach ”Pupileo” (kiedyś ”Forum Molosy”) i ”Dogomania Forum”, zwracajcie uwagę na tzw nicki, czytajcie uważnie co kto pisze , jak to pisze (forma wyrażania ”myśli” drogą pisemną mówi wiele o człowieku), patrzcie na ”chemię” pomiędzy użytkownikami, ”kto od kogo ma psa” i czytajcie ze zrozumieniem, zwłaszcza to, co aktualnie dzieje się na FB.  

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu oraz grafik bez zgody autora jest zabronione.

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

 

 

FEJSBUKOWE TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI ROZDAJE ‚LAJECZKI’, CZYLI KRYTYKA EKSTERIERU DOGO ARGENTINO NIE ISTNIEJE, NIE TYLKO NA WYSTAWACH, ALE NIE MA O NIEJ MOWY NAWET NA FACEBOOKU

Merytoryczna, obiektywna krytyka ”efektów pracy hodowlanej”, taka, zdawałoby się zupełnie bazowa, opierająca się o tzw eksterier psów, właściwie nie istnieje. Odnoszenie zapisów wzorca charakteryzującego Dogo Argentino do tego, co na ringach oraz na Facebooku prezentują poszczególni tzw hodowcy oraz zwykli posiadacze Dogów Argentyńskich, nie jest praktyką, mówiąc delikatnie ‚traktowaną zbyt poważnie’. Psów się ”nie rozkłada” ani na ”wystawach psów rasowych”, ani tym bardziej na Facebooku.

Na wystawkach wszystkim ma być ”miło”, żeby ludzie chcieli na nie jeździć (wcześniej uiszczając stosowną kwotę za zgłoszenie psa na wystawę). I by mieli poczucie, że ”nawet, jeśli tym razem się nie udało, na tej wystawie” (zdobyć tytułu niezbędnego do tego, by uzyskać uprawnienia hodowlane), ”to nie szkodzi, następnym razem się uda”. (Dzięki temu przyjadą znowu, wcześniej uiszczając opłatę itd., itd.). Jest więc miło. I zdecydowana większość zgłaszanych psiaków dostaje wysokie noty; szczenięta prawie zawsze są ”wybitnie obiecujące” a psy starsze ”bardzo dobre” (”Ocena „BARDZO DOBRA” (BDB) może zostać przyznana jedynie psu, który posiada typowe cechy rasy i ma zachowane proporcje oraz jest we właściwej kondycji. Nieliczne, drobne błędy mogą być tolerowane, o ile nie dotyczą budowy psa. Ta ocena może być przyznana jedynie psu wysokiej klasy.”) lub ”doskonałe” (”Ocena „DOSKONAŁA” (DOSK.) może być przyznana psu bardzo bliskiemu ideałowi wzorca rasy, będącemu w doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej, który wykazuje harmonię oraz klasę w postawie i ruchu. Jego zalety jako przedstawiciela rasy pozwalają zignorować drobne niedoskonałości, ale piętno płci musi być wyraźne”). Jest miło, by ludzie zapisywali się do Związku i w nim zostawali (czyli płacili składki itd.). W efekcie można ”miło, szybko i bez zawracania głowy zrobić hodowlane uprawnienia” i być ”hodowcą”. ”Amatorsko” rozmnażać psy i inkasować za nie (już nie ”amatorsko”) określone sumy. I tak to się kręci. Jest miło, by ludzie chcieli pokazywać swoje psy na wystawach itd. itd. itd… I choć wystawy nie są ”przeglądami hodowlanymi” (czasem są z nimi łączone, ale czasem), są niezbędne, by hodowlane uprawnienia uzyskać… [EDIT 2018: Chociaż od tego też są wyjątki, patrz:  ”wady nabyte” i tzw specjalne przeglądy hodowlane dla psów z ”wadami nabytymi”. Czyli dla psów z uszami zmienionymi chirurgicznym zabiegiem o podłożu estetycznym: abbreviatio auriculae, potocznie zwanym; kopiowaniem/ korektą/ cięciem/ plastyką/ skracaniem/ uszu oraz dla psów z ciętym/ skróconym itp., ogonem. Ponieważ te smętne pseudo zaświadczenia o ”leczniczym kopiowaniu”, jako alibi dla zabiegu, który jest w Polsce od 1997 roku nielegalny, już nie przechodzą w ZKwP i nie można na taki świstek psów na wystawach ZKwP pod egidą FCI pokazywać, psy okaleczone, uprawnienia hodowlane dostają na specjalnych warunkach, poza wystawami… Wystarczy zapłacić za taki tzw przegląd.] 

Tym bardziej psów nie ”rozkłada się” na Serwisie Facebook, na którym przecież niby roi się od ”speców od rasy” i grup tematycznych rasie poświęconych. Nigdzie rzetelnie nie omawia się anatomii psów, ich zgodności z wzorcem rasy, tej tzw typowości (fenotypu w ogóle). Wszyscy wchodzą sobie w…

Potencjalny klient nie ma szansy zapoznać się z uczciwie omówionymi, publicznie dostępnymi, dokonaniami jednego czy drugiej hodowców [EDIT 2018 Tym bardziej, że aktualnie grupy nie są już publiczne… Wszystko przez te uszy…]. Wszelka merytoryczna krytyka, to temat tak drażliwy, że praktycznie w ogóle nie można pisać otwartym tekstem o ”fejsbukowych Dogach Argentyńskich” (w ogóle rasowych psach), inaczej niż tylko ”śliczne” i że ”pięknie nam wyrósł/a chłopak/ dziewczyna”. I to nawet na tych ”specjalnych grupach”, które są publiczne i dostępne dla wszystkich zainteresowanych rasą. Nawet, kiedy ktoś chwali się dogo-wypłoszem. A przecież przynajmniej ”parę osób” w Polsce doskonale wie, że Dog Argentyński nie powinien być w typie psa wyścigowego, charciego, o lekkiej kości i długich nogach. Że argentyn musi mieć mocny kościec, idący w parze z wyrazistą, dobrze zaznaczoną muskulaturą i zredukowaną do minimum tkanką tłuszczową. Głowa Dogo Argentino jest bardzo charakterystyczna; to połączenie stworzonej do chwytania i utrzymywania czaszki ze stworzoną do węszenia kufą. Oko jest niezwykle ważne dla wyrazu argentyna, podobnie fafle oraz górna lina głowy A dogo pozbawione esencji, owego wyrazu nigdy nie będzie miało podstawowej charakterystyki typu, pozwalającej uznać je za dobrego przedstawiciela rasy.

Żenada totalna, paranoja po korek

Tzw hodowcy trzęsą się o swój PR –”rozłożenie psa”, czyli opowiedzenie sobie o jego anatomii punkt po punkcie, zaznaczenie i nazwanie wszystkich jego zalet i wad, odczytują jako zamach na swoje ”dobre imię” (które przecież część z nich dawno już straciła) i ”próbę dyskredytowania” ich ”wartości”, jako ”hodowców”. To ”dobre imię”, niektórzy z nich stracili, nie tylko angażując się w fejsbukowe gównoburze czy publicznie przyznając (wspólne zdjęcia i ”wchodzenie sobie nawzajem w tyłek” przy różnych okazjach -uwieczniane na FB) do ”przyjacielskich kontaktów” z oszustami (ludźmi nieuczciwymi zarówno w stosunku do innych hodowców, jak i nabywców psów), specjalistami od kreowania fejsbukowych szitsztormów (pomawiania postronnych osób, grożenia im itp. itd.), ale i rozmnażając psy nieprzebadane pod kątem występowania u nich typowych dla danej rasy schorzeń o podłożu genetycznym (lub też używając do rozrodu osobników, o których wiedzą. że obciążone są np. dysplazją biodrową typu D (wynik RTG), ale utrzymują, że dany psiak ma wynik ”B” itp.) Ludzie bojący się krytyki, uchodzący powszechnie za ”doświadczonych”, nawet ”renomowanych” hodowców, sami, tym co, jako ”hodowcy” robią, tj. jak niszczą daną rasę, się dyskredytują, a psów ”rozkładać” i o wzorcu mówić nie pozwalają. Niektórym wydaje się, że samo ”manie” psa czy suki, czy (o zgrozo!) ”pary”, robi z nich kolejnych Martinez’ów…

Korekta

Mój profesor od malarstwa miał wspaniały i zupełnie nieoryginalny zwyczaj: raz w tygodniu, kilka godzin poświęcał na KOREKTĘ. Wszyscy kolejno musieliśmy ściągać zasłony z płócien i pokazać to, co stworzyliśmy. Odsłonić i… przyjąć na klatę krytykę. Czasem, w niektórych przypadkach ostrą, może nawet miażdżącą, ale zawsze merytoryczną i bardzo na temat. Ta krytyka, a właściwie korekta, nie miała na celu ”zawstydzenia” kogokolwiek, nie chodziło w niej o ”gnojenie”. Była nieodzownym elementem nauki, koniecznością, sposobem także na to, abyśmy mogli wzajemnie uczyć się od siebie i również w ten sposób sobie pomagać. Chodziło o to, by patrzeć i widzieć. Krytyka-korekta była przygotowaniem na oczywistość, o której wiele osób zapomina: tworzysz, więc musisz być przygotowanym na reakcje odbiorców. Bywało też, dla niektórych z nas, iż KOREKTA ograniczała się tylko do dwóch słów: ”Dobra robota”. Nie słyszało się ich często, niektórzy czekali na nie parę lat, ale satysfakcja, którą dawała korekta, sprowadzająca się do tych dwóch słów, była ogromna.

Słowa MAJĄ znaczenie

Zajmijmy się ”krytyką” od strony słów, których w necie (na ”fejsiku” i na forach) używają przeróżne osoby; hodowcy, posiadacze, nawet laicy, komentując poszczególne psy na zdjęciach lub filmach (szczególnie tych z wystaw), które zamieszczają znajomi tych ludzi albo zupełnie nieznajomi im posiadacze białych. Do ”ruszenia” tego zagadnienia, ostatecznie przekonała mnie fotka, zamieszczona na popularnej międzynarodowej fejsbukowej grupie o Dogo Argentino i słowo: ”MAGNIFIQUE” pod nim zamieszczone. Niektóre przypadki są tak… Powiedzmy, że ”specyficzne”, że komentować można je też tylko specyficznie albo wcale. Ja uznałam za żart, okrutny, ale jednak (chyba) żart, to, że ktoś porwał się na użycie słowa, które znaczy mniej więcej; ”wspaniały”, ”piękny”, ”cudowny”, ”imponujący”, ”okazały”, ”budzący zachwyt”, pod zdjęciem, otwierającym dzisiejszy wpis.

”Magnifique”?! WTF?

Pies z tego zdjęcia to skrajny przykład tego, jak Dog Argentyński wyglądać nie powinien i z czym się Dogo Argentino kojarzyć nie powinno, a mimo to ktoś pokusił się o tak skrajnie oderwany od rzeczywistości, po prostu absurdalny komentarz. Dlatego też to zdjęcie i komentarz pod nim, wybrałam jako idealny pretekst do poruszenia ”trudnego tematu” na fejsowej grupie o Dogo Argentino.

Ponieważ w przypadku tego dogo-mansona, petów generalnie, nie zmieniłam zdania, rozwijając temat, będę posługiwać się skrinami ze swoich komentarzy. Nie ”konsultowałam” pomysłu na ten wpis z osobą, z którą prowadziłam wymianę uwag i dlatego też nie będę wklejać w tym miejscu jej uwag -to raz. A dwa, ten zabieg pozwala mi czytelnie przedstawić mój punkt widzenia i moją ”tezę”. Mianowicie, że niezależnie od ”szczytnych intencji” lub choćby tylko ”zwykłej życzliwości” (może są jeszcze inne powody…?) skierowanej do właścicieli pecików, którzy po prostu ”kochają swoje pieseczki i bardzo się nimi cieszą”, posługiwanie się, szczególnie przez osoby ”świadome kynologicznie”, lub chcące za takie uchodzić, sądząc po ich PRowych działaniach na Serwisie Facebook, takimi samymi słowami w odniesieniu zarówno do zwierząt będących wybitnym przedstawicielami swojej rasy i tych, które… Cóż, są od tego ”rasowego piękna” dalej, gdyż są jedynie poprawne albo tych które są bardzo, bardzo daleko, bo są po prostu białe, albo są np. właśnie takimi dogo-mansonami, jest skrajnie nieuczciwe.

Z kilku przyczyn

Powiedziałabym, że to przede wszystkim nieuczciwość w stosunku do samego siebie (Ale może to mnie się tak wydaje, bo może zbyt dobrze o niektórych myślę i zbyto wysoko te osoby oceniam…). I że nie klei się to z tą kreacją na ”hodowcę” (i to ”doświadczonego”…). To nieuczciwość w stosunku do podobno ”ulubionej” i ”ukochanej” rasy, tej ”idei hodowli” (zasady Raymond’a Oppenheimer’a mówią co jest ważne w hodowli rasowego psa) i ludzi. Ludzi, którym bezpośrednio sprzedaje się kity -właścicieli petów. (Sorry, ale czasem tak jest, że ktoś coś sobie kupił, niby miało być super, ale wyrosło Byle Jakie Coś i nic się na to nie poradzi, i takie są fakty). To nieuczciwe także w stosunku do pasjonatów rasy, którzy w sieci szukają wiarygodnego źródła wiedzy i sędziów kynologicznych – czyli tych, których często ”się czepiamy, że ciągle nie kumają o co w tej rasie chodzi.” (A jak do ciężkiej cholery mają ”kumać”, skoro dostają ”sprzeczne komunikaty”?) Jakiś przykładowy Kowalski nie wie, że ktoś ”chce być miły” i dlatego pisze coś zaskakującego pod zdjęciem obiektywnie rasowo brzydkiego psa z np. lisim pyskiem… ”Kowalski” nie musi ”kumać” tego podziału na ”pety” i ”psy wystawowe” oraz ”psy hodowlane”, zwłaszcza, gdy dopiero zaczyna ”wkręcać się w rasę”. ”Kowalski” wchodzi sobie na forum, czy fejsbukową grupę, poświęcone rasie Dogo Argentino/ Dog Argentyński i ogląda zdjęcia, czyta komentarze… Czasem wie już kto jest hodowcą, ”autorytetem” i czuje, że coś jest ”nie halo”, jakiś nieprzyjemny fałsz. Czuje się też zdezorientowany, bo jak jednocześnie ”piękny” może być ten ”zabiedzony pecik z buzią jak u charta” i pies o głowie o doskonałych proporcjach i wzorcowym wyrazie, pies anatomicznie bliski ideału, o świetnym froncie, proporcjonalnej sylwetce etc.? No, jak?

Takie postępowanie, czyli zachwycanie się dogo-popłuczynami sprawia też, że ludzie będący właścicielami tych dogo-popłuczyn, śmiało wkraczają w świat ‚rozmnażaczy’ – producentów psów z metrykami i rodowodami honorowanymi przez Fédération Cynologique Internationale i z logo Związku Kynologicznego w Polsce. Powszechna aprobata dla tego, by psy nieposiadające wartości hodowlanej, określane były tymi samymi słowami, co psy które tę wartość posiadają, lansowanie tych petów na fejsie, skutkuje tym, że aktualnie, co rusz powstają kolejne hodowle, które startując z breeding stock stworzonym z petów, produkować będą jedynie kolejne peciszcza, dogo-popłuczyny, dogo-koszmarki.

Niby jak można ”czepiać się” ludzi, którzy pokupowali sobie (często sporo przepłacając) obleśnie brzydkie psy (od prowadzących w najagresywniejszy PR na fejsbuku) i mają ciśnienia być ”hodowcami”, chociaż nic nie wiedzą o kynologii i ”hodowli” nie wspominając? Jak, skoro min., zdjęcia tych ich psów, jak i zdjęcia psów ”hodowców” uparcie lansujących swoje peciszcza na fejsie, komentuje się, używając dokładnie takich samych określeń, jakich używa się autentycznie zachwycając się wybitnymi zwierzakami? Bywa, że skandalicznie słabe osobniki ”biorą rasę”. Upór właścicielki czy właściciela praktycznie z każdego brzydactwa może zrobić ”Championa”. Kasa, kasa, kasa… 

To niby nie ma znaczenia? Sorry, no bez kitu!

W szkołach nie ma ”plastyki” z prawdziwego zdarzenia, ludzie nie rozumieją idei ”piękna”, nie ogarniają, że piękno to matematyka, symetria, harmonia -nikt ich tego nie uczy, nikt nie rozbudza w nich potrzeby uwrażliwienia się na estetykę, sztukę, a nie każdy ma głód wiedzy, który ”nakręca” do ”poszerzania horyzontów”. Biedne ludki łykają te ”zachwyty” i im się wydaje, że na końcu sznurka mają coś wyjątkowego. Fakt, że dla mnie (czy niektórych z moich znajomych) rozłożenie psa, omówienie poszczególnych zalet i wad jego budowy albo zwrócenie uwagi na znaczące wady w jego pigmentacji (które u osobnika dorosłego wystarczą, by sukę czy psa zdyskwalifikować, jako hodowlaną/ hodowlanego, jeśli ma np. nie w pełni wybarwioną truflę nosową lub zbyt jasną tęczówkę) nie jest niczym trudnym, że ja patrzę i widzę, nie zmienia tego, że ogromna większość osób porywających się na ”manie psa” i hodoFlę, nie ma o tych podstawach pojęcia. Gdyby było inaczej, gdyby ”kumanie” tego co i dlaczego ”jest ładne”, było czymś powszechnym, ”stylizacja” na blacharę, zużytą prostytutkę lub typową ”opiekaną brytyjską świnkę z tłuszczykiem” w wersji hard blond/ krucza czerń, nie byłaby taka modna…

”Zachwycanie się” peciszczami, po to, żeby komuś zrobić przyjemność jest hipokryzją, a w najlepszym przypadku naiwną wiarą w to, że nie ponosi się żadnej odpowiedzialności za to, że jakiś ”patrzący-niewidzący” tzw Kowalski, za chwilę wymyśli sobie, że swojego pecika musi rozmnażać, bo ”Przecież Iksiński i ta Malinowska tak się zachwycali, a oni przecież wiedzą co mówią!” – No, właśnie nie: oni często pie…rzą głupoty.

Nie należy, szczególnie mając świadomość bycia przez wielu postrzeganym za ”autorytet” w danej materii, nieroztropnie używać niektórych słów, a to zdarza się niestety bardzo wielu psiarzom…

Nie ma powodu w ten sposób ”zachęcać” posiadaczy petów do rejestrowania przydomków i porywania się na hodoFlę. OD BRAKU MERYTORYCZNEJ KRYTYKI ZACZYNA SIĘ NISZCZENIE RASY. Z braku merytorycznej krytyki biorą się najprawdziwsze pseudo hodowle.

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

DOG ARGENTYŃSKI – MORFOLOGIA I ANATOMIA PSA & WZORZEC RASY

Przejdźmy do rzeczy bez zbędnych ceregieli: Larouss Encyklopedia ”PIES” dr Pierre Rousselet-Blanc. Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1993

Ponieważ nie na wszystko starcza czasu, grafiki wykorzystane w artykule postaram się uaktualniać, a na tę chwilę, tam gdzie nie ma jeszcze dogo-wrzutki/wrzutki w języku polskim, obrazującej daną kwestię, posłużę się obrazkami z netu i obszernie cytowanej Encyklopedii

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY PSA

MORFOLOGIA
Nauka o kształtach i budowie zewnętrznej to wiedza bardzo użyteczna, ilekroć chcemy opisać jakąś część psa lub porównać dwoje zwierząt. Ze względu na ogromne różnice między psami nabiera ona wielkiego znaczenia, przedstawia bowiem kryteria estetyki wykorzystywane na wystawach psów. Niegdyś kryteria te dotyczyły konia, dziś zaś stosuje się je często do opisu wzorców, czyli norm ustalonych dla każdej rasy psów.

GŁOWA I LINE PIONÓW

1a1textures-wallpapers-textures-blue-texture (1)sdgfvhjnlkm;1

Głowa ma wiele charakterystycznych miejsc, z których każde ma swoją nazwę. Te miejsca (…) są nader ważne dla oceny psa przedstawionego do konkursu, gdyż właśnie kształt i proporcje głowy są podstawowym wyznacznikiem rasy i gatunku. Przełom czołowy (stop) na głowie wyznacza granicę między mózgowio- oraz trzewioczaską (kufą). U jednych psów krawędź czołowa może być wyrazista i tworzyć wyraźny próg (bokser), u innych może jej praktycznie nie być (chart). Od krawędzi czołowej ku przodowi powierzchnia praktycznie płaska i schodząca aż do wierzchołka nosa nazywa się grzbietem nosa, natomiast część głowy między uszami – pokrywą czaszki. Długość grzbietu nosa i pokrywy czaszki oraz kąt, utworzony przez te dwie powierzchnie to parametry dobrze opisujące morfologię głowy i często służące do opisu wzorca danej rasy. Odległość między łukami jarzmowymi (…) których kościstą i bardzo wydatną rzeźbę można zawsze wyczuć pod palcami między okiem i uchem, określa szerokość głowy i ten precyzyjny parametr uzupełnia dwa poprzednie. Z szerokością głowy wiążemy często tzw. obwód głowy, czyli obwód przechodzący przez czoło, łuki jarzmowe i gardło.


Szyja łączy głowę z tułowiem i pod względem morfologicznym ma niewiele punktów charakterystycznych. Tułów natomiast ma ich mnóstwo. Kłąb – punkt powszechnie uwzględniany przy mierzeniu wzrostu czworonoga – jest zapewne najważniejszym spośród nich. Z tyłu za kłębem znajduje się grzbiet, potem lędźwie, następnie zad. Grzbiet utrzymuje klatkę piersiową, lędźwie utrzymują brzuch., zad utrzymuje natomiast miednicę. Łuk żebrowy to linia, która przebiega za ostatnimi żebrami, morfologicznie oddziela ona klatkę piersiową od brzucha. Zaznaczmy, że biodro to jedyna wypukłość miednicy (guz krzyżowy), nie zaś staw.


Nazwy stosowane przy opisie (eksterieru) kończyn dotyczą w większości rzeźby kostnej (wyrostków kostnych), bardzo licznych i wyraźnie widocznych, służących do dokonywania pomiarów, opisywania linii i wyznaczania kątów. Na podobnych parametrach opiera się określanie pionów, czyli ogólnego kierunku kończyn (…). Nadto okolica, której u człowieka odpowiada nadgarstek, bywa również potocznie i niewłaściwie nazywana kolanem, tak samo jak w morfologii konia. Nie należy jej przeto mylić z kolanem ludzkim, gdyż u psa kolano jest stawem kończyny tylnej.

1278361_709512605744255_950881713_n 1textures-wallpapers-textures-blue-texture (2)sdgfvhjnlkm;

LINIE PIONÓW

Odpowiadają położeniu kończyn względem ziemi, gdy pies stoi swobodnie.


Określa się je zawsze, oglądając zwierzę od przodu, z boku i od tyłu. Każda kończyna ma swoją oś kierunkową – jest to prosta łącząca teoretyczny punkt połączenia tułowia z kończyną (średnio łopatka w jednej trzeciej długości dla kończyny przedniej i staw biodrowy dla kończyny tylnej) oraz punkt styku łapy z ziemią. W teorii oś ta jest pionowa, gdyż zmniejsza to męczenie się stawów i zwiększa sprawność ; u niektórych ras jednak oś ta może się odchylać od pionu i nie uważa się tego za wadę.


W przypadku kończyny przedniej tylko przedramiona ustawione są rzeczywiście pionowo w obydwu płaszczyznach. Oglądana z przodu linia, poprowadzona ze stawu barkowego poprzez przedramię i nadgarstek, a kończąc na palcach, powinna biec pionowo. Jeżeli odchyla się na zewnątrz mówi się, że przednie kończyny psa są rozbieżne, jeżeli do wewnątrz –że są one zbieżne. Jeśli łapy odchylają się do wewnątrz, mówi się o postawie szpotawej, jeśli odstają na zewnątrz – o postawie francuskiej. Jeśli przedramię i łokieć rozchodzą się na zewnątrz, mówi się, że kończyny są beczkowate. Jeśli śródręcze z profilu jest długie i mocno pochyłe, mówi się o miękkim śródręczu ; przy krótkim i pionowym mówimy natomiast, że pies ma strome śródręcze (często wśród terrierów). Jeśli chodzi o kończynę tylną, tylko śródstopie ustawione jest pionowo. – teoretycznie rzecz biorąc – w obydwu płaszczyznach. Oglądana od tyłu linia, która zaczyna się od guza kulszowego, przechodzi przez staw skokowy i dochodzi do palców, powinna biec pionowo. Odchylenia od tej osi oceniane są tak samo jak w przypadku kończyny przedniej.
Wypada zaznaczyć, że w przypadku kończyn tylnych łapom zwróconym na zewnątrz towarzyszą zwykle zbyt zbieżne stawy skokowe tzw. postawa krowia. Oglądając psa zboku mówimy, że ma on kończyny odstawione, jeśli punkt styku z ziemią odchyla się do tyłu od teoretycznej osi kierunkowej pionowej lub przeciwnie – podstawione, jeśli odchyla się do przodu. W języku potocznym używa się określenia łapa, które określa zakończenie tylnej oraz przedniej kończyny. Łapa może mieć różne kształty.

DSC04140-1 DSC04146-1

388535_102723503180936_100003298595391_10934_72512802_n

3 1textures-wallpapers-textures-blue-texture (4)sdgfvhjnlkm;

ZĘBY, USZY, OGON I SZATA

Opisując psa uwzględniamy wiele innych aspektów: liczbę i układ zębów, sposób noszenia ogona, maść, według tych cech ocenia się urodę danej rasy.

DSC09641

UZĘBIENIE

Psy – tak jak wszystkie zwierzęta mięsożerne – mają uzębienie znakomicie przystosowane do sposobu odżywiania się. Wyjątkowo dobrze rozwinięte są kły oraz niektóre trzonowce, a łamacze nadają całości niezwykłą sprawność przy rozdrabnianiu pokarmów. Dorosły pies ma łącznie 42 zęby, tak, że na jedną stronę szczęki przypadają : 3siekacze, 1 kieł, 4 przedtrzonowce, oraz 2 trzonowce w szczęce górnej i 3 w żuchwie, siekacze są małe i pełnią mniej ważne funkcje ; siekacze środkowe nazywamy cęgami, bezpośrednio sąsiadują z nimi średniaki, a jeszcze dalej położone są okrajki. Leżące za kłami zęby przedtrzonowe i trzonowe nazywa się często u psa przedłamaczami, łamaczami i załamaczami (tylko wjęzyku francuskim, w nazewnictwie anatomicznym – nie) dla podkreślenia wagi tej pary zębów, tj. łamaczy która składa sięz czwartego przedtrzonowca górnej szczęki i pierwszego trzonowcażuchwy. W rzeczy samej, łamacze – istne naturalne nożyce – są dla psa domowego najważniejsze, gdyż kły nie służą mu już do zagryzania zdobyczy. Zadaniem łamaczy jest ciąć, natomiast trzonowce raczej miażdżą, zwiemy je także zębami guzkowatymi. Łamacze i zęby guzkowate mają po trzy rozgałęzione korzenie, toteż wyrywa się je trudniej niż inne zęby w przypadku ropnia. Przy zamkniętym pysku siekacze górne powinny normalnie zachodzić bezpośrednio przed siekacze dolne. Kieł dolny wysunięty jest lekko przed górny, natomiast wszystkie zęby przedtrzonowe i trzonowe górne nakładają się bo bokach na dolne. U psów o średniej budowie występuje wiele odchyleń od zgryzu normalnego ; najczęściej spotykamy się z wysunięciem siekaczy żuchwy przed siekacze szczęki (górnej) – mówimy wtedy, że pies ma przodozgryz. Odchylenie to jest normą u wielu ras o określonej budowie, stanowi jednak częstą wadę u innych ras (pudel yorkshire). Jeśli natomiast siekacze żuchwy są nadmiernie cofnięte (żuchwa jest jakby „za krótka”)mówimy, że pies ma tyłozgryz.
Jak wszystkim ssakom, tak i psom wyrastają najpierw zęby zwane mlecznymi (32 zęby), a dopiero po nich – stałe (oprócz pierwszego przedtrzonowego). Zęby zużywają się z upływem czasu, zmieniają się więc ich kształty. Na podstawie tych zmian oraz zużycia siekaczy można określić wiek zwierzęcia. Niegdyś często uciekano się do tej metody, obecnie stosujemy ją rzadziej, gdyż jest niedokładna. Można ją stosować jedynie wobec szczeniąt, gdyż tylko moment wyrzynania się zębów mlecznych, a następnie stałych następuje u wszystkich psów mniej więcej w tym samym czasie bez względu na rasę i płeć osobnika. Stopień zużycia zależy od typu psa i od pożywienia – pokarm płynny mniej niszczy zęby.

 

DSC09589DSC09584

DSC09582P[PLKMLN

UCHO


Psie ucho jest istotną ozdobą, która w rozstrzygający sposób wpływa na fizjonomię większych ras psów. Termin „ucho” ma tu oczywiście znaczenie nadawane mu w morfologii – czyli jest to (anatomicznie) małżowina uszna.

Kształt, wielkość i sposób noszenia bywają najrozmaitsze, tak samo jak rozmaite są psy.
Sposób noszenia ucha to jego cecha zasadnicza, najłatwiejsza do opisu i pozwalająca rozróżnić główne typy. Po pierwsze ucho stojące, które odpowiada pierwotnemu sposobowi noszenia właściwemu dla wilka, ale nie bardzo rozpowszechnione. Jest ono atrybutem ras bliskich prototypowi psa, jak np. szpic i nadaje psu wygląd wilka, jak to widzimy u niektórych owczarków. Pod względem kształtu i rozmiarów psie ucho bywa bardzo zróżnicowane ; zmienia się od małego trójkąta równobocznego u szpica, do wielkiego trapezu jak u nietoperza u buldożka francuskiego ; kształtem pośrednim jest trójkąt równoramienny u owczarka niemieckiego. Nie należy utożsamiać ucha stojącego naturalnie z uchem trzymającym się prostu w wyniku otektomii (obcięcia części ucha), co nader często praktykuje się wobec psów do stróżowania i psów pasterskich.
Ucho mniej czy bardziej obwisłe to zjawisko, które wystąpiło wraz z udomowieniem psa ; umownie rozróżnić można typ półstojący jak u owczarka szetlandzkiego (najwyżej polowa małżowiny załamana jest ku przodowi) lub whipeta (załamanie do tyłu, tzw. ucho w płatek róży), wreszcie typ obwisły, bardzo pospolity wśród ras myśliwskich.

Ten ostatni typ ma wiele odmian stosownie od osadzenia ucha (powyżej lub poniżej poziomu oczu), do oddalenia uszu od boków głowy (zależy to od jędrności chrząstki u nasad małżowiny) oraz od kształtu i rozmiaru ucha. Wzorzec ściśle określa cechy ucha dla prawie wszystkich ras. Można w zasadzie uznać, że zalety i wady ucha u psa mniej więcej jednorocznego są już stałe.

DSC04182-1 DSC04190-1

OGON

Ogon psa może wyglądać bardzo różnie. Jest noszony mniej lub bardziej wysoko, mniej lub bardziej zakrzywiony, cienki lub gruby, długi lub krótki. Z zakrzywieniem ogona wiąże się jego sposób noszenia, który dla wielu ras okazuje się cechą szczególnie charakterystyczną i bardzo wyraźnie wpływa na właściwą sylwetkę zwierzęcia. Ogon oglądamy gdy pies stoi spokojnie – jest to konieczny warunek, wiadomo bowiem, że ogon psa wyraża każdy odcień jego nastroju. Pis spuszcza go po prostu lub podwija, wyrażając w ten sposób strach lub uległość; wznosi i zadziera ogon w chwilach podniecenia lub gniewu.
Wiele owczarków i psów do stróżowania nosi ogon raczej opuszczony, natomiast duża część psów myśliwskich i gończych trzyma ogon nieco uniesiony, tzw ogon szablasty. U tych ostatnich (u gończych) ogon bardzo łatwo wznosi się ponad linię poziomą, gdy tylko psa coś pobudzi. Mówimy nawet, że jest wesoło noszony – jest to częsta i charakterystyczna postawa wśród terrierów. Przy jeszcze wyższym uniesieniu ogona może się on zawijać, a nawet kłaść na grzbiecie, jak to widzimy w grupie szpiców. Zaznaczmy wreszcie niektóre osobliwości, jak krótki, ze zgrubieniami ogon buldoga albo ogon z zawiniętym sierpowato końcem, jak wśród niektórych chartów.
Brak ogona to zjawisko rzadkie ; występuje np. u bobtaila. Natomiast dla sporej liczby ras wzorzec przewiduje obcinanie części ogona (kaudektomia).
O skróceniu ogona decydują względy utylitarne (mniejsze ryzyko zranienia, np. na polowaniu) lub estetyczne.

NARZĄD RUCHU I CHODY PSA

Kościec psa domowego – prawie niezmieniony od początku jego istnienia – nadal jak u dzikiego przodka pełni wszystkie swe funkcje, mimo że wraz z podziałem na rasy nastąpiło znaczne zróżnicowanie niektórych jego części. Różnią się także mięśnie poszczególnych ras i tylko regularne ćwiczenia mogą zapewnić im, podobnie jak mięśniom człowieka, siłę i wytrzymałość.
Badając narząd ruchu psa opiszemy po kolei najpierw kościec, a potem mięśnie. Całość zdołała się u psa znakomicie dostosować do polowań i biegu.

KOŚCIEC

Jak u wszystkich kręgowców, główną oś tworzy kręgosłup, który u psa składa się z siedmiu kręgów szyjnych, trzynastu kręgów piersiowych, siedmiu kręgów lędźwiowych, zrośniętych z sobą trzech krzyżowych i ok. dwudziestu ogonowych. Taka oś pozwala psu osiągać w ruchu moc i zwinność – cechy charakterystyczne dla ssaków mięsożernych. Kręgi piersiowe, choć jest ich dwakroć więcej niż szyjnych lub lędźwiowych, nie tworzą jednak odcinka od nich dłuższego. Są znacznie krótsze, podtrzymują klatkę piersiową i chronią serce oraz płuca nawet przy gwałtownych ruchach zwierzęcia. Swą zwinność pies zawdzięcza szyi i lędźwiom, nie zaś grzbietowi. Dziewięć pierwszych kręgów piersiowych ma środkową wypukłość grzbietową – wyrostki kolczyste, mocne rozwinięte i łatwe do odszukania pod skórą psa. Wyrostki te tworzą w miejscu najbardziej wzniesionym kłąb. Klatka piersiowa składa się z każdej strony ztrzynastu żeber, z których po dziewięć łączy się z mostkiem. Mostek ma dwa wyczuwalne pod palcami końce : z przodu rękojeść mostka mostka na środku przedpiersia i wyrostek mieczykowaty z tyłu– oddziela on okolice piersiową od okolicy brzucha.

Czaszka jest złożoną konstrukcją kostną, zbudowaną wokół dwóch wielkich jam zwanych mózgowiczaszką i trzewioczaszką. Rozróżniamy kości tzw. czaszkowe (kość potyliczna, kość ciemieniowa i kość skroniowa to najbardziej znane) oraz kości „twarzowe” (szczękowa, czołowa, siekaczowa, nosowa, jarzmowa i żuchwa, żeby wymienić najważniejsze).
Największe różnice, ze względu na rasę, występują w kościach twarzowych. Rozległe jamy nosowe mieszczą małżowiny nosowe – kościane blaszki pokryte śluzówką nosową i węchową.

Kończyna przednia – jej cechą szczególną jest brak połączenia stawowego z tułowiem. Pies nie ma ani obojczyka, ani wyrostka kruczego, toteż jedyną kością tej okolicy jest łopatka, utrzymywana przy klatce piersiowej przez silne mięśnie. Łopatka – kość duża i płaska – ma wyczuwalną wypukłość – grzebień łopatki, który kończy się na poziomie stawu barkowego dobrze wyczuwalnym wyrostkiem barkowym. Kość ramienna tworzy bardzo wyraźną wypukłość (guzek większy), a ten wraz z wyrostkiem barkowym łopatki określa punkt barku. Przedramię składa się z dwóch przylegających do siebie kości: promieniowej i łokciowej, które w przeciwieństwie do kości ludzkich nie mogą obracać się względem siebie. Najważniejszą wypukłością tych kości jest wyrostek łokciowy. Dalej kończyna przednia składa się z nadgarstka, czyli siedmiu kości zestawionych w dwuszereg, z których najbardziej wysuniętą do tyłu (kość dodatkowa) można zboku wyszukać, następnie ze śródręcza, a wreszcie z pięciu palców, z których jeden jest silnie zredukowany.

Kończyna tylna zaczyna się od potężnej obręczy miednicznej będącej połączeniem trzech kości– kulszowej, łonowej i biodrowej. Oba skrzydła kości biodrowej wspierają się na kości krzyżowej i wyznaczają okolice zadu, natomiast guzy kulszowe wyznaczają wierzchołki pośladków. Miednica łączy się z kością udową poprzez półkulistą panewkę, w której mieści się główka kości udowej. Kość udowa ma wyczuwalną wypukłość tzw. krętarz, ustawioną bocznie względem główki kości udowej. Kolano – staw złożony – łączykość udową z układem : kość piszczelowa-rzepka-kość strzałkowa. Słabiutka kość strzałkowa nie pełni żadnych funkcji podtrzymujących. Stopa ma taką samą budowę jak odcinek dłoniowy kończyny przedniej i składa się z trzech segmentów : kości stępu, z których najdalej wysunięty ku tyłowi jest guz piętowy: śródstopia, a wreszcie czterech palców.

oiug

MIĘŚNIE

Budowa szkieletu psa wskazuje, że jest on urodzonym biegaczem, a najdobitniej świadczą o tym następujące cechy: potężny i giętki kręgosłup, stawy, które dla usprawnienia biegu zbudowane są tak, że preferują ruch: zginania i prostowania przy upośledzeniu ruchów obrotowych i odchyleń od płaszczyzny strzałkowej (zanik obojczyka, połączone kości promieniowa i łokciowa. Uwsteczniona kość strzałkowa, palce rozstawione); dłoń i stopa długie i sztywne, co wydłuża i odciąża kończynę, przy czym główna masa mięśni leży bliżej kręgosłupa.

Mięśnie czyli napęd organizmu, są bardzo liczne i zróżnicowane pod względem znaczenia funkcjonalnego; prościej więc będzie raczej wymienić najważniejsze spośród nich według pełnionej przez nie roli niż sporządzać ich pełną listę.

Mięśnie żuciowe: skroniowy i żwacz należą u psa do najpotężniejszych, pozwalają psu wytworzyć nacisk ponad 200kG/cm kwadratowy; mięśnie zginacze szyi: ramienno-głowy i mostkowo-głowy; mięśnie prostowniki kręgosłupa: wspólna masa lędźwi, mięśnie szyjne i grzbietowe; mięśnie zginacze części lędźwiowej kręgosłupa: mięśnie brzucha (skośny: zewnętrzny i wewnętrzny, mięsień prosty brzucha) oraz mięśnie lędźwiowe; mięśnie prostowniki ramienia: ramienno-głowy i nadgrzbietowy; mięśnie zginacze ramienia: mięsień najszerszy grzbietu, trójgłowy ramienia; mięśnie prostowniki przedramienia: trójgłowy ramienia; mięśnie zginacza przedramienia: dwugłowy ramienia, ramienny; mięśnie prostowniki przedniej łapy przedramienia dogłowowe; mięśnie zginacze przedniej łapy przedramienia doogonowe; mięśnie prostowniki uda: pośladkowe; mięśnie prostowniki podudzia: kulszowo-piszczelowe, z których najważniejszy jest dwugłowy uda oraz brzuchaty łydki; mięśnie zginacze stopy i prostowniki palców: piszczelowe dogłowowe; mięśnie prostowniki stopy: zginacze palców, piszczelowe doogonowe.DSC09599

CHODY

Pies, wykorzystując swój narząd ruchu może poruszać się w trojaki sposób:
krok (stęp) – chód najwolniejszy, przy którym podłoża dotykają zawsze trzy kończyny;
kłus – chód klasyczny dla psa myśliwskiego i psa strzegącego stada
galop – chód najszybszy.

DSC09606

Każdy z tych chodów można „rozkładać” na czynniki pierwsze i analizować używając terminów pochodzących z mechaniki mięśni ; sekwencja podstawowa dla danej kończyny jest zawsze taka sama bez względu na rodzaj chodu. Tak więc analizując na przykład galop, wyróżniamy najpierw fazę zawieszenia, w czasie której żadna z kończyn nie dotyka podłoża, potem fazę podparcia, w czasie której łapa przednia podtrzymuje ciało i przedłuża pęd, wreszcie fazę odbicia, w czasie której łapa tylna nadaje ciału dynamiczne pchnięcie. Przy bliższej analizie poszczególnych faz zauważamy, że w fazie zawieszenia kończyna przednia przygotowuje się do lądowania. Cała kończyna wyciąga się do przodu szukając punktu oparcia możliwie jak najdalej, dzięki akcji wszystkich mięśni prostowników i uruchamiając przy tym mięsień ramienno-głowowy, który ciągnie górną część ramienia daleko do przodu. Przy podparciu kończyna przednia najpierw amortyzuje lądowanie (dzięki „sprężynującemu” działaniu różnych odcinków kości), potem przedłuża pęd poprzez ściągnięcie mięśnia trójgłowego ramienia i mięśni przedramienia doogonowych. Jednocześnie ustawia się pod tułowiem „napęd tylny” (pod działaniem mięśni lędźwiowych zgina się kręgosłup i zmienia pozycja miednicy), kończyna tylna wyciąga się do przodu i szykuje do odbicia. W fazie odbicia wchodzą do akcji najpotężniejsze mięśnie organizmu : pośladkowy i czterogłowy uda. Całkowitemu i gwałtownemu wyprostowaniu kończyny tylnej towarzyszy rozprostowanie kręgosłupa zwiększające napęd (działanie łącznej masy mięśni; kończyna tylna „zostaje” za tułowiem). Swoją szybkość zawdzięcza więc pies rozwojowi mięśni napędu tylnego.

Kłus różni się od galopu tym, że pies nie jest nigdy w zawieszeniu, czyli nie ma takiej chwili, w której żadna z łap nie dotyka podłoża. Kłus jest sekwencją dwóch faz : podparcia i zawieszenia. Krok natomiast rozkłada się na dwie symetryczne fazy : przesunięcie lewej przekątnej, a potem przesunięcie prawej (wypada wyjaśnić, że lewą przekątną nazywamy współgranie kończyny przedniej lewej z tylną prawą, przekątna prawa to współgranie kończyn prawej przedniej z lewą tylną). Odruchowe połączenie tych faz decyduje o sprawności chodu psa ; ponadto pies potrafi w każdej chwili je zmieniać i może bez utraty sił na przemian skakać i skręcać, galopować i biec truchtem itd.

 

DSC09633

Pies z wielką łatwością skacze w dal, wzwyż i w miejscu. Nie jest dobrym skoczkiem jak kot, po części dlatego, że nie może wysuwać pazurów ani skręcać łap. Może jednak nauczyć się skakania wykorzystując do rozpędu swoją masę. W wodzie pies porusza się w sposób naturalny, wykonując ruchy jak przy kłusie.

Spisała, z jednej ze swoich ulubionych w dzieciństwie książek (Larousse Encyklopedia ”PIES”, dr Pierre Rousselet-Blanc. Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1993), Zuza Petrykowska.

1 1 wzór

iujh (3) iujh (4)

DSC09627

2 3

4 5

6 7

8 9

10 11

12 13

14. black

blue

DSC09635

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu, grafik bez zgody autora oraz cytatów bez podania źródła jest zabronione.

Zuza Petrykowska

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

DOBRY HODOWCA DOGO ARGENTINO, CZYLI JAK ROZPOZNAĆ GODNEGO ZAUFANIA HODOWCĘ DOGÓW ARGENTYŃSKICH?

 

imagesCAWMK512

Dobry hodowca przede wszystkim mówi nam o tym, jak wymagająca jest to rasa.

Ostatnio, z uwagi na to, że argentyny stają się niestety coraz bardziej popularne, ich wizerunek  -w rzeczywistości rasy niesłychanie wymagającej w prowadzeniu- uległ bardzo kłamliwemu ”zespanieleniu”.

Czym jest to ”zespanielenie”?

Proszę przejrzeć internetowe fora. Wszystkie te infantylne, niemające absolutnie żadnej merytorycznej wartości posty, niektórych właścicieli i hodowców DA, o ”ślicznych pieskach”, ”kochanych chłopczykach” i ”słodkich dziewczynkach”, opatrzone tonami emotek, serduszek i wykrzykników – wszystkie one są o psach. Nie dzieciach, a o psach. O psach potencjalnie bardzo niebezpiecznej rasy, które forumowi ignoranci przedstawiają w świetle, które nieobeznanemu z tematem Dogo Argentino ”Kowalskiemu”, może ją ”reklamować”, jako taką tylko troszeczkę, minimalnie inną ”wersję” spaniela, może labradora – milutkiego pieska, którego można fotografować w przeciwsłonecznych okularach, z niemowlakami na kocykach, generalnie psa dla każdego, kto nie obawia się ”typowych dla dogo uczuleń” i ”kiedyś już miał psa”…

Nie ma większej nieodpowiedzialności i nieuczciwości od rozpowszechniania jako prawdziwego takiego ”look’u” tej rasy!

[Polecam także podejrzeć publicznie dostępne Facebookowe profile hodowców i szeregowych posiadaczy Dogo Argentino – im więcej infantylizmu albo zaburzeń emocjonalnych (szczególnie takich ostrych, typu border line), tym gorzej. Popatrzcie sobie kto się z kim ”przyjaźni”, kto komu ”cukrzy” i wchodzi w…]

Dogo to myśliwski molos. Molos z silnym łowieckim instynktem, któremu nie każdy jest w stanie sprostać.

Dobry Hodowca nie sprzedaje szczeniąt przez nachalne wciskanie kitów na internetowych forach. Unika infantylizmów i cechuje go konkret w podejściu do tematu ”Moja Hodowla”.

Dobry Hodowca nie ma ”ciśnienia”. Ma możliwość/ warunki zatrzymać szczenięta u siebie, jeżeli zajdzie taka konieczność i nie musi za wszelką cenę ich ”wypchnąć” pierwszym lepszym chętnym na ”białą kluskę”. Nie stara się wcisnąć nam szczeniaka, klepiąc nas po pleckach na do widzenia. Zamiast tego rozważa czy będziemy nadawać się na opiekuna dogo. Nie chce, aby pies z jego przydomkiem w przyszłości, Z NASZEJ WINY spowodował nieszczęście. Nie chce, by ”jego” pies trafił do schroniska i nie chce także, by do niego – hodowcy, wrócił. Odbieranie psów opiekunom to coś, czego nie życzy sobie żaden hodowca. Tego typu ”interwencja” to dla hodowcy porażka. Niestety ZDARZA SIĘ, że ludzie sprawiający dobre wrażenie, zawodzą hodowców.

Konieczność szukania odpowiedzialnego opiekuna, umiejącego ”naprawić” – czytaj: zresocjalizować zepsutego przez nieodpowiedzialnego ”opiekuna” psa, jest nie lada wyzwaniem i wymaga czasu. Pociąga także za sobą określone koszty. I nie zawsze się udaje.

I najczęściej spoczywa na samym hodowcy.

Dogo traktowane od szczeniaka niefrasobliwie, jak gdyby były spanielami czy labradorami, zaskakują swoich opiekunów dosyć szybko… Są dominujące i agresywne w stosunku do całego otoczenia (Podawanie psu środków uspokajających to nie jest sposób na życie…). Wyprowadzić na prostą takiego psa, umie tylko doświadczony psiarz. I praktycznie nigdy nie jest nim psuj, który zwichrował psu psychikę…

 

WARTOŚĆ HODOWLANA czyli BAER & Co.

Dobry Hodowca wypuszcza od siebie przebadane szczeniaki.

Nie powinnam musieć rozwijać tego punktu, ale mimo wszystko (wielkodusznie) to zrobię.

Dobry Hodowca szczegółowo omówił i wymienił badania, którym podda szczenię, zanim je nam przekaże. Ilość/ rodzaj badań zależeć będzie od rodzaju umowy, którą spisujemy: czy po prostu psa nabywamy, czy bierzemy psa na umowę współwłasności, czy na tzw warunek. Umowa, którą podpisujemy z hodowcą jest dopasowana do potrzeb i oczekiwań obu stron.

Nie wolno używać w programach hodowlanych psów z uszczerbkiem słuchu. Dlatego rodzice szczeniąt muszą być przebadani pod kątem jakości słyszenia oraz innych schorzeń (w tym dysplazji) a potem szczenięta, zanim trafią do nowych domów, także muszą przejść BAER TEST.

Chodzi o odpowiedzialność i uczciwość w stosunku do osób, które stają się opiekunami psa – nikt nie musi kupować/ przysposabiać psiego inwalidy, nawet kiedy mówimy o pół-inwalidzie, a o takie psy chodzi najczęściej.

Szczególnie upośledzenie musi zostać wykluczone, gdy kupujemy psa ”z potencjałem” (choćby tylko wystawowym).

Chodzi o uczciwość w stosunku do HODOWLI RASY JAKO TAKIEJ: utrzymywanie poziomu i przestrzeganie wzorca rasy.

Używanie w programach hodowlanych półgłuchych psów jest obrzydliwą hipokryzją, bo przynajmniej w teorii, hodowla to selekcja w kierunku uzyskania jak najdoskonalszych egzemplarzy. Hodowca używający, w programach hodowlanych nieprzebadanych psów jest nieuczciwy w stosunku do idei jaką jest, jeśli nie poprawianie, to przynajmniej nie psucie rasy. Głuchota jest wadą dyskwalifikującą. Fakt, że we wzorcu nie doprecyzowano czy chodzi o głuchotę całkowitą czy jednostronną nie jest żadnym ”przyzwoleniem”. Mimo to niektórzy interpretują ten zapis bardzo luźno, wychodząc z założenia, że ”jak go obserwuję, to widzę, że słyszy” (no comment) – ”czyli słyszy przynajmniej na jedno ucho, czyli głuchy zupełnie nie jest” – I dla takich ludzi BAER wciąż nie jest obowiązkowy.

Chodzi o potwierdzenie wartości hodowlanej suki lub psa hodowlanego.

Zwierzę musi:

Normalnie słyszeć (70 decybeli w obojgu uszach)

Mieć w pełni wypigmentowane tęczówki oczu, bez niebieskich luk i refleksów. Oczy nie mogą być jasne. Trufla nosowa także musi być poprawnie wybarwiona a więc w pełni wypigmentowana na czarno. (Tatuowanie nosów w ”różowe kropki” jest ku…estwem)

Samiec musi posiadać oba jądra w worku mosznowym (implanty jąder się nie liczą), suka musi mieć normalne cieczki, czyli mieć normalnie funkcjonujący układ hormonalny.

Być wolne od zmian dysplastycznych

Przewlekłych alergii

Mieć poprawny nożycowy, ewentualnie cęgowy zgryz (korygowanie zgryzu jest ku…estwem)

Mieć zrównoważony temperament, czyli być psychicznie stabilne i niereakcyjne

Zwierzęta niespełniające tych kryteriów eliminuje się z hodowli.

I DOPIERO NA KOŃCU DOGO ARGENTINO MUSI BYĆ ANATOMICZNIE (w znaczeniu wymogów wzorca rasy), POPRAWNIE ZBUDOWANYM PRZEDSTAWICIELEM SWOJEJ RASY – na takich psach prowadzi się selekcję w kierunku uzyskania jak najlepszych przedstawicieli*.

 

Alergia oraz legendy na jej temat

Dobry Hodowca nie rozmnaża psów z przewlekłymi alergiami.

Dobry Hodowca udzieli nam wyczerpujących informacji na temat sposobu karmienia odpowiedniego dla naszego psa. Nie ma najmniejszego sensu przeprowadzanie eksperymentów żywieniowych na dogo. Jeżeli hodowca proponuje nam określoną, w swojej hodowli i na swoich psach wypróbowaną karmę, nie ma sensu upierać się z testowaniem innych. Naprawdę, jednym z największych idiotyzmów, których dopuszczają się nowi właściciele dogo jest ”wybudzanie” u swojego psa alergicznych reakcji podczas szukania dla niego czegoś innego, niż to co proponuje nam hodowca. Wielu posiadaczy dogo, zrobiło ze swoich psów alergików właśnie w taki sposób. Efekt końcowy jest taki, że okazuje się, że mamy psa, który alergicznie reaguje na wszystko: wodę w kałuży, pyłki traw – wszystko. A zrobiliśmy to sobie -choć właściwie to jemu- sami. Swoją głupotą. Wybierając sposób żywienia psa nie wolno postępować chaotycznie. Osobiście nie jestem fanką suchych karm, sama unikam przetworzonej żywności i nie widzę powodu, aby serwować ją psom. Jednak wprowadzanie nowej diety, ”przechodzenie” na inny sposób żywienia niż ten, który dotąd stosował hodowca, musi odbywać się uważnie, pod kontrolą (Pisanie postów na fejsbukowych grupach i pytanie przypadkowych osób o ”porady żywieniowe” jest skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością.)

Generalnie wszystkie porady żywieniowe, których udziela nam Dobry Hodowca należy brać sobie mocno do serca i się do nich stosować.

 

 

Trenninig

Dobry Hodowca powie nam słów kilka o treningu dogo. Jeżeli ktoś z was zachwycił się wyjątkowym egzemplarzem dogo np. podczas wystawy, to musicie wiedzieć, że TAKI EFEKT UZYSKUJE SIĘ CIĘŻKO Z PSEM PRACUJĄC. Wasz pies będzie rozlazłą galaretą i w życiu nie będzie wyglądał tak, jak ”tamten pies z wystawy”, jeżeli nie będziecie z nim odpowiednio pracować. Wiele dogo, które można obejrzeć podczas dog shows mogłoby wyglądać znacznie lepiej/ korzystniej (nawet pomimo wad), gdyby ich właściciele umieli zadbać o ich trening. Niestety niezwiązane grzbiety u dorosłych psów, zero mięśni, fatalnie umiejscowione i ułożone łopatki, ogólna wątłość i bylejakość to często efekt zaniedbania opiekunów, a nie jedynie genetyki danego psa.

To nie jest tak, ze dogo się po prostu ma i już. I ”samo z siebie się takie fajne zrobi, jak podrośnie”. Nic z tego. Można mieć to szczęście i dostać szczeniaka ze świetnego skojarzenia po anatomicznie bardzo dobrych, jeżeli przynajmniej nie przyzwoitych rodzicach i go zwyczajnie w świecie zepsuć. Zepsuć tym nic-nie-robieniem-z-nim. A pewnych rzeczy się w późniejszym wieku nie nadrobi.

Można także zepsuć psa debilnym, niedostosowanym do jego wieku (momentu rozwoju kośćca i tkanki mięśniowej) ”treningiem”. Łatwo molosowi przeciążyć stawy, doprowadzić do nabytych uszkodzeń takich jak kulwizny… Dobry Hodowca służy radą, dba o swoje ”dziecko”, pilnuje opiekuna i OPIEPRZA go w razie potrzeby. A inteligentny właściciel pamięta, że pomysł, żeby półroczny szczeniak biegł kilka-naście/ dziesiąt kilometrów za rowerem JEST SKRAJNYM DEBILIZMEM.

 

”Widziałem TAAAKIEGOOO Dogo Argentino”

W przypadku Dobrego Hodowcy najbardziej charakterystyczne jest to, że kiedy myślimy o jego psach, przewijamy sobie w głowie obrazy z wystaw, przypominamy sobie widziane na nich dogo, uderza nas to, że nigdy nie mieliśmy okazji zobaczyć słabego psa z przydomkiem tego Dobrego Hodowcy.

Dzieje się tak dlatego, że Dobrzy Hodowcy dbają o to, by na wystawach nie były pokazywane egzemplarze, które mogłyby przynieść im… wstyd.

Nigdy. Nie. Mieliśmy. Okazji. Zobaczyć. Na. Wystawie. Słabego. Psa. Z. Przydomkiem. Tego. Dobrego. Hodowcy.

Dziś zdanie o tym, które psy są dobre, a które nie, można wyrobić sobie już w ciągu roku -jeżeli ktoś się bardzo uprze. Trzeba tylko pojeździć na wystawy… I oglądać. (A jeszcze lepiej jest pojeździć sobie po hodowlach, czyli odwiedzić poszczególne hodowle. Tylko pamiętajcie: nie chodzi o to, by spośród ”takich sobie” psów wybrać najmniej byle jakiego.)

Dobre Dogo Argentino jest psem szlachetnym w wyglądzie, majestatycznym, atletycznym, o mocnym kośćcu. Patrząc na takie zwierzę czuje się jego siłę, zwinność, jednym słowem MOC. Oglądane w ruchu tak samo zachwyca (No niestety są psy, które ”ładnie” wyglądają tylko stojąc. Kiedy zaczynają się ruszać, kłusować ich urok znika, ukazując wszystkie wady budowy i poważne problemy ze stawami…).

Jeżeli przyjeżdżamy na wystawę oglądać dogo na żywo, chcemy poczuć na własnej skórze te ciarki, które wywołuje podziwianie cudu natury, wszystko to, o czym piszą reklamując nam swoje hodowle hodowcy i hodofffcy (poczuć ”moc tych nagród”, zobaczyć efekty tych ”super-extra kryć” i przekonać się o ”niesamowitych importach”) i nie czujemy nic poza rozczarowaniem w rodzaju ”To, to miało być to? To o to tyle szumu? Hmm… Kurcze miałem/am wrażenie, że to inaczej ma wyglądać” – to zaufajmy swojemu instynktowi, bo PRAWDZIWA SZTUKA BRONI SIĘ SAMA. Z Dogo Argentino jest dokładnie tak samo – zwierzę pozbawione tej charakterystycznej MOCY – a rozczarowanie oznacza, że oglądane psy jej nie mają- nie ma cech typowych dla przedstawiciela swojej rasy.

Oglądanie Dobrego Dogo to zawsze jest ogromna przyjemność, nigdy rozczarowanie dla oglądającego. No, chyba, że jednak…

Powróćmy do: Nigdy. Nie. Mieliśmy. Okazji. Zobaczyć. Na. Wystawie. Słabego. Psa. Z. Przydomkiem. Tego. Dobrego. Hodowcy.

Nie dzieje się tak dlatego, że u Dobrego Hodowcy nie rodzą się także słabe psy (Na marginesie u Dobrych Hodowców rodzi się najwięcej ”słabych” psów, bo Dobrzy Hodowcy niesłychanie wysoko stawiają sobie poprzeczkę i selekcjonują ”zaokrąglając wzwyż”, czyli oni wręcz czepiają się bardziej niż trzeba.

Po prostu Dobry Hodowca umie zadbać o to, by te słabe psy nie były pokazywane na wystawach, w związku z czym nie mamy okazji tych psów oglądać. One mieszkają sobie gdzieś tam i są wielkim skarbem dla swoich właścicieli, którzy w ramach szacunku dla samych siebie i hodowcy nie ciągają ich po wystawach… Cieszą się nimi, ale nie mają ciśnień (ani na ”show”, ani na szczęście na ”zostawanie hodowcami”…)

Jak to możliwe?

Otóż Dobry Hodowca często na dwa krycia do przodu ma umówionych przyszłych nabywców/ właścicieli szczeniąt. Są ludzie, którzy potrafią czekać na ”swoje” krycie rok, a nawet trzy lata, aby mieć szczenię z konkretnego skojarzenia. I te osoby spędzają na rozmowach z Dobrym Hodowcą dziesiątki godzin. W związku z czym Dobry Hodowca dokładnie wie czy, jakie i ewentualnie ile szczeniąt z takiego krycia zostawi sobie, komu zaproponuje umowę współwłasności na psa, czy sukę, czy takich umów będzie jedna, dwie, czy trzy, do kogo trafi pies/psy z potencjałem, do kogo suka/suki, ile ewentualnie będzie umów na warunek i kto czeka na peta, z którym całe dnie będzie np. chodził po górach, trenował nad morzem, czy polował (zgodnie z przepisami polskiego prawa). Te kwestie Dobry Hodowca ustala na długo przed kryciem. Bo ma na to czas, bo obmyśla poszczególne ”konfiguracje”. Dlatego wszystkie psy noszące przydomek Dobrego Hodowcy, które oglądać możemy na wystawach są ”dobre”.

Dobrego Hodowcę interesuje kontakt z przyszłym posiadaczem szczenięcia, a potem dorosłego dogo i jego psy nie trafiają do przypadkowych ludzi. Dobrym Hodowcom nie zdarzają się  ”wtopy” w rodzaju ”Co prawda kupiłem tego psa jako peta, ale teraz mi się tak porobiło, że bym sobie pochodził z nim na wystawy i zobaczył co z tego wyniknie”**…

Dobry Hodowca nie zalicza wtop w rodzaju ”bla bla bla w naszej hodowli tego i tego dnia urodziły się szczeniaczki, tyle piesków, tyle suczek bla bla bla, zostały 3 suczki, jeden piesek, przyjmujemy rezerwacje” – Nie! to jest kłamstwo! REZERWACJE PRZYJMUJE SIĘ ,ZANIM URODZĄ SIĘ SZCZENIĘTA! (http://definicja.net/definicja/Rezerwacja). SENS TAKIEGO OGŁOSZENIA JEST MNIEJ WIĘCEJ TAKI: TRZEPNĘLIŚMY MIOT, BO TAK I JUŻ, I ZOSTAŁO NAM KILKA SZCZENIAKÓW, JEST KTOŚ CHĘTNY?

Średnia przy dogo (generalnie w hodowli psów rasowych ) jest słaba. Na ogół na miot powiedzmy 7 szczeniąt jedno/ dwa w przyszłości warte użycia w kolejnych posunięciach hodowlanych to bardzo, bardzo dużo. Zdarza się oczywiście, że tych szczeniąt z potencjałem jest więcej (ale są to naprawdę rzadkie przypadki). Z tej siódemki zostaje nam piątka, z której dwa/ trzy szczenięta nie są już tak dla hodowcy cenne, ale spełniają kryteria show-dogs, które warto jest pokazywać, bo pomimo wad, które spowodowały, że Dobry Hodowca nie zdecydował się zatrzymać ich do dalszej pracy hodowlanej, posiadają wszelkie cechy typowe dla przedstawicieli swojej rasy i wciąż biją od nich ten niezbędny dla dogo majestat i szlachetność wyrazu lub tez po prostu ”dobrze się na nie patrzy”. Tak została nam dwójka/ trójka (częściej trójka) petów – czyli piesków nieprzedstawiających żadnej*** wartości hodowlanej, których budowa anatomiczna/ typ, powodują, że są pozbawione cech typowych dla przedstawicieli swojej rasy.

Całe ”mioty wystawowe” to ciężki kit. Naprawdę ”całe białe” nie jest ”kryterium hodowlanym”.

Trzeba pamiętać, że dogo to naprawdę trudna w hodowli rasa. Wielu hodowców stosuje linebreed, co oznacza, że jeżeli gdzieś się pomylą, potkną się w swoim planie i zabraknie im oka i instynktu, by swoją pomyłkę sobie uzmysłowić lub też odwagi, by się do niej przyznać, łatwo wpadają w pułapkę, z której bardzo, bardzo ciężko jest wyjść. (Możliwe jest to tylko dzięki przebudowaniu planu hodowlanego). Zaczynają się ”odjazdy” i kombinacje z interpretowaniem zapisów wzorca rasy tak, by to, co się urodziło jakoś dopasować, wymyślając stosowną do okoliczności narrację.

Linebreed daje komfort przewidywania, planowania cech potomstwa danej pary. Pozwala nam z dużym prawdopodobieństwem określić, które cechy szczenięta odziedziczą po swoich przodkach i pod tym względem jest znacznie wygodniejszy od outcrossu, który jest… ruletką (ale za to pozwala na odświeżenie puli genetycznej, które jest także ogromnie cenne ze względu na zapobieganie zubożenia tej puli).

 

 ”Jakie śliczne piesiuńki ! Och ! Och ! Och !

Dobry Hodowca nie wciska kitu.

Nabywca nie jest w stanie wywnioskować czegokolwiek z fotek dwudniowych, siedmiodniowych  itp. szczeniąt. Wrzucanie na fora i Facebook fotek tak małych szczeniąt to tylko i wyłącznie chwyt marketingowy, który ma pobudzić emocje potencjalnego nabywcy.

Nie ma nic złego w pokazaniu na dwóch-trzech fotkach, że ”Oto mamy maluchy” – to normalne, że się potwierdza/ ogłasza, że szczenięta już są. Ale trzepanie fotka za fotką zdjęć, z których nic nie wynika, jest kitowaniem.

”Coś widać” powiedzmy w szóstym tygodniu. Na takich zdjęciach widzimy już linie, kąty i kształty i możemy pokusić się o wnioski. (Dobry Hodowca widzi wszystko znacznie wcześniej i od początku wybiera faworytów.) Wszystko wcześniej, to ”branie pod siusiu”. Nabywcy nie interesują ”śliczne” zdjęcia z pluszowymi maskotkami, fotki ”na kanapie z ciocią Wiesią” itp. – to jest taki najgorszego rodzaju ”PR”, z którego -w kynologicznym sensie- nie wynika absolutnie nic. Profesjonalnie przygotowane zdjęcia, zrobione po to, żebyśmy mogli coś zobaczyć, to fotografie ustawionych na równej powierzchni szczeniaków. Ustawianych tak, aby widać było głowę i profil sylwetki (łopatkę, głębokość klatki, linię grzbietu, kąty). Tylko i wyłącznie z takich zdjęć wynika to, co jest interesujące dla nabywcy, tylko tak można, na podstawie zdjęć, ”ocenić anatomię psiaków”.

A skoro już ktoś podrzuca nam przypadkowo dobierane i ”urabiające” fotki, to warto pamiętać, że u pięcio-sześciotygodniowych szczeniąt, wzdęty brzuch, głowa ciasno obciągnięta skórą jest oznaką zarobaczenia…

Dobry Hodowca DORADZA i należy tych jego rad słuchać – szczególnie, kiedy chodzi o żywienie, trening i ”podejście do wychowania”.

*Suka/pies hodowlany MUSI SPEŁNIAĆ OKREŚLONE WYMOGI: rozwinięcie:

Zaczynamy od tego, że wiemy jak dane zwierzę słyszy (zaczynamy od tego, bo to można zbadać zanim wyda się szczenięta do nowych domów, już od 7go tygodnia ich życia). Dogo, Bull, Dalmtyńczyk, jak i każdy szczeniak/ dorosły pies rasy w której umaszczeniu występują białe znaczenia, oraz ”kolor” merle, powinien zostać poddany badaniu BAER, które jednoznacznie i ponad wszelką wątpliwość wykaże poziom słyszenia w obu jego uszach. Wielu hodowców obawia się BAER. Obawiają się, że gdyby badania wykazały uszczerbek słuchu u ich psów, zmniejszyłaby się liczba osobników hodowlanych – to prawda. Ale w hodowli rasowych psów chodzi o selekcjonowanie najlepszych osobników i UŻYWA SIĘ TYLKO TAKICH – więc? WTF?Linebreed sam w sobie ogranicza pulę genetyczną, tak więc wydaje się logiczne, że zdrowie psów pochodzących ze skojarzeń nieszczególnie bogatych genetycznie, musi być wnikliwe kontrolowane tak, aby wykluczyć z programów hodowlanych te zwierzęta, w przypadku których ograniczenie puli genetycznej skutkowało bardzo negatywnymi zmianami lub w przypadku, których można przypuszczać, że mamy już do czynienia z depresją inbredową.

Obawy hodowców o zmniejszenie (dodatkowe) tej genetycznej bazy, nie zmienią faktu, że dziś możemy kupić np. Bullterriera z pełnym zestawem badań, mówiących nam prawdę o słuchu szczeniaka, jego nerkach (problemy typowe dla bullów) i sercu… Sądzę, że już wkrótce ”klienci” wymuszą na wszystkich hodowcach dogo, zwyczaj ich BAERowania, oraz przyzwyczają wszystkich hodowców do badania szczeniąt przekazywanych nowym właścicielom, jako zwierząt ”z potencjałem wystawowo-hodowlanym”.

Potem, w wieku już między 3a4ym miesiącem życia szczyla, można zrobić pierwsze prześwietlenie, które pokaże nam stan stawów biodrowych zwierzęcia – jeżeli chcemy kupić psa do hodowli/sukę hodowlaną powinniśmy móc porównać stawy zwierzęcia powiedzmy w okresie trzeciego, ósmego, szesnastego i dwudziestego czwartego miesiąca życia – to ostatnie badanie jest najważniejsze.

Wykrycie  ewentualnych nieprawidłowości we wczesnym wieku, pozwoli nam walczyć z dysplazją lub cechami dysplazji naszego pupila, oraz możliwe najlepiej zabezpieczyć go przed jej konsekwencjami.

Kolejna kwestia to zejście obu jąder u samca – wnętrostwo wyklucza psa z hodowli, wskazuje, że para hodowlana ze skojarzenia, której wnętr pochodzi, nie powinna być ponownie łączona, oraz że miotowe rodzeństwo wnętra także obciążone jest (w sposób recesywny) tą samą wadą.

U suki ważne jest, by była wolna od problemów hormonalnych, które najczęściej objawiają się problemami z cieczką, która np. w ogóle nie występuje, mimo iż suka jest już w wieku, w którym cieczka powinna wystąpić.

I prawidłowy zgryz. Zgryz nożycowy. I dopuszczalny zgryz cęgowy.

Tyłozgryz i przodozgryz wykluczają zwierzę z programów hodowlanych. Dobry Hodowca poinstruuje nas, jak dbać o prawidłowy zgryz naszego psa (jak go nie zepsuć) oraz w jaki sposób można zgryz korygować (zabezpieczyć zgryz cęgowy, aby tym dopuszczalnym cęgowym pozostał).

Przyjmuje się, że mniej więcej do dwudziestego czwartego miesiąca życia ustala się pigment dogo i jeżeli do tego czasu nos się nie wypigmentował, to naturalnie się już nie wybarwi. Z tęczówkami jest prościej: kolorują się szybko i szczenię opuszczające hodowlę w mniej więcej ósmym tygodniu życia musi mieć już w pełni wykolorowaną tęczówkę. Bez niebieskich luk i refleksów. Ale prawdą jest też, że szczenięta z linii o popranej pigmentacji, opuszczając hodowlę, także mają już w pełni wybarwione noski.

BAER (oraz wszystkie inne badania, na których powinno nam zależeć, jeżeli zamierzamy w przyszłości sami zostać hodowcami albo chcemy z naszym psem/suką uczestniczyć w programie hodowlanym (współpracować w porozumieniu z wybranym hodowcą), kosztuje. Ale od tego mamy umowy pomiędzy hodowcą a nabywcą, by kwestię badania BAER dokładnie omówić i uwzględnić ją w kosztach (można koszt badania BAER doliczyć do zaliczki, kiedy rezerwuje się szczeniaka u hodowcy).

Wszystkie te punkty są niesłychanie ważne, ponieważ hodowcy stosują linebreed (ograniczający pulę genetyczną) i zdarza się, że w rodowodach obojga rodziców po kilka razy powtarzają się te same zwierzaki…).

Wyniki tych badań potwierdzają PRZYDATNOŚĆ HODOWLANĄ danego zwierzęcia. Uprawnienia hodowlane zdobywane na wystawach, na ”show” dają prawo rozmnażania zwierząt, ale: Nabywco pamiętaj tylko wyniki badań, zaliczenie powyższych punktów, zrównoważony temperament i dopiero na końcu poprawna, czynią psa wartym rozmnażania.

Chów w pokrewieństwie niestety, czy to się komuś podoba czy nie, wymaga od hodowców ostrej selekcji i Dobry Hodowca doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

**Co także jest bardzo ważne: szanowni państwo: nabywcy psów z Dobrych Hodowli nie robią -przepraszam za kolokwializm- siary tym hodowcom na internetowych forach! Poczytajcie sobie państwo uważnie tematy na internetowych forach  -ze szczególną uwagą te pozakładane przeze mnie 😉 [”sigourney.weaver” na Dogomania Forum oraz ”gość + jakiś tam numerek” na kiedyś bardzo popularnym forum, którego moderatorzy postanowili usunąć informację o tym, kto jest autorką artykułów o genetyce umaszczeń etc… (tematy z DGM mają takie same tytuły, jak te z ”tamtego” forum, więc łatwo jest je ”namierzyć”). Zachęcam do uważnego wczytywania się – naprawdę warto 🙂 To bardzo pomaga wyrobić sobie zdanie (szczególnie na temat osób, które … być może będą kiedyś dobijać się do was na ”fejsie” chcąc zostać waszymi znajomymi… ). Przypomniałam sobie o tym z uwagi na to, że na Dogomnia Forum w dziale Dog Argentyński zamieściłam ostatnio informację min. o tym blogu i standardowo odezwał się … taki bardzo, bardzo… specyficzny ”pan”… z bogatym … ”dorobkiem”… Rzecz jasna, ”popisy” na Facebooku, także są nie do przecenienia…

***Żadnej – słówko dyskusyjne. Owszem są sytuacje zupełnie oczywiste, kiedy dane zwierzę ma wadę genetyczną np.: nie w pełni wypigmentowaną tęczówką oka, jest głuche#, umaszczenie niezgodne ze standardem rasy##, lekką, praktycznie charcią kość, albo jest zbudowane jak Mastif Angielski. Albo, kiedy kilka wad nakłada się na siebie np. głowa odbiegająca budową od tego, co nazywamy typową dla dogo głową###, idzie w parze z fatalną linią grzbietu i płytką klatką piersiową…

#Takie szczenięta powinny być usypane niezwłocznie po zdiagnozowaniu niepełnosprawności

##Zdarza się, że zwierzęta doskonałe anatomicznie rodzą się z kolorem przebijającym się przez wielka białą łatę np. w okolicy ogona lub karku i mimo iż jest to ich jedyna wada, formalnie są petami (W sensie naukowym nie jest to żadna wada i jest to tylko ”forma kosmetycznej” wady), ale  musimy szanować wytyczne wzorca. Są to przypadki niezwykle bolesne dla Dobrego Hodowcy i takie psy często pozostają w hodowli. Dobrzy Hodowcy uważają, że barbarzyństwem byłoby sprzedawać, jako peta co najmniej poprawnie zbudowane zwierzę (tym bardziej, że przepisy hodowlane dotyczące dogo, w krajach, w których ta rasa nie jest aż tak ”egzotyczna” są znacznie bardziej zrównoważone w kwestii koloru niekoniecznie na głowie, czy więcej niż jednej łaty na psim łbie…), dodatkowo pozbawione wad rozwojowych, jak ”klasycznego peta”, którego nieprzydatność do hodowli wynikająca z niedoskonałości anatomicznych, czy np. wad zgryzu jest zupełnie oczywista i nie podlega dyskusji. Proszę sobie to wyobrazić: zdarza się, że formalnie taki anatomicznie świetny ”pet”, jest petem ze względu na kolor, a naprawdę bardzo marnej jakości pies jest ”wystawowy”, tylko dlatego, że jest biały…

###”Rasę psa (a molosa szczególnie) poznaje się po twarzy” – w przypadku dogo głowa jest kwestią determinującą, absolutnie decydującą

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino