Archiwa miesięczne: Wrzesień 2013

DOG ARGENTYŃSKI – MORFOLOGIA I ANATOMIA PSA & WZORZEC RASY

Przejdźmy do rzeczy bez zbędnych ceregieli: Larouss Encyklopedia ”PIES” dr Pierre Rousselet-Blanc. Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1993

Ponieważ nie na wszystko starcza czasu, grafiki wykorzystane w artykule postaram się uaktualniać, a na tę chwilę, tam gdzie nie ma jeszcze dogo-wrzutki/wrzutki w języku polskim, obrazującej daną kwestię, posłużę się obrazkami z netu i obszernie cytowanej Encyklopedii

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY PSA

MORFOLOGIA
Nauka o kształtach i budowie zewnętrznej to wiedza bardzo użyteczna, ilekroć chcemy opisać jakąś część psa lub porównać dwoje zwierząt. Ze względu na ogromne różnice między psami nabiera ona wielkiego znaczenia, przedstawia bowiem kryteria estetyki wykorzystywane na wystawach psów. Niegdyś kryteria te dotyczyły konia, dziś zaś stosuje się je często do opisu wzorców, czyli norm ustalonych dla każdej rasy psów.

GŁOWA I LINE PIONÓW

1a1textures-wallpapers-textures-blue-texture (1)sdgfvhjnlkm;1

Głowa ma wiele charakterystycznych miejsc, z których każde ma swoją nazwę. Te miejsca (…) są nader ważne dla oceny psa przedstawionego do konkursu, gdyż właśnie kształt i proporcje głowy są podstawowym wyznacznikiem rasy i gatunku. Przełom czołowy (stop) na głowie wyznacza granicę między mózgowio- oraz trzewioczaską (kufą). U jednych psów krawędź czołowa może być wyrazista i tworzyć wyraźny próg (bokser), u innych może jej praktycznie nie być (chart). Od krawędzi czołowej ku przodowi powierzchnia praktycznie płaska i schodząca aż do wierzchołka nosa nazywa się grzbietem nosa, natomiast część głowy między uszami – pokrywą czaszki. Długość grzbietu nosa i pokrywy czaszki oraz kąt, utworzony przez te dwie powierzchnie to parametry dobrze opisujące morfologię głowy i często służące do opisu wzorca danej rasy. Odległość między łukami jarzmowymi (…) których kościstą i bardzo wydatną rzeźbę można zawsze wyczuć pod palcami między okiem i uchem, określa szerokość głowy i ten precyzyjny parametr uzupełnia dwa poprzednie. Z szerokością głowy wiążemy często tzw. obwód głowy, czyli obwód przechodzący przez czoło, łuki jarzmowe i gardło.


Szyja łączy głowę z tułowiem i pod względem morfologicznym ma niewiele punktów charakterystycznych. Tułów natomiast ma ich mnóstwo. Kłąb – punkt powszechnie uwzględniany przy mierzeniu wzrostu czworonoga – jest zapewne najważniejszym spośród nich. Z tyłu za kłębem znajduje się grzbiet, potem lędźwie, następnie zad. Grzbiet utrzymuje klatkę piersiową, lędźwie utrzymują brzuch., zad utrzymuje natomiast miednicę. Łuk żebrowy to linia, która przebiega za ostatnimi żebrami, morfologicznie oddziela ona klatkę piersiową od brzucha. Zaznaczmy, że biodro to jedyna wypukłość miednicy (guz krzyżowy), nie zaś staw.


Nazwy stosowane przy opisie (eksterieru) kończyn dotyczą w większości rzeźby kostnej (wyrostków kostnych), bardzo licznych i wyraźnie widocznych, służących do dokonywania pomiarów, opisywania linii i wyznaczania kątów. Na podobnych parametrach opiera się określanie pionów, czyli ogólnego kierunku kończyn (…). Nadto okolica, której u człowieka odpowiada nadgarstek, bywa również potocznie i niewłaściwie nazywana kolanem, tak samo jak w morfologii konia. Nie należy jej przeto mylić z kolanem ludzkim, gdyż u psa kolano jest stawem kończyny tylnej.

1278361_709512605744255_950881713_n 1textures-wallpapers-textures-blue-texture (2)sdgfvhjnlkm;

LINIE PIONÓW

Odpowiadają położeniu kończyn względem ziemi, gdy pies stoi swobodnie.


Określa się je zawsze, oglądając zwierzę od przodu, z boku i od tyłu. Każda kończyna ma swoją oś kierunkową – jest to prosta łącząca teoretyczny punkt połączenia tułowia z kończyną (średnio łopatka w jednej trzeciej długości dla kończyny przedniej i staw biodrowy dla kończyny tylnej) oraz punkt styku łapy z ziemią. W teorii oś ta jest pionowa, gdyż zmniejsza to męczenie się stawów i zwiększa sprawność ; u niektórych ras jednak oś ta może się odchylać od pionu i nie uważa się tego za wadę.


W przypadku kończyny przedniej tylko przedramiona ustawione są rzeczywiście pionowo w obydwu płaszczyznach. Oglądana z przodu linia, poprowadzona ze stawu barkowego poprzez przedramię i nadgarstek, a kończąc na palcach, powinna biec pionowo. Jeżeli odchyla się na zewnątrz mówi się, że przednie kończyny psa są rozbieżne, jeżeli do wewnątrz –że są one zbieżne. Jeśli łapy odchylają się do wewnątrz, mówi się o postawie szpotawej, jeśli odstają na zewnątrz – o postawie francuskiej. Jeśli przedramię i łokieć rozchodzą się na zewnątrz, mówi się, że kończyny są beczkowate. Jeśli śródręcze z profilu jest długie i mocno pochyłe, mówi się o miękkim śródręczu ; przy krótkim i pionowym mówimy natomiast, że pies ma strome śródręcze (często wśród terrierów). Jeśli chodzi o kończynę tylną, tylko śródstopie ustawione jest pionowo. – teoretycznie rzecz biorąc – w obydwu płaszczyznach. Oglądana od tyłu linia, która zaczyna się od guza kulszowego, przechodzi przez staw skokowy i dochodzi do palców, powinna biec pionowo. Odchylenia od tej osi oceniane są tak samo jak w przypadku kończyny przedniej.
Wypada zaznaczyć, że w przypadku kończyn tylnych łapom zwróconym na zewnątrz towarzyszą zwykle zbyt zbieżne stawy skokowe tzw. postawa krowia. Oglądając psa zboku mówimy, że ma on kończyny odstawione, jeśli punkt styku z ziemią odchyla się do tyłu od teoretycznej osi kierunkowej pionowej lub przeciwnie – podstawione, jeśli odchyla się do przodu. W języku potocznym używa się określenia łapa, które określa zakończenie tylnej oraz przedniej kończyny. Łapa może mieć różne kształty.

DSC04140-1 DSC04146-1

388535_102723503180936_100003298595391_10934_72512802_n

3 1textures-wallpapers-textures-blue-texture (4)sdgfvhjnlkm;

ZĘBY, USZY, OGON I SZATA

Opisując psa uwzględniamy wiele innych aspektów: liczbę i układ zębów, sposób noszenia ogona, maść, według tych cech ocenia się urodę danej rasy.

DSC09641

UZĘBIENIE

Psy – tak jak wszystkie zwierzęta mięsożerne – mają uzębienie znakomicie przystosowane do sposobu odżywiania się. Wyjątkowo dobrze rozwinięte są kły oraz niektóre trzonowce, a łamacze nadają całości niezwykłą sprawność przy rozdrabnianiu pokarmów. Dorosły pies ma łącznie 42 zęby, tak, że na jedną stronę szczęki przypadają : 3siekacze, 1 kieł, 4 przedtrzonowce, oraz 2 trzonowce w szczęce górnej i 3 w żuchwie, siekacze są małe i pełnią mniej ważne funkcje ; siekacze środkowe nazywamy cęgami, bezpośrednio sąsiadują z nimi średniaki, a jeszcze dalej położone są okrajki. Leżące za kłami zęby przedtrzonowe i trzonowe nazywa się często u psa przedłamaczami, łamaczami i załamaczami (tylko wjęzyku francuskim, w nazewnictwie anatomicznym – nie) dla podkreślenia wagi tej pary zębów, tj. łamaczy która składa sięz czwartego przedtrzonowca górnej szczęki i pierwszego trzonowcażuchwy. W rzeczy samej, łamacze – istne naturalne nożyce – są dla psa domowego najważniejsze, gdyż kły nie służą mu już do zagryzania zdobyczy. Zadaniem łamaczy jest ciąć, natomiast trzonowce raczej miażdżą, zwiemy je także zębami guzkowatymi. Łamacze i zęby guzkowate mają po trzy rozgałęzione korzenie, toteż wyrywa się je trudniej niż inne zęby w przypadku ropnia. Przy zamkniętym pysku siekacze górne powinny normalnie zachodzić bezpośrednio przed siekacze dolne. Kieł dolny wysunięty jest lekko przed górny, natomiast wszystkie zęby przedtrzonowe i trzonowe górne nakładają się bo bokach na dolne. U psów o średniej budowie występuje wiele odchyleń od zgryzu normalnego ; najczęściej spotykamy się z wysunięciem siekaczy żuchwy przed siekacze szczęki (górnej) – mówimy wtedy, że pies ma przodozgryz. Odchylenie to jest normą u wielu ras o określonej budowie, stanowi jednak częstą wadę u innych ras (pudel yorkshire). Jeśli natomiast siekacze żuchwy są nadmiernie cofnięte (żuchwa jest jakby „za krótka”)mówimy, że pies ma tyłozgryz.
Jak wszystkim ssakom, tak i psom wyrastają najpierw zęby zwane mlecznymi (32 zęby), a dopiero po nich – stałe (oprócz pierwszego przedtrzonowego). Zęby zużywają się z upływem czasu, zmieniają się więc ich kształty. Na podstawie tych zmian oraz zużycia siekaczy można określić wiek zwierzęcia. Niegdyś często uciekano się do tej metody, obecnie stosujemy ją rzadziej, gdyż jest niedokładna. Można ją stosować jedynie wobec szczeniąt, gdyż tylko moment wyrzynania się zębów mlecznych, a następnie stałych następuje u wszystkich psów mniej więcej w tym samym czasie bez względu na rasę i płeć osobnika. Stopień zużycia zależy od typu psa i od pożywienia – pokarm płynny mniej niszczy zęby.

 

DSC09589DSC09584

DSC09582P[PLKMLN

UCHO


Psie ucho jest istotną ozdobą, która w rozstrzygający sposób wpływa na fizjonomię większych ras psów. Termin „ucho” ma tu oczywiście znaczenie nadawane mu w morfologii – czyli jest to (anatomicznie) małżowina uszna.

Kształt, wielkość i sposób noszenia bywają najrozmaitsze, tak samo jak rozmaite są psy.
Sposób noszenia ucha to jego cecha zasadnicza, najłatwiejsza do opisu i pozwalająca rozróżnić główne typy. Po pierwsze ucho stojące, które odpowiada pierwotnemu sposobowi noszenia właściwemu dla wilka, ale nie bardzo rozpowszechnione. Jest ono atrybutem ras bliskich prototypowi psa, jak np. szpic i nadaje psu wygląd wilka, jak to widzimy u niektórych owczarków. Pod względem kształtu i rozmiarów psie ucho bywa bardzo zróżnicowane ; zmienia się od małego trójkąta równobocznego u szpica, do wielkiego trapezu jak u nietoperza u buldożka francuskiego ; kształtem pośrednim jest trójkąt równoramienny u owczarka niemieckiego. Nie należy utożsamiać ucha stojącego naturalnie z uchem trzymającym się prostu w wyniku otektomii (obcięcia części ucha), co nader często praktykuje się wobec psów do stróżowania i psów pasterskich.
Ucho mniej czy bardziej obwisłe to zjawisko, które wystąpiło wraz z udomowieniem psa ; umownie rozróżnić można typ półstojący jak u owczarka szetlandzkiego (najwyżej polowa małżowiny załamana jest ku przodowi) lub whipeta (załamanie do tyłu, tzw. ucho w płatek róży), wreszcie typ obwisły, bardzo pospolity wśród ras myśliwskich.

Ten ostatni typ ma wiele odmian stosownie od osadzenia ucha (powyżej lub poniżej poziomu oczu), do oddalenia uszu od boków głowy (zależy to od jędrności chrząstki u nasad małżowiny) oraz od kształtu i rozmiaru ucha. Wzorzec ściśle określa cechy ucha dla prawie wszystkich ras. Można w zasadzie uznać, że zalety i wady ucha u psa mniej więcej jednorocznego są już stałe.

DSC04182-1 DSC04190-1

OGON

Ogon psa może wyglądać bardzo różnie. Jest noszony mniej lub bardziej wysoko, mniej lub bardziej zakrzywiony, cienki lub gruby, długi lub krótki. Z zakrzywieniem ogona wiąże się jego sposób noszenia, który dla wielu ras okazuje się cechą szczególnie charakterystyczną i bardzo wyraźnie wpływa na właściwą sylwetkę zwierzęcia. Ogon oglądamy gdy pies stoi spokojnie – jest to konieczny warunek, wiadomo bowiem, że ogon psa wyraża każdy odcień jego nastroju. Pis spuszcza go po prostu lub podwija, wyrażając w ten sposób strach lub uległość; wznosi i zadziera ogon w chwilach podniecenia lub gniewu.
Wiele owczarków i psów do stróżowania nosi ogon raczej opuszczony, natomiast duża część psów myśliwskich i gończych trzyma ogon nieco uniesiony, tzw ogon szablasty. U tych ostatnich (u gończych) ogon bardzo łatwo wznosi się ponad linię poziomą, gdy tylko psa coś pobudzi. Mówimy nawet, że jest wesoło noszony – jest to częsta i charakterystyczna postawa wśród terrierów. Przy jeszcze wyższym uniesieniu ogona może się on zawijać, a nawet kłaść na grzbiecie, jak to widzimy w grupie szpiców. Zaznaczmy wreszcie niektóre osobliwości, jak krótki, ze zgrubieniami ogon buldoga albo ogon z zawiniętym sierpowato końcem, jak wśród niektórych chartów.
Brak ogona to zjawisko rzadkie ; występuje np. u bobtaila. Natomiast dla sporej liczby ras wzorzec przewiduje obcinanie części ogona (kaudektomia).
O skróceniu ogona decydują względy utylitarne (mniejsze ryzyko zranienia, np. na polowaniu) lub estetyczne.

NARZĄD RUCHU I CHODY PSA

Kościec psa domowego – prawie niezmieniony od początku jego istnienia – nadal jak u dzikiego przodka pełni wszystkie swe funkcje, mimo że wraz z podziałem na rasy nastąpiło znaczne zróżnicowanie niektórych jego części. Różnią się także mięśnie poszczególnych ras i tylko regularne ćwiczenia mogą zapewnić im, podobnie jak mięśniom człowieka, siłę i wytrzymałość.
Badając narząd ruchu psa opiszemy po kolei najpierw kościec, a potem mięśnie. Całość zdołała się u psa znakomicie dostosować do polowań i biegu.

KOŚCIEC

Jak u wszystkich kręgowców, główną oś tworzy kręgosłup, który u psa składa się z siedmiu kręgów szyjnych, trzynastu kręgów piersiowych, siedmiu kręgów lędźwiowych, zrośniętych z sobą trzech krzyżowych i ok. dwudziestu ogonowych. Taka oś pozwala psu osiągać w ruchu moc i zwinność – cechy charakterystyczne dla ssaków mięsożernych. Kręgi piersiowe, choć jest ich dwakroć więcej niż szyjnych lub lędźwiowych, nie tworzą jednak odcinka od nich dłuższego. Są znacznie krótsze, podtrzymują klatkę piersiową i chronią serce oraz płuca nawet przy gwałtownych ruchach zwierzęcia. Swą zwinność pies zawdzięcza szyi i lędźwiom, nie zaś grzbietowi. Dziewięć pierwszych kręgów piersiowych ma środkową wypukłość grzbietową – wyrostki kolczyste, mocne rozwinięte i łatwe do odszukania pod skórą psa. Wyrostki te tworzą w miejscu najbardziej wzniesionym kłąb. Klatka piersiowa składa się z każdej strony ztrzynastu żeber, z których po dziewięć łączy się z mostkiem. Mostek ma dwa wyczuwalne pod palcami końce : z przodu rękojeść mostka mostka na środku przedpiersia i wyrostek mieczykowaty z tyłu– oddziela on okolice piersiową od okolicy brzucha.

Czaszka jest złożoną konstrukcją kostną, zbudowaną wokół dwóch wielkich jam zwanych mózgowiczaszką i trzewioczaszką. Rozróżniamy kości tzw. czaszkowe (kość potyliczna, kość ciemieniowa i kość skroniowa to najbardziej znane) oraz kości „twarzowe” (szczękowa, czołowa, siekaczowa, nosowa, jarzmowa i żuchwa, żeby wymienić najważniejsze).
Największe różnice, ze względu na rasę, występują w kościach twarzowych. Rozległe jamy nosowe mieszczą małżowiny nosowe – kościane blaszki pokryte śluzówką nosową i węchową.

Kończyna przednia – jej cechą szczególną jest brak połączenia stawowego z tułowiem. Pies nie ma ani obojczyka, ani wyrostka kruczego, toteż jedyną kością tej okolicy jest łopatka, utrzymywana przy klatce piersiowej przez silne mięśnie. Łopatka – kość duża i płaska – ma wyczuwalną wypukłość – grzebień łopatki, który kończy się na poziomie stawu barkowego dobrze wyczuwalnym wyrostkiem barkowym. Kość ramienna tworzy bardzo wyraźną wypukłość (guzek większy), a ten wraz z wyrostkiem barkowym łopatki określa punkt barku. Przedramię składa się z dwóch przylegających do siebie kości: promieniowej i łokciowej, które w przeciwieństwie do kości ludzkich nie mogą obracać się względem siebie. Najważniejszą wypukłością tych kości jest wyrostek łokciowy. Dalej kończyna przednia składa się z nadgarstka, czyli siedmiu kości zestawionych w dwuszereg, z których najbardziej wysuniętą do tyłu (kość dodatkowa) można zboku wyszukać, następnie ze śródręcza, a wreszcie z pięciu palców, z których jeden jest silnie zredukowany.

Kończyna tylna zaczyna się od potężnej obręczy miednicznej będącej połączeniem trzech kości– kulszowej, łonowej i biodrowej. Oba skrzydła kości biodrowej wspierają się na kości krzyżowej i wyznaczają okolice zadu, natomiast guzy kulszowe wyznaczają wierzchołki pośladków. Miednica łączy się z kością udową poprzez półkulistą panewkę, w której mieści się główka kości udowej. Kość udowa ma wyczuwalną wypukłość tzw. krętarz, ustawioną bocznie względem główki kości udowej. Kolano – staw złożony – łączykość udową z układem : kość piszczelowa-rzepka-kość strzałkowa. Słabiutka kość strzałkowa nie pełni żadnych funkcji podtrzymujących. Stopa ma taką samą budowę jak odcinek dłoniowy kończyny przedniej i składa się z trzech segmentów : kości stępu, z których najdalej wysunięty ku tyłowi jest guz piętowy: śródstopia, a wreszcie czterech palców.

oiug

MIĘŚNIE

Budowa szkieletu psa wskazuje, że jest on urodzonym biegaczem, a najdobitniej świadczą o tym następujące cechy: potężny i giętki kręgosłup, stawy, które dla usprawnienia biegu zbudowane są tak, że preferują ruch: zginania i prostowania przy upośledzeniu ruchów obrotowych i odchyleń od płaszczyzny strzałkowej (zanik obojczyka, połączone kości promieniowa i łokciowa. Uwsteczniona kość strzałkowa, palce rozstawione); dłoń i stopa długie i sztywne, co wydłuża i odciąża kończynę, przy czym główna masa mięśni leży bliżej kręgosłupa.

Mięśnie czyli napęd organizmu, są bardzo liczne i zróżnicowane pod względem znaczenia funkcjonalnego; prościej więc będzie raczej wymienić najważniejsze spośród nich według pełnionej przez nie roli niż sporządzać ich pełną listę.

Mięśnie żuciowe: skroniowy i żwacz należą u psa do najpotężniejszych, pozwalają psu wytworzyć nacisk ponad 200kG/cm kwadratowy; mięśnie zginacze szyi: ramienno-głowy i mostkowo-głowy; mięśnie prostowniki kręgosłupa: wspólna masa lędźwi, mięśnie szyjne i grzbietowe; mięśnie zginacze części lędźwiowej kręgosłupa: mięśnie brzucha (skośny: zewnętrzny i wewnętrzny, mięsień prosty brzucha) oraz mięśnie lędźwiowe; mięśnie prostowniki ramienia: ramienno-głowy i nadgrzbietowy; mięśnie zginacze ramienia: mięsień najszerszy grzbietu, trójgłowy ramienia; mięśnie prostowniki przedramienia: trójgłowy ramienia; mięśnie zginacza przedramienia: dwugłowy ramienia, ramienny; mięśnie prostowniki przedniej łapy przedramienia dogłowowe; mięśnie zginacze przedniej łapy przedramienia doogonowe; mięśnie prostowniki uda: pośladkowe; mięśnie prostowniki podudzia: kulszowo-piszczelowe, z których najważniejszy jest dwugłowy uda oraz brzuchaty łydki; mięśnie zginacze stopy i prostowniki palców: piszczelowe dogłowowe; mięśnie prostowniki stopy: zginacze palców, piszczelowe doogonowe.DSC09599

CHODY

Pies, wykorzystując swój narząd ruchu może poruszać się w trojaki sposób:
krok (stęp) – chód najwolniejszy, przy którym podłoża dotykają zawsze trzy kończyny;
kłus – chód klasyczny dla psa myśliwskiego i psa strzegącego stada
galop – chód najszybszy.

DSC09606

Każdy z tych chodów można „rozkładać” na czynniki pierwsze i analizować używając terminów pochodzących z mechaniki mięśni ; sekwencja podstawowa dla danej kończyny jest zawsze taka sama bez względu na rodzaj chodu. Tak więc analizując na przykład galop, wyróżniamy najpierw fazę zawieszenia, w czasie której żadna z kończyn nie dotyka podłoża, potem fazę podparcia, w czasie której łapa przednia podtrzymuje ciało i przedłuża pęd, wreszcie fazę odbicia, w czasie której łapa tylna nadaje ciału dynamiczne pchnięcie. Przy bliższej analizie poszczególnych faz zauważamy, że w fazie zawieszenia kończyna przednia przygotowuje się do lądowania. Cała kończyna wyciąga się do przodu szukając punktu oparcia możliwie jak najdalej, dzięki akcji wszystkich mięśni prostowników i uruchamiając przy tym mięsień ramienno-głowowy, który ciągnie górną część ramienia daleko do przodu. Przy podparciu kończyna przednia najpierw amortyzuje lądowanie (dzięki „sprężynującemu” działaniu różnych odcinków kości), potem przedłuża pęd poprzez ściągnięcie mięśnia trójgłowego ramienia i mięśni przedramienia doogonowych. Jednocześnie ustawia się pod tułowiem „napęd tylny” (pod działaniem mięśni lędźwiowych zgina się kręgosłup i zmienia pozycja miednicy), kończyna tylna wyciąga się do przodu i szykuje do odbicia. W fazie odbicia wchodzą do akcji najpotężniejsze mięśnie organizmu : pośladkowy i czterogłowy uda. Całkowitemu i gwałtownemu wyprostowaniu kończyny tylnej towarzyszy rozprostowanie kręgosłupa zwiększające napęd (działanie łącznej masy mięśni; kończyna tylna „zostaje” za tułowiem). Swoją szybkość zawdzięcza więc pies rozwojowi mięśni napędu tylnego.

Kłus różni się od galopu tym, że pies nie jest nigdy w zawieszeniu, czyli nie ma takiej chwili, w której żadna z łap nie dotyka podłoża. Kłus jest sekwencją dwóch faz : podparcia i zawieszenia. Krok natomiast rozkłada się na dwie symetryczne fazy : przesunięcie lewej przekątnej, a potem przesunięcie prawej (wypada wyjaśnić, że lewą przekątną nazywamy współgranie kończyny przedniej lewej z tylną prawą, przekątna prawa to współgranie kończyn prawej przedniej z lewą tylną). Odruchowe połączenie tych faz decyduje o sprawności chodu psa ; ponadto pies potrafi w każdej chwili je zmieniać i może bez utraty sił na przemian skakać i skręcać, galopować i biec truchtem itd.

 

DSC09633

Pies z wielką łatwością skacze w dal, wzwyż i w miejscu. Nie jest dobrym skoczkiem jak kot, po części dlatego, że nie może wysuwać pazurów ani skręcać łap. Może jednak nauczyć się skakania wykorzystując do rozpędu swoją masę. W wodzie pies porusza się w sposób naturalny, wykonując ruchy jak przy kłusie.

Spisała, z jednej ze swoich ulubionych w dzieciństwie książek (Larousse Encyklopedia ”PIES”, dr Pierre Rousselet-Blanc. Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1993), Zuza Petrykowska.

1 1 wzór

iujh (3) iujh (4)

DSC09627

2 3

4 5

6 7

8 9

10 11

12 13

14. black

blue

DSC09635

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu, grafik bez zgody autora oraz cytatów bez podania źródła jest zabronione.

Zuza Petrykowska

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

Reklamy

CHARAKTER I WYCHOWANIE DOGO ARGENTINO: KORYGOWANIE NIEWŁAŚCIWEGO ZACHOWANIA I ”KREOWANIE KONSEKWENCJI”.

 

8D7D2386DAB2471F81E7D0500B43D7E8

Czasem zapominam, że pewne rzeczy, dla mnie i moich znajomych zupełnie oczywiste, mogą, dla niektórych z państwa być niezupełnie zrozumiałe. W związku z tym, dziś opowiem słów kilka o korekcie, tym z Czytelników, którym rozwinięcie tematu właściwie przeprowadzonej korekty odpowie na pytanie ”Jak korygować psa tak, aby korekta odniosła oczekiwany skutek?”

Typowy obrazek (nie ten powyżej mam nadzieję), pies ”żebrze przy stole” albo skacze na gości, którzy dopiero co weszli do domu. Reakcja większości właścicieli?

-”Na miejsce!” -Samo odesłanie psa na jego miejsce to zbyt mało. Pies musi mieć jasność dlaczego dana sytuacja została przerwana, jaki jest powód odesłania go na miejsce i czego, jakiego zachowania oczekuje od niego przewodnik, ”zamiast”.

Konsekwencją nietolerowanego zachowania w świecie psów jest korekta mająca charakter działania odbywającego się w ”czasie teraźniejszym ciągłym”. Nieprzerwanie, do chwili uzyskania oczekiwanego efektu. Jest tylko ”tu i teraz”, robisz źle → przestań → efekt → wszystko jest ok.

Korekta jest wynikiem/ skutkiem zachowania nieakceptowanego/ niedopuszczalnego przez resztę członków stada (ludzko-psia rodzina to też ”stado”), dążącego, za wszelką cenę, do utrzymania porządku, czyli zasad zapewniających przetrwanie tego stada.

Korekta polegać będzie na wytrąceniu danego osobnika ze stanu, w którym się znalazł, a skutkiem ma być i jest natychmiastowy efekt: zaprzestanie tego działania i powrót do stanu posłusznego poddania, czyli posłuszeństwo wobec przewodnika (lub osobnika o wyższym statusie społecznym niż osobnik korygowany).

U wilków i psów korektą będzie warknięcie, uderzenie kłem -to najczęściej wystarcza, jeżeli korygującym jest stojący znacznie wyżej w hierarchii osobnik, a ”przewinienie” jest niewielkie. Korektą będzie także fizycznie intensywniejsze zachowanie jeżeli ”przegięcie” było z gatunku tych cięższych lub koryguje osobnik stojący w stadzie na podobnej co korygowany, pozycji.

My, ludzie w kontaktach z psem/psami musimy nauczyć się kreowania konsekwencji pomimo tego, iż nie dysponujemy zębami, którymi moglibyśmy ”szturchnąć” psa.

Kreowanie konsekwencji przez przewodnika-człowieka nie różni się (aż tak bardzo) od tego stosowanego w psiej, czy wilczej społeczności i polega na tym samym, czyli ”przywołaniu do porządku”, którego skutkiem jest okazanie -w tym przypadku- przewodnikowi/ ludzkiemu Alfie posłusznego poddania. Posłuszne poddanie (calm submissive state) to psychiczny stan, san ducha, styl bycia psa. Nie uzyskuje się go siłą i agresją, tj nie przejawia tego stanu w odniesieniu do swojego człowieka, pies zastraszony, bojący się swojego właściciela, nieufający swojemu opiekunowi. Ten stan ducha cechuje jedynie psy mające emocjonalnie inteligentnych, stabilnych psychicznie, empatycznych i pewnych siebie właścicieli, którzy są dla niech przewodnikami, bo psy im ufają. 

Jak to osiągnąć? Przede wszystkim będąc spokojnym, opanowanym i pewnym siebie, emitując ten rodzaj wewnętrznej energii, o której tyle mówi Cesar Millan, na naszego psa/ psy, bo takie właśnie są psy, które dominują w grupach np. bezpańskich, zaniedbanych psów i tacy są wilczy przewodnicy stada (Choć pies i wilk to osobne gatunki tu [też] mają wspólny mianownik).

Stan ”calm assertive energy” przewodnika jest punktem wyjścia, od którego zaczynamy 🙂

Ów asertywny spokój to idealne połączenie równowagi psychicznej, wewnętrznego błogostanu z, cytując słownikową definicję słowa ”asertywność”, ”posiadaniem i wyrażaniem własnego zdania oraz bezpośrednim wyrażaniem emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych”. Furiat, ktoś niepewny siebie nigdy nie będzie zdolny przekonać psa, że bezpiecznie i rozsądnie będzie podporządkować się jego niestabilnej energii. (Tylko ludzie mają tę wadę, że podążają za niestabilnymi psychicznie ”liderami”, zwierzętom takie wtopy się nie zdarzają). Psy, których właściciele mają emocjonalne problemy są jak oni, równie niestabilne, często nad wyraz tchórzliwe, czy po prostu agresywne. (Pies mówi wszystko o swoim właścicielu.) 

Jak zachowanie psa koryguje przewodnik-człowiek?

Zacznijmy od tego, że (tak samo jak pies czy wilk) w odpowiednim momencie, czyli od razu, ”tu i teraz”, z odpowiednim nasileniem i kiedy tylko uzyskuje efekt, zaprzestaje korekty. Zrozumienie psiej natury, bycie blisko z własnym psem, dobry z nim kontakt, skutkuje tym, że uczymy się psa czytać. Wiemy co konkretnie u niego właśnie oznacza np. ”ten” rodzaj spojrzenia, jak wygląda na 5 sekund przedtem, zanim podejmie próbę ataku na naszą, pozostawioną bez opieki kanapkę 😉 lub kiedy może mu się wydawać, że powinien zaatakować innego psa itp. Jesteśmy w stanie przewidzieć jego zachowanie i w odpowiednim momencie mu zapobiec. Możemy swojego psa szybko przywołać do porządku w ogóle nie dopuszczając do niechcianego przez nas zachowania.

Problemy wielu psiarzy biorą się stąd, że na niewłaściwe zachowanie swojego psa reagują bardzo późno, za późno i do tego przesadnie, kiedy pies zdąży się już ”rozkręcić” i w skali od 1go do 10u jest już na poziomie 8ym… Z dotarciem do takiego psa i uspokojeniem go naprawdę jest problem. Długo to trwa i męczy, a pamiętajcie Drodzy Czytelnicy, że właściwie korektę można przeprowadzić jedynie wtedy, gdy samemu jest się zdolnym zachować stan CALM ASSERTIVE ENERGY.

Skorygowanie psa pozostającego w stanie posłusznego poddania 24/7, tzn psa mającego nawyk bycia spokojnym, wyluzowanym, ciekawskim i radosnym, przy czym równocześnie uważnym i uległym, jest znacznie łatwiejsze, bo:

właściciel ma u psa autorytet ”Alfy”/przewodnika,

czyta swojego psa, obserwuje przewiduje zachowania swojego podopiecznego,

dostrzega, kiedy u jego psa pojawia się ekscytacja i już na wczesnym etapie ”wkręcania się” psa, powiedzmy na poziomie 3im (w skali od 1go o 10u) , jest w stanie psiaka skorygować, by ten uspokoił się i wrócił do stanu posusznego poddania, zanim ”rozkręci” się i stanie się to znacząco trudniejsze i/lub wymagać będzie więcej czasu.

Ok, więc jak korygujemy?

Mistrzowie gatunku korygują swoje (i nie tylko) psy spojrzeniem. Tak, są osoby, które ze swoim psem/psami mają tak wyśmienity kontakt, że wystarczy, że tylko spojrzą i pies od razu przypomina sobie kto jest od podejmowania decyzji. Na nieswojego psa muszą po prostu popatrzeć chwilę dłużej 🙂

Głosem, kiedy w ”skali ekscytacji” pies jest na ”trójce”, wystarczy syknąć, szarpnąć obrożę tak, jak robi to Cesar Millan. Kiedy pies wkręci się na poziom 5-6y w skali do 10u, trzeba już ”mocniejszego” środka i wtedy używa się bodźca fizycznego takiego jak słynne uderzenie Cesar’a wyprostowanymi palcami w pysk, bok, szturchnięcie psa kolanem/ piętą itp.

PSY, LUDZIE I WILKI

Efekt korekty będzie natychmiastowy ponieważ każdy członek stada zna zasady i wie, że niedostosowanie się do wymogów stada, równa się z poniesieniem konsekwencji za ”niesubordynację”.

U dziko żyjących psów i wilków konsekwencją może być spadek pozycji w hierarchii, wykluczenie ze stada, a w bardzo ekstremalnych przypadkach unicestwienie (Zwierzę było korygowane wiele razy za to samo ”przewinienie”, ”zwracano mu uwagę”, a poprawa nie nastąpiła. W końcu, któremuś z członków stada, albo kilku równocześnie, ”puszczają nerwy” i sprawa się kończy…). Tylko z punktu widzenia człowieka takie zachowanie postrzegane jest jako okrucieństwo, gdyż stado za wszelką cenę dąży do utrzymania porządku, bo jedynie ten porządek może zapewnić stadu przetrwanie.

W psio-ludzkich i ludzko-psich relacjach

Na przykład jeśli pies wymknie się z domu, ”zwieje” i będzie biegał po okolicy, to niestety, niezależnie od tego ile czasu to zajmie, czy 5 czy 25 minut, czy 5 godzin… należy za nim pobiec, dogonić go (nie można pozwolić, żeby pies przebywał w miejscu nam nieznanym, musimy mieć z nim choć wzrokowy kontakt, bo inne ”opcje” zwyczajnie są dla psa zagrażające, coś złego może mu się podczas takiej ucieczki przytrafić) i pomóc mu się uspokoić, czyli wprowadzić go w stan posłusznego poddania. Następnie zaprowadzić do domu i powtórzyć ”ćwiczenie”, którym w tym przypadku okazało się zwykłe otwarcie drzwi. Sytuację można ”zamknąć” dopiero, gdy pies nie będzie ”świrował”, kiedy będziemy otwierać drzwi i będzie w tym czasie zachowywał się spokojnie i posłusznie. Wtedy, taki stan posłusznego poddania przewodnikowi, nagradzamy, okazując psu uczucie.

Jeżeli pies np. zaatakował innego psa, podczas zabawy w parku. Natychmiast trzeba skorygować jego zachowanie. Nie wolno się denerwować, spinać i stresować, bo niczego pozytywnego nie wskóramy. Trzeba do psa podejść, czy podbiec i nawet jeżeli trzeba będzie go ganiać przez pięć minut, nie wolno zrezygnować, ponieważ to zachowanie musi zostać skorygowane. Trzeba do psa podejść i pies musi się nam, jako przewodnikowi poddać. Następnie należy psa doprowadzić do psa, którego wcześniej zaatakował i nakazać mu podporządkowanie się zaatakowanemu (położyć psa na boku, w pozycji podporządkowania, pomóc mu się stopniowo uspokoić i wymagać by pozostał w tej pozycji aż stanie się zupełnie spokojny i pogodzony z wolą przewodnika → pies ufa swojemu przewodnikowi. Nie wolno tego robić będąc zdenerwowanym, zawstydzonym, czy wręcz wściekłym na psa, bo tylko pogorszy się sytuację(!). Wielokrotnie w tekstach na blogu wspominam o tym, dlaczego ”Dogo Argentino nie jest rasą dla wszystkich”. Proszę sobie wyobrazić teraz ile charakteru trzeba, aby podołać wyzwaniu jakim jest przeprowadzenie w sposób właściwy korekty, po tym jak młode niedopilnowane dogo, taki podrostek, zaatakuje jakiegoś psa, w przestrzeni publicznej… Panika, strach, płacz i podobne zachowania tylko pogorszą sytuację i wyrobią w psie cały szereg bardzo szkodliwych, wręcz niebezpiecznych nawyków na przyszłość. (A dorosły Dogo Argentino atakujący innego psa…? W takiej sytuacji to najlepiej już chyba tylko dzwonić do adwokata…

Pamiętajmy, że Dogo Argentino jest na liście psów ras uznawanych za agresywne. W moim mniemaniu, które opieram o poznanie ”kilku” Dogo Argentino, ”paru” posiadaczy psów tej rasy i przekonaniu się jaki stosunek, do ”pewnych rzeczy” mają niektórzy ”fani” tej rasy, wyprowadzanie w publiczną przestrzeń dorosłego, tj dojrzałego płciowo osobnika rasy Dog Argentyński, wiąże się -jak zresztą nakazuje ustawa- z bezwzględną koniecznością utrzymywania go na smyczy. A jeżeli DA miałby ”biegać luzem”, to bezwzględnie powinien być w kagańcu. Przy czym osobiście nie wyobrażam sobie puszczania dorosłego DA na psi wybieg, aby ”bawił się” z innymi, obcymi psami… Zapewne zdarzają się wyjątki i niektóre psy, trzymane pojedynczo, tj nie w hodowlach, mieszkające nie w kojcach, a ze swoimi ludźmi, psy którym ich właściciele poświęcają maksimum uwagi i naprawdę posiadają zrozumienie psiej psychiki i specyfiki tej rasy, mogą być ”aniołami”. Jenak nie bardzo wierzę, aby DA mógł być ”przyjazny dla wszystkich piesków” i nie wydaje mi się, aby szczęśliwi właściciele ”aniołów” ryzykowali interakcjami ich psów z przypadkowymi psami… (Edit 2016: Przez bardzo długi czas, byłam wielką fanką psa, którego eksterierowo postrzegam jako niewypał, natomiast zachwycała mnie jego psychika. Uważałam go za cudownego stwora. Przeszło mi, kiedy jego właściciel opowiedział mi, że mój ”ulubieniec” ma nawyk polegający na tym, że za każdym razem, gdy otwierają się drzwi klatki schodowej (wtedy mieszkali w blokowisku), jego pies wybiega (czyli jest puszczany przez swojego ”pańcia” luzem) i szuka …kota. Bo już ma ”wyniki” i kilka osiedlowych kotów zabił. Nie wiem czy bardziej oszukana poczułam się, kiedy kolejny raz, po kolejnym miocie, słyszałam od znanej hodowcy zapewnienia, że ”kolejny miot już na pewno będzie mieć BAR TEST zrobiony”, czy w tamtym momencie, kiedy właściciel, niby ”wzorcowo prowadzonego Dogo Argentino” przyznał, ze jest takim samym palantem jak wielu innych, tylko, że lepiej się z tym kryje, błaznując i robiąc sobie z wszystkiego podśmiechujki…)

Ważne jest by korektę przeprowadzić właściwie i do końca

I etap -pies poddaje się przewodnikowi

II etap -otwarte drzwi z pierwszego przykładu przestają być powodem świrowania psa. Czyli do chwili, w której pies uspokoi się i przyprowadzony do domu -po przykładowej ucieczce- będzie siedział na miejscu, nie wiercił się, nie próbował się gdzieś przemieszczać, chować się pod stół albo za kanapę, do czasu aż przewodnik uzna, że korekta osiągnęła efekt (Dokładnie jak sadzanie wściekającego się dzieciaka na ”karnym jeżyku”, na trzy minuty). Pies ma siedzieć we wskazanym przez przewodnika miejscu do czasu aż jego ”emocje opadną” i stanie się ponownie posłusznie poddany.

Przewodnik decyduje o końcu korekty.

Konsekwencją złego zachowania jest dokładne uświadomienie podporządkowanemu psu, że przewodnik nie zgadza się z jego zachowaniem. Korygującym jest ten kto zna i rozumie zasady panujące w psim świecie, ten kto ich przestrzega. Biorąc po uwagę stan świadomości większości właścicieli psów, tym kto poprawia złe zachowanie ich podopiecznych, w sposób dla poprawianego klarowny, a tym samym skuteczny, jest praktycznie zawsze inny pies. Pies korygujący innego psa daje mu jedynie bodziec ”nie rób tego, przestań”. Korygowany ma wrócić do stanu posłusznego poddania (bo ten stan jest jedynym bezpiecznym, dla każdego z poszczególnych osobników, jak i stada jako całości, oraz pozwala przestrzegać planu ”przetrwalnikowego” i dlatego, że każde zwierzę dąży do życia w równowadze) i zaprzestać nieakceptowanego zachowania.

Reasumując, czym ma być to na początku przeze mnie wspomniane ”zamiast”?

Stan posłusznego poddania jest tym czego oczekujemy od psa, ”zamiast” zachowania nieakceptowanego. Posłusznie poddany woli przewodnika pies, jest spokojny i otwarty na każdą komendę, a najistotniejsze, że dokładnie zna swoje miejsce w hierarchii ”stada”, czyli w rodzinie, której jest członkiem. Taki pies nie ”żebrze przy stole”, bo wie, że przyjmowanie pokarmu to osobny rytuał, odbywający się na ściśle określonych przez ludzkiego Alfę/ przewodnika zasadach. Nie skacze też na gości, bo wie, że to nie on gra w rodzinie ”pierwsze skrzypce”, a ludzie, i że to od ludzi zależy sposób w jaki przebiega ceremonia/ rytuał powitania.

”Dodatki” (Edit 2018)

W kreowaniu konsekwencji i wyrabianiu u psa pożądanych nawyków, bardzo ważne jest, aby już podczas pierwszego wspólnego rytuału poznania i przywitania, znaleźć się na tym samym poziomie co szczeniak, czyli ukucnąć albo usiąść na podłodze, czy trawniku, tak, aby od samego początku psiakowi ”nie kodowało się głowie”, że aby nawiązać z nami interakcję, musi się o nas opierać łapami (wywierać jakąś ”fizyczna presję” na nas, czy inne osoby). Pozwólmy psiakowi nacieszyć się sytuacją, niech przez nią przejdzie po swojemu, niech przeżyje emocje po swojemu. Jednak jeśli nasza obecność będzie go zbyt pobudzać (np. po paru chwilach ciągle jeszcze nie będzie mógł się opanować i dalej będzie nas obskakiwał i usiłował lizać), pomóżmy mu się wyciszyć. Odsuńmy go na wyciągniecie ręki i nie cofajmy jej (gest stop), dokąd psiak nie zrozumie, że nie życzymy sobie, aby w tym stanie wchodził w naszą osobistą przestrzeń. Nie nawiązujmy z nim kontaktu wzrokowego i nie mówmy do niego. Bądźmy spokojni, nie dotykajmy go (nie głaszczmy i nie ”czochrajmy”), dajmy mu się uspokoić, pozwólmy by nas obwąchał, ale nie patrzmy na niego. Pozwólmy psiakowi nieco ochłonąć. Szczeniaki są różne, jedne od razu załapią sens naszego zachowania, inne jakby ”stracą nami zainteresowanie” i odejdą, po to tylko, żeby po chwili wrócić z tym samym nastawieniem, czyli podekscytowane. W takim przypadku nie należy się zniechęcać. Nakręconemu, podekscytowanemu, rozbawionemu szczeniakowi potrzeba po prostu nieco więcej czasu, aby dostroił się do naszych fal 🙂 Dystansując się od zbyt ”odlotowego” stanu ducha szczeniaka, nie ”zrazimy go” do siebie. Pokażemy mu tylko, że nie chcemy go w naszej przestrzeni, kiedy jest namolny i nieuważny. Przywołując go do nas, gdy się nieco uspokoi, damy mu czytelny dla niego sygnał, jaki rodzaj energii preferujemy w trakcie interakcji i jaki rodzaj energii jest przez nas nagradzany (uwagą i mizianiem). Szczeniaka, kiedy ”załapie” o co chodzi, należy nagrodzić.

Nie zapraszamy do naszej przestrzeni szczeniaka nadmiernie pobudzonego, niepotrzebnie podekscytowanego. Chodzi przecież o to, aby nasz pies był wyluzowany, czyli radosny, ciekawski, ale i uważny oraz psychicznie spokojny i stabilny, bo tylko w takim stanie pies jest otwarty na polecenia przewodnika i łatwo, szybko się uczy. Utrzymywanie psiaka w tym, aby ten stan ducha był dla niego naturalnym lub innymi słowy nie zepsucie go (albo ponowne przyzwyczajenie go do tego stanu, jeśli się szczenię zepsuło), będzie procentowało, bo taki pies nie reaguje impulsywnie (nie rządzą nim impulsy), ”nie wkręca się” ot, tak i byle co nie zaburzy jego spokoju ducha.

Mechanizm powstawania nawyku jest prosty. Bodziec/ impuls to wskazówka wyzwalająca określone zachowanie, w wyniku którego pojawia się nagroda, będąca stanem psychicznym (nazwijmy ten stan ”zadowoleniem”, do którego zwierzę dąży). W tym miejscu polecam wszystkim książkę Charles’a Duchigg’a ”Siła nawyku” (The Power of Habit).

Jest znacząca różnica pomiędzy pożądanym nawykiem i nawykiem niepożądanym, kiedy wskazówką dla psa jest np. powrót właściciela do domu. Zachowaniem może być spokojne oczekiwanie aż przewodnik zaprosi psa do swojej przestrzeni i okaże mu uczucie, czyli spokojnie przebiegający rytuał przywitania albo zachowaniem może być jazgotliwe szczekanie, obskakiwanie/ skakanie na człowieka itd. Nagroda to osiągnięcie przez psa stanu psychicznego, do którego zwierzę zostało przyzwyczajone przez swojego właściciela, do którego własnym postępowaniem, człowiek swojego psa nauczył dążyć, stanu ”wyćwiczonego” , świadomie lub nie, przez człowieka, który w stosunku do swojego psa zachowywał się w określony sposób i w określony sposób z nim postępował.

”Pies nie przychodzi/ nie wraca na zawołanie po spuszczeniu go ze smyczy”

Na marginesie, ucieczki i nieprzychodzenie na zawołanie, ignorowanie właściciela i takie ”sprawdzanie się z nim”, zdarza się psiakom szczególnie w okresie dojrzewania. ”Bezduszny” 😉 trener/ szkoleniowiec/ behawiorysta zawsze powie nam jedno (i będzie mieć rację), że dokąd nie przećwiczy się z psem komend, nie spuszcza się go ze smyczy. To przećwiczenie komend, to po prostu wyrobienie w psie bardzo silnego (pożądanego) nawyku.

Powtórzmy, mechanizm powstawania nawyku jest prosty. (Także wtedy, może nawet szczególnie wtedy, gdy chodzi o te niepożądane nawyki.) Bodziec/ impuls to wskazówka wyzwalająca określone zachowanie, w wyniku którego pojawia się nagroda, będąca stanem psychicznym (nazwijmy ten stan ”zadowoleniem”, do którego zwierzę dąży). Tak więc ”przećwiczenie komend” z psem, w kontekście spuszczania go ze smyczy, pozwalania mu na bieganie luzem i przywoływania go, aby ponownie zapiąć go na smycz, to wyrobienie w psie nawyku powracania do właściciela zawsze, kiedy ten wyda psu komendę głosową albo da mu niewerbalny sygnał, że chce, by pies do niego powrócił.

Wskazówką jest więc w tej sytuacji komenda/gest, nakazująca/y psu powrót, zachowaniem powrót do właściciela, po tym, gdy pojawiła się wskazówka. Nagrodą dla psa ma być to, że przychodzi do swojego przewodnika, kiedy ten go woła, bo przewodnik jest dla niego najważniejszy na świecie i daje psu, który do niego powraca, coś niebywale dla psa cennego; swoją uwagę, entuzjazm i mizianie (czyli okazywanie uczucia), czas razem, zabawę, interakcję na poziomie psychicznym, co buduje więź psa z przewodnikiem. Przewodnik obdarza psa uczuciem jako nagrodą. Przekazuje mu, że ”to super, że tu jesteś teraz” i albo pozwala psu na dalsze hasanie na wybiegu, albo ”proponuje” mu inne zajęcie. Przewodnik musi być zaangażowany i autentycznie poświęcać swojemu psu czas i uwagę. I tak to wygląda w relacjach idealnych.

Do których dążymy tak:

Ćwiczymy z psem, czyli wyrabiamy w nim pożądane przez nas nawyki wtedy, gdy sami jesteśmy asertywnie spokojni. I ćwiczymy z psem będącym w stanie posłusznego poddania (calm submissive state), bo tylko taki pies jest w stanie przyjmować komendy, gdyż skupiony jest na swoim przewodniku. Tak więc pracujemy z psem, który jest na tę pracę w pełni otwarty, uważny, a nie przesadnie podekscytowany, czy niepotrzebnie ”nakręcony”. Za każdym razem nagradzamy psiaka za to, że przywołany przyszedł do nas. Nagradzamy go naszą energią i uwagą, mizianiem i zabawą. Entuzjazmem, który jednak nie ma być przesadny, który nie ma niepotrzebnie ekscytować psa, a jedynie utwierdzać go w przekonaniu, że zrobił coś super, co nas niesamowicie cieszy i jesteśmy z niego, z tego jak się zachował, bardzo, zadowoleni. Tak więc, jako nagrody używamy ”magicznego słowa”, czegoś tak banalnego nawet jak ”dobry pies” i poświęcamy psu uwagę, klepiemy go i miziamy -tak sygnalizujemy mu, że jest super-psem i tak wzmacniamy w nim pożądane przez nas zachowania. Smakołyki, które ja nazywam ”fantami”, nie mogą być dla psa podstawową nagrodą, bo każdy smakołyk w końcu się nudzi a dla najedzonego psa, pokarm przestaje być jakąkolwiek atrakcją. Jeżeli nauczymy psa (wyrobimy w nim nawyk oczekiwania), że mamy mieć dla niego ”fajny” z jego punktu widzenia ”fant”, to bez tego fantu nie istniejemy, nie mamy czym psa po prostu przekupić. Dlatego wyrabiając w szczenięciu pożądane nawyki, najlepiej unikać zbyt dużej ilości smakołyków i zamiast nich, wykorzystać nasz entuzjazm i słowo/ sformułowanie, którego będziemy używać jako nagrody, wzmocnione dotykiem, tym co zazwyczaj nazywamy pogłaskaniem (przykładowy ”dobry pies”&mizianie). Psiak uczy się wtedy, że bycie radosnym, ciekawskim i spokojnym (w sensie uważnym), równocześnie, a także uległym wobec człowieka (co objawia się min. ”przychodzeniem na zawołanie”), nieustająco wiąże się z nagrodą, którą jest uwaga ze strony człowieka-przewodnika, a to dla każdego psa jest najcenniejszą z nagród. Żaden smakołyk nie ma tej mocy co autorytet przewodnika, więź z nim i ”magiczne słowo”. ”Ciasteczka” są świetne i bardzo się przydają, ale na nieco innym etapie. Kiedy psiak rozumie już o co nam chodzi, zna rytuał, rozumie już i po prostu wie, że powrót do właściciela i zapięcie na smycz nie oznacza ”końca poświęcania mu uwagi” przez człowieka, ”końca zabawy”, tego ”czasu razem”. Ktoś, kto ma ze swoim psem więź nie traktuje spuszczenia go ze smyczy jako zła koniecznego, tylko jako fragment/element spaceru, kiedy to psiak może na luzie integrować się z psimi kumplami, biegać z nimi i bawić w zapasy Jeśli tak nie jest i pies, to że go mamy, właściwie nas męczy i wychodzimy z nim z domu, odpinamy go ze smyczy, puszczamy luzem, licząc, że znajdzie sobie coś do roboty a w pewnej chwili go na tę smycz ponownie zapinamy, co oznacza koniec spaceru, i prowadzimy go z powrotem do domu, to nie ma się co dziwić, że pies ”nie ma ochoty” do nas wracać. Nie jesteśmy dla niego w żaden sposób atrakcyjni, po co ma do nas wracać? Skoro cały czas jesteśmy np. ”w telefonie”? Nie oferujemy mu niczego, poza tymi chwilami, kiedy puszczony w samopas coś tam sobie robi… Puszczanie psa luzem przestaje być źródłem stresu, kiedy mamy z psem więź i o coś w tym, że w ogóle mamy psa, chodzi. Przestaje być to źródłem stresu zarówno dla nas, jak i dla psa, który czuje, że jest dla nas ważny nie tylko wtedy, gdy wołamy go, by zapiąć go na smycz i wracać do domu. Zapięcie na smycz dla takiego psa nie oznacza końca atrakcji czy interakcji z człowiekiem, więc chętnie do swojego właściciela wraca. Wie, że powrót do przewodnika wiąże się czymś bardzo fajnym 🙂

Rzecz jasna molosy to wyjątkowe wyjątki

Kiedy młody molos z cudnej kluchy nico już wyrośnie, zaczynają się problemy z innymi psami. I zazwyczaj nie chodzi o to, że taki kilkumiesięczny szczyl jest ”agresywny w stosunku do nieznanych sobie psów”. Tym bardziej, że problemy zaczynają się zanim jeszcze nasz psiak zacznie ”pachnieć”, dojrzewać, zanim do akcji wejdą hormony i zacznie próbować ”rumaczyć”. No, nie. Zdecydowanie częściej to te obce psy mają problem z młodym molosem i to wcale nie jest aż tak istotne czy mamy sukę, czy psa, bo chodzi o to, że jakoś tak wyjątkowo mocno ”działają” na inne psy, gabaryty molosa. Bywa, że popierdółki typu wyżełków, onków i labków są tak napięte na młodego molosa, że atakują go. Po prostu. Rzucają się na niego z otwartym ryjem i zębiskami, co powoduje, że moloswy dzieciak uczy się zwracać na takie psy większą uwagę niż na to zasługują. (Wiecie, nawyki ”i te sprawy”: wskazówka → zachowanie → nagroda). I kiedy mamy takiego już, powiedzmy 10-12 miesięcznego moloska, który jest miód-malina, charakterologicznie cudo, po prostu, ale kolejny raz atakuje go ”niegroźny” labek albo wyżełek, dzieciak się wku…wia. I taki luzem biegający i mający prawo bronić się przed atakiem ”niegroźnego labka”, molos, może być już dla tego popieprzonego psa niebezpieczny, bo może mu wyrządzić krzywdę. I wtedy zaczynają się dylematy ”Puszczać go ze smyczy czy nie?” Jeżeli ”wielkie psisko” będzie na smyczy i zostanie zaatakowane przez jakiegoś psa, i zacznie się bronić (bo nie zdążymy go przed tym powstrzymać), mamy większe szanse wybronić naszego psa i nas samych z tej sytuacji, niż w przypadku, w którym nasz Duży Pies biega sobie luzem… To są poważne kwestie, bo przychodzi moment, że człowiekowi płakać się chce, bo przez kilka miesięcy pracuje ze swoim szczeniakiem, ma z nim więź, więc tworzą zgrany team. Tylko, że szczeniak rośnie, a masa psów ma psychiczne problemy, które są kompletnie ignorowane przez ich właścicieli. Co gorsza, popieprzone psy uczą agresywnych zachowań inne psy i może być tak, że nauczą ich także naszego szczeniaka (wskazówka → zachowanie → nagroda). Że i w naszym psiaku wyrobią niepożądane nawyki. Jest bardzo trudno prowadzić psa tzw wymagającej rasy, w dużej mierze chodzi o to, że co dzień trzeba mierzyć się z ignorancją właścicieli innych psów.

Zachęcam o poczytania teksów o znaczeniu przestrzeni w interakcjach psów z ludźmi/ ludzi z psami i psów z psami:

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2018/08/14/ludzie-i-inne-zwierzeta-mowa-ciala-i-przestrzeni-dystanse-personalne-i-osobista-przestrzen-w-interakcjach-ludzi-z-psami-psow-z-ludzmi-baza-bez-ktorej-wszystko-sie-sypie/

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

 

DOGO ARGENTINO: PIES I DZIECKO -WPROWADZENIE NIEMOWLĘCIA DO DOMU, W KTÓRYM JEST PIES/SĄ PSY.

 

dog-and-baby

Fotka powyżej, choć chwyta za serce, to nie jest ”to”. Polecam Wam przeczytać ten tekst: https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2018/12/23/uczenie-psow-prawidlowego-odnoszenia-sie-do-dzieci-i-uzywanie-przestrzeni-osobistej-w-kontekscie-ustalenia-statusu-spolecznego-naszego-dziecka-ludzkiego-szczeniecia-w-relacjach-z-naszym-psem-i-psa/ oraz pozostałe, dotyczące roli proksemiki (tych wpisów jest pięć), natomiast to, co znajdziecie poniżej, w tym wpisie, to ”wersja skrócona”, ale zapraszam: 

Oswajanie z zapachem – czyli np. przyniesienie do domu kocyka, czy jakiegokolwiek innego przedmiotu pachnącego dzieckiem.

Jeżeli zapach powoduje u psa jakąkolwiek ekscytację, człowiek musi to zachowanie korygować. W przeciwnym wypadku zapach dziecka zawsze będzie działał na psa pobudzająco, a to nie jest bezpieczne.

Od pierwszego kontaktu z przedmiotem przypisanym do maleństwa musimy uczyć psa, że ten zapach ma automatycznie kojarzyć mu się ze spokojem i poddaniem woli przewodnika.

Wprowadza się psa/psy do domu, w którym dziecko już jest. W ten sposób tworzymy sytuację, w której dziecko jest w domu, do którego psy wprowadza przewodnik – czyli poddane woli przewodnika psy, wprowadzane są w nową sytuację na zasadach ustalonych przez przewodnika.

Dodatkowo, tak unika się zbędnego nakręcania psów (”świrowania” -ekscytacji) w związku z nową sytuacją.

Lepiej przyprowadzić psa/psy do domu, po tym jak mama i dziecko przyjechali już ze szpitala i mama, oraz wszyscy obecni podczas rytuału przedstawiania ”małego Alfy” psim członkom stada, miała ”chwilę dla siebie”, czas potrzebny jej na wszystko to, co chciała zrobić, żeby czuć się komfortowo. Wtedy jest ”zero spiny”, zero nerwów, zero spieszenia się z czymkolwiek, bo mama i reszta obecnych, mają poczucie pełnej kontroli nad sytuacją, co jest niezbędne do tego, aby rytuał został prawidłowo przeprowadzony.
Wszyscy domownicy muszą pilnować, by kontakt psa z dzieckiem odbywał się zawsze na określonych zasadach.

”Rytuał”

Pierwszy raz pokazujesz/ przedstawiasz psu dziecko, kiedy pies jest po spacerze: zmęczony, wybiegany, ma ”rozładowane bateryjki” i jest w stanie posłusznego poddania. Takie zwierzę trudniej się ekscytuje.

Pies, któremu przedstawiasz dziecko musi być spokojny. Jeżeli psa będą ekscytować dźwięki, które wydaje z siebie dziecko albo jego zapach, musisz psa korygować. Pies musi być wyluzowany i uległy, niepodminowany, dyszący, a spokojny, jeżeli zaczyna ”fiksować”, nawet odrobinkę musi być korygowany.

Mama przedstawia psu dziecko, kiedy jest spokojna i zrelaksowana – wszyscy którzy uczestniczą w ceremonii też muszą być wyluzowani, bo ich samopoczucie wpływa na psy.

W RYTUALE PRZEDSTAWIANIA NOWEGO CZŁONAK RODZINY -DZIECKA- PSOM, KLUCZOWĄ ROLĘ ODGRYWAJĄ HIERARCHIA I DOMINACJA

Ten kto chce przeprowadzić tą ceremonię w sposób właściwy, nie ucieknie przed tematem ”dominacja”. Przedstawiasz psu dziecko, tak jak przedstawiłaby szczenięta Samica Alfa .

Dajesz psu podejść na 2metry, metr i to wszystko.

Ta odległość wystarczy, by pies mógł obserwować, wąchać i przyswajać zapach z daleka.

Nie pozwalasz psu/psom na samowolnie podejście bliżej.

Jeżeli chcesz, by psy właściwie odnosiły się do dziecka i chcesz nauczyć je by dawały ci swobodę, kiedy opiekujesz się dzieckiem, nie możesz im pozwolić na samowolne decydowanie o tym kiedy mogą być blisko niego, a kiedy nie.

Takie wąchanie na odległość i obserwowanie z daleka powinno trwać przynajmniej miesiąc. Nie przejmuj się, psom nie będzie „smutno”, nie robisz im żadnej przykrości, po prostu: ustalasz zasady.

Bardzo szybko załapią o co chodzi.

Nauczą się też, że w pobliżu dziecka wolno/można przebywać tylko wtedy, kiedy jest się spokojnym i zrównoważonym i kiedy matka/ojciec (lub inna osoba opiekująca się dzieckiem) CZŁOWIEK na to pozwala.

To jest ważne dlatego, że czasami psy, które nie znają swojej roli w rodzinie/stadzie zaczynają przejawiać nadopiekuńcze skłonności, co w efekcie powoduje, że np. zaczynają warczeć na niektórych domowników i ”bronią dziecka”. To nie jest ani dobre, ani urocze, ani bezpieczne.

W żadnym wypadku nie izoluj psów od dziecka!

Przeciwnie pozwalaj im wszystko obserwować ale z dystansu, tak robiłaby suka , opiekująca się swoimi szczeniętami. I nikt nie miałby jej tego za złe.

Musisz wyznaczyć granice w sposób, który będzie czytelny dla Twoich psów/psa.

Jeżeli pokażesz psom w jaki sposób chcesz by były obok dziecka, uzyskasz

EFEKT MYDLANEJ BAŃKI : psy będą zawsze blisko, ale nigdy nie będą na dziecko skakać, nigdy nie będą plątały się MAMIE pod nogami, kiedy się nim opiekuje, nie ośmielą się też w przyszłości „rywalizować” z dzieckiem.

Z urodzenia dziecko będzie dla nich autorytetem, ”ALFĄ” ponieważ nauczone były traktować je od samego początku jako ALFĘ.

Nauczysz je szanowania przestrzeni dziecka.

Po miesiącu, w analogicznych okolicznościach jak te z 1go dnia pozwolisz psom zbliżyć się tak, by mogły z bliska podejść i powąchać dziecko. Rzecz jasna : Ty je wołasz, Ty decydujesz jak długo są blisko dziecka i Ty je odsyłasz, kiedy chcesz zakończyć sytuację.
To w skrócie najprostszy przepis na bezpieczne wprowadzenie dziecka do domu w którym są psi domownicy

Zuza Petrykowska

www.facebook.com/zuzpasjaodogoargentino

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.

DOG ARGENTYŃSKI – ”CZY DLA MNIE ?”/”NA PODWÓRKO ?”/”PIES ZABÓJCA,PIES PRZYJACIEL ?”/”CO SĄDZICIE O TEJ HODOWLI ?” I WIELE INNYCH PYTAŃ…

…które, JEŻELI ZADAJESZ (szczególnie na forum!), to odpowiedź może być tylko jedna : NIE, DOG ARGENTYŃSKI TO NIE JEST PIES DLA CIEBIE.

h567EBCDC

Tłumaczę tekst, w przerwie przeglądam sieć, sprawdzam ”co nowego”…

PRZERAŻA MNIE I PORAŻA INFANTYLIZM LUDZI, KTÓRZY PORYWAJĄ SIĘ NA ”CHCENIE”/POSIADANIE DOGO (”bo są taaakie piękne”, ”bo kiedyś mieli już ‚trudnego’ psa” etc. ), A KOMPLETNIE NIC O TEJ RASIE NIE WIEDZĄ 😦

ZEJDŹMY NA ZIEMIĘ I POROZMAWIAJMY O FAKTACH.

DOGO musi znać swoje miejsce w hierarchii stada, jakim jest rodzina, w której żyje.

Samiec z typowym temperamentem nie ”mizia się” z dziećmi, ale jedynie je ”TOLERUJE”.

Dogo nie jest zainteresowany ”zabieganiem o względy” – nie ma tego w swojej naturze. Interesują go jedynie relacje ”na najwyższym szczeblu” – z przewodnikami stada. Z nimi ma autentyczną więź – po tym, jak już jednoznacznie ludzie określą się jako przewodnicy i utrzymają swoją pozycję. Reszta domowników : dzieci nie są dla dogo istotne. Po prostu są. Szczególnie obce -z poza stada- dzieci nie są dla typowego samca dogo, dobrymi ”partnerami do zabawy”…

Internetowe fora i niektóre strony, na których można przeczytać ”informacje” o dogo, zrobiły wiele krzywdy tej rasie. Nie tylko poprzez rozprzestrzenianie wizerunków dogo odbiegających od wymogu standardu rasy i wciskanie ludziom kitów, że pety to jednak ”wartościowe dogo” (Przez co dziś wiele osób ma mylne wyobrażenie na temat tego, jak dogo ma wyglądać, żeby naprawdę być dogo)… Druga część tej krzywdy polega na tym, że ”rozmówki na forach”, wyrobiły w ludziach zainteresowanych zakupem dużego molosa, przekonanie, że Dogo Argentino ”jest tylko jednym z molosów i w sumie, ponieważ wszystkie te rasy są takie same -trudne, można sobie wybrać tego, który najbardziej się podoba”.

Producenci samochodów też nie lubią rozwodzić się nad tym, co się stanie, kiedy nabywca auta nie będzie zapinał pasów bezpieczeństwa, będzie znacznie przekraczał dozwoloną prędkość i generalnie : nie będzie przestrzegał przepisów ruchu dorgowego… Nie robią tego, bo wychodzą -marketingowo słusznie- z założenia, że swój produkt kierują do ludzi, którzy używać go będą zgodnie z jego przeznaczeniem… I wolą skupiać się na plusach korzystania z oferty, którą prezentują -tak działa biznes i O TO CHODZI W REKLAMIE. Na wszelkie ewentualne niebezpieczeństwa wynikające z szybkiej jazdy samochodem, spuszcza się zasłonę milczenia, bo przecież są amortyzatory, poduszki, pasy etc. No i w końcu każdy kierowca wie, jak prowadzić samochód, prawda ? Mimo to wypadki się zdarzają…

Niektórzy hodowcy też nie poświęcają (też z przyczyn marketingowych) tematowi wychowania szczególnej uwagi. Żeby szczeniaki się dobrze sprzedawały, zamykają to ”wychowanie” w jednym zdaniu typu ”jeżeli go dobrze wychowamy, to…” – np. ”będzie idealnym towarzyszem dziecięcych zabaw” – ALE NIE MA SŁOWA O TYM, CZYM W ISTOCIE MA/MUSI BYĆ TO WŁAŚCIWE WYCHOWANIE.

Właściwe wychowanie :

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/17/wychowanie-i-szkolenie-dogo-dogo-argentino-cesar-millan/

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/15/dlaczego-moim-zdaniem-dogo-argentino-nie-jest-rasa-dla-wszystkich/

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/26/dog-argentynski-pies-z-listy-ras-niebezpiecznych-do-the-things-right/

https://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/08/29/dogo-argentino-odpowiedzialnosc-i-testosteron-dlaczego-kastracja-jest-dobrym-rozwiazaniem/

To jest rasa dla ludzi o ustabilizowanym trybie życia.

Żyjących w określonym rytmie, samodzielnych i aktywnych.

Nie jest to pies dla ”rozemocjonowanych dziewcząt”, które nie mają czasu, ani umiejętności, aby z pełną świadomością poświęcić szczeniakowi dwa lata, aby go wychować, ułożyć, zsocjalizować. Nie jest to pies dla chłopców, którzy zakochali się w ”micie dogo”, kupili dogo, a potem plany im się zmieniły i psa zostawili rodzicom, bratu etc… Nie jest to pies dla ludzi, którzy łyknęli cały kit z popularnego kiedyś internetowego forum, i którym wydaje się, że to taki ”zajefajny biały pies” -po prostu…   Dla niestabilnych psychicznie np. wegetarian, którzy swoje nastawienie do życia, będą chcieli narzucić psu i którzy będą negować jego wrodzony instynkt. Nie jest też odpowiedni dla osób, którym wydaje się, że ”hierarchia w stadzie to jakiś faszystowski wymysł”. I w końcu nie jest to pies dla ludzi fizycznie nie mogących sobie z nim poradzić : drobnych, wątłych kobietek i facetów, którzy dogo nie będą w stanie utrzymać, i których ten pies z łatwością przeciągnie po żwirze, po to, by dogonić obiekt swojego zainteresowania. To są naprawdę silne zwierzęta ! Proszę  się zastanowić : inaczej ”rozmiar” i siła dogo działają np. na mężczyznę, który ma 180 cm zrostu, a zupełnie inaczej na kobietę mającą 160 cm wzrostu…

To jest rasa dla dorosłych. Dla mężczyzn (nie chłopców) i kobiet (nie dziewcząt) na określonym poziomie rozwoju intelektualnego i emocjonalnego. Mających naturalny instynkt i wyczucie, które dają im wiedzę o tym, jak z psami postępować. Dla ludzi którzy rozumieją to, o czym od lat mówi, i czego uczy Cesar Millan, bo DOGO MUSI ZNAĆ SWOJE MIEJSCE W HIERARCHII STADA, JAKIM JEST RODZINA, W KTÓREJ ŻYJE.

Wiele osób, które miały szczęście spotkać na swojej drodze mądrych ludzi, mających z dogo doświadczenie, po rozmowach z tymi doświadczonymi hodowcam i posiadaczmi dogo, ludźmi naprawdę wiedzącymi, o czym mówią, zrezygnowało z dogo na rzecz innej, bardziej dla nich odpowiedniej rasy molosa.

Zuza Petrykowska

Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów tekstu bez zgody autora jest zabronione.